Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

E. Bieńkowska, KE: Unia może integrować się wokół spraw obronności

Autor:  wnp.pl (Piotr Stefaniak)  |  17-07-2017 12:58  |  aktualizacja: 17-07-2017 16:16
- Projekt utworzenia Europejskiego Funduszu Obronnego spotkał się z powszechnym odzewem w UE, jak bodaj nigdy wcześniej w jej historii. Nieoczekiwanie też, inicjatywa obronna może stać się - m.in. dzięki tej powszechnej akceptacji - najważniejszą dla integracji UE - uważa Elżbieta Bieńkowska, unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MŚP.

Dość nieoczekiwanie, po błędach ze złym wyniesieniem satelit unijnych na orbitę, kierowane przez Panią wydziały przejęły trzy lata temu sprawy dotyczące przemysłu kosmicznego w UE. Co obecnie Unia oferuje firmom, także polskim, w tym sektorze?

Elżbieta Bieńkowska, unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MŚP
Fot. PTWP (Piotr Waniorek)

- Realizujemy dwa wielkie programy: Galileo i Copernicus.

Pierwszy ma budżet 12 mld euro do wykorzystania do 2020 r. i przewiduje ulokowanie w przestrzeni okołoziemskiej 18 satelitów, które pozwolą zbudować europejski system nawigacji satelitarnej, najnowocześniejszy na świecie.

Dlatego, że będzie dostarczał dokładniejszych informacji o położeniu obiektów – np. samolotu, statku czy samochodu – nie z dokładnością do 10 metrów, na co pozwala użytkowany obecnie system amerykański GPS, ale 1 metra. To posłuży np. do upowszechnienia w niedalekiej przyszłości technologii autonomicznych pojazdów.

Program Copernicus, z budżetem 7 mld zł, przeznaczony jest do wykorzystania biznesowego i w życiu codziennym informacji, zbieranych w Kosmosie. Zresztą w obu tych programach koncentrujemy się właśnie na aspektach komercyjnych, korzyściach dla firm i dla mieszkańców Europy.

Jakie są najnowsze harmonogramy realizacji tych projektów?


- Program Galileo będzie w pełni gotowy na przełomie 2020-21. Już teraz przemysł może testować kompatybilność systemu, np. do wzmacniania sygnałów GPS w telefonii. Galileo jest też pomocny w akcjach ratunkowych na morzu.

Rozwiązania programu Copernicus także są już dostępne, służą do obserwacji Ziemi w wielu aspektach, np. oceny skutków i sposobów reagowania na klęski żywiołowe, zarządzania uprawami rolnymi, itd.

Polskie firmy korzystają z funduszy obu tych programów?


- Tak, są beneficjentami wielu zleceń i wygranych przetargów, choć głównie nie produkcji przemysłowej, lecz w segmencie usług - obróbki danych, w gigantycznej wielkości spływających z obserwacji satelitarnej Ziemi.

Paradoksalnie, polskie firmy korzystają z renty słabszego wcześniej rozwoju gospodarczego kraju. Mają najnowsze komputery i serwery, mogą więc tworzyć huby cyfrowej obróbki danych.

Jest to najdynamiczniej rozwijający się segment przemysłu kosmicznego w UE. Z naszych analiz wynika, że już obecnie 1 euro zainwestowane w nim przynosi nawet do 15 euro przychodów w jego otoczeniu.

Na naszych oczach tworzony jest nowy segment gospodarczy. To wielkie pole dla działania nie tylko dla sturt-upów, ale i średniej wielkości firm informatycznych m.in. w Polsce.

Najnowszym projektem UE, z połowy czerwca br., jest utworzenie Europejskiego Funduszu Obronnego (EFO), w czym wiodący udział miały wydziały przez Panią kierowane. Skąd taki pomysł?


- Pierwsze rozmowy w jego sprawie rozpoczęliśmy w Europie na różnych szczeblach 2,5 roku temu. Powodem były akty terrorystyczne w kilku krajach unijnych, jak i destabilizacja w otoczeniu UE. Odpowiadamy na te wydarzenia, bo to jest też m.in. powinnością KE – obywatele Unii Europejskiej oczekują, że będzie ona ich chronić.

Niespodziewanie, nasza inicjatywa spotkała się z powszechnym odzewem w Unii, jak bodaj nigdy wcześniej w jej historii. Nieoczekiwanie też inicjatywa obronna może stać się – m.in. dzięki tej powszechnej akceptacji - najważniejszą dla integracji UE.

Czy UE chce w tym zastąpić inicjatywy NATO?


- W przypadku EFO nie mówimy ani o budowaniu europejskiej armii, ani o zabieraniu władzy nad zdolnościami obronnymi krajom członkowskim. To samo dotyczy ich potencjałów przemysłu obronnego.

Chcemy natomiast pomóc państwom członkowskim w bardziej efektywnym wydawaniu pieniędzy podatników i ograniczaniu powielania wydatkowanych środków. Tylko dlatego, że każdy kraj z osobna kupuje sprzęt czy systemy obronne, w skali UE ponosi się rocznie od 20 do 100 mln euro strat.

Ale EFO zakłada też osiągnięcie dalszych efektów. Przede wszystkim wykorzystania potencjału badawczego, a także np. uzyskiwania lepszego stosunku jakości do ceny, kupowanych publicznie systemów obronnych.

Z czego wynika tak powszechna akceptacja dla EFO?


- Zakładamy, że - po spełnieniu określonych warunków - UE dofinansuje projekty do 20 proc. ich wartości. W dodatku będą to często projekty wysokiego ryzyka, tj. produkcji prototypów.

Jakie są warunki uzyskania dotacji?


- W zgłoszonym projekcie muszą uczestniczyć co najmniej dwa kraje UE i trzy firmy.

Co KE robi, aby zaangażować w EFO kraje o mniejszym potencjale?


- Po pierwsze, projektu nie będzie wybierała KE, ale Rada. Po drugie, już mamy pierwsze zgłoszenia, np. z krajów nadbałtyckich - jeden z takich projektów dotyczy walki z cyberatakami.

Jakie środki udało się wykroić z ogólnego budżetu UE do tego nowego projektu?


- Do 2020 roku przeznaczamy 90 mln euro na projektu wspólnych zakupów, a 500 mln euro – na projekty badawcze i wdrożeniowe.

Od 2021 r. proponujemy na sprawy obronne budżet o wartości 1,5 mld euro.

Rozmawiał Piotr Stefaniak

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017