Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Modzelewski, Kolibski, Bartosiewicz o nowej Ordynacji

Autor:  wnp.pl/PAP  |  24-10-2017 06:51
Dla jednych wprowadzanie od 1 stycznia 2019 r. nowej Ordynacji, to nie najlepszy moment. Dla innych projekt jest zbyt obszerny i szczegółowy i nie eliminuje "zalewu gadulstwa interpretacyjnego". Nie brakuje jednak wśród komentatorów również słów uznania dla nowego projektu

  • Ze względu na liczne zmiany w prawie podatkowym, to nie najlepszy moment na wprowadzanie tak obszernej zmiany - ocenia projekt doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Marek Kolibski.
  • Nowa Ordynacja podatkowa potrzebna, ale czy tak obszerna - zastanawia się dr Adam Bartosiewicz, doradca podatkowy, radca prawny i wspólnik w kancelarii EOL.
  • Największą słabością projektu jest to, że on nie rozwiązuje, a nawet podtrzymuje gehennę interpretacyjną" - ocenia prof. Witold Modzelewski.

Fot. Shuttersrtock

Przypomnijmy, że projekt ustawy wprowadzającej nową Ordynację podatkową został opublikowany na stronie Ministerstwa Finansów.

Projekt nowej Ordynacji podatkowej, ustawy ją wprowadzającej oraz projekty 42 rozporządzeń przygotowała komisja kodyfikacyjna ogólnego prawa podatkowego, kierowana przez prof. Leonarda Etela.

Zgodnie z projektem, nowa Ordynacja podatkowa zacznie obowiązywać 1 stycznia 2019 r.

Nie najlepszy moment na wprowadzanie nowej Ordynacji podatkowej

Ze względu na liczne zmiany w prawie podatkowym, to nie najlepszy moment na wprowadzanie tak obszernej zmiany, jak nowa Ordynacja podatkowa - ocenia projekt doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Marek Kolibski.

Kolibski zwrócił uwagę, że gdy powstawała komisja kodyfikacyjna ogólnego prawa podatkowego, która opracowała projekt nie było tylu zmian podatkowych, co obecnie.

- Nie mieliśmy wątpliwości, że przedsiębiorcy przyjmą tak obszerną zmianę. Ale dziś mamy zupełnie inną sytuację. Nie ma miesiąca, tygodnia, byśmy nie mówili o nowych zmianach w podatkach - powiedział.

- Zmiana jest ogromna. Obawiam się, że obecnie nie jest najlepszy moment na jej wprowadzanie - ocenił. Zastrzegł jednak, że sam proces prac nad zmianami uważa za wzorcowy.

Wskazał, że w projekcie nowej Ordynacji jest około 900 jednostek redakcyjnych, z którymi podatnicy będą mieli się zapoznać. - W obecnej sytuacji to może być twardy orzech do zgryzienia. Nawet, jeżeli nowa Ordynacja zawiera korzystne zmiany, to sam fakt, że jest ich bardzo dużo może stanowić problem - wskazał.

Zdaniem Kolibskiego nowych przepisów będą musieli się uczyć nie tylko przedstawiciele biznesu, ale też księgowi, urzędnicy, doradcy podatkowi. Jego zdaniem ci ostatni z pewnością będą mieli więcej pracy.

- Gromadzona przez ostatnie 20 lat wiedza o Ordynacji podatkowej - obudowana orzecznictwem - stanie się wiedzą archiwalną - dodał.

Kolibski zwrócił uwagę na propozycję zmian przepisów o przedawnieniu zobowiązania podatkowego. W niektórych przypadkach będzie mogło ono wynieść nawet 25 lat, choć dziś w ekstremalnych przypadkach przedawnienie zobowiązania podatkowego może w ogóle nie nastąpić. Partner w KNDP przyznał, że dla osób nie prowadzących działalności gospodarczej podstawowy termin przedawnienia zostanie jednak obniżony z 5 lat do 3 lat.

- To dobra wiadomość dla podatników. Część na pewno odetchnie z ulgą. Mam nadzieję, że przepisy dotyczące 25-letniego terminu zostaną zmienione w trakcie prac nad projektem - dodał.

Nowa Ordynacja podatkowa potrzebna, ale czy tak obszerna?

- Mam mieszane uczucia, co do tego projektu. Z jednej strony to akt, który niewątpliwie jest potrzebny, ale z drugiej - zastanawiam się, czy przedstawiony przez komisję kodyfikacyjną efekt prac nie jest zbyt obszerny; czy komisja nie poszła za daleko w chęci uregulowania wszystkiego - mówi z kolei dr Adam Bartosiewicz, doradca podatkowy, radca prawny i wspólnik w kancelarii EOL.

Według niego proces przyswojenia tak obszernych zmian zarówno dla podatników, jak i organów podatkowych może być trudny.

- Można sobie zadać pytanie, czy komisja nie chciała stworzyć regulacji zbyt dokładnej i szczegółowej. Praca ta zasługuje na uznanie i trzeba ją docenić, ale trzeba pamiętać, że powszechnie narzekamy na zbyt wiele przepisów prawa, które prowadzą do jego inflacji - powiedział.

Bartosiewicz zwrócił przy tym uwagę, że Ordynacja podatkowa to akt ogólnego prawa podatkowego, do którego dochodzą jeszcze przepisy materialne.

