Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Kostempski, b. prezes Kopeksu, o presji płacowej w górnictwie i królowaniu Famuru

Autor:  WNP.PL (Jerzy Dudała)  |  17-05-2017 06:12
Szykują się trudne rozmowy, bowiem wzrasta presja w spółkach węglowych, by renegocjować kwestie płacowe tak, aby powrócić do stanu sprzed uzgodnień oszczędnościowych - mówi dla portalu wnp.pl Marian Kostempski, były prezes Kopeksu.

- Wydaje mi się, że obecnie górnictwo potrzebuje bardzo dużo robót przygotowawczych. I w tym kierunku zapewne pójdą działania inwestycyjne. Natomiast jeżeli chodzi o maszyny i urządzenia, to one będą głównie potrzebne tam, gdzie planowane są wysokowydajne przodki. Liczba ścian się kurczy, a więc pozostanie sprzęt, który można będzie jeszcze używać - zaznacza Marian Kostempski.

Tak naprawdę Famur nie ma konkurencji na polskim rynku - ocenia Marian Kostempski.
Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

Z perspektywy Kopeksu - smutno


Grupa Famur przedstawiła niedawno swoje plany dotyczące dalszego rozwoju oraz integracji z Grupą Kopex.

9 maja br. Famur SA złożył TDJ propozycję zakupu 65,8 proc. akcji Kopex SA. Akwizycja Kopeksu stanowi przełom w rozwoju Grupy Famur. To również, podkreślają w Famurze, istotny krok w procesie konsolidacji krajowych producentów maszyn górniczych, który Grupa Famur rozpoczęła kilkanaście lat temu.

Połączenie potencjału Famuru i Kopeksu ma pozwolić na budowę silnej, polskiej firmy z pozycją lidera w regionie i liczącego się gracza na arenie międzynarodowej.

Proces integracji Grupy Famur z Kopeksem zostanie przeprowadzony w tym roku. Formalne zakończenie integracji nastąpi w pierwszym kwartale 2018 roku, ale istotne efekty synergii powinny być widoczne już od początku 2018 roku.

Po transakcji zakupu nastąpi wydzielenie w ramach Grupy Kopex części maszynowej oraz części usługowo-handlowej. Część maszynowa Kopeksu zostanie przejęta przez Famur, co wiązać się będzie z wydaniem nowych akcji Famur SA mniejszościowym akcjonariuszom Kopex SA w zamian za akcje odpowiadające części maszynowej.

W efekcie akcjonariusze mniejszościowi Kopeksu staną się posiadaczami około 3 proc. podwyższonego kapitału Famur SA oraz pozostaną akcjonariuszami spółki notowanej na giełdzie, która pod docelowo zmienioną nazwą będzie kontynuować działalność handlową i usługową.

- Z tego, co ja obserwuję, a rozmawiałem też ostatnio ze znajomymi ze spółek Grupy Kopex, to przewidywane działania wyglądają bardzo smutno z perspektywy Kopeksu - zaznacza Marian Kostempski. - Zabrzańskie Zakłady Mechaniczne mają się mocno skurczyć, docelowo ma tam pracować około 150 osób. Wygląda to na głęboką redukcję mocy wytwórczych. W Ryfamie również są ograniczenia zatrudnienia. Tagor praktycznie w ogóle nie istnieje. Wygląda więc na to, że pozostaną szczątkowe miejsca, gdzie głównie będzie serwis i może trochę produkcji. Marże Famuru są na wysokim poziomie. W spółkach węglowych to widzą i zaczynają się tego nieco obawiać. Tak naprawdę Famur nie ma konkurencji na polskim rynku. JOY na rynku polskim nie zapowiada bowiem jakiejś większej ekspansji, podobnie zresztą Eickhoff. A więc będzie u nas królował Famur. O Kopeksie jest za to coraz ciszej. Ta marka niby nadal jest, ale już w drugim szeregu, coraz mniej o niej słychać - podkreśla Marian Kostempski.

I dodaje, że w spółkach węglowych, zarówno w Polskiej Grupie Górniczej, jak i Jastrzębskiej Spółce Węglowej, mogą stać się teraz problemem kwestie płacowe.

Nacisk na płace i ostrożność zarządów


- Tu zapowiada się na spory problem, bo związki zawodowe mają inne cele niż przedsiębiorcy - mówi Kostempski. - Nie będzie im więc po drodze. Szykują się trudne rozmowy, bowiem wzrasta presja w spółkach węglowych, by renegocjować kwestie płacowe tak, aby powrócić do stanu sprzed uzgodnień oszczędnościowych. Zresztą załogi kopalń słyszą też to, co mówią politycy obecnego rządu. Słyszą więc, że jest lepiej w górnictwie, że spółki węglowe mają się już teraz rozwijać. I te załogi nie chcą dłużej czekać na ustabilizowanie sytuacji, chcą już teraz zarabiać lepiej. To powoduje, że negocjacje między związkowcami a zarządami spółek węglowych będą bardzo trudne. Jest bowiem presja płacowa w branży. Rozumiem tu ostrożność zarządów JSW i PGG w zakresie ewentualnego powrotu do poziomu wynagrodzeń sprzed porozumień oszczędnościowych, czy odwieszenia czternastki. Akceptacja postulatów związkowych w tym zakresie zaskutkuje bowiem tym, że trzeba będzie więcej przeznaczać w tych spółkach na płace - zaznacza Kostempski.

I wskazuje, że wyzwaniem będzie też wypracowanie nowych układów zbiorowych pracy.

- W Polskiej Grupie Górniczej należy część płac powiązać z efektami, to prawidłowe podejście - ocenia Marian Kostempski. - Ale z drugiej strony słyszymy, że należy zagwarantować górnikom płace na określonym poziomie niezależnie od wyników. Tak chcieliby przedstawiciele związków zawodowych, przynajmniej niektórzy. Szykują się więc ciężkie negocjacje. Jednak szczerze wątpię, czy uda się w tym zakresie doprowadzić do jakichś rewolucyjnych, czy choćby znaczących zmian. Natomiast trzeba by to wreszcie zrobić i zacząć płacić za efekty - podkreśla Marian Kostempski.

Ostatnio sporo mówi się u nas o zgazowaniu węgla.

- Widziałem instalację zgazowania węgla w RPA - mówi Kostempski. - Żeby produkt miał atrakcyjną cenę, to trzeba najpierw mieć surowiec w korzystnej cenie. W RPA to było na terenie kopalni, przejeżdżając po jej terenie widać było olbrzymie instalacje zgazowania węgla. To się im opłaciło. Może warto pomyśleć o tym także i u nas. Należy ustalić cenę surowca i na tej podstawie opracować biznesplan. Jeżeli natomiast ceny węgla drastycznie by spadły, to trzeba by było do tego dopłacać. I z tym także należy się liczyć - podsumowuje Marian Kostempski.

Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017