Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Będą rozmowy w sprawie australijskiego LNG dla Polski

Autor:  wnp.pl (Dariusz Malinowski)  |  10-11-2017 08:05  |  aktualizacja: 10-11-2017 08:13
Jak się dowiedzieliśmy, w przyszłym tygodniu z szefami Gaz-Systemu spotkają się przedstawiciele australijskiej branży LNG. Australia to kolejne państwo, które w przyszłości może stać się dostawca skroplonego gazu na polski rynek.

  • Australia w ciągu niewielu lat stała się potentatem na rynku LNG.
  • Canberra również szuka potencjalnych nowych kierunków eksportu.
  • LNG z Australii może być uzupełnieniem większych dostaw z bliżej położonych krajów.

Canberra jest zainteresowana zwiększeniem sprzedaży LNG do różnych odbiorców
Fot. Fotolia

O szczegółowy plan spotkania z Australijczykami zapytaliśmy w Gaz-Systemie. Jednak spółka obecnie nie chciała skomentować sprawy. Potwierdzono nam natomiast, że do takiego spotkania dojdzie.

Czemu Gaz-System spotyka się z przedstawicielami australijskich firm? Wyraźnie trzeba podkreślić, że nie jest to przypadek. Australijska produkcja LNG ma za sobą burzliwy okres rozwoju. Canberra jest zaś zainteresowana zwiększeniem sprzedaży LNG  do różnych odbiorców.

Uzależnienie może być groźne


Boom na LNG w Australii trwa już od kilku lat. Według australijskiego rządu (dane za Departamentem Innowacji, Przemysłu, Nauki i Badań) już w 2011 roku Australia była trzecim co do wielkości eksporterem LNG na rynek Azji-Pacyfiku. Sprzedała wówczas 18,9 mln ton LNG o wartości 11,1 mld dolarów. W roku obrotowym 2016/2017 (dane za EnergyQuest) Australia wyeksportowała rekordową ilość 51,4 mln ton LNG. 

Od tego czasu eksport LNG i w ogóle otoczenie biznesowe tego surowca znacząco się rozrosło. Dość powiedzieć, że według szacunków Reserve Bank of Australia w przyszłym roku LNG stanie się drugim najważniejszym surowcem naturalnym eksportowanym przez Australię. Większe znaczenie będzie miała tylko ruda żelaza. A przecież mówimy o państwie, które odgrywa kluczowe role na takich rynkach jak węgiel, uran, liczne metale.

Jednak rosnące uzależnienie od LNG (zrealizowane i planowane  w najbliższych kilku latach inwestycje związane z tym biznesem szacowane są nawet na 200 mld dolarów) każą Canberze zastanowić się nad zróżnicowaniem odbiorców LNG.

Tak jak bowiem w przypadku importerów – w tym Polski – kraje chcą mieć kilku dostawców gazu, tak i producenci nie pokładają nadziei tylko w jednym odbiorcy. Dla Australii naturalnym rynkiem są takie kraje jak Japonia, Korea Południowa czy Chiny. Jednak należy pamiętać, że na tamtejszych rynkach mieszkańcy Antypodów muszą ostro rywalizować z dostawcami LNG z krajów arabskich, USA, a także z rosnącym potencjałem Rosjan. Nic więc dziwnego, że mogą szukać alternatywnych odbiorców i bardziej egzotycznych, jak np. Polska.

Bezpieczna dywersyfikacja


Czy gaz z Australii trafi do Polski? Trudno obecnie powiedzieć. Jak zwykle w takich kwestiach kluczowa może być cena. Jednakże należy pamiętać, że nasz odbiorca, którym jest PGNiG, nie musi się wiązać kontraktami, lecz np. kupować gaz w transakcjach spotowych (natychmiastowych).

Zresztą mówił o tym w wywiadzie dla wnp.pl wiceprezes PGNiG ds. handlowych Maciej Woźniak. Nie wykluczał on dostaw z bardziej egzotycznych niż obecnie kierunków. Tłumaczył nam, że wszystko będzie zależało od ceny. Tak więc może się okazać, że jakieś transporty LNG z Antypodów do Polski jednak trafią.

Zwłaszcza że rynek LNG dynamicznie się rozwija i podaż surowca na światowych rynkach stale rośnie.

Z drugiej strony liczne zalety gazu  jako takiego spowodowały, że także w Australii rośnie zainteresowanie tym paliwem. Pojawiały się nawet informacje, że wkrótce gazu na eksport może nie być tyle ile zakładano, jednak wydaje się, że to Australijczykom nie grozi.

Możliwy egzotyczny import


Skąd jednak zainteresowanie gazem z Australii? Obecnie w naszym imporcie LNG dominuje surowiec pochodzenia katarskiego. Jednak wraz z rosnącymi mocami gazoportu w Świnoujściu (z obecnych 5 mld do 7,5 mld m3 gazu rocznie za pięć lat) wskazana byłaby dywersyfikacja dostaw. Nasz terminal odbierał już także surowiec z USA i Norwegii.

Naturalnym działaniem jest zwiększenie liczby dostawców surowca. Być może wkrótce w gazoporcie pojawi się surowiec np. z Angoli, Algierii czy jeszcze innego kraju.

 

 

 

 

 

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017