Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Z Mateuszem Morawieckim nie wszystkim jest wesoło. Oto druga strona działalności fiskusa

Autor:  wnp.pl (ADAM SOFUŁ)  |  06-12-2017 14:40  |  aktualizacja: 06-12-2017 15:24
Dobra wiadomość jest taka: rządowi udało się znacząco uszczelnić system podatkowy. Zła: zmiany regulacyjne, które do tego doprowadziły, wzmocniły pozycję aparatu skarbowego względem przedsiębiorców i nałożyły na nich dodatkowe obciążenia.

  • Resort finansów zapowiada dalsze prace nad kodeksem należytej staranności.
  • Postulat przedsiębiorców: wstrzymywać wykonanie spornej decyzji instytucji skarbowej do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.
  • Przepisy podatkowe nie odpowiadają na wyzwania gospodarki.

Ekspert zwraca również uwagę na to, że skutki wzmożonych działań administracji skarbowej dotykają nie tylko świadomych, ale i nieświadomych uczestników na przykład tak zwanych "karuzeli podatkowych"
Fot. Shutterstock.com

Przedsiębiorcy nie mają nic przeciwko walce z wyłudzeniami podatkowymi. Oszuści są bowiem dla nich nieuczciwą konkurencją. Coraz częściej dochodzą jednak  do wniosku, że ponoszą zbyt wysokie koszty tej walki.

- Przedsiębiorcy zetknęli się ze zwiększeniem obowiązków administracyjnych związanych z uszczelnieniem systemu opodatkowania VAT, a także ze wzmożoną opresyjnością aparatu kontroli - twierdzi Jan Tokarski, dyrektor w PwC.

Ekspert zwraca również uwagę na to, że skutki wzmożonych działań administracji skarbowej dotykają nie tylko świadomych, ale i nieświadomych uczestników na przykład  tak zwanych "karuzeli podatkowych". - Wystąpienie roszczeń ze strony fiskusa niesie za sobą konsekwencje nie tylko dla danego przedsiębiorcy, ale dla całego łańcucha dystrybucji - podkreśla, postulując jednocześnie, by fiskus działał „z daleko posunięta ostrożnością”.

Na podstawie własnych doświadczeń związanych z reprezentowaniem przedsiębiorców podczas postępowań kontrolnych, Tokarski sporządził katalog rekomendacji. Jego zdaniem fiskus powinien zdefiniować pojęcie „należytej staranności”, które okazuje się kluczowe w kontaktach przedsiębiorców z administracją skarbową. Często pojawia się również postulat doprowadzenia do wstrzymania decyzji wykonalności – chodzi o to, by przy kwestiach spornych z kont przedsiębiorców nie ściągano podatku do czasu finalnego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.

Zobacz też: Split payment - rząd uszczelnia podatki, przedsiębiorcy się boją

Co na to resort finansów? Pewne nadzieje można żywić w sprawie definicji „należytej staranności" - od kilku miesięcy dyskutuje nad nią wspólny zespół roboczy ministerstwa finansów i przedsiębiorców. – Jesteśmy w stanie napisać kodeks należytej staranności. Po to zasiedliśmy do rozmów. Żeby w ogóle móc prowadzić te konsultacje, musieliśmy zmienić zarządzenie ministra - twierdzi wiceminister finansów Paweł Gruza i deklaruje: - Będziemy kontynuowali pracę nad tym dokumentem.

Rozmowy nie są jednak łatwe. Z jednej strony przedsiębiorcy chcieliby mieć pewność, że wypełniając zapisy kodeksu, nie będą musieli obawiać się, że administracja skarbowa zarzuci im udział w przestępstwie podatkowym, z drugiej jednak resort obawia się, że taki kodeks może stać się podręcznikiem dla oszustów. Wystarczy, że udokumentują - niekiedy tylko na papierze - spełnienie zawartych w kodeksie kryteriów, by cieszyć się bezkarnością lub znaleźć inne furtki do wyłudzeń.

Nieco gorzej ma się postulat dotyczący blokowania spornego podatku na koncie. - Urzędnik skarbowy ma nad sobą przepisy, które maksymalizują jego staranność. Jest formalnie zobowiązany do  zablokowania konta - twierdzi wiceminister Gruza, dodając, że gdy spojrzeć na to z pozycji urzędnika, można zrozumieć takie postępowanie. Oto bowiem, gdy podatnik okaże się nieuczciwy i przed rozstrzygnięciem sądowym ukryje swój majątek, to urzędnik właśnie poniesie odpowiedzialność za wynikłe z tego straty dla budżetu państwa. - Nasze przepisy są nieadekwatne do wzywań gospodarczych - przyznaje wiceminister.

Paweł Gruza sceptycznie odnosi się również do postulatu wprowadzenia instytucji mediacji podatkowej. Czyli - mówiąc w uproszczeniu - do możliwości podejmowania negocjacji z fiskusem. Jego zdaniem, chociaż takie rozwiązania sprawdza się w innych krajach, w Polsce wcale nie musi. - System negocjacyjny jest obcy naszej mentalności, tradycji, kulturze prawnej - przekonuje.

Przedsiębiorcy nie mogą zatem liczyć na znaczące ułatwienia działalności. Największym może być ograniczenie oszustw na tyle, by nieuczciwa konkurencja stała się zjawiskiem marginalnym. I fiskus, i przedsiębiorcy muszą zatem wyważyć proporcje między interesami budżetu państwa, a swobodą działalności gospodarczej.

- Spadek wydajności podatkowej był skutkiem różnych przyczyn: błędów legislacyjnych, wprowadzenia rozwiązań i uproszczeń podatkowych, które - chociaż korzystne z punktu widzenia przedsiębiorcy - pozbawiały organy skarbowe możliwości kontroli. Na przykład zniesienie deklaracji w podatku dochodowym oznaczało, że wykrycie nieprawidłowości było możliwe dopiero na koniec roku lub przy okazji odrębnej kontroli - przyznawała w niedawnym wywiadzie dla wnp.pl Irena Ożóg, była wiceminister finansów.

Konkluzja jest przykra: skoro zdjęcie z barków przedsiębiorców pewnych obowiązków administracyjnych otworzyło furtkę przed nieuczciwymi podatnikami, to dziś fiskus woli dmuchać na zimne. Priorytetem rządu jest maksymalizacja wpływów podatkowych. Poszukiwanie złotego środka wciąż trwa.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017