Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Hutnictwo wciąż na cenzurowanym w europejskiej administracji

Autor:  wnp.pl (Piotr Myszor)  |  18-05-2017 10:31  |  aktualizacja: 18-07-2017 10:05
Część wyzwań jest znana od kilku lat i wraca na agendę podczas kolejnych spotkań, także podczas tegorocznej sesji „Oblężone hutnictwo”. Należy do nich przede wszystkim system handlu emisjami ETS, a zwłaszcza proponowane w nim zmiany po roku 2020. Sposobem poprawy sytuacji może być większa automatyzacja i digitalizacja procesów.

- Jesteśmy pełni obaw, że drastyczne próby zmniejszenia przydziałów spowodują, że hutnictwo całkowicie straci rentowność – powiedział Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo–Handlowej i dodał, że europejscy hutnicy byliby entuzjastami ETS, gdyby obejmował cały świat, a nie tylko Europę.

Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

Kolejnym stałym zagrożeniem jest droga energia. Tu znowu pojawia się ETS, tym razem pośrednio. - Boimy się tego o co może się w przyszłości stać z energetyką. Energia z węgla po roku 2020 może być droga, a to też bije w konkurencyjność – powiedział Stefan Dzienniak.

Kolejne są zagrożenia wynikające z nieuczciwej konkurencji. W tym kontekście na św

iecie i w Europie wymienia się głównie China. W Polsce import z tego kraju zajmuje dopiero około 10 miejsca. - Większe zagrożenie wynika z bliskiego sąsiedztwa hutnictwa ukraińskiego i rosyjskiego, stosunkowo taniego, bo huty stoją tam niemal na złożach rudy, węgla i gazu – powiedział Stefan Dzienniak. Jego zdaniem niepewna przyszłość powoduje, że trudno inwestować, bo nie wiadomo czy odzyska się zainwestowane pieniądze. Czasami odwlekanie prowadzi do wyłączenia instalacji.

Przykładem niepewnej decyzji inwestycyjnej jest sytuacja huty ArcelorMittal w Dąbrowie Górniczej, która w przyszłym roku powinna wyremontować jeden z wielkich pieców, ale wstrzymuje ewentualną inwestycję, bo nie wie czy po roku 2020 produkcja w hucie zintegrowanej będzie się jeszcze opłacać.- Wprowadzenie systemu ETS w proponowanej obecnie postaci będzie oznaczać koniec europejskiego hutnictwa zintegrowanego. Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić jak można konkurować z producentami z innych regionów, którzy nie mają tych obciążeń – mówi Tomasz Ślęzak, country manager, dyrektor ds. zarządzania i restrukturyzacji majątku, energetyki i ochrony środowiska ArcelorMittal Poland.

Ślęzak stwierdził, że ArcelorMittal funkcjonuje obecnie w warunkach wielkiej niepewności, co do przyszłych warunków działania. - Jeżeli te rozwiązania, które są obecnie dyskutowane zostaną finalnie wprowadzone w takim kształcie, jak są obecnie planowane to nasz deficyt darmowych uprawnień do emisji CO2 to 30 – 45 proc. - mówi Tomasz  Ślęzak.

Gdyby ceny ETS utrzymała się na dzisiejszym poziomie 5 euro hutnictwu nie groziłaby katastrofa. Unijna administracja stara się jednak sztucznie podnieść ceny kilkakrotnie. Zdaniem Ślęzaka oznaczałoby to obciążenie ceny tony stali „podatkiem” w wysokości co najmniej 25 – 30 euro. - Proces wielkopiecowy to reakcja chemiczny redukcji tlenku żelaza przy pomocy węgla i  wyprodukowanie tony stali wymaga emisji około 2 ton dwutlenku węgla. W naszym wypadku deficyt darmowych uprawnień sięgnie 1,2 t na tonę stali – powiedział Tomasz  Ślęzak.

Jerzy Kozicz, prezes CMC Poland przypomniał, że wysokie ceny energii dla przemysłu w Polsce od dawna są  problemem wielu gałęzi. Przemysł postuluje zmiany, ale nic się nie dzieje – tracimy konkurencyjność wobec innych krajów Unii Europejskiej. - Rok temu mówiłem że płacimy dwa razy więcej niż w Niemczech i  innych krajach UE i nic się do dziś mnie zmieniło – mówi Jerzy Kozicz.

Wysokim cenom nie jest przy tym winna energetyka – cena tzw. czarnej energii jest w Polsce wyższa o kilkanaście procent. Podatki i parapodatki jakimi jest obciążona w Polsce i ulgi z jakich korzysta przemysł na zachodzie Europy powodują, że polskie firmy płacą dwa razy więcej. Jest obawa, że te ceny jeszcze się zwiększą po zmianie systemu handlu emisjami ETS. - W piecach elektrycznych emisyjność CO2 jest dziesięciokrotnie niższa, ale znacznie wyższe jest zużycie energii, więc nas zmiany ETS uderzą z tej strony, poprzez energetykę – mówi Jerzy Kozicz.

Według Kozicza dla hut korzystających z pieców łukowych cena energii jest problemem nawet w tych krajach gdzie prąd jest tani, np. w USA. - Nasz piec łukowy jest w pierwszej dziesiątce na świecie, a mimo to wysokie ceny energii są dla nas problemem. Liderzy powinni się rozwijać, a nie walczyć o przetrwanie – powiedział Jerzy Kozicz.

Ważne miejsce w dyskusji zajęła ochrona rynku. Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu stwierdził, że

wykorzystanie mocy produkcyjnych w końcu ubr wynosiło 68 proc., teraz to 72 proc., co powoduje ostrą walkę konkurencyjną także wewnątrz UE.

