Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Zwrot w sprawie deputatów węglowych, czy tylko zwykła ściema?

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  10-08-2017 07:35
Jest już półtora roku czekania na rozpatrzenie projektu obywatelskiego, więc przyzwoitość nakazuje, żeby sprawa wreszcie ruszyła z miejsca - mówi portalowi wnp.pl Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce, odnosząc się do ostatnich doniesień resortu energii dotyczących kwestii deputatów węglowych.

Niedawno wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski powiedział, że Ministerstwo Energii przygotowuje korektę w projekcie ustawy dotyczącej deputatów węglowych dla emerytów górniczych.

Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

Resortowi energii zależy, by sprawę deputatów uregulować przed końcem tego roku.

Zmiana przygotowywana w projekcie przez resort ma dać uprawnionym do deputatu, a zatem określonej ilości bezpłatnego węgla rocznie, możliwość wyboru: czy chcą dożywotnio otrzymywać co roku z ZUS ekwiwalent pieniężny za deputat, czy też rezygnują z niego, otrzymując w zamian jednorazowe świadczenie o wartości deputatu za okres na przykład dziesięciu lat.

Pomysł jednorazowej wypłaty emerytom górniczym świadczenia w zamian za zrzeczenie się roszczeń do deputatu w kolejnych latach nie jest niczym nowym.

Był już rozważany jesienią ubiegłego roku, z inicjatywy Ministerstwa Finansów i wtedy padała kwota 8-9 tys. zł na osobę. Jednak tylko na rzuceniu pomysłu się skończyło. Emeryci górniczy nieufnie wówczas spoglądali na tego typu pomysł. Tym bardziej, że za rzuceniem tego pomysłu nie poszły wtedy dalsze kroki.

Resort energii opracował projekt ustawy, zgodnie z którym ekwiwalent za deputat miałby być wypłacany co roku przez ZUS. W styczniu projekt trafił na Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów, ale nie zdecydowano o skierowaniu go do dalszego procedowania.

Resort energii chciałby, żeby kwestia dotycząca deputatów została załatwiona w tym roku. Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski wskazywał, że w tym roku budżet jest niezły, więc możliwa byłaby wypłata świadczenia o równowartości ekwiwalentu za 10 lat do przodu, dla tych, którzy zdecydowaliby się na takie rozwiązanie.

- Pojawiła się propozycja wypłaty jednorazowego świadczenia lub ekwiwalent pienieżny za deputat co roku z ZUS. A zatem byłby wybór i my nie będziemy się temu sprzeciwiać - mówi portalowi wnp.pl Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce. - Resort energii może liczy na to, że emeryci, zmęczeni całą tą sytuacją, zgodzą się na wykup deputatu. Dla nas najważniejsze, żeby dopuszczono nas do konsultacji projektu. Żeby dotrzymano słowa, że obydwa projekty będą wspólnie rozpatrywane. Najważniejsze, by nie była to kolejna zapowiedź bez żadnych dalszych kroków, żeby to nie była zwykła ściema po prostu. W tym roku sprawa ta powinna być załatwiona, bo przyszły rok jest już rokiem wyborczym, są wybory samorządowe. Jest już półtora roku czekania na rozpatrzenie projektu obywatelskiego, więc przyzwoitość nakazuje, żeby sprawa wreszcie ruszyła z miejsca - podkreśla Wacław Czerkawski.

Obecnie nie wszyscy uprawnieni otrzymują deputat. Powstały dwa projekty regulujące tę kwestię - obywatelski i ministerialny.

Pierwszy od ponad roku nie jest procedowany w Sejmie, drugi czeka na opinię KERM. Jednak do tej pory nie podano terminu ponownego rozpatrzenia projektu przez Komitet. Przyspieszenia prac wielokrotnie domagały się związki zawodowe oraz inicjatorzy projektu obywatelskiego, pod którym półtora roku temu zebrano 126 tys. podpisów. Mówiło się nawet o protestach w stolicy, jeżeli sprawa ta będzie się nadal przeciągać.

W swym projekcie Ministerstwo Energii oszacowało, że z wprowadzanych ustawą regulacji będzie mogło skorzystać ok. 235 tys. osób, przy spodziewanym rocznym koszcie ok. 391 mln zł.

W projekcie obywatelskim roczne koszty szacowano na prawie 300 mln zł, natomiast liczbę uprawnionych na ok. 160 tys. Gdyby doszło do sytuacji, w której wszyscy uprawnieni zdecydowaliby się na jednorazowe świadczenie w szacowanej wysokości, dajmy na to, ok. 14 tys. zł, oznaczałoby to koszt pomiędzy 2,2 mld zł a 3,3 mld zł.

Problemy z emeryckimi deputatami rozpoczęły się w 2012 roku.

