Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Poparcie Niemiec dla Nord Stream 2 słabnie

Autor:  PAP/rs  |  10-11-2017 10:52
Poparcie Niemiec dla gazociągu Nord Stream 2 słabnie i oczekuje się, że przyszły rząd koalicyjny pod wodzą kanclerz Angeli Merkel zaostrzy stanowisko Berlina w sprawie tego projektu.

  • Poparcie dla Nord Stream 2 spada, od kiedy Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), która poprzednio była mniejszym partnerem w konserwatywnej koalicji Merkel, przeszła do opozycji po porażce we wrześniowych wyborach do Bundestagu.
  • To SPD była głównym zwolennikiem Nord Stream 2. Związki między SPD a rosyjskimi koncernami energetycznymi uwidoczniło wrześniowe mianowanie na szefa rady dyrektorów Rosnieft byłego socjaldemokratycznego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera - pisze "FT".

Fot. mat. pras. Gazprom

Według rozmówców "Financial Times" byłby to pozytywny sygnał w kierunku Polski.

Poparcie dla Nord Stream 2 spada, od kiedy Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), która poprzednio była mniejszym partnerem w konserwatywnej koalicji Merkel, przeszła do opozycji po porażce we wrześniowych wyborach do Bundestagu - czytamy w "FT".

To SPD była głównym zwolennikiem Nord Stream 2 - dodaje gazeta, cytując chadeka Norberta Roettgena, który w poprzedniej kadencji kierował komisją spraw zagranicznych Bundestagu. - Jest oczywiste, że nowy rząd będzie o wiele bardziej krytyczny wobec projektu od poprzedniego - dodał.

Według eurodeputowanego Zielonych i członka delegacji tego ugrupowania na rozmowy koalicyjne Reinharda Buetikofera, SPD "była całkowicie na usługach" Nord Stream 2. Europoseł podkreślił, że Zieloni tak jak dotychczas będą "walczyć o odrzucenie" projektu w negocjacjach koalicyjnych.

Jak przypomina "FT", związki między SPD a rosyjskimi koncernami energetycznymi uwidoczniło wrześniowe mianowanie na szefa rady dyrektorów Rosnieft byłego socjaldemokratycznego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera.

Merkel próbuje stworzyć nowy rząd koalicyjny, w którym obok jej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) znalazłyby się bawarska CSU, liberalna Wolna Partia Demokratyczna (FDP) i Zieloni. Ci ostatni podczas rozmów przedstawili swoje poglądy na Nord Stream 2. "Nasze stanowisko jest bardzo jasne. Odrzucamy gazociąg z wielu powodów: ze względów ekologicznych, z uwagi na solidarność z europejskimi sąsiadami, z powodów ekonomicznych i bezpieczeństwa" - wyjaśnił Buetikofer.

Roettgen uważa, że zmiana stanowiska Niemiec w sprawie Nord Stream 2 byłaby pozytywnym sygnałem w kierunku Polski i innych krajów w czasie, gdy UE rozważa reformy, które mogłyby wyobcować niektóre państwa na wschodzie Europy.

- Jeśli Niemcy i Francja za prezydentury Emmanuela Macrona ożywią współpracę, może to wzbudzić obawy w niektórych krajach Europy Wschodniej, że staną się drugorzędnymi krajami członkowskimi UE" - tłumaczył. - Jeśli zmienimy nasze stanowisko w sprawie Nord Stream 2, będzie to dla nich zapewnienie, że stosunki z nimi się dla nas liczą - dodał chadek.

Nord Stream 2 to projekt liczącej 1200 km dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Gazociąg, który ma być gotowy do końca 2019 r., zwiększyłby dwukrotnie ilość gazu, który Rosja mogłyby dostarczyć przez Bałtyk do Niemiec. Po 2019 roku Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się projektowi, obawiając się, że zwiększy on uzależnienie Europy od Rosji.

Rząd Niemiec wspierał dotychczas budowę Nord Stream 2, utrzymując, że ma on charakter biznesowy, a nie polityczny. W finansowaniu przedsięwzięcia uczestniczą niemieckie koncerny Uniper i Wintershall oraz francuski Engie, austriacki OMV i brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell. Zagraniczne koncerny chcą pokryć 50 proc. szacowanych na 9,5 mld euro kosztów projektu.

Jak pisze "FT", w środę Komisja Europejska zadała cios projektowi, przedstawiając propozycje zmian istniejących przepisów, by unijne reguły energetyczne były stosowane wobec wszystkich nowych i już istniejących gazociągów importowych, w tym Nord Stream 2. Oznacza to, że operator rury być może będzie musiał zaoferować część mocy przesyłowych stronom trzecim oraz że operator będzie musiał stosować się do przepisów w sprawie rozdziału właścicielskiego, które głoszą, że gazociąg nie może bezpośrednio należeć do dostawcy gazu.

Komisja Europejska przedstawiła 8 listopada propozycje zmian w dyrektywie gazowej, tak aby restrykcje unijnego prawa obejmowały również gazociągi importowe. W praktyce nowelizacja ma rozwiać wątpliwości, czy Nord Stream 2 w podmorskiej części podlega prawu UE.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017