Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2016

Biznes foliowy w Polsce. O segmencie mówi prezes ERG Robert Groborz

Autor:  WNP.PL (Rozmawiał: Dariusz Malinowski)  |  20-04-2017 07:43
Polacy wciąż zużywają stosunkowo mało opakowań. Ciągle także do rzadkości należą wyroby biodegradowalne. O branży producentów opakowań mówi portalowi wnp.pl, Robert Groborz prezes giełdowego ERG.

Jak pan ocenia perspektywy dla tego segmentu przemysłu chemicznego, jaki reprezentuje ERG?

Nasza sprzedaż będzie systematycznie wzrastać - deklaruje Robert Groborz
Fot. ERG

- Perspektywy są bardzo dobre. Statystyczny Polak zużywa rocznie średnio nieco ponad 70kg  opakowań w porównaniu do 90kg, które są zagospodarowywane przez statystycznego obywatela „starej” Unii Europejskiej. Takie zestawienia oznacza znaczący potencjał wzrostu dla naszej branży.

A wy macie w niej udział…


- ERG generuje sprzedaż na poziomie nieco poniżej 100 mln złotych. Spółka jest już więc średniej wielkości firmą. Trudno o dokładne szacunki naszego udziału w rynku, ale mogę zapewnić, że systematycznie wzrasta dzięki zwiększonym mocom produkcyjnym i większej sprzedaży.

Kto jest największym odbiorcą waszych wyrobów?


- Mamy dość zdywersyfikowaną grupę klientów. Zamówienia u nas składają firmy z sektora spożywczego, budowlanego, przemysłowego, motoryzacyjnego czy szeroko pojmowana branża dóbr szybko zbywalnych.

Czy jakieś nowe segmenty mogą chcieć nawiązać z wami współpracę?


-  Po pierwsze wyraźnie zwiększamy naszą sprzedaż na eksport. To jest jeden z głównych celów realizowanej przez nas strategii. Po drugie nadal intensywnie szukamy nisz gospodarki, którym moglibyśmy zaoferować nasze produkty.  Wracając jeszcze do ogólnych perspektyw wzrostu sektora to warto podkreślić, że w nowoczesnej gospodarce przemysł tworzyw sztucznych powinien rozwijać się szybciej niż PKB. Jeśli te wskaźniki są porównywalne to raczej w najlepszym przypadku mówimy o stagnacji branży. W przypadku naszego sektora stopa wzrostu obecnie powinna wynosić około 7 proc., czyli mniej więcej dwukrotność PKB. Poprzeczka jest więc wysoko zawieszona i my chcemy jej sprostać.

Gdzie widać wzrost zapotrzebowania na wasze wyroby?


- My jesteśmy najbardziej zaangażowani w produkcję różnego rodzaju folii do opakowań spożywczych i dla branży budowlanej. To dwa gigantyczne segmenty, które ciągle zwiększają popyt na nasze produkty. A ich chłonność jest olbrzymia.

Z kim musicie rywalizować na rynku?


- To zależy od produktów. W przypadku folii część naszej oferty to standardowe wyroby, na które jest zapotrzebowanie od lat. Praktycznie nie ma wyrobów spożywczych, które nie byłyby pakowane w folie, począwszy od kiszonej kapusty, kończąc na kawie. Oczywiście mówimy o różnych rodzajach folii, ale to wszystko jest ta sama grupa produktowa.  Taka folia najczęściej składa się z kilku warstw. To co finalnie widzimy np. opakowanie ciasta czy sera to wysoko zaawansowany produkt, profesjonalnego zakładu jakim jest drukarnia…

Folia z drukarni?


- Ostateczną formę opakowania jaką widzi klient produkuje drukarnia,  bardzo specjalistyczna. My do niej dostarczamy folię. Nasze produkty nie zawsze więc trafiają bezpośrednio do producenta ciastek, napojów czy wyrobów budowlanych. To specjalistyczna drukarnia kupuje kilka rodzajów folii oraz inne materiały jak na przykład elementy wytworzone z aluminium, następnie laminuje i łączy je, czego efektem jest nowe opakowanie. Ono dopiero trafia do producenta.

Czy są nowe segmenty, w jakich chcielibyście zaistnieć?


-  Tak jak wspomniałem wcześniej intensywnie szukamy odbiorców z nisz, którym możemy zaoferować nasze produkty wytwarzane na naszych liniach produkcyjnych. Tam jest mniejsza konkurencja a więc i większa marża. To są dla nas nowe kierunki rozwoju, oczywiście oprócz eksportu.

Jak to przekłada się na wasze przychody?


- Nasza sprzedaż będzie systematycznie wzrastać, dzięki produkcji z nowych linii technologicznych i poszerzeniu rynków zbytu poza granicami Polski. Jednak sama sprzedaż nie jest celem kluczowym. Najważniejsza dla nas jest poprawa marży i na tym się obecnie skupiamy - i co ważne - udaje nam się to realizować. To z jednej strony efekt skupienia się na nowych wyrobach, a z drugiej poszerzenia sprzedaży o nowe kraje. Obecnie nasze produkty sprzedajemy już do 18 krajów m.in. do Niemiec, Francji, Austrii, Włoch, ale także Rosji, Białorusi, Mołdawii, Serbii czy Uzbekistanu. Do końca tego roku chcemy osiągnąć sprzedaż z eksportu na poziomie 20% w porównaniu do 11% w 2015 roku – czyli chcemy w 3 lata podwoić udział eksportu w stosunku do całości przychodów.

Nad czym chcielibyście się skupić w najbliższych latach?


- Właśnie nad dostawami w niszowe segmenty oraz zdecydowanym wzrostem sprzedaży z eksportu. Przy czym większą uwagę będziemy przywiązywać do zwiększenia rentowności niż podnoszenia przychodów. Nie interesują nas wielkie wolumeny, bo nie zawsze idzie to ze wzrostem rentowności. Chcemy wykorzystać okazję, jaką dają nowe nisze.

Nie obawiacie się jednak państwo, że istnieje ryzyko dla państwa biznesu? Folia w wielu krajach ma fatalną opinię, jednego z podstawowych czynników zanieczyszczających środowisko…  Będziecie inwestować w takie produkty, które będą bardziej przyjazne ekologicznie?


- Zrobiliśmy coś takiego. Kilka lat temu powołaliśmy spółkę Bioerg. Opracowaliśmy stosowne technologie produkcji folii z materiałów biodegradowalnych. Czekaliśmy przez dekadę na pojawienie się popytu na takie folie, lecz on się nie pojawił.

Dlaczego?


- Bo folie biodegradowalne są kilkukrotnie droższe od folii standardowej.

Ale przecież w sklepach można spotkać folie biodegradowalne?


- Ale bardzo rzadko, to co oferują  sklepy to są torebki biodegradowalne. To raczej wyroby o nieco lepszej charakterystyce niż zwykłe folie. Jeżeli weszlibyśmy w szczegóły to jest kilka poziomów biodegradowalności folii. Te w stu procentach są jak już powiedziałem kilkukrotnie droższe. Można zrobić folie biodegradowalne w całości  jednak są one tak drogie, ze w naszym kraju nie byłoby na nie popytu. Stąd też nasza decyzja o sprzedaży Bioergu. Ważne jest, że tą technologię posiadamy więc jeśli na rynku dojdzie do zmiany i pojawi się popyt na produkty biodegradowalne – my jesteśmy na to przygotowani.

Rozwijacie się bardzo szybko, jednak pewnie macie jakieś obawy. Jakie widzicie ryzyka w państwa biznesie?


- Niewątpliwie ważnym czynnikiem w naszej branży są dynamiczne i trudne do przewidzenia wahania cen surowców takie jakie np. miały miejsce w 2015 roku. Wówczas cena naszego surowca jakim jest polietylen spadła w krótkim czasie do najniższego od lat poziomu, by następnie powrócić do poziomów od lat najwyższych. I to wszystko wydarzyło się w przeciągu zaledwie kilku miesięcy! Takich właśnie wahań cen chciałbym uniknąć. Zwłaszcza, że zakup polietylenu to około 70 proc. kosztów całej firmy. Dziś jesteśmy już lepiej przygotowani do takich warunków, dokonaliśmy stosownych zmian w kontraktach z naszymi klientami.

Gdzie kupujecie polietylen?


-  Mamy dużą bazę dostawców - producentów polskich jak i  zagranicznych, zarówno z Unii jak i poza Unią. Rocznie kupujemy około 11 tys. ton.

W wielu firmach coraz ważniejszą rolę odgrywa dział badawczy. Jak to wygląda w ERG-u?


-  Od roku 2015 budżet na badania i rozwój jest systematycznie zwiększany. Chcąc realizować strategię wchodzenia w nisze z nowoczesnymi produktami musimy zaakceptować rosnące wydatki w tej kategorii, traktujemy je jako inwestycje w przyszłość. W przeciwnym razie, bez mocno dofinansowanego działu badawczego nasza strategia nie mogła by być realizowana - nie byłoby nowoczesnych produktów w niszach rynkowych, nie byłoby rosnącej marży. Wówczas nasza filozofia musiałaby być inna.

Jakie plany na przyszłość?


- Jestem przekonany, że ERG przez najbliższe parę lat będzie systematycznie się rozwijał poprawiając swoją rentowność. Konieczna jest konsumpcja naszych rozbudowanych mocy produkcyjnych, powstał dział R&D, poprawiliśmy infrastrukturę informatyczną i co najważniejsze zwiększamy eksport. Warto przypomnieć, że w I kwartale tego roku produkcję rozpoczęły dwie linie technologiczne, a do końca roku ruszą kolejne. Reasumując planujemy w tym roku zwiększyć nasze moce produkcyjne w sumie o 33 proc. w porównaniu do roku ubiegłego.  To niewątpliwie pozytywnie wpłynie na nasze wyniki finansowe, w roku 2017 jak i w latach kolejnych. Generalnie sytuacja firmy jest więc dobra. Aktualnie pracujemy również nad strategią na lata 2018 – 2020. Chcemy wyznaczyć nowe zadania oraz kierunki rozwoju.

Stąd pomysł na skup akcji własnych?


- Płynność ERG-u jest bardzo dobra, poziom zadłużenia relatywnie niski przy wciąż rosnącej rentowności, a to oznacza, że posiadamy nadwyżki finansowe, które bez negatywnego wpływu na poziom inwestycji mogą być zagospodarowane i stąd pomysł na skup. Skup traktujemy jako inwestycję w przyszłość. Zyskamy aktywo, które będziemy mogli w razie potrzeby szybko spieniężyć a uzyskane w ten sposób całkiem spore środki przeznaczyć na np. znaczące inwestycje.

Rozmawiał: Dariusz Malinowski

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2016