Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Polska wciąż "trwa" w kulturze betonu

Autor:  Konstrukcje stalowe  |  15-07-2017 13:52  |  aktualizacja: 15-07-2017 12:57
W budownictwie dysponujemy trzema głównymi materiałami: stalą, betonem i ciągle jeszcze drewnem. Z żadnego z tych tak różnych materiałów nie można i nie warto rezygnować. Każdy z nich ma miejsce w budownictwie, ale istotne jest, by został zastosowany z odpowiednim wykorzystaniem właściwych mu cech. I tutaj dochodzimy do czegoś, co widzę jako podstawowy problem: ujęcie konstrukcji stalowych w kształceniu inżynierów na polskich uczelniach technicznych - mówi LECH CISZAK, prezes zarządu Zeman HDF, wiceprezes Polskiej Izby Konstrukcji Stalowych, w rozmowie z Jerzym Bojanowiczem.

• Jak Pan ocenia branżę konstrukcji stalowych w Polsce?

Fot. Fotolia

- Nie mam prostej, jednoznacznej odpowiedzi. Nie działamy w próżni, w warunkach jakie sami sobie stworzymy i tylko od siebie zależni. My - czyli najszerzej rozumiane firmy konstrukcji stalowych, nie budujemy dla siebie. My - biura projektów, wytwórnie konstrukcji, firmy montujące i współpracujące świadczymy usługi dla gospodarki, i jesteśmy od niej zależni.

Jak oceniam? Skoro każda z rozwiniętych firm, obojętnie: wytwórnia, biuro projektów czy firma inżynierska, pracuje w kraju i za granicą, to oznacza, że jest dla niej miejsce, odpowiada standardom i oczekiwaniom klientów. Czyli nie mogę oceniać negatywnie.

Widzę problemy branży i o nich chciałbym mówić. Na początek o kształceniu. Wspomniałem przykładowo o trzech podstawowych materiałach budowlanych. Mam nadzieję, że koledzy z firm produkujących ceramikę budowlaną wybaczą mi pominięcie ich produktów. Idealistycznie oczekiwałbym, by intensywność szkolenia i podział zajęć na uczelniach poświęconych danym materiałom konstrukcyjnym z grubsza odpowiadał ich znaczeniu. A mam głębokie przekonanie, że tak nie jest.

Z zawstydzeniem przyznaję się, że studia ukończyłem w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku. Na kierunkach konstrukcyjnych dominował beton. Takie wtedy było moje odczucie i takie jest nadal. Przyjmuję, że jest to pozostałość z dawnych lat, gdy stal była trudniej dostępna i podstawowym materiałem konstrukcyjnym stał się beton. Ale czy tak musi być nadal?

Dlaczego o tym mówię? Bo wiedza i preferencje wpojone na starcie wywierają wpływ na dalszą drogę zawodową. Mówiąc wprost: stal w kształceniu i praktyce jest niedoceniana. A praktyka - czyli projekty przedkładane inwestorom przez architektów i współpracujących z nimi konstruktorów - już bezpośrednio przekłada się na warunki pracy firm stalowych.

Występuje skrajna przewaga budownictwa masywnego. Traci na tym stal, ale i drewno - te materiały są w cieniu. Ponadto, w moim odczuciu, konstrukcje stalowe obarczane są częściowo nieracjonalnymi wymogami normowymi, np. ochrony przeciwpożarowej. Proszę mi nie zarzucać chęci obniżenia bezpieczeństwa użytkowników. W tym roku obchodzę 40-lecie pracy w budownictwie, przed laty uzyskałem uprawnienia do pełnienia samodzielnych funkcji projektowych i wykonawczych.

