Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Górnictwo potrzebuje skoku technologicznego i prywatnego kapitału

Autor:  Jerzy Kurella  |  13-11-2017 06:32
Wraz z postępującym ochłodzeniem gorącym tematem staje się przyszłość polskiego górnictwa. Niby nic absolutnie nowego, temat nie znika z przestrzeni medialnej od co najmniej 20 lat, tylko że czas na postawienie właściwej diagnozy i przedstawienie długoterminowej strategii działania skraca się dla Polski w sposób dramatyczny - pisze dla WNP.PL Jerzy Kurella, ekspert Instytutu Staszica, były prezes spółki Tauron Polska Energia.

  • Polskę czeka skokowy wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną.
  • Będzie to stanowić nie lada wyzwanie dla energetyki, skoro wydobycie węgla w Polsce w ostatnich latach maleje.
  • Krajowe górnictwo potrzebuje skoku technologicznego i prywatnego kapitału, by podołać nowym wyzwaniom.

Polskie kopalnie potrzebują skoku technologicznego - uważa Jerzy Kurella.
Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

Problem polskiego górnictwa zaczyna się już na samym początku, to jest od bardzo rozbieżnych szacunków wielkości udokumentowanych zasobów węgla kamiennego w Polsce. W zależności od źródła i definicji, wielkość udokumentowanych/niezagospodarowanych zasobów węgla kamiennego waha się od 32 mld ton do prawie 59 mld ton. Szacuje się, że zasoby przemysłowe lub możliwe do geologicznego wykorzystania to wielkości w przedziale od 3 mld ton do ok. 4,5 mld ton.

Z tych niezwykle rozbieżnych danych wynika podstawowa trudność z precyzyjnym określeniem czy polskich zasobów węgla starczy na ponad sto lat, tak jak szacuje to Ministerstwo Energii czy tylko na kilkadziesiąt lat, jak w swoim raporcie stwierdza Najwyższa Izba Kontroli. Na obecnym etapie planowania długoterminowej strategii energetycznej państwa, lepiej jest przyjąć ostrożniejsze szacunki a wraz z postępem technologicznym i ewentualnymi nowymi odkryciami, elastycznie modyfikować model do aktualnych potrzeb.

Sprostać wielkiemu wyzwaniu


Natomiast poza wszelką dyskusją jest fakt, że Polska jest krajem zacofanym energetycznie pod względem zużycia energii elektrycznej na jednego mieszkańca. Średnie roczne zużycie energii na jednego mieszkańca w Polsce to 3 560 kWh, przy średniej unijnej wynoszącej 5 470 kWh. W krajach skandynawskich wielkości te dochodzą do 15 000 kWh. Za Polską są tylko 3 kraje, które zużywają energii elektrycznej na jednego mieszkańca na poziomie 2 000 kWh rocznie.

Dane te pokazują, że przy dalszym rozwoju kraju, zapotrzebowanie na energię elektryczną w praktyce ulegnie podwojeniu, co stanowi gigantyczne wyzwanie dla całego sektora paliwowo-energetycznego. Szacuje się, że Polska już w perspektywie 2030 r. będzie zużywać 220 TWh energii elektrycznej rocznie, czyli przyrost zużycia energii elektrycznej w ciągu najbliższych 12 lat będzie wynosił prawie 50 proc. Jest to niewyobrażalny skok jakościowy, który jest konieczny do pokonania w bardzo krótkim czasie i pochłonie zapewne 240 mld PLN niezbędnych inwestycji w samym tylko sektorze energetycznym.

Jerzy Kurella Fot. PTWP (Szymon Jankowski)
Jerzy Kurella Fot. PTWP (Szymon Jankowski)

Stąd też zasadnym jest pytanie o szanse polskiego sektora górniczego w kontekście wielkiego wysiłku modernizacyjnego i rozwojowego przed którym staje nie tylko energetyka ale i cała polska gospodarka.

W 2016 r. w polskich kopalniach wyprodukowano 70,4 mln ton węgla, co stanowi regres w stosunku do 2015 r., kiedy to wydobyto 72,2 mln ton. W tym czasie import węgla, przede wszystkim z Rosji i Australii, wyniósł 8,3 mln ton a eksport polskiego węgla był bliski 9 mln ton. W I kwartale 2017 r. import węgla do Polski przekroczył 3,1 mln ton i tendencja ta ma stały charakter wzrostowy. Od 2016 r. zaczynają być odczuwalne niedobory węgla. Polska Grupa Górnicza w pierwszych miesiącach 2017 r. wydobyła o ponad 1 mln ton mniej węgla niż planowała. Problemy z dostarczeniem węgla wysokokalorycznego i koksowego do koksowni są sygnalizowane w całej Polsce i należy założyć, że luka produkcyjna będzie się powiększać.

