Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Bogusław Ziętek o walce UE z węglem i rosnących problemach z wydobyciem

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  11-10-2017 07:27
Kopalnie byłego KHW nadal funkcjonują oddzielnie, choć miały być kopalnią zespoloną. Mamy więc do czynienia z dziwaczną sytuacją, w której w PGG funkcjonują obecnie dwie różne struktury organizacyjne - mówi dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80.
Rugowanie węgla z miksu energetycznego przez UE to jedno, a problemy z wydobyciem w polskich kopalniach, to drugie.
Fot. PTWP (Andrzej Wawok)
  • Zdaniem Bogusława Ziętka cieszyć musi stanowisko polskiego rządu, który w negocjacjach z Unią Europejską przeciwstawia się eliminacji węgla z naszego miksu energetycznego.
  • - Skutkiem tej polityki ma być osiągnięcie celu, jakim jest utrzymanie w 2050 roku 50-procentowego udziału węgla w naszym miksie energetycznym - zaznacza Ziętek.
  • I przypomina, że na rodzimym rynku indywidualnych odbiorców węgla praktycznie nie ma już polskiego surowca.
  • - Rynek ten zdominowany został przez węgiel rosyjski, a ceny tego węgla dla indywidualnych gospodarstw domowych są absurdalnie wysokie - zaznacza Ziętek.
  • Dodaje przy tym, że tak właśnie kończy się krótkowzroczna polityka i zdanie na producentów z zagranicy.
  • - Niemcy i Francuzi, broniąc swojego przemysłu motoryzacyjnego, nie opowiadają kretynizmów, że samochody można sobie sprowadzić z Indii, Korei lub Japonii - podkreśla Ziętek.

Z różnych stron płyną ostatnio komentarze, że największym zagrożeniem dla funkcjonowania polskiego górnictwa w przyszłości mogą być uregulowania unijne. Co Pan o tym sądzi?


- Upór unijnych urzędników mający na celu eliminację węgla z rynku energetycznego musi niepokoić, bowiem to w szczególny sposób uderza w interesy Polski.

Zarówno węgiel kamienny, jak i brunatny mogłyby stanowić energetyczne zabezpieczenie państw europejskich. Dlatego, że zasoby tego węgla i nasze zdolności produkcyjne są wystarczające do zabezpieczenia interesów naszego kraju i innych krajów Europy.

Cieszy stanowisko polskiego rządu, który w negocjacjach z Unią Europejską przeciwstawia się eliminacji węgla z naszego miksu energetycznego. Skutkiem tej polityki ma być osiągnięcie celu, jakim jest utrzymanie w 2050 roku 50-procentowego udziału węgla w naszym miksie energetycznym.

Oznacza to, co prawda, procentowy spadek w stosunku do obecnych proporcji, ale w liczbach bezwzględnych wydobycie węgla kamiennego nie spadnie, a okresowo nawet wzrośnie.

Bogusław Ziętek Fot. PTWP (Andrzej Wawok)
Bogusław Ziętek Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

Wkrótce zostaną również uruchomione odkrywki w Złoczewie i Ościsłowie, co jest bardzo ważne z punktu widzenia interesów węgla brunatnego. A zwłaszcza przyszłości kopalni i elektrowni Bełchatów.

Naszym największym zmartwieniem na dziś jest zapewnienie wystarczającego poziomu produkcji węgla z własnych spółek górniczych, bo inaczej te zamierzenia - które stawia sobie za cel rząd - będą musiały być pokrywane z zewnętrznych źródeł.

Niektórzy nie widzą niczego złego w coraz to większym imporcie węgla do Polski. Twierdzą, że jak będzie trzeba, to po prostu sobie go kupimy od zagranicznych producentów...


 - Głupich nie sieją, sami się rodzą. Niemcy i Francuzi, broniąc swojego przemysłu motoryzacyjnego, nie opowiadają kretynizmów, że samochody można sobie sprowadzić z Indii, Korei lub Japonii.

