Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Górnicy z Zabrza chcą przejąć KWK Makoszowy. "Liczymy, że Ministerstwo Energii pochyli się nad sprawą"

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  11-09-2017 13:02  |  aktualizacja: 11-09-2017 13:06
Tu nie chodzi o to, czy ktoś lubi Andrzeja Chwiluka, czy nie, tylko o to, by uruchomić na nowo wydobycie w kopalni Makoszowy. I zapewnić miejsca pracy oraz surowiec na nasz krajowy rynek - mówi dla portalu wnp.pl Andrzej Chwiluk, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce kopalni Makoszowy w Zabrzu.

  • Spółkę Pracowniczą Makoszowy powołały do życia trzy związki zawodowe: Związek Zawodowy Górników w Polsce KWK Makoszowy, Kontra KWK Makoszowy oraz Związek Zawodowy Ratowników kopalni Makoszowy.
  • Prezes spółki pracowniczej jeszcze nie został wybrany. Prezesem ma zostać fachowiec, ekspert spoza związków.
  • Zasoby operatywne kopalni wynoszące 54 mln ton trzeba wydobywać jak najszybciej, by nie utracić bezpowrotnie możliwości dotarcia do nich.

Andrzej Chwiluk podkreśla, że wznowienie wydobycia w kopalni Makoszowy złagodziłoby niedobór węgla na krajowym rynku.
Fot. PTWP

************

Do życia została powołana Spółka Pracownicza Makoszowy Sp. z o.o. chcąca nieodpłatnie przejąć część majątku po byłej kopalni Makoszowy, będącego obecnie w zarządzaniu Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Czy ten pomysł może Pańskim zdaniem wypalić?


- Gdybym był innego zdania, to bym się w to nie angażował. Uważam, że to się może powieść. A biorąc pod uwagę niedobór węgla na rynku, nasza inicjatywa mogłaby go choć trochę złagodzić. 

Zakres przedmiotowy części zarządzanego obecnie przez SRK majątku, o którego przekazanie wnosi spółka pracownicza, obejmowałby dwa szyby oraz tzw. „stary zwał”, co stanowiłoby około jednej piątej obecnej powierzchni kopalni.

Kto jest prezesem Spółki Pracowniczej Makoszowy?


- Zakładanie spółki nie wiąże się z koniecznością wyboru prezesa, choć byłoby dobrze, by na czele takiej spółki pracowniczej stał prezes. Mógłby bowiem reprezentować ją na zewnątrz. 

Spółka pracownicza została powołana do życia przez trzy związki zawodowe, czyli Związek Zawodowy Górników w Polsce KWK Makoszowy, Kontra KWK Makoszowy oraz Związek Zawodowy Ratowników kopalni Makoszowy. Wszyscy udziałowcy spółki mają po równo, a więc nieco ponad 33 proc. udziałów przypada na każdy związek. Każdy członek tych związków w kopalni Makoszowy, znajdującej się w Spółce Restrukturyzacji Kopalń, jest dziś udziałowcem tej spółki.
Gdyby pojawiło się zielone światło ze strony Ministerstwa Energii, to rozpoczęlibyśmy sprzedaż udziałów. Każda z zainteresowanych osób mogłaby wykupić udziały w tej spółce.

Prezesa więc na razie nie ma, ale kto może nim zostać?


- Wstępnie ustaliliśmy budując tę strukturę - a przypomnę, że w kodeksie spółek handlowych nie ma pojęcia spółki pracowniczej  - iż na czele tej spółki powinien stanąć fachowiec-ekspert spoza związków. Jednak dopóki sprawa nie ruszyła i nie pojawiło się zielone światło ze strony resortu energii, to trudno się zastanawiać nad wyborem prezesa. 

Ponadto nikt się pewnie nie będzie przedwcześnie angażował, zanim Ministerstwo Energii nie odniesie się do tej inicjatywy. Należy też pamiętać o tym, że potencjalny inwestor, który wszedłby w tę strukturę, także miałby w tym zakresie coś do powiedzenia.