Bezpieczeństwo użytkowania to jedno z podstawowych kryteriów. Tylko jak mam sobie wytłumaczyć sens 30-minutowego zabezpieczania przed ogniem belek stalowych NAD w zielonym dachu, położonych na wolnym powietrzu, pod chmurami. Zieleń kwitnie na grubym podłożu z ziemi, spoczywającym na folii dachowej, ta z kolei na niepalnej wełnie kamiennej. Całość niesie niepalna blacha trapezowa. Pod dachem jest przestrzeń publiczna: stal, granit, szkło. To trąci Mrożkiem, ale i kosztuje. Takie wymogi prawne mają wpływ na cenę i decyzje inwestorów.

• Duże wytwórnie konstrukcji są uzależnione od koniunktury. Jeśli powstają nowe obiekty infrastrukturalne czy hale - przemysłowe bądź handlowe, to mają zamówienia, natomiast nie jest od niej uzależniony lokalny producent bram i ogrodzeń, który nie narzeka na brak zleceń.

- Nie znam tego segmentu. Zarządzam spółką, której roczna sprzedaż oscyluje wokół 100 mln zł. Jednak chyba się nie pomylę, uważając, że działanie małych producentów jest uzależnione od aktywności mieszkańców danego terenu. Ich inwestycje nie mają związku z zawirowaniami rynkowymi, jakim było np. wstrzymanie budowy obiektów infrastrukturalnych.

Trzeba jednak mieć świadomość, że duża wytwórnia konstrukcji stalowych, produkująca powyżej 10-15 tys. t rocznie, aby utrzymać w miarę stabilny poziom produkcji musi mieć odbiorców zagranicznych, bo rynek krajowy jest za mały. Działalność na rynkach światowych jest wręcz konieczna.

Przy produkcji ok. 9 mln t stali na konstrukcje stalowe przypada ok. 1,1-1,2 mln t. Jeśliby wszystkie miały być produkowane wyłącznie w dużych wytwórniach, to musiało by być ich 100. I każda miałaby 1% udziału w rynku. A jest kilkanaście.

Dominują mniejsze zakłady, często jednak zdolne obsłużyć samodzielnie bądź w kooperacji projekt zawierający kilka tysięcy ton konstrukcji. Rynek jest bardzo rozproszony, konkurencja jest silna.

• Czy podobnie jak w innych krajach mamy pełny przegląd standardów i poziomów wyposażenia warsztatów oraz zakładów produkcyjnych?

- Zeman HDF ma w Rudzie Śląskiej spółkę-siostrę Zekon, która wytwarza konstrukcje stalowe. Jest bardzo nowocześnie wyposażona - rocznie sprzedaje 12 tys. t konstrukcji, ale planuje osiągnięcie 14 tys. t. Porównując ją z innymi firmami, którym Zeman HDF zleca zamówienia, widzę, że wiele średnich i małych firm, to są wyposażone w podstawowe narzędzia warsztaty, których podstawą jest produkcja niezautomatyzowana.

• Konstrukcje są też importowane z Niemiec, które są największym odbiorcą naszych wyrobów. Skąd ta sprzeczność?

- To nie jest sprzeczność. Polskie huty produkują stal konstrukcyjną, która jest też importowana. To kwestia usprzętowienia czy zdolności technicznych. Niektóre profile w Polsce nie są produkowane. I tak samo jest z produkcją konstrukcji.

Są zakłady specjalizujące się w danym asortymencie i rozwią zaniach, i przez to mogą zaoferować konstrukcję taniej. A może nie taniej, ale z lepszą historią współpracy, marką? Nie zawsze decyduje podstawowy parametr, np. w zamówieniach publicznych: "To ile za kilogram stali?" Są inwestorzy gotowi płacić też za myśl techniczną.

Gdyby wydajność polskiej wytwórni konstrukcji stalowych była porównywalna z wydajnością np. niemieckiej, to nie zmieniając obecnych stawek wynagrodzeń powinniśmy naszymi wyrobami zalać Europę. Dlaczego tak się nie dzieje? Mam proste wytłumaczenie: ceny materiałów podstawowych i pomocniczych w Europie są prawie równe. Tutaj nie możemy szukać źródła przewagi lub przegranej. Płace w Polsce są nadal istotnie niższe, jak w Niemczech, czyli konstrukcja z Polski powinna być tańsza przynajmniej w części dotyczącej robocizny. A dlaczego nie jest?