Węgiel wydobywany w polskich kopalniach to tysiące miejsc pracy w naszym kraju. Górnictwo to niezwykle znaczący pracodawca. Skoro mamy węgiel i potrafimy go wydobywać, to powinniśmy zadbać, aby trwale zabezpieczał naszą energetykę, tworząc miejsca pracy i dając utrzymanie setkom tysięcy rodzin.

Dziś, kiedy mamy dobrą koniunkturę na węgiel - zarówno koksowy, jak i energetyczny i kiedy przeszliśmy procesy konsolidacji sektora energetycznego z górniczym - powinniśmy zadbać o to, aby w przyszłości w maksymalnym stopniu wykorzystywać szanse, jakie stanęły przed polskim górnictwem.

Nie rozumiem, po co rząd miałby negocjować 50-procentowy udział węgla w miksie energetycznym w 2050 roku, skoro miałby to być węgiel rosyjski lub kolumbijski.

Tym wszystkim nieodpowiedzialnym ludziom, którzy mówią, że jak wyeliminujemy własny węgiel, to będziemy mogli kupić go taniej, polecam bardzo refleksję nad tym, co się stało z rynkiem indywidualnych odbiorców węgla w Polsce.

 Co konkretnie ma Pan na myśli?


 - To, że tam praktycznie nie ma już polskiego węgla. Rynek ten zdominowany został przez węgiel rosyjski, a ceny tego węgla dla indywidualnych gospodarstw domowych są absurdalnie wysokie.

Tym właśnie kończy się tego typu krótkowzroczna polityka i zdanie się na producentów z zagranicy.

Jak zatem utrzymać obecny poziom wydobycia węgla w rodzimych kopalniach i nie dać się wypchnąć z rynku surowcowi wydobywanemu za granicą?

 
- Trzeba natychmiast przygotować nową strategię wykorzystania szans, jakie stanęły głównie przed Polską Grupą Górniczą.

Należy zintensyfikować roboty przygotowawcze, uznając, że tegorocznych braków w wydobyciu nie da się nadrobić. I zapobiec katastrofie, która może nas czekać w 2018 roku.

Jeszcze raz przemyśleć i przeanalizować, w kontekście nowej sytuacji, decyzje związane z likwidacją niektórych kopalń.

Dać zielone światło dla przyjęć w górnictwie, co musi się wiązać z szybkim i znaczącym wzrostem wynagrodzeń w tej branży.

No tak, łatwo powiedzieć. Ale skąd wziąć na to pieniądze, zważywszy chociażby na zadłużenie Polskiej Grupy Górniczej...


 - Myślenie w kategoriach zjadania własnego ogona przez ostatnie lata prowadziło nas donikąd. Wykorzystując wysokie ceny węgla i obecne zapotrzebowanie na ten surowiec, powinniśmy go wydobywać i sprzedawać możliwie jak najwięcej. Natomiast w tym roku Polska Grupa Górnicza nie wydobędzie i nie sprzeda co najmniej 6 mln ton węgla w stosunku do pierwotnych planów.

To oznacza, licząc bardzo na okrągło, że pozbawi się przychodów na poziomie 1,5-1,8 mld zł.

Przesadza Pan. Jeśli już, to ten niedobór wydobycia w przypadku PGG będzie znacznie mniejszy...

 
- Ależ skąd! Wcale nie przesadzam. A w przyszłym roku, jeżeli nic się nie zmieni, ten niedobór może być dwa razy większy. Co oznacza pozbawienie się przychodów na poziomie około 3 mld zł.

Dzisiaj ludzie są przesuwani z wydobycia, żeby gonić z robotami przygotowawczymi. Ale za chwilę znów odsyła się ich do wydobycia, ponieważ z zarządu spółki płyną wezwania do nadrabiania strat i fedrowania przez siedem dni w tygodniu.

Tymi siłami sobie nie poradzimy. Tym bardziej, że również spółki zewnętrzne nie realizują kontraktów, bo nie mają ludzi.

