Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Tomasz Rogala, prezes PGG: potrzebujemy ewolucyjnych zmian, a nie rewolucji

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  19-04-2017 06:31  |  aktualizacja: 22-04-2017 12:07
Po połączeniu z KHW powinniśmy w tym roku wydobyć nie mniej niż 32 mln ton węgla. Natomiast będziemy się starali wydobyć więcej - mówi dla portalu wnp.pl Tomasz Rogala, prezes zarządu Polskiej Grupy Górniczej.

Czy podstawowym problemem dla PGG jest teraz wydobycie węgla znacznie niższe od planowanego?

Trzeba zatem uruchomić dodatkowe ściany, które będą stanowiły swoistą „rezerwę wydobywczą” - mówi Tomasz Rogala, prezes zarządu Polskiej Grupy Górniczej.
Fot. mat. pras.

- Nie ukrywamy tego, że nasza spółka jest wrażliwa w zakresie poziomu wydobycia. Nieprzewidziane zdarzenia o charakterze geologicznym spowodowały problemy w tym obszarze, a nie mieliśmy dodatkowych ścian w rezerwie – teraz musimy nadrabiać te braki.

To skutki decyzji produkcyjnych podjętych w latach poprzednich, gdy zdecydowano o zmniejszeniu ilości ścian wydobywczych z 42,7 w roku 2014 do 35 w 2016 roku. Ponadto poprzednia rozcinka złóż zakładała dalsze zmniejszenie ilości ścian wydobywczych do 32 w roku 2017 roku i musieliśmy zmierzyć się z tym problemem.

W roku 2016 niezwłocznie podjęliśmy decyzję o odbudowie frontów wydobywczych. Jeszcze w tym roku uruchomione zostaną dwie dodatkowe ściany wydobywcze w kopalni zespolonej Ruda oraz okresowo ściana w kopalni Bolesław Śmiały.

Pamiętajmy jednak, że efekty nie przyjdą natychmiast. W  górnictwie od podjęcia decyzji do uzyskania efektów - mówimy tu o pracach drążeniowych - musi minąć ponad dwa lata. Decyzje o dodatkowych frontach wydobywczych zostały podjęte, natomiast trzeba poczekać, aż zostaną one oddane i można tam już będzie fedrować węgiel.

I to wystarczy, aby poprawić sytuację w zakresie poziomu wydobycia?


- To powinno wystarczyć. Rzeczywiście jest to bolączka, bowiem wypadły nam średnio cztery ściany z uwagi na obwały stropu, czy przerosty. Działamy w dziedzinie, gdzie dużą rolę odgrywają siły przyrody.

Trzeba zatem uruchomić dodatkowe ściany, które będą stanowiły swoistą „rezerwę wydobywczą”. Nie mam zamiaru teraz narzekać na to, co było kiedyś.

Natomiast, gdyby ktoś przed laty utrzymał ilość ścian, to nie mielibyśmy teraz problemów, z którymi się borykamy. Mamy wytyczoną ścieżkę do odrobienia braków w wydobyciu. Rozcinamy nowe ściany, zamierzamy odrobić, ile tylko się da.

A zatem, ile węgla Polska Grupa Górnicza, powiększona o Katowicki Holding Węglowy, wydobędzie w roku 2017?


- Po połączeniu z KHW powinniśmy w tym roku wydobyć nie mniej niż 32 mln ton węgla. Natomiast będziemy się starali wydobyć więcej.

Obecnie opracowywana jest nowa strategia spółki. Jakie są jej główne założenia?


- Na razie strategia jest w fazie przygotowania. Nie chciałbym więc zdradzać żadnych szczegółów. Najpierw musi się z nią zapoznać właściciel i rada nadzorcza. A zatem jest zdecydowanie za wcześnie na to, by o niej mówić.

Ile PGG zamierza przeznaczyć w tym roku na inwestycje?


- Do 2020 roku na inwestycje przeznaczymy 7,2 mld zł. Będziemy inwestować około 1,8 mld rocznie.

Czy to wystarczy, by zrealizować założone cele?


- Tak, to powinno wystarczyć.

Czy kopalnia Halemba trafi do Spółki Restrukturyzacji Kopalń?


- Kopalnia Halemba nie jest przeznaczona do przekazania do SRK. W tym roku do SRK trafią ruch Śląsk i kopalnia Wieczorek. A także część kopalni Rydułtowy.

Jeżeli natomiast chodzi o kopalnię Sośnica, to ma ona czas do końca 2018 roku. Jeśli zdoła wykazać, że jest trwale rentowna, to będzie prowadzić wydobycie także po tej dacie.

