Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Zgazowanie węgla: przejdziemy od słów do czynów i powstaną instalacje?

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  18-05-2017 06:37
W Polsce sporo w ostatnich latach mówi się o możliwościach, jakie daje zgazowanie węgla. Jest rozpatrywanych kilka projektów. Wielu wskazuje, że czas już w tym zakresie przejść od słów do czynów.

Jak podał w trakcie IX edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego Krzysztof Szlaga, prezes zarządu Lubelskiego Węgla Bogdanka, do końca 2017 roku ma być gotowe studium wykonalności instalacji zgazowania węgla. Miałaby ona zostać ulokowana koło Bogdanki i mogłaby zasilać blok energetyczny o mocy 300-500 megawatów.

Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

Bogdanka myśli o zgazowaniu


- Do końca tego roku na pewno będzie zamknięte studium wykonalności, które odpowie na fundamentalne pytania tego projektu - zaznaczył Szlaga.

I wskazał, że istotne są tu aspekty środowiskowe oraz  innowacyjne, jednak ważna też będzie potrzeba rynkowa - dotycząca zapewnienia dodatkowego źródła energii dla regionu Lubelszczyzny.

- Mamy potrzebę rynkową, jeżeli chodzi o stabilne źródło energii na tzw. ścianie wschodniej - mówił prezes Szlaga. - W okolicach Lublina brakuje mocy i blok wielkości 300-500 megawatów, który analizujemy, mógłby w jakiś sposób ustabilizować sytuację.

Bogdanka mogłaby po atrakcyjnej cenie dostarczać paliwo do tego bloku. Prezes Bogdanki wskazał, że de facto wybudowano by mikrokopalnię dedykowaną takiemu blokowi. Dzięki realizacji tej inwestycji powstałyby również nowe miejsca pracy. A to na Lubelszczyźnie niezwykle istotne.

Projekt zgazowania węgla analizowany przez Bogdankę i Eneę nie jest jedynym.  Gaz uzyskany z węgla miałby w tym przypadku służyć do produkcji energii.

Grupa Azoty z Tauronem też rozważają projekt zgazowania węgla


Z kolei w przypadku projektu analizowanego przez Grupę Azoty i Tauron chodzi o zgazowanie węgla na potrzeby produkcji chemicznej: amoniaku i metanolu. W tym projekcie również rozważa się - w dalszej przyszłości -możliwość jego poszerzenia o wykorzystanie syngazu w bloku energetycznym, gdyby było to opłacalne.

Prace nad projektem zgazowania węgla dotyczą inwestycji o wartości od 400 do 600 mln euro - w zależności od wybranej technologii.

Strony zawarły już list intencyjny. Powiązanie potrzeb energetycznych oraz substancji surowcowej w chemii może być bowiem wdrożone przez realizację projektu polegającego na wzajemnym powiązaniu strumieniami wytwarzania energii i produktów chemicznych z układem zgazowania węgla.

Spośród różnych metod konwersji węgla wiodące znaczenie w średnio i długoterminowej perspektywie mają te oferujące efektywne wykorzystanie zasobów węgla, zgodne z kierunkami polityki Unii Europejskiej. Jak wiadomo polityka klimatyczna UE jest coraz to bardziej restrykcyjna.

Produktem układu technologicznego jest energia elektryczna oraz gaz syntezowy o składzie pozwalającym na zastosowanie go bezpośrednio do produkcji wodoru, amoniaku, metanolu, bądź też innych chemikaliów. Strony uznały, że obecne zużycie gazu ziemnego w przemyśle nawozów azotowych można częściowo zastąpić gazem syntezowym otrzymanym w wyniku zgazowania węgla. 

Realizacja projektu miałaby nastąpić w Kędzierzynie-Koźlu. Jest on na etapie wstępnym i opracowywanych analiz towarzyszących, w tym również rynkowych. W jego ramach Grupa Azoty zleciła prace związane z dokumentacją, w szczególności wstępny wybór licencjodawców oraz aktualizację analiz. 

Tauron zadeklarował udział w realizacji projektu na zasadach określonych w odrębnych umowach, w tym dobrania i wykonania instalacji zapewniającej maksymalizację wykorzystania węgla kamiennego pochodzącego z kopalń należących do grupy kapitałowej Tauronu. Dopuszcza się uzupełnianie dostaw węglem pochodzącym od innych dostawców, gdyby Tauron nie był w stanie zapewnić ilości lub parametrów węgla wymaganych przez instalację. 

Podpisany list intencyjny określa ogólne ramy współpracy i nie rodzi na obecnym etapie skutków finansowych, ani też zarządczych dla poszczególnych firm.

Strony zadeklarowały zamiar współpracy oraz wyraziły wolę podpisania dalszych umów, w tym umów związanych z utworzeniem wspólnej spółki celowej SPV realizującej projekt. List intencyjny obowiązuje do 31 grudnia 2017 roku. Każda ze stron ma prawo wypowiedzieć go z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

- W naszym najlepszym interesie jest to, by węgiel nie należał do przeszłości, nie stał się przeżytkiem, ale żeby należał do przyszłości i miał zastosowanie w rozmaitych nowoczesnych rozwiązaniach technologicznych w przemyśle. Właśnie takiego typu przedsięwzięcie dzisiaj symbolicznie zainicjowaliśmy - zaznaczył wicepremier, minister rozwoju i fanansów Mateusz Morawiecki po podpisaniu listu intencyjnego. 

Krok dość odważny


- Wprowadzenie do rzeczywistego wykorzystania w ramach gospodarki europejskiej zgazowania węgla to krok dość odważny, dlatego że zgazowanie króluje tam, gdzie praca mniej kosztuje - mówił z kolei minister energii Krzysztof Tchórzewski. - Wychodzimy naprzeciw potrzebom przyszłości. Współpraca obu firm, które dopatrzyły się możliwości skorzystania z tej technologii, daje nadzieję, że w 2021, czy 2022 roku rzeczywiście pierwszy milion ton węgla zostanie w ten sposób wykorzystany - zaznaczył Krzysztof Tchórzewski. 

Zachodzi zatem szansa, że od słów i zamierzeń przejdziemy do czynów i być może projekty zgazowania doczekają się realizacji.

- Widziałem instalację zgazowania węgla w RPA - powiedział portalowi wnp.pl Marian Kostempski, były prezes Kopeksu. - Żeby produkt miał atrakcyjną cenę, to trzeba najpierw mieć surowiec w korzystnej cenie. W RPA to było na terenie kopalni, przejeżdżając po jej terenie widać było olbrzymie instalacje zgazowania węgla. To się im opłaciło. Może warto pomyśleć o tym także i u nas. Należy ustalić cenę surowca i na tej podstawie opracować biznesplan - zaznaczył Marian Kostempski. 

Tyle że w dłuższej perspektywie czasowej ceny węgla to wielka niewiadoma. Trudno, by ktoś obecnie pokusił się o prognozę dotyczącą tego, jak ceny węgla będą się kształtować za pięć czy sześć lat. Byłoby to bowiem nic innego, jak wróżenie z fusów…

Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017