Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

EEC 2017: dokąd jedzie motoryzacja?

Autor:  WNP.PL (OFF)  |  18-05-2017 21:40
Skupmy się na tym, co robimy dobrze i podążajmy za najlepszymi. Przedstawiciele polskiego sektora automotive uczestniczący w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach w sesji „Przemysł motoryzacyjny w Polsce i w Europie” dostrzegają dynamikę zmian i mocno stoją na ziemi.

Nakreślenie mapy głównych trendów zmieniających europejską i światową motoryzację było punktem wyjścia dyskusji. Moderator – Mirosław Michna, szef zespołu doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG – oparł się tu na raporcie swojej firmy.

Fot. Shutterstock

Samochody o napędzie elektrycznym, z ogniwami paliwowymi i hybrydy, digitalizacja, Big Data jako generator przychodów, unifikacja platform rozwojowych, ekspansja na rynki wschodzące – to najkrótsza lista tendencji określających to, gdzie jest i dokąd zmierza motoryzacja.

– Branża ma naturalną skłonność do widzenia samej siebie... od środka – skonstatował na wstępie Jakub Faryś, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. – Tymczasem umyka nam fakt, że szybko zmieniają się preferencje klientów. Młodzi ludzie inaczej postrzegają mobilność. Samochód nie jest dla nich priorytetowym dobrem; chcą się przemieszczać, ale niekoniecznie muszą posiadać samochód.

Debacie towarzyszyła perspektywa 20-30 lat, a więc... nieodległa. Mobilność będą wówczas określały takie zjawiska jak: autonomiczność pojazdów, utrzymujący się trend prośrodowiskowy oraz rozwój komunikacji zbiorowej (większość ludności świata będzie zamieszkiwała megamiasta).

Jednak już teraz samochód staje się „przedłużeniem smartfona” z tą jednak uwagą, że dla młodego pokolenia to smartfon (a nie własne cztery kółka) jest urządzeniem niezbędnym, a jednocześnie stanowiącym o prestiżu.

Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, prognozował zaostrzenie się konkurencji między dostawcami części i podzespołów, co wymusi dalszą konsolidację.

– Naszą przyszłość określa także cyfryzacja, rozwój Przemysłu 4.0 oraz technologie transferu i analizy danych – ocenił Franke. – Big Data to „złoto XXI wieku”. Uzbrojona w technologie IT deska rozdzielcza stanie się centrum zamawiania usług, ale także dostarczy wiedzy o kierowcy jako konsumencie. Duże zmiany czekają segment utrzymania i serwisowania samochodów. To rynek wart w Polsce 31 mld złotych.

Jednak nowe trendy to nowe koszty, a więc wyzwanie, któremu nie wszyscy gracze na rynku sprostają. Konsolidację prognozował także Janusz Kobus, wiceprezes zarządu Pilkington Automotive Poland, który zwrócił uwagę na wpływ regulacji na branżę moto.

– Hasło „precz z dieslem” wydaje mi się emocjonalną reakcją europejskiego regulatora na fakt wyprowadzenia go w pole przez jeden z koncernów – komentował Kobus. – Prognozy o śmierci diesla uważam za przedwczesne. Niemniej jednak potrzebujemy tu więcej rozsądku, a mniej emocji.

Lepszy efekt dla środowiska, jak podkreślano, miałyby zachęty do pozbywania się starszych modeli wozów nie spełniających norm niż napiętnowanie diesla, ale regulacja – jak się okazuje – także podlega zmianom „koniunkturalnym”.

– Motoryzacja jest dziś jak energetyka po Fukushimie – uważa Adam Sikorski, prezes zarządu Polskiej Grupy Motoryzacyjnej. – Jeśli regulator to zadekretuje, to klient rzeczywiście nie kupi auta z silnikiem diesla. Nie chodzi tu jednak o efektywność napędu czy jego rzeczywisty wpływ na środowisko, lecz o politykę. Pamiętajmy, że bez wsparcia regulatora nie powstanie infrastruktura, bez której nie będzie można myśleć o rozwoju elektromobilności.

Trudno także przecenić rolę regulacji w procesie wprowadzania na drogi  pojazdów autonomicznych. Przepisy, szczególnie homologacyjne, to często także narzędzie protekcjonizmu, ochrony własnego rynku.

Zmiany technologiczne pociągną za sobą konieczność zmian biznesowych strategii. Punkt widzenia średniej wielkości producenta sektora automotive przedstawił Przemysław Skrzydlak, prezes zarządu, firmy Izoblok.

– Samochód przyszłości będzie obywał się bez chłodnicy, filtrów czy baku, ale potrzebne będą nowe części – zauważył Skrzydlak. – Wpisujemy się w nowe trendy. Pracujemy nad bezpiecznym i izolującym od temperatury boksem na baterie w samochodzie o napędzie elektrycznym.

Już teraz rosną wymagania producentów co do jakości i trwałości części, na co wrócił uwagę Leszek Waliszewski, prezes zarządu FA Krosno. – Cały łańcuch dostaw objęty będzie certyfikacją. Tym samym rynek de facto zamknie się dla nowych firm.

Bycie w awangardzie zmian nie tylko kosztuje, ale wymaga zaakceptowania ryzyka. Gęsta infrastruktura ładowania samochodów elektrycznych może być atutem, ale najpierw trzeba przyjąć za pewnik nieuchronność elektromobilnego trendu.

Bogate Niemcy z 20 tysiącami punktów ładowania i hojnymi dopłatami do samochodów elektrycznych mają trudności z osiąganiem założonych celów. Z drugiej strony elektromobilność oznacza transfer technologii, wiedzy oraz inwestycje w badania i rozwój.

– Ignorując elektromobilność wypadlibyśmy z wyścigu technologii – przestrzegał Waliszewski. – A na to nie możemy sobie pozwolić.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017