Sprawa deputatów wzięła się stąd, że walczące o przetrwanie spółki węglowe zaczęły szukać oszczędności i zdecydowały się wypowiedzieć prawo do deputatu węglowego dla emerytów i rencistów.

Stąd emeryci, wobec których zobowiązania przejęło państwo, w dalszym ciągu otrzymują deputat, natomiast ci, którzy powinni otrzymywać go od spółek węglowych, zostali deputatu pozbawieni. Deputat węglowy jest uprawnieniem do określonej ilości bezpłatnego węgla rocznie. To uprawnienie górnicze sprzed wielu lat, przysługujące pracownikom oraz emerytom czy rencistom górniczym.  

Wynika z układów zbiorowych pracy lub porozumień wewnątrz spółek. Tyle że wspomniane cięcia i oszczędności w spółkach węglowych spowodowały, że nie wszyscy uprawnieni otrzymują teraz deputat, a świadczenie dla tych, którzy je dostają, ma finansowanie z różnych źródeł. Autorzy projektu obywatelskiego podkreślali od początku, że ich inicjatywa miałaby wreszcie uporządkować chaos prawny.  

Obecnie mamy sytuację, że spółki węglowe regulują kwestie deputatów indywidualnie. Górnicze związki od dawna podkreślają, że przeniesienie kosztu wypłaty deputatów na budżet państwa doprowadziłoby do odciążenia spółek węglowych. Obniżyłoby to koszt wydobycia węgla oraz spowodowało równe traktowanie górniczych emerytów.  

W Jastrzębskiej Spółce Węglowej wypowiedziano deputat. W Katowickim Holdingu Węglowym (niedawno jego kopalnie pzyłączono do Polskiej Grupy Górniczej) w listopadzie 2014 roku zawieszono wypłatę deputatu na trzy lata, w okresie 2015-2017.  

Z kolei Kompania Węglowa w lutym 2014 roku pozbawiła deputatu emerytów, rencistów oraz inne osoby uprawnione. - Zarząd Kompanii Węglowej podjął uchwałę o likwidacji uprawnień m.in. emerytów i rencistów do bezpłatnego węgla od 1 stycznia 2015 r. To była trudna, ale i niezbędna decyzja - poinformowała wtedy spółka. 

Podjęcie uchwały o zaprzestaniu wypłat tzw. deputatów węglowych dla emerytów, rencistów i innych uprawnionych osób podyktowane było, jak poinformowała wówczas Kompania”trudną sytuacją ekonomiczno-finansową spółki, która nie jest w stanie dalej zaliczać tego świadczenia w ciężar swoich kosztów oraz koniecznością stabilizacji kapitałów własnych i tym samym likwidacją zagrożenia upadłości przedsiębiorstwa".  

"To była trudna, ale i niezbędna decyzja. Alternatywą była utrata kapitałów własnych i złożenie wniosku o upadłość. Zarząd temu zapobiegł. Uzyskaliśmy stabilizację finansową firmy i utrzymaliśmy miejsca pracy dla 47 tys. ludzi. Nie mieliśmy więc żadnych wątpliwości podejmując tę uchwałę. Teraz musimy zabiegać o długoterminowe źródła finansowania, które pozwolą nam na wdrożenie programu restrukturyzacji zapewniającego firmie poprawę efektywności i stabilną pozycję rynkową" - zaznaczył wtedy ówczesny prezes KW Mirosław Taras.  

Jak przekonywał, działania zarządu spółki "nie mają charakteru restrykcyjnego wobec byłych pracowników". "Szanujemy prawa nabyte emerytów i rencistów do bezpłatnego deputatu węglowego. Kompania nie może jednak ponosić dalej kosztów tego świadczenia. To jest obowiązek państwa, które te prawa przyznało i gwarantuje. Tak jak w przypadku kolejarzy ich uprawnienia do deputatu węglowego realizowane są przez państwo, tak powinno być też z górnikami" - wskazywał wówczas Taras.  

KW podkreśliła wtedy, że "wraz z pozostałymi spółkami wydobywczymi wystąpiła do rządu RP z wnioskiem o przejęcie przez Skarb Państwa finansowania tego świadczenia dla uprawnionych osób". Jak wiemy, na gruzach Kompanii Węglowej powstała Polska Grupa Górnicza, która funkcjonuje na rynku przeszło rok (wystartowała 1 maja 2016 roku). 

Z decyzją zarządu od początku nie zgadzali się związkowcy, którzy wskazywali, że może się to skończyć protestami. 

W Lubelskim Węglu Bogdanka emeryci i renciści otrzymują deputat, natomiast emeryci i renciści z kopalń zlikwidowanych także otrzymują deputat za pośrednictwem Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Jest on wypłacany z budżetu państwa.

Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017