Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Naszej atomówce nie groziłby poślizg taki jak fińskiej

Autor:  wnp.pl (DM)  |  12-10-2017 20:50
- W przypadku budowy elektrowni atomowej w Polsce, nie spodziewam się opóźnień, lub nie będą one zbyt duże - uważa prof. Andrzej Strupczewski, rzecznik ds. energetyki jądrowej, Narodowe Centrum Badań Jądrowych.

Jedną z bolączek energetyki atomowej ostatnich latach były przedłużające się budowy elektrowni atomowych. Wywoływało to lawinowy wzrost kosztów inwestycji. Świetnym tego przykładem jest fiński projekt Olkiluoto 3.

Skądkolwiek weźmiemy technologie, będzie ona już przetestowana przynajmniej na kilku obiektach - mówi Andrzej Strupczewski.
Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)

Roboty budowlane przy projekcie OL3 rozpoczęły się już 12 lat temu. Cztery lata później zakład miał już produkować energię. Z różnych powodów się tak nie stało. Co więcej koszt inwestycji szacowany początkowo na 3,2 mld euro, wzrósł niemal trzykrotnie. Normalną pracę blok ma rozpocząć w 2019 roku.

Wszystko przez problemy techniczne, bo fiński zakład - obok jednej z francuskich elektrowni - miał jako pierwszy mieć reaktor typu EPR (Europejski Reaktor Ciśnieniowy).

- W naszych realiach takie opóźnienia nam nie grożą, bo należy pamiętać, że skądkolwiek weźmiemy technologie, będzie ona już przetestowana przynajmniej na kilku obiektach. W związku z tym nie należy się spodziewać takich problemów, jakie mieli i wciąż mają Finowie -  powiedział prof. Strupczewski, podczas XIV Kongresu Nowego Przemysłu.

Polska elektrownia jądrowa to zdaniem jej zwolenników jedyny sposób aby nie uzależniać się od gazu, a zarazem utrzymać moce energetyczne oparte na węglu. Decyzje w sprawie inwestycji powinny zapaść w przyszłym roku.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017