Podstawowa odpowiedź: wydajność pracy w naszych zakładach i zautomatyzowanie produkcji są znacznie niższe, jak u naszych sąsiadów. Zastrzegam: nie dotyczy to firm specjalistycznych, działających w różnych niszach konstrukcji. Mówię o podstawowych stalowych konstrukcjach nośnych.

Płacimy mniej pracownikom, ale za więcej godzin poświęconych na wytworzenie np. tony konstrukcji. I kółko się zamyka.

I to jednocześnie określa cel, do którego musimy dążyć. Zwiększyć wydajność. Wtedy nawet rynek pozwoli na lepsze opłacanie pracowników.

Próbowałem np. kupować konstrukcje na Ukrainie. Wciąż może być to korzystne, ale trzeba zwracać uwagę na bezpieczeństwo i zapewnienie odpowiedniej kontroli. Myślę tu o jakości i terminowości realizacji zlecenia. Wbrew pozorom, mimo wyraźnej różnicy w wynagrodzeniach, oczywiście wyższe są w Polsce, ukraińska konstrukcja nie jest istotnie tańsza, bo tam wydajność jest jeszcze niższa!

• Skąd wytwórnie biorą materiał na wytwarzane konstrukcje?

- Obecnie rynkiem rządzi dosłownie kilku dużych dostawców: producentów i hurtowników stali. Mają zakłady w całej Europie i na innych kontynentach. Import jest więc niezbędny.

Kiedy w jakimś zakładzie kupujemy konstrukcję stalową wykonaną na podstawie naszego projektu, to nie interesuje mnie skąd dostarczano użyty przez nich materiał, ale chcę otrzymać wszystkie dokumenty potwierdzające jej jakość. Bo mam postawić konstrukcję zgodną z wymogami normy PN EN ISO 1090, w której zapisano wymagania dotyczące wykonania konstrukcji stalowych lub elementów wytwarzanych z określonych wyrobów hutniczych.

Przy pewnym projekcie rozmawialiśmy nawet z dostawcami z Brazylii.

• Kiedy rozmawiam z prezesami wytwórni konstrukcji stalowych o wyposażeniu ich parku maszynowego, to często słyszę: mamy jedyny w Polsce sprzęt do... Czy pod tym względem nasze zakłady bardzo odstają np. od niemieckich?

- Przystępując do budowy, a wcześniej zaprojektowania, wytwórni konstrukcji stalowych jej właściciel ma jakiś cel. Przykładem skrajnym specjalizacji jest wybudowany na wyspie Ostrów Brdowski w Szczecinie Zakład Wielkogabarytowych Konstrukcji Stalowych, produkujący fundamenty morskich wież wiatrowych, na których montowane będą maszty i turbiny wiatrowe. Kesony transportowane są przez olbrzymie bramy wielkogabarytowe, których wykonania niewiele wytwórni mogło się podjąć.

Jeżeli dany zakład nastawiony jest na produkcję konstrukcji bardziej złożonych - z elementami obróbki mechanicznej, to szuka odpowiedniego wyposażenia. Trudno mi oceniać wyposażenie parku maszynowego polskich wytwórni konstrukcji.

Zekon ma bardzo nowoczesny park maszynowy, ale na rynku działa już od 9 lat. Jeśli więc jutro gdzieś w Polsce zostanie otwarty zakład o podobnym profilu produkcji, to z pewnością będzie dysponował nowocześniejszymi maszynami, z wyjątkiem linii do produkcji blachownic z falistym środnikiem WT - bo na razie jest jedyną w kraju. Niemniej uważam, że czołówka, czyli zakłady produkujące powyżej 8-10 tys. t rocznie, jest dobrze wyposażone, bo muszą spełniać określone wymagania klientów. Natomiast firmy produkujące kilkaset ton miesięcznie w większości są zakładami rzemieślniczymi, ale jednocześnie często w jakimś asortymencie są monopolistami: oferują swoistą perełkę, element niezbędny do uzupełnienia oferty dużych wytwórni.

