Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Krzysztof Tchórzewski apeluje do śląskich samorządów ws. nowych kopalń

Autor:  PAP/PSZ  |  01-12-2017 21:22
Do 2050 r. krajowe zapotrzebowanie na węgiel kamienny pozostanie na obecnym poziomie; będzie to wymagało budowy nowych kopalń - zapowiedział w Rudzie Śląskiej minister energii Krzysztof Tchórzewski. Zaapelował do samorządów i śląskiej administracji, by nie blokowali rozwoju górnictwa w regionie.

  • Górnicy nagrodzili wystąpienie Tchórzewskiego długimi brawami.
  • Ministrowi nie podoba się m.in. przeznaczanie górniczych terenów pod budownictwo.
  • - Chcę mieć co najmniej dwa miejsca na dobry węgiel i na dobre kopalnie - podkreślił Tchórzewski.

Krzysztof Tchórzewski zebrał duże brawa za swoje wystąpienie.
Fot. PTWP (Michał Oleksy)

"Rząd Polski (…) postawił w Brukseli na górnictwo. Powiedzieliśmy, że ten poziom wydobycia węgla, który ma miejsce w tej chwili, zostanie utrzymany do 2050 roku" - powiedział minister podczas piątkowych uroczystości barbórkowych Polskiej Grupy Górniczej (PGG) w Rudzie Śląskiej.

Szef resortu energii wyraził obawę, że przy obecnej polityce wielu śląskich samorządów, które przeznaczają tereny górnicze np. pod budownictwo, nie będzie gdzie budować w regionie nowych kopalń.

"I co teraz? Wypną się (w UE - red.) na nas, powiedzą: panie ministrze, jak to wszystko wygląda, Śląsk nie chce przecież górnictwa i węgla, nie macie gdzie kopać. Dopuścimy do tego? Stanąłem dzisiaj razem z wami i w związku z tym ja wyjdę - przepraszam za wyrażenie - na dupka, jeżeli tak się stanie. Ja nie chcę na to pozwolić" - mówił Tchórzewski w emocjonalnym wystąpieniu, nagrodzonym przez górników długimi brawami.

"Chcę mieć co najmniej dwa miejsca na dobry węgiel i na dobre kopalnie. I będziemy je budować. Tylko dajcie mi miejsce, bo dzisiaj na Śląsku go nie ma; to trzeba odkręcić" - powiedział minister, apelując o odwrócenie - jak to określił - antygórniczych tendencji na Śląsku. Wezwał też wojewodę śląskiego, by uchylał niezgodne z prawem uchwały samorządów, blokujące potencjalne projekty górnicze.

Według ministra należy przyjrzeć się temu, jak - np. decyzjami rad gmin czy powiatów - "doprowadzane jest do tego, żeby wyrzucić węgiel ze Śląska". "Przecież nie da się tego zrobić (…), bo cała polska gospodarka runie. To Polska musi bronić węgla, nie tylko wy" - mówił Tchórzewski do zgromadzonych na barbórkowej akademii, z udziałem m.in. premier Beaty Szydło.

Czytaj także: Barbórka w lepszych nastrojach w polskim górnictwie

Minister wskazał na "niefrasobliwość administracji Śląska" polegającej m.in. na uchwalaniu planów zagospodarowania przestrzennego, gdzie pod budownictwo przeznacza się tereny, pod którymi na głębokości 350-400 m znajduje się dobry węgiel. "Kto na to zezwala? (…). Jak tak można? Co robią wasi przedstawiciele, radni w poszczególnych gminach? Nic się nie dzieje - tak trzeba powiedzieć" - ocenił Tchórzewski, wskazując, iż społeczność Śląska daje tym samym przyzwolenie na blokowanie rozwoju górnictwa.

Tchórzewski zapewnił, że górnictwo ma przed sobą przyszłość, ponieważ budowane są nowe elektrownie węglowe. Jak mówił, nowe bloki w elektrowniach Opole i Kozienice będą potrzebowały w sumie ponad 5 mln ton węgla rocznie, bloki w Ostrołęce prawie 3 mln ton; powstaje także blok węglowy w Jaworznie.

"Jest potrzeba zaspokojenia tych oczekiwań, potrzeba zrobienia nowej organizacji pracy i zwiększenia wydajności, (…) żeby zaspokoić polską energetykę, żebyśmy nie musieli zamieniać się w importera węgla - dzisiaj staje takie wyzwanie. Stąd potrzeba inwestycji (…) w nowe ściany wydobywcze, ale także zbliża się potrzeba budowy nowych kopalń" - podkreślił Tchórzewski.

"W nieskończoność nie da się pogłębiać szybów, wydłużać chodników. Trzeba po prostu myśleć o tym, że trzeba budować nowe kopalnie. A to wymaga dodatkowych nakładów finansowych i dobrego zorganizowania się naszego górnictwa" - dodał minister, wskazując m.in. na potrzebę stworzenia nowoczesnego układu zbiorowego pracy w Polskiej Grupie Górniczej. Zwrócił na to uwagę również prezes PGG Tomasz Rogala; poinformował, że Grupa przeznacza w tym roku na inwestycje ok. 2 mld zł.

"Górnicy, potrzeba waszej lepszej i dobrze zorganizowanej pracy. Doszliśmy do momentu, że potrzeba więcej węgla w Polsce. Nie będziemy teraz zmniejszali, teraz musimy zwiększać (wydobycie węgla - red.), ale nie będziemy wydobywali głęboko, drogo, by państwo czy inwestorzy do tego dopłacali. Na tym musimy także zarabiać - tak górnictwo musi być zorganizowane; więc musimy rozpocząć budowę nowych kopalń" - wyjaśniał w swoim wystąpieniu Tchórzewski.

Ocenił, że zabieranie w planach zagospodarowania przestrzennego gmin terenów górniczych pod budownictwo stwarza ryzyko szkód, gdyby podjąć tam eksploatację. Obecnie - wyliczał minister - na naprawę szkód górniczych spółki węglowe wydają około 300 mln zł rocznie.

Mówiąc o postępach w restrukturyzacji górnictwa Tchórzewski podkreślił, że udało się ustabilizować sytuację w branży, przywrócić jej rentowność i nadać kierunek rozwojowy. "Dzisiaj zbliża się ten rok, w którym PGG będzie mogła powiedzieć: nie tylko pