Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Famur, Powen-Wafapomp: Górnictwo - tak, choć już nie tylko

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  02-12-2017 06:00  |  aktualizacja: 01-12-2017 21:53
Czas kryzysu w górnictwie mocno dał się we znaki nie tylko producentom węgla, którzy jeszcze niedawno stali nad przepaścią, a których ostatecznie udało się uratować. Załamanie odczuły też firmy okołogórnicze. Niektóre wyszły jednak z tego zwycięsko.

  • W Niemczech zaplecze okołogórnicze rozpoczęło przed laty proces konsolidacji, właśnie gdy producenci węgla przeżywali spore problemy. 
  • W konsekwencji powstała marka DBT, do dziś uważana za jedną z najlepiej rozpoznawalnych marek wśród globalnych producentów maszyn górniczych.
  • U nas dobrze trudny rynkowy czas wykorzystał Famur, który przejął Kopex i może być zadowolony z osiąganych wyników.

Polskie firmy z otoczenia górnictwa dużo mówią o eksporcie, ale liczą też na ożywienie krajowych zamówień.
Fot. Mat. pras. Famur

Po dziewięciu miesiącach 2017 roku Grupa Famur osiągnęła skonsolidowane przychody ze sprzedaży na poziomie 966,4 mln zł, co stanowi wzrost o 33 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Wypracowano zysk netto na poziomie 62,8 mln zł, natomiast EBITDA wyniosła 196 mln zł.

Famur konsoliduje wyniki Grupy Kopex od lipca 2017 roku. W trzech kwartałach 2017 roku Grupa Kopex i Grupa Famur osiągnęły łącznie przychody na poziomie 1 412 mln zł, zysk EBITDA w wysokości 311 mln zł oraz zysk netto na poziomie 105 mln zł.

Konsekwentni aż do bólu

- Famur konsekwentnie realizuje strategię rozwoju opartą na racjonalnej polityce finansowej, dywersyfikacji źródeł przychodów, zwiększaniu zaangażowania zagranicznego i projekcie konsolidacji krajowej branży okołogórniczej - zaznacza Mirosław Bendzera, prezes zarządu Famuru. 

W środowisku górniczym wskazują, że przejecie Kopeksu to dla Famuru brak głównego dotąd konkurenta oraz możliwość zbudowania bazy do pogłębionej ekspansji na rynkach zagranicznych. 
Wielu obserwatorów rynku wskazuje tu przede wszystkim na Niemcy. Dlaczego? Między innymi z tego względu, że w Niemczech zaplecze okołogórnicze rozpoczęło przed laty proces konsolidacji w momencie, w którym producenci węgla przeżywali spore problemy. W konsekwencji powstała marka DBT, do dziś uważana za jedną z najlepiej rozpoznawalnych marek wśród globalnych producentów maszyn górniczych.

W Famurze wskazują, że chcieliby powtórzyć sukces, jaki swego czasu osiągnęło niemieckie DBT. Obie firmy, czyli Famur oraz Kopex, przez długie lata gromadziły doświadczenie i kompetencje - posiadają wysoką rozpoznawalność zarówno na rynku krajowym, jak i na licznych rynkach zagranicznych. 

Głównym celem Famuru pozostaje rozwój działalności zagranicznej. Spółka jest w tym konsekwentna i od kilku lat notuje wzrost udziału eksportu w sprzedaży ogółem. 

- Dzisiaj wynosi on 42 procent, ale planujemy, żeby w ciągu najbliższych pięciu lat obroty krajowe i zagraniczne zrównały się - podkreśla prezes Famuru Mirosław Bendzera. - Z kolei w perspektywie długoterminowej, obejmującej najbliższe 7-8 lat, chcemy odwrócić dzisiejsze proporcje. W tym celu zamierzamy wykorzystać aktywa połączonych części maszynowych Famuru oraz Kopeksu do budowy narodowego championa, który będzie mógł skutecznie konkurować ze światowymi potentatami rynku.

Prezes Famuru wskazuje, że rosnące ceny węgla, zwiększony popyt inwestycyjny na świecie, konsekwentna realizacja strategii Go Global, współpraca z polskim sektorem wydobywczym w obszarze innowacyjnych i kompleksowych rozwiązań dla górnictwa i energetyki wpisujących się w rządową Strategię na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, to solidny i perspektywiczny potencjał wzrostu Grupy Famur w kolejnych latach.  

Czytaj także:
Famur i PFR rozpoczynają współpracę. Podpisana umowa o wspólnej inwestycji

Szukając nowych szans


Famur już od dłuższego czasu z powodzeniem wychodzi poza górnictwo, między innymi w energetykę. Poszerzanie zakresu działalności to nie tylko cecha charakterystyczna Famuru.

- Nie odpuszczamy w górnictwie. Ale zamierzamy uczestniczyć w polskim programie rozwoju energetyki jądrowej. Szukamy szans wszędzie tam, gdzie rozwijają się projekty energetyczne - przyznaje w rozmowie z portalem WNP.PL Piotr Kańtoch, wiceprezes Grupy Powen-Wafapomp SA.

Grupa ta przeznacza duże nakłady na badania i rozwój. Podkreślają w niej, że to konieczność, jeśli chce się być coraz lepszym.

