Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Niebagatelne znaczenie powiązania opłaty zastępczej z cenami zielonych certyfikatów

Autor:  wnp.pl (Ireneusz Chojnacki)  |  17-07-2017 10:33
Trzeba pamiętać, że jest jeszcze wiele obowiązujących długoterminowych kontraktów na sprzedaż zielonych certyfikatów, zawartych pomiędzy inwestorami OZE i zwykle sprzedawcami zobowiązanymi (największe spółki obrotu – red.), w których ceny zielonych certyfikatów zostały określone w odniesieniu do jednostkowej opłaty zastępczej – przypomina Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Grupa posłów PiS złożyła w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o OZE. Posłowie proponują w nim m.in., żeby w danym roku kalendarzowym opłata zastępcza w odniesienie do obowiązku umarzania zielonych certyfikatów wynosiła 125 proc. rocznej ceny średnioważonej tych certyfikatów. Co oznaczałoby wprowadzenie takiego przepisu dla sytuacji na rynku zielonych certyfikatów?

Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej
Fot. mat. pras.

- Wejście w życie takiego przepisu samo w sobie nie miałoby żadnego znaczenia dla rozwiązania podstawowego problemu rynku zielonych certyfikatów, czyli likwidacji ich nadpodaży, która na koniec I kwartału bieżącego roku wynosiła 22 586 GWh. Natomiast ograniczenie wysokości jednostkowej opłaty zastępczej do 125 proc. rocznej ceny średnioważonej zielonych certyfikatów miałoby bezpośredni , szybki i negatywny wpływ na sytuację ekonomiczną wielu inwestorów OZE.

Co by się stało?


- Trzeba pamiętać, że jest jeszcze wiele obowiązujących długoterminowych kontraktów na sprzedaż zielonych certyfikatów zawartych pomiędzy inwestorami OZE i zwykle sprzedawcami zobowiązanymi ( największe spółki obrotu –red.), w których ceny zielonych certyfikatów zostały określone w odniesieniu do jednostkowej opłaty zastępczej. Gdyby zatem wszedł w życie przepis wiążący wysokość jednostkowej opłaty zastępczej z cenami zielonych certyfikatów to te długoterminowe trzeba byłoby dostosować do nowego stanu prawnego, a zatem renegocjować i tu możliwych jest kilka rozwiązań.

Ponieważ ceny zielonych certyfikatów są bardzo niskie to nowa jednostkowa opłata zastępcza byłaby znacznie mniejsza niż obecna wynosząca 300,03 zł/MWh i nawet gdyby te długoterminowe kontrakty zostały utrzymane to spadłyby przychody inwestorów OZE z tytułu sprzedaży zielonych certyfikatów w umowach długoterminowych.

Mogłoby jednak dochodzić nie tylko do zmian treści tych umów, ale też do rozwiązywania ich przez sprzedawców energii w związku ze zmianą stanu prawnego, co z kolei mogłoby wywołać falę roszczeń o ochronę praw nabytych.

Możliwe także, że proponowane przepisy byłyby wykorzystywane przez sprzedawców energii w procesach sądowych , które wytoczyli im inwestorzy OZE w związku z wypowiedzeniami przez sprzedawców długoterminowych umów na zakup zielonych certyfikatów. Przy czym cały czas trzeba pamiętać, że na rynku OZE nie tylko o inwestorów OZE chodzi.

Co ma pan na myśli?


- W tym przypadku mam na myśli głównie sektor bankowy, bo jeśli doszłoby do powiązania wysokości jednostkowej opłaty zastępczej z cenami zielonych certyfikatów to pogłębiłyby się problemy ekonomiczne inwestorów OZE wskutek spadku przychodów kolejnej ich grupy , a w efekcie także kłopoty banków kredytujących sektor OZE.

Powiązanie w obecnych realiach wysokości jednostkowej opłaty zastępczej z cenami zielonych certyfikatów to byłby kolejny zły sygnał zarówno dla rynku OZE jak i dla banków, bo to byłby następny dowód  na to jak bardzo regulacje OZE są niestabilne, jak bardzo nieprzewidywalne jest działanie państwa i jak w związku z tym bardzo ryzykowne jest inwestowanie w OZE.

Ryzyko regulacyjne w sektorze OZE jest bardzo wysokie i to widać już gołym okiem. Przynajmniej część inwestorów z segmentu fotowoltaiki, którzy wygrali aukcje OZE ma kłopot z uzyskaniem finansowania inwestycji. Banki po prostu odmawiają im udzielania kredytów.

Powiązanie wysokości jednostkowej opłaty zastępczej z cenami zielonych certyfikatów to byłby hamulec ewentualnego szybkiego wzrostu ich cen. Jakie to ma znaczenie z punktu widzenia inwestorów OZE?


- Inwestorzy OZE wierzyli, że ze względu na szereg rozwiązań wynikających z ustawy o OZE nadpodaż zielonych certyfikatów zacznie się stopniowo kurczyć i w perspektywie kilku lat zielone certyfikaty zaczną drożeć. Wprowadzenie przepisu ograniczającego wysokość jednostkowej opłaty zastępczej do 125 proc. rocznej ceny średnioważonej zielonych certyfikatów oznaczałoby regulacyjne ograniczenie dynamiki ewentualnego wzrostu cen zielonych certyfikatów do 25 proc. rocznie.

W związku z tym dojście do cen zielonych certyfikatów oczekiwanych przez inwestorów z punktu widzenia rentowności inwestycji i możliwości spłaty zadłużenia, staje się perspektywą tak odległą, że bez znaczenia dla inwestorów, którzy do tej pory poniosą znaczne straty i zbankrutują.

Z dostępnych na rynku modeli dotyczących prognoz kształtowania się rynku zielonych certyfikatów wyraźnie wynika bowiem, że ich nadpodaż będzie się jeszcze zwiększać. Chyba, że zostanie zachowany ustawowy poziom obowiązku umorzenia dla roku 2018, a następnie zostanie wprowadzony na zasadzie harmonogramu tzw. kroczący obowiązek umorzenia świadectw pochodzenia na poziomie 17,4%, 18,4%, 19,4% odpowiednio w latach 2019-2021.

Rozmawiał Ireneusz Chojnacki

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017