Nie mogę spokojnie myśleć o tym, że do kilku naszych projektów tuż za Odrą kupowaliśmy sprefabrykowane, przycięte w 3D rury - znakomicie sfazowane do składania w konstrukcji i spawania. Podobne elementy kupowaliśmy na Słowacji. Bo w kraju albo nie znaleźliśmy wykonawcy albo zaproponowana cena była za wysoka.

• Dlaczego?

- Bo wytwórnie nie mają odpowiednich maszyn? Bo za mało jest projektów zawierających konstrukcje z takimi elementami, a gdy popyt na taką usługę jest mały, to staje się droga. Maszyny są przecież amortyzowane, a kredyty spłacane. Nie odpowiem jednoznacznie na pytanie - dlaczego? Wiem, że taniej kupiłem za ganicą.

• Jak Pan widzi przyszłość branży, bo - z jednej strony - mówi się o robotyzacji, a z drugiej - Mostostal Warszawa wybudował drugi most, w którym zarówno dźwigary jak i płyta pomostowa są wykonane z kompozytu FRP - kompozytu włóknistego o osnowie polimerowej. Wykonanie wszystkich elementów konstrukcyjnych z tego lekkiego i wytrzymałego materiału pozwoliło na maksymalną prefabrykację i montażcałego ustroju nośnego w jeden dzień?

- Kompozyty są jedną z technologii, która nie przewróci segmentu konstrukcji stalowych. Pierwszy na świecie stalowy most spawany został zbudowany wg projektu prof. Stefana Bryły w 1928 r. na rzece Słudwi pod Łowiczem. Wtedy to był eksperyment i wyzwanie. Pierwszy chyba w Polsce spawany most aluminiowy, dokładnie: kładkę dla pieszych - głównie studentów i pracowników Politechniki Śląskiej w Gliwicach, zbudowano w drugiej połowie lat 60. ub. wieku. Wykorzystywanie do budowy mostów kompozytów jest niszą, która - jeśli badania potwierdzą zasadność ich użycia - może się rozwinie.

Ale wielkowymiarowe materiały kompozytowe pewnych parametrów stali nie przeskoczą. I - uprzedzając pytanie - drukarki 3D też nie zniszczą branży.

W Wielkiej Brytanii 60% obiektów publicznych ma konstrukcje nośne wykonane ze stali, w Polsce - 15-20%. Dlatego uważam, że wytwórnie konstrukcji stalowych mogą znakomicie prosperować: "mamy jeszcze nad sobą powietrze" - jak w niemieckim porzekadle.

O kilku problemach już mówiłem. To edukacja, organizacja, zwiększenie wydajności w warsztatach i na budowie. Ale również działka projektowa nie może leżeć odłogiem, bo - jeśli sami nie zapewnimy sobie właściwej ich jakości - projekty zaczniemy też kupować za granicą.

Do HDF i Zekonu przejeżdżają studenci z kół naukowych Politechniki Śląskiej, a niedługo zjawią się studenci z AGH. Ich opiekunowie mówią, że na uczelniach, jeśli chodzi o zainteresowanie studentów, a nawet wyposażenie laboratoriów, to stal jest w drugim szeregu. Nie dziwi więc, że Polska Izba Konstrukcji Stalowych rozpoczyna akcje mające zachęcić studentów, pokazujące im, że stal jest atrakcyjnym materiałem, a projektowanie z niej konstrukcji może sprawiać frajdę.

• Dziękuję za rozmowę.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017