Jego zdaniem zbyt szczegółowe regulacje w Ordynacji w przyszłości mogą rodzić problemy, ale nie jest przesądzone, że tak będzie.

Wspólnik w kancelarii EOL zaznaczył, że dobrze, iż projekt w założeniu zmierza do odbudowy zaufania między podatnikami i organami podatkowymi, niemniej - jego zdaniem - dziwić może chęć szczegółowego zadekretowania tego zaufania.

- Nie wykluczam jednak, że jest potrzeba stworzenia aktu, który nie pozostawi pola do decyzji dowolnych - zastrzegł Bartosiewicz.

Według niego na pochwałę zasługuje próba wprowadzenia do systemu możliwości mniej formalnego załatwiania spraw. Jak wskazał, podatnicy są skłonni do postępowania pragmatycznego i korzystania z takiej możliwości, co przyczyniłoby się do szybszego i tańszego załatwiania spraw.

- To istotna wartość dodana projektu prowadząca do podniesienia efektywności poboru podatków, obniżenia kosztów oraz zmniejszenia oporu podatników wobec fiskusa - ocenił.

Krok w dobrą stronę


Według prof. Witolda  Modzelewskiego projekt autorstwa prof. Leonarda Etela jest interesujący.

- W jakimś sensie ten nowy projektem, który jest projektem autorskim, jest taką próbą poprawienia tego, co mamy teraz - powiedział ekspert.

- Ordynacja, która weszła w życie 1 stycznia 1998 była po drodze wielokrotnie zmieniana. Te zmiany nie wyszły jej na dobre - ocenił Modzelewski. Jego zdaniem dominuje taki pogląd, że gdyby ordynacji nie zmieniano i "pozostawiono ją w tym kształcie pierwotnym, to mielibyśmy znacznie lepszy akt, niż to, co powstało w wyniku tego poprawiania".

Modzelewski tłumaczył, że po 20 latach tworzy się nową ordynację, czyli część ogólną prawa podatkowego, składającą się z części materialnej i procedur.

Jak mówił, ordynacja stosuje się do każdego podatku, który jest uregulowany w odrębnych ustawach.
Jeśli porównalibyśmy - jak dodał - zmienianą wielokrotnie ordynację z tym, co proponuje się w nowym projekcie, "oczywiście jest to postęp".

Jego zdaniem procedury podatkowe są niezmiernie rozbudowane i skomplikowane od strony formalnej, proceduralnej. - Przez to bardzo są kosztowne i bardzo długotrwałe - ocenił Modzelewski. Dodał, że "to, co wnosi projekt, to próba stworzenia obok tych żmudnych skomplikowanych procedur, które są konieczne, również tych uproszczonych sposobów załatwiania spraw podatkowych".

- Dla spraw drobnych należy wprowadzić uproszczone procedury i temu wychodzi projekt na przeciw - powiedział. Podkreślił, że nie można uprościć spraw skomplikowanych proceduralnie, natomiast można uprościć sprawy mniejszej wagi. - Wagę bardzo prosto policzyć w postaci wartości zaległości podatkowej - tłumaczył.

- To jest na pewno ten postęp w stosunku do stanu, który po tych prawie 20 latach odziedziczyliśmy po poprawianiu i w zasadzie psuciu tamtej ordynacji - dodał.

Zdaniem Modzelewskiego drugą "zasadniczą" różnicą jest to, że mamy nieprzedawniające się zaległości podatkowe. - Teoretycznie (zaległości - red.) przedawniają się w przeciągu 5 lat od końca roku, w którym upłynął termin płatności. To relatywnie krótki okres - ocenił.

Dotychczas - jak przypomniał - było to poprawiane w ten sposób, że można było ten okres przedawnienia zawieszać. - W ten sposób mogło to trwać w nieskończoność. Projekt ogranicza tę możliwość - dodał. Wyjaśnił, że w nowym projekcie zmienia się koncepcja przedawnienia.

Zdaniem ekonomisty "najlepiej byłoby, jakby okres przedawnienia, który i tak w rzeczywistości jest dłuższy niż te 5 lat, wydłużono by, ale żeby potem raz na zawsze się skończył". - Żeby nie było tej niekończącej się możliwości ciągłego przerywania bądź zawieszania biegu przedawnienia - powiedział.
Profesor zaznaczył, że sprawy z początku tego wieku w dalszym ciągu się toczą. Według niego "koszt tych sporów jest nieporównywalny w stosunku do potencjalnych dochodów".

- To jest na niekorzyść zarówno obywateli jak i fiskusa - dodał.

Jak stwierdził Modzelewski, "największą słabością projektu jest to, że on nie rozwiązuje, a nawet podtrzymuje gehennę interpretacyjną". - Nie mamy prawa podatkowego, mamy setki tysięcy poglądów na temat tego prawa i ludzie już nie czytają przepisów, tylko czytają niekończące się, sprzeczne ze sobą interpretacje urzędowe i sądowe - powiedział.

- Mamy orgię poglądów, ale żaden z tych poglądów nie daje obywatelowi poczucia bezpieczeństwa - mówił. - W dalszym ciągu grozi nam zalew gadulstwa interpretacyjnego, które tylko pogłębia poczucie niepewności - podkreślił.

- Po cóż nam dobre przepisy, jeśli nie zastępują sprzecznych ze sobą poglądów. Szkoda, że projekt nie przywrócił prawa, bo teraz nie mamy prawa tylko poglądy - podsumował prof. Modzelewski.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018