Bernhard stwierdził, że w postaci systemu ETS Unia nałożyła na przemysł dodatkowy podatek od ochrony powietrza i aby wyrównać poziom konkurencyjny powinno się taki sam podatek dodawać do cen stali importowanej z innych regionów. Zdaniem Bernharda utrzymywanie takie nierównowagi podatkowej spowoduje, że produkcja stali przeniesie się w regiony, gdzie nie ma tak wysokich opłat ekologicznych. - Unia Europejska z produkcją na poziomie160 mln ton to 10 proc. światowej produkcji. To nie jest skala zanieczyszczeń, których ograniczenie uratuje świat – powiedział Jerzy Bernhard, który uważa, że hutnictwo trzeba chronić, bo to przemysł strategiczny, podobnie jak np. dostawy gazu.

Branża koksownicza ma te same problemy co hutnictwo z zaostrzaniem wymogów emisji poprzez ETS czy IED. Poza tym część odbiorców znika z rynku – powiedział Grzegorz Czornik, wiceprezes zarządu i dyrektor zarządzający Koksowni Częstochowa Nowa, która szuka nowych odbiorców i w tym roku odda do użytku nową baterię.

Grzegorz Czornik zwrócił uwagę, że w ostatnich kilku kwartałach sytuacja na rynku się zmieniła – po długim okresie spadku cen węgla i koksu w ostatnich dwóch kwartałach wzrosły one ze stu kilkudziesięciu do 350 - 360 euro. Ma to związek z sytuacją w Chinach, które zwiększyły produkcję stali, a więc i zużycie koksu, a także Chiny ograniczyły dostęp do pewnych surowców.

Zwrócił także uwagę na to, że rynek zmniejsza się od lat – sporo odbiorców odeszło dekadę temu, a i dziś wysokie ceny koksu powodują, że odbiorcy szukają substytutu. Zdaniem Czornika odbiorcy z branży chemicznej czy opałowej zamieniają koks np. na antracyt i schodzą z rynku. Rynek koksu opałowego praktycznie zniknął.

Koksownia Częstochowa Nowa szuka szansy na rynku odlewniczym. - W tym roku kończymy baterię koksowniczą do produkcji koksu odlewniczego. Na zachodzie nie inwestowano w te technologię i nowa bateria powinna wypełnić powstałą lukę – powiedział Grzegorz Czornik.

Branża koksownicza ma te same problemy co hutnictwo z zaostrzanymi normami środowiskowymi – dyrektywą o emisjach przemysłowych IED oraz zmianami w systemie handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla ETS. - Branża koksownicza przeszła w ostatnich latach znaczącą modernizację. W naszej koksowni zainwestowano w ostatnich latach prawie 600 mln zł – powiedział Grzegorz Czornik.

Sytuacja wielu koksowni jest mocno uzależniona od tego, co dzieje się w hutach, zwłaszcza tych, które są z hutami związane przez wspólnego właściciela.

Inną grupę stanowią koksownie związane z producentami węgla, co jest polską specyfiką, bo w innych krajach nie występuje.

- Trzecia grupa to koksownie samodzielne. W Polsce są takie trzy, w tym Częstochowa Nowa. Ta grupa jest w trudniejszej sytuacji, bo musi swój produkt dostosować do różnych odbiorców: hut, odlewni czy chemii. Staramy się zmieniać produkty i dostosowywać profil do potrzeb rynku – powiedział Grzegorz Czornik. Jego zdaniem najtrudniejsza przyszłość czeka jednak koksownie produkujące tylko koks hutniczy, ponieważ zmagające się z coraz wyższymi kosztami polityki klimatycznej i niskimi marżami huty nie są w stanie płacić takich cen, jak inni odbiorcy.

Tadeusz Wenecki, prezes zarządu Polskiego Koksu zauważył, że koksownictwo jest integralnym składnikiem procesu technologicznego produkcji stali i podlega podobnym zagrożeniom. Na razie w mniejszym stopniu dotyczy go zagrożenie konkurencją na terenie Unii Europejskiej, jego największy konkurent, górnictwo czeskie jest w odwrocie.  Jastrzębska Spółka Węglowa wydobywa rocznie 12 mln ton węgla koksującego, a około 4 mln ton wjeżdża z zewnątrz. Weneckim podkreślił wagę starań o utrzymanie niskich kosztów i zwrócił uwagę ,na przemiany w światowym górnictwie, które np. w wypadku digitalizacji poszło już znacznie dalej niż polskie. W Jastrzębskiej Spółce Węglowej proces digitalizacji ma przyspieszyć nowa spółka JSW Innowacje.

Potrzebę digitalizacji i odpowiedniego wykorzystania danych podkreślał także moderujący sesję Tomasz Jurkanis, partner McKinsey & Company Poland. - Innowacje i digitalizacja to elementy konieczne dla rozwoju hutnictwa. W wielu branżach na świecie już to widać, procesy są zautomatyzowane, opomiarowane i wykorzystuje się dane. Firmy hutnicze kolekcjonują ogromne ilości danych, ale wykorzystywany jest 1 – 2 proc. Reszta jest zbierana, ale nie analizowana – powiedział Jurkanis I dodał, że Big Data to przyszłość, kierunek w którym trzeba zmierzać,bo to relatywnie niskim kosztem może przynosić duże korzyści.

Znaczenie nowoczesnych technologii I badań podkreślił także Robert Agh, prezes Ferony Polska, który zauważył, że coraz więcej klientów hutnictwa w Europie środkowej i wschodniej to sub dostawcy dla motoryzacji, którzy wymagają coraz bardziej wyrafinowanych produktów i usług. - Jeżeli chcemy, żeby do nas przychodzili to integralną częścią działalności powinna być analiza danych, rozwój technologii – powiedział Robert Agh.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017