Obecnie energetyka zawodowa i ciepłownictwo zużywają ponad 55 mln ton węgla rocznie. Do tego należy dodać 12,5 mln ton węgla koksowego, którego potrzebują polskie koksownie i 11 mln ton kupowanego przez klientów indywidualnych. Prognozuje się, że również w związku z budową nowych bloków energetycznych w Kozienicach, Jaworznie, Opolu i ewentualnie w Ostrołęce, w 2030 r. samo zapotrzebowanie przemysłu na paliwo węglowe będzie wynosić 86 mln ton. Fakt ten skutkować będzie koniecznością budowy nowych zakładów górniczych.

Import węgla, przede wszystkim z Rosji skąd pochodzi 80 proc. sprowadzanego węgla energetycznego, staje się nie tylko problemem natury politycznej ale przede wszystkim gospodarczej, który można by skutecznie rozwiązać poprzez budowę nowoczesnych technologicznie kopalni, wydobywających gruby lub średni węgiel energetyczny lub węgiel koksowy, zapewniający odpowiednią rentowność sprzedaży.

Skończyć z doraźnością działań


Aby można było mówić o szansie dla polskiego górnictwa, musi być spełnionych łącznie kilka zasadniczych warunków.

Przede wszystkim Polska musi mieć długoletnią, czyli z perspektywą do 2050 r., strategię surowcową państwa. Ten fundamentalny dla polskiej gospodarki dokument musi zawierać perspektywiczny model obszaru paliwowo-energetycznego w Polsce, uzgodniony przez wszystkie liczące się siły polityczne tak, aby nie ulegał on zasadniczym zmianom, wraz ze zmieniającymi się koniunkturami politycznymi w Sejmie.

Jest to niewątpliwie wielkie wyzwanie dla całej klasy politycznej, ale bez takiego ponadpartyjnego konsensusu trudno będzie realnie mówić o stabilnym i pewnym rozwoju sektora energetycznego. Bez tego sektor energetyczny będzie nadal skazany na działanie w ramach bardzo znacznego ryzyka inwestycyjnego i związanymi z nim zarzutami działania na szkodę spółek energetycznych. Brak polityki surowcowej spowoduje, że funkcjonowanie sektora węgla kamiennego w Polsce, nadal będzie się charakteryzować doraźnością działań, gaszeniem pożarów społecznych i zaprzepaszczeniem szans, które posiada branża.

Energetyka i górnictwo to dwa nierozerwalne obszary, zwłaszcza jak weźmie się pod uwagę fakt, że 80 proc. energii elektrycznej w Polsce jest wytwarzane z węgla kamiennego i brunatnego, a Polska jest jednym z najmniej uzależnionych krajów od importu surowców energetycznych z państw nie należących do Unii Europejskiej.

W tym też kontekście należy zauważyć, że Polska może liczyć na przychylność Komisji Europejskiej w zakresie rozwoju przemysłu stalowego, którego niezbędnym elementem jest zagwarantowanie bezpiecznych i atrakcyjnych cenowo dostaw wysokiej jakości węgla koksowego. Polska posiada znaczące pokłady węgla koksowego i istotne zwiększenie jego wydobycia będzie nie tylko remedium na import tego surowca z odległych kontynentów, ale z uwagi na bliskie Polsce rynki zbytu, może zapewnić kopalniom atrakcyjny eksport, przy pełnym wsparciu instytucji unijnych w zakresie rozwoju tego sektora.

Nowe technologie to nowa wydajność


Drugim obok wieloletniej strategii surowcowej warunkiem dla wykorzystania szans polskiego górnictwa jest zasadnicza zmiana technologiczna sektora wydobywczego. Polskie górnictwo ma szansę być efektywną gałęzią gospodarki, pod warunkiem jednak, że będzie oparte na nowoczesnych technologiach. Nowoczesne technologie wydobycia i przetwarzania węgla nie mogą być tylko sloganem i nic nie znaczącym publicystycznym zaklęciem, ale muszą być integralną częścią procesu produkcyjnego węgla.

Potencjał drzemiący w sektorze górnictwa jest w dużej części marnotrawiony poprzez zapóźnienie technologiczne znacznej części polskich kopalń. Nowoczesne technologie to nie tylko nowoczesne maszyny górnicze, które już funkcjonują w kopalniach, ale i nowe techniki drążenia szybów, zabezpieczania pokładów, transportu urobku i górników, funkcjonowanie systemów wentylacyjnych i tysiące innych elementów, które powodują, że praca górników jest coraz bezpieczniejsza, łatwiejsza i bardziej wydajna.