A zatem zdecydowanie za wcześnie na dyskusję o prezesie. Na razie pracujemy zespołowo, dzielimy się zadaniami.

Skierowaliśmy do ministra energii wniosek przekazanie na rzecz spółki pracowniczej koncesji na wydobycie węgla kamiennego z obszaru górniczego Makoszowy, gdzie zakres koncesji byłby przedmiotem szczegółowych rozmów podczas wyznaczonego przez ministra energii spotkania

Należy zaznaczyć, że im dłużej będzie się czekać z decyzją o wskrzeszeniu wydobycia w Makoszowach, tym trudniej będzie to zrobić z uwagi na likwidację infrastruktury. Wydobycie w kopalni Makoszowy zostało wstrzymane w grudniu 2016 roku, a czas szybko płynie.

Zasoby operatywne, niewymagające dużych nakładów inwestycyjnych i wynoszące 54 mln ton, trzeba wydobywać możliwie jak najszybciej. Po to, by nie utracić bezpowrotnie możliwości dotarcia do tych złóż. 
Na razie czekamy na decyzję ministra energii o spotkaniu. Mogę zapewnić wszystkich obecnych i byłych pracowników kopalni Makoszowy, że każdy z nich będzie mógł zostać udziałowcem tej spółki pracowniczej.

Nie brak głosów, że mocno Pan podpadł niektórym przedstawicielom Ministerstwa Energii, np. Grzegorzowi Tobiszowskiemu. Czy to nie będzie realną przeszkodą w realizacji całego przedsięwzięcia?


- Po pierwsze: nigdy nie byłem politykiem po żadnej ze stron. Po drugie: zawsze byłem lewicowy, a ludzi dzielę na mądrych i głupich, a nie ze względu na ich przynależność partyjną. Dlatego jestem gotów rozmawiać z każdym. 

A jeżeli któregoś z polityków to boli, to znaczy, że można go zaliczyć do tej drugiej grupy.

Tu nie chodzi o to, czy ktoś lubi Andrzeja Chwiluka, czy nie, tylko o to, by uruchomić na nowo wydobycie w kopalni Makoszowy. I zapewnić miejsca pracy oraz surowiec na nasz krajowy rynek.

Niektórzy wskazują, że przecież po złoża po kopalni Makoszowy zamierza sięgnąć Polska Grupa Górnicza i dziwią się waszej inicjatywie.


- To wszystko wynika z niewiedzy. Z informacji, które do nas dotarły, wiemy, że założeniem PGG jest wydobycie osiemnastu milionów ton węgla z części Makoszów. A przecież złóż udostępnionych na kopalni Makoszowy jest 54 mln ton. A zatem nie ma tu żadnego konfliktu. 

Chęć zagospodarowania tej części przez PGG nie koliduje z umożliwieniem wznowienia wydobycia przez naszą spółkę pracowniczą. Najważniejsze, żeby móc wreszcie usiąść do stołu i przy nim szukać rozwiązań, a nie przekazywać jakieś niesprawdzone informacje. 

Ponadto z naszej oceny i oceny ekspertów wynika, że wydobycie partii A poprzez kopalnię Bielszowice jest prawie niemożliwe. Chyba że z kopalni Makoszowy stworzy się ruch kopalni Bielszowice i obecnymi szybami będzie się to złoże wydobywać. Najpierw jednak potrzebna jest merytoryczna dyskusja. I liczymy na to, że resort energii pochyli się nad tą kwestią.

A jeżeli nie będzie żadnego odzewu ze strony Ministerstwa Energii?


- Jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz. Na razie zamierzamy te sprawy rozwiązywać za pomocą rozmów. Jeżeli jednak nie będzie zielonego światła ze strony resortu energii, to jesteśmy gotowi do innej formy przekonywania polityków do tego, że nie wolno marnować majątku narodowego oraz potencjału ludzkiego.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017