Co Pan więc proponuje?


 - Górnictwo musi otrzymać wzmocnienie w postaci nowych kadr, które będą dużo lepiej wynagradzane. Wtedy spółka zwiększy swoje przychody i będzie miała pieniądze - zarówno na wyższe płace, inwestycje, jak i na obsługę swoich zobowiązań.

Mówimy o wielkościach rzędu miliardów złotych. Przypomnę tylko, że obecna Polska Grupa Górnicza to Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy razem.

Kompania Węglowa to kiedyś przychody rzędu 10-12 mld zł i wydobycie grubo ponad 30 mln ton. Natomiast Katowicki Holding Węglowy to przychody rzędu 3-4 mld zł i wydobycie na poziomie ponad 10 mln ton.

Polska Grupa Górnicza jako wspólny potencjał miała osiągnąć jeszcze lepsze wyniki. Tymczasem dziś Polska Grupa Górnicza, złożona ze starej Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego, wydobywa dużo mniej niż w przeszłości sama Kompania Węglowa.

A przychody Polskiej Grupy Górniczej będą być może na poziomie 7-8 mld zł. To jest skala potencjału, który w tej spółce - jeżeli będzie właściwie zarządzana pod względem produkcyjnym, a nie jest - można uzyskać.

Myślę, że ta krytyka jest zupełnie nieuzasadniona, zważywszy na to, że Polska Grupa Górnicza znajduje się w permanentnej reorganizacji. Przecież kopalnie Katowickiego Holdingu Węglowego trafiły do niej całkiem  niedawno. A ponadto trzeba pamiętać o zapaści inwestycyjnej w Kompanii Węglowej w poprzednich latach, na gruzach której utworzono PGG.


 - Nie zgadzam się z tym. To pańskie usprawiedliwianie jest bez sensu. Uważam, że zdecydowanie za późno na tę ocenę, na wnioski i decyzje.

Przecież Polska Grupa Górnicza funkcjonuje na rynku od półtora roku i przez ten czas większość z kopalń PGG nie realizowała zadań produkcyjnych. I sytuacja nie ulega poprawie, lecz pogorszeniu.

Natomiast zarządzający PGG zaklinają rzeczywistość, mówiąc między innymi o tym, że nadrobią braki w wydobyciu, że uruchomią dziesiątki nowych ścian.

Skutki tego mamy katastrofalne. Kopalnia zespolona Ruda ma dziś 9 ścian i wydobywa dobowo 14-15 tys. ton. To skandalicznie niski poziom, świadczący o całkowitej nieudolności kierownictwa tej kopalni.

Proszę sobie przeliczyć, ile dobowo daje w kopalni zespolonej Ruda jedna ściana. Jest to niewiele ponad 2 tysiące ton. To kpina.

A taka sytuacja w kopalni zespolonej Ruda trwa nie miesiąc, nie dwa i nie trzy miesiące, ale półtora roku.

Przestrzegaliśmy również przed przeszacowaniem zdolności wydobywczych kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego, takich jak Wesoła i Staszic.

Nawiasem mówiąc kopalnie byłego Katowickiego Holdingu Węglowego nadal funkcjonują oddzielnie, choć miały być kopalnią zespoloną.

Mamy więc do czynienia z dziwaczną sytuacją, w której w Polskiej Grupie Górniczej funkcjonują obecnie dwie różne struktury organizacyjne.

Mówiliśmy także o konieczności zmian w funkcjonowaniu kopalni Piast, która nie może obecnie realizować wydobycia na poziomie z lat poprzednich. Nikt jednak nie chciał nas słuchać! Dlatego też wcale nie jest za wcześnie na krytyczne uwagi. A decyzje muszą zapadać już dziś. Jeżeli nie, to w przyszłym roku sytuacja będzie nieporównywalnie trudniejsza.

Rozmawiał: Jerzy Dudała
Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017