Nowoczesne technologie to również szeroka gama technologii czystego węgla, w których na pierwszym miejscu postawiłbym zgazowanie odpadów węglowych i węgli o najniższej kaloryczności. Niekończące się dyskusje na temat "zgazowania węgla" nie posuwają sprawy na przód i wzbudzają irytację obserwatorów.

Ponad 5 proc. produkcji krajowego węgla to surowiec nienadający się do sprzedaży występujący w postaci mułłów węglowych i węgla o bardzo niskiej kaloryczności. Sprzedając go wraz z pozostałym węglem, zakłady górnicze obniżają jego parametry, osiągają przez to niższe ceny i przegrywają konkurencję z węglem importowanym z zagranicy. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wybudować przy zakładach górniczych instalacje do zgazowania odpadów węglowych i uzyskiwać wysokomarżowy gaz syntezowy, będący istotnym składnikiem sektora chemicznego. Na świecie, przede wszystkim w USA i w Chinach, funkcjonuje prawie 300 tego typu instalacji, ale w Polsce z olbrzymią satysfakcją przyjmuje się wszelkie informacje o porażkach podobnych projektów, wywodząc z tego mylne przeświadczenie, że nie stać polskiego sektora energetycznego na żadne rozwiązania w tym zakresie. Poprzez tego typu krótkowzroczne patrzenie zaprzepaszcza się szansę na jakościową zmianę na lepsze sektora górniczego w Polsce.

Z postępem technologicznym wiąże się kolejny warunek konieczny dla wykorzystania szans polskiego górnictwa, jakim jest podniesienie wydajności i efektywności polskich kopalni.

Wydajność górnośląskich kopalń nieznacznie przekracza 700 ton na pracownika. Bank Światowy stwierdza, że aby utrzymać próg rentowności polskich kopalń wielkość ta powinna wynosić co najmniej 1 000 ton na pracownika. Kopalnie grupy Tauron i prywatnej kopalni Silesia osiągają ten wskaźnik na poziomie 1 100 ton na pracownika. Jednak już wydajność LW Bogdanka w Zagłębiu Lubelskim wynosi 1 700 ton na pracownika.

Należy podkreślić, że nawet bardzo dobry w polskich warunkach wskaźnik LW Bogdanka jest kilkukrotnie niższy od wielkości uzyskiwanych w najbardziej efektywnych kopalniach w innych krajach Unii Europejskiej. W USA i Australii funkcjonują kopalnie, w których wydajność przekracza 10 000 ton na pracownika.

Nawet jeśli z powodów oczywistych kopalnie o najwyższej efektywności to kopalnie odkrywkowe, gdzie model wydobycia różni się zasadniczo od górnośląskich kopalń, to problem znacznie niższej wydajności jest problemem rzeczywistym.

Dodatkowo istotną kwestią ograniczającą szanse polskiego górnictwa na konkurencyjnym rynku węgla, są wysokie koszty pracy i szereg kosztów stałych. Koszty stałe w górnośląskich kopalniach to średnio 80 proc. kosztów operacyjnych. Ponadto, 50-60 proc. kosztów ogółem to wynagrodzenia pracowników wraz z szeregiem narzutów podatkowo-zusowskich, co powoduje, że polskie kopalnie są nieelastyczne i słabo dostosowują się do zmiennych warunków rynkowych. Problem polega na tym, że koszty operacyjne polskich kopalni, z uwagi na zczerpywanie węgla i schodzenie w coraz niższe pokłady, będą stale rosły. Sporą winę za ten stan rzeczy ponosi państwo, które przez szereg lat prowadziło zmienną i niekorzystną politykę cenowo-kosztową wobec sektora górniczego. W tym zakresie konieczne są długofalowe zmiany systemowe, które pozwolą na równych zasadach konkurować z europejskimi i światowymi producentami węgla.

Potrzeba kapitału


Na koniec wśród szans na rozwój polskiego sektora górniczego należy podnieść kwestię szerszej partycypacji inwestorów prywatnych w budowę nowoczesnych, dobrze zaprojektowanych zakładów górniczych lub udostępnienia nowych pokładów w już istniejących kopalniach. Mając na względzie prawdopodobną „lukę węglową”, która powstanie w latach 30-tych XXI w., polska gospodarka w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa energetycznego oraz odpowiedniej podaży surowca zarówno dla celów przemysłowych, jak i dynamicznego rozwoju sektora ciepłowniczego, potrzebuje nie tylko istotnych zagranicznych inwestycji prywatnych ale i dopływu know-how do polskiego sektora wydobywczego.