Realizuje ona kolejny etap budowy Centrum Badawczo-Rozwojowego Pomp współfinansowany przez Unię Europejską. Łączna wartość tej inwestycji przekroczy 21,5 mln zł netto. Powen-Wafapomp nie oferuje na rynku rozwiązań typowych, stale rozwija swe produkty z myślą o konkretnych potrzebach odbiorców.  

Dzięki Centrum Badawczo-Rozwojowemu spółka będzie mogła rozwijać nowoczesne technologie oraz testować w warunkach zbliżonych do „przemysłowych” urządzenia o mocy do 6 megawatów. Budowane są one między innymi dla spółek z sektora energetycznego czy „dużej” chemii. Pod względem energochłonności urządzenia Grupy Powen-Wafapomp znajdują się w ścisłej światowej czołówce. Stacja Prób Pomp w Centrum Badawczo-Rozwojowym umożliwi grupie wejście do światowej pierwszej ligi.

- Nasze ambicje sięgają daleko poza rodzimy rynek. Rozwijamy urządzenia między innymi dla petrochemii i energetyki - podkreśla Kańtoch.  

Firma szuka swoich szans wszędzie tam, gdzie rozwijają się projekty energetyczne; między innymi w Indonezji. Perspektywiczne rynki to dla niej także Turcja i Bałkany.

Tradycyjna branża o nowoczesnym obliczu

Polskie spółki okołogórnicze mogą zbudować sobie silną pozycję na rynkach zagranicznych i stać się tam mocną i uznaną marką, zresztą to się od lat dzieje. Potrzebna tu będzie między innymi dyplomacja ekonomiczna. Realizacja misji gospodarczych z udziałem przedstawicieli rządu otwiera wiele rynków, ba! - w niektórych przypadkach jest ona wręcz nieodzowna, by polskie firmy mogły na nich zakotwiczyć.

Przemysł się zmienia, w tym górnictwo także. Elektronika otwiera nowe możliwości i polscy producenci doskonale o tym wiedzą, a zatem także podążają w tym kierunku. Coraz częściej odbiorcy chcą niezawodnego sprzętu, który zagwarantuje pracę bez przestojów. Wchodzi coraz więcej elektroniki, która przekłada się na zwiększanie wydajności oraz na odciąganie ludzi od miejsc najbardziej niebezpiecznych.

Ważne też, by potentaci rynku, jak Famur, pociągnęli za sobą inne podmioty. Są dobre perspektywy ekspansji polskich firm zaplecza górniczego na rynkach zagranicznych. Sukces będzie jednak zależny od łączenia kompetencji oraz scalania projektów do tej pory niezależnych.

- Przy realizacji ambitnych projektów eksportowych polscy producenci maszyn i urządzeń górniczych potrzebują najbardziej odpowiedniego wsparcia finansowego - zaznacza Henryk Stabla, prezes zarządu spółki Carboautomatyka. - Z techniką sobie radzą, gorzej jest w zakresie finansowania dużych, poważnych projektów.

Nasi producenci maszyn i urządzeń oraz technologii dedykowanych przemysłowi wydobywczemu oferują coraz bardziej zaawansowane produkty spełniające wymagania użytkowników, a przy tym bazujące na najnowszych osiągnięciach w zakresie informatyki, technologii komunikacyjnych, robotyki i automatyki.

Potencjał naukowy oraz przemysłowy zbudowany wokół węgla w Polsce jest naprawdę znaczący. Obecnie producenci oferują coraz bardziej wyrafinowane rozwiązania, naszpikowane elektroniką. Niektórzy snują wizje, w których tzw. inteligentne kopalnie będą wydobywać węgiel bez ludzi.

- Całkowicie ludzi zastąpić się nie da, bowiem górnictwo to walka z naturą - ocenia w rozmowie z portalem WNP.PL Marian Kostempski, były prezes Kopeksu. - W Polsce raczej nie da się tego typu rozwiązań wprowadzić z uwagi na zaburzenia pokładów czy różnego rodzaju zagrożenia. Tego typu rozwiązania można stosować w korzystnych i bardzo sprzyjających warunkach górniczo-geologicznych. A zatem tak naprawdę chodzi o niewielki procent kopalń w świecie. W większości bowiem tego typu rozwiązania nie dałyby się zaaplikować. Są bowiem wstrząsy, jest zagrożenie metanowe itd.

Widać stąd, że wprowadzanie elektroniki i różnych nowoczesnych rozwiązań następuje ewolucyjnie. Jeżeli jednak elektronika odgrywa coraz większe znaczenie w przemyśle obronnym, to czemuż inaczej miałoby być w przemyśle wydobywczym? Obecne górnictwo mocno się zmieniło, to branża, w której coraz więcej graczy poważnie myśli o wdrażaniu rozwiązań o charakterze innowacyjnym.

Górnictwo to tradycyjna branża, ale dziś oznacza ona także nowy, perspektywiczny przemysł. Węgiel był, jest i jeszcze długo będzie pożądanym produktem. A kraje Azji Południowo-Wschodniej będą w kolejnych latach ten rynek napędzać.

Czytaj także: Marian Kostempski, Przemysł 4.0: Same komputery nie wydobędą w Polsce węgla

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017