Kiedy dojdzie do połączenia PGG z Węglokoksem Kraj?


- To już są decyzje właścicielskie. Obecnie koncentrujemy się nad realnym połączeniem z Katowickim Holdingiem Węglowym - zarówno pod względem organizacyjnym, jak i technicznym. Chcemy zoptymalizować produkcję, by móc osiągać założone parametry w tym zakresie.

Naszym zadaniem jest uczynić front wydobywczy bardziej stabilnym. Naprawdę wiele zrobiliśmy w sferze handlowej i organizacyjnej. A także w pracowniczej. Wykonaliśmy już założenia do nowego układu zbiorowego pracy.

Tu chyba będą spore problemy?


- Na pewno czeka nas trudny proces. Będziemy rozmawiać o tej sprawie ze stroną społeczną. Natomiast płacąc wszystkim po równo nie zdołamy osiągnąć zamierzonych celów.

Wszyscy pracownicy są bardzo ważni dla firmy. Jednak najważniejsze decyzje zapadają w ścianach i przodkach, przy wydobyciu.

Jeżeli ludzie w ścianach nie będą odpowiednio wynagradzani i motywowani, jeżeli będą popełniać błędy, to odbije się to na całej spółce, bowiem nie będzie wydobycia w odpowiedniej wysokości. Chcemy więc, żeby część wynagrodzenia była uzależniona od efektów.

Często można usłyszeć, że kopalnie zespolone w PGG nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Co Pan o tym sądzi?


- Chciałbym, żeby osoby formułujące tego typu zarzuty, konkretnie i precyzyjnie powiedziały, o co im właściwie chodzi. Mówimy o naprawdę złożonych i trudnych procesach. Ale jednak majątek jest alokowany pomiędzy kopalniami, a pracownicy przejeżdżają z ruchu na ruch.

Czy kopalnia Sośnica rzeczywiście tak dobrze sobie radzi?


- Radzi sobie bardzo dobrze. Jest ona przykładem również i na to, jak umiejętnie można korzystać z systemu premiowania. Sośnica jest teraz najbardziej stabilna pod względem wydobycia. Natomiast nasze wyniki generalnie uległy poprawie, gdyż uzyskaliśmy lepsze ceny węgla.

Zamierzacie sięgnąć po złoża kopalni Makoszowy znajdującej się w SRK?


- Ta sprawa jest w toku analiz. Jeszcze nie wiadomo, czy będziemy to przedsięwzięcie realizować. A nawet jeśli, to nie wiadomo, czy od strony Bielszowic czy Sośnicy.

Trzeba pamiętać, że połączenie Sośnicy z Makoszowami skończyło się przed laty źle dla obu tych kopalń. A zatem nie będziemy już raczej wracać do tego typu rozwiązań. Trzeba poczekać na wyniki analiz. Być może będą one gotowe w drugim półroczu tego roku.

Jak przedstawia się regulowanie należności wobec firm z zaplecza górnictwa?


- Nie ma tu problemów. Firmy górniczego zaplecza powinny być zadowolone z przebiegu postępowania restrukturyzacyjnego i jego formuły, bowiem płatności mają regulowane tak, jak dotychczas. W określonych terminach pieniądze są przelewane na rachunki naszych kontrahentów.

Czy jest coś, co Pana zaskoczyło in minus, jeśli chodzi o funkcjonowanie PGG?


- Chodzi o rozcinkę złóż, o wspomniany przeze mnie brak rezerwowych ścian. To największa nasza bolączka i pojawiające się obecnie pytania dotyczące zmniejszonej wielkości produkcji w sposób bezpośredni dotyczą podjętych wtedy decyzji.

Spółka poprzez między innymi zwiększenie frontu wydobywczego planuje systematycznie zwiększać wydajność oraz osiągnąć stabilizację produkcji.

Co Pan sądzi o opiniach, że w kolejnych latach może nam zabraknąć węgla na potrzeby polskiej elektroenergetyki i trzeba będzie się posiłkować coraz większym importem?


- PGG realizuje podpisane umowy na dostawy węgla i zabezpiecza dostawy węgla dla energetyki. Według mojej opinii panika na rynku jest wywołana tym, że ostra zima pokazała, jak ważnym jest posiadanie zapasów węgla oraz posiadanie bezpośredniej umowy z producentem. Import węgla to decyzja poszczególnych konsumentów węgla. Sytuacja w Polsce pozwala na zakup tego paliwa z różnych źródeł.

Rozmawiał: Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017