Państwowe spółki węglowe same nie wygenerują środków na budowę nowoczesnych kopalń ani na gruntowną modernizację istniejących. Energetyczne spółki Skarbu Państwa są zbyt słabe kapitałowo i mają własne olbrzymie potrzeby inwestycyjne, aby móc na szerszą skalę zaangażować się w ten proces. Koncepcja pionowej integracji branży wydobywczej z sektorem energetyki zdaje egzamin, czego najlepszym przykładem jest Tauron Polska Energia czy Polska Grupa Energetyczna. Jednak zasoby sektora energetycznego, głównie z powodu relatywnie niskich cen energii w Polsce na rynku hurtowym, nie pozwalają na generowanie środków na ewentualną budowę nowych kopalń.

W tej sytuacji komplementarną koncepcją do dalszej integracji sektora energetycznego z górnictwem powinno być szersze otwarcie się Państwa na inwestycje prywatne. Prywatne kopalnie już funkcjonujące na terenie Polski powstały na złożach, które wcześniej zostały uznane za trwale nierentowne. Jednak inwestorzy prywatni dzięki elastycznemu zarządzaniu kosztami, w tym przede wszystkim w zdecydowanie lepszym zarządzaniu kosztami wynagrodzeń i kosztami energii, potrafią prowadzić wydobycie węgla w sposób rentowny i generować zyski dla swoich akcjonariuszy. Jest to również możliwe dzięki stosowaniu przez zagranicznych inwestorów najnowocześniejszych standardów organizacji pracy, które pozwalają redukować koszty wydobycia i zwiększyć wydajność na jednego pracownika.

Transfer wiedzy i technologii od partnerów zagranicznych do polskiego sektora górniczego będzie pozytywnie wpływał na cały sektor i poprawi jego kondycję. Aby tak się jednak stało administracja państwowa nie może stwarzać barier i poprzez mitręgę biurokratyczną odstraszać potencjalnych inwestorów. Polityka koncesyjna państwa musi być transparentna i niedyskryminacyjna, tak aby zapewnić stały dopływ niezbędnego, poważnego kapitału i zaawansowanych technologii.

Po spełnieniu powyższych warunków prywatni inwestorzy będą w stanie zdjąć z państwowego właściciela ryzyko inwestycyjne, poprzez przejęcie na siebie ryzyka projektowego i finansowego projektów górniczych. Prywatne kopalnie, zwłaszcza te produkujące węgiel koksowy, mogłyby wygenerować dodatkowe zatrudnienie w sektorze górniczym w wysokości kilkunastu tysięcy pracowników i wydobywać rocznie ponad 22 mln ton. Ten scenariusz wydaje się jak najbardziej realny biorąc między innymi pod uwagę obecne zainteresowanie australijskiego potentata górniczego koncernu Praire Mining Ltd. aktywami górniczymi niefunkcjonującej od lat KWK Dębieńsko czy deklarowanej chęci budowy od podstaw KWK Jan Karski w Zagłębiu Lubelskim.

Jednak aby te wielomiliardowe inwestycje stały się faktem, konieczne jest nie tylko deklaratywne ale konkretne współdziałanie administracji państwowej z zagranicznym inwestorem, ponieważ pierwszy udany projekt w tym obszarze niewątpliwie przyciągnie kolejnych poważnych interesariuszy, z pożytkiem nie tylko dla sektora górniczego ale i całej gospodarki.

Katalog przedstawionych przeze mnie warunków, które dadzą sektorowi górniczemu w Polsce szansę na długofalowy i zrównoważony rozwój nie jest katalogiem zamkniętym. Jednak sensowna polityka surowcowa, zwiększona wydajność polskich kopalń i większa ich efektywność połączone z transferem nowoczesnych technologii oraz otwarcie się na zagranicznych inwestorów branżowych są warunkami koniecznymi aby sektor górniczy stanowił efektywny i innowacyjny element polskiej gospodarki.

Przy pisaniu niniejszego artykułu korzystałem z danych zawartych opracowaniu IGSMiE PAN „Bezpieczeństwo surowcowe w kontekście ograniczonych zdolności produkcyjnych krajowego węgla kamiennego – kluczowe problemy” pod redakcją prof. P.W. Saługi.

Śródtytuły redakcji.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017