Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Cywilny nadzór powinien hamować zapędy armii

Autor:  wnp.pl (Piotr Myszor)  |  12-05-2017 09:41  |  aktualizacja: 12-05-2017 12:40
Przewidywane wydatki na modernizację sił zbrojnych są szansą dla polskiego przemysłu obronnego, ale skomplikowane procedury i często zbyt wygórowane oczekiwania są jednymi z głównych powodów opóźnień modernizacji armii - uznali uczestnicy sesji „Przemysł obronny w Polsce”.

Uczestnicy sesji „Przemysł obronny w Polsce”. Fot. PTWP
Uczestnicy sesji „Przemysł obronny w Polsce”. Fot. PTWP

fot. PTWP (Michał Oleksy)

Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters (właściciela PZL-Świdnik SA) zauważył, że jeszcze nigdy w historii wydatki na modernizację armii nie były tak wysokie i jest to ogromna szansa dla polskiego przemysłu obronnego.

- Jestem zadowolony z tego, że urealniono kwoty. Kiedy w roku 2013 powstawał plan wydania 130 mld złotych w 10 lat, od razu wyglądał na propagandową bajkę. Dziś wracamy do realistycznych założeń – powiedział Krystowski i dodał, że cywilny nadzór powinien hamować zapędy wojska.

- To, że cena Caracali była tak wysoka (dwa razy większa od średniej) nie wynikało z pazerności Airbusa, co muszę przyznać, choć to moja konkurencja, tylko z wymagań postawionych przez armię – powiedział Krystowski.

John P. Baird, wiceprezes ds. zintegrowanych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na Polskę Raytheon Defense System także zwracał uwagę, na potrzebę balansu między potrzebami a możliwościami. - Rząd polski zauważył, że nie można mieć wszystkiego naraz. Trzeba wyznaczać cele krótko i długoterminowe, a także skoncentrować się na strategicznych potrzebach armii – powiedział John Baird.

Z zadowoleniem odnotowano także zmianę filozofii Ministerstwa Obrony Narodowej, które we wcześniejszych latach opierało modernizację na imporcie technologii, a obecnie stara się wykorzystywać potencjał krajowego przemysłu.

- Chcemy być liderem. Jesteśmy w stanie realizować wiele programów modernizacyjnych, bo mamy spółki o różnym profilu działalności. Jesteśmy jednak świadomi, że sami wszystkiego nie zrobimy. Stąd współpraca z partnerami zagranicznymi – powiedział Adam Lesiński, członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Dzięki współpracy nie trzeba rozpoczynać wszystkiego od początku, tylko korzystać z wiedzy partnerów. To ważne zwłaszcza w przypadku, kiedy chcemy szybkich efektów, a mamy świadomość, że dochodzenie do światowego standardu to nie 5 – 6 lat, ale dłuższy okres.

Moderujący sesję Marcin Nowacki, wiceprezes i dyrektor ds. relacji publicznych Związku Przedsiębiorców i Pracodawców zauważył, że w nadrabianiu kilkuletniego opóźnienia nie pomagają skomplikowane procesy zakupowe oraz ciągłe zmiany procedur i wymogów. Spytał czy rozwiązaniem nie byłoby utworzenie agencji uzbrojenia?

Zdaniem Tomasza Darowskiego, partnera w kancelaria DZP znacznie ważniejsze jest wzmocnienie kadrowe i finansowe, a ubranie procesu w szatę agencji to sprawa drugorzędna.

Nikodem Bończa Tomaszewski, prezes zarządu spółki Exatel stwierdził, że w przypadku cyberbezpieczeństwa budżet nie ma aż tak dużego znaczenia, ponieważ działania w cyberprzestrzeni są tańsze od konwencjonalnych. - Z naszego punktu ważniejsze jest gromadzenie i zarządzanie talentami, niż budżet. Mamy wielu zdolnych inżynierów, pracujących dla zagranicznych korporacji, ale nie stworzyliśmy systemu, silnego przemysłu w zakresie cyberbezpieczeństwa. Stworzenie go, to wyzwanie na najbliższe lata – uważa Nikodem Bończa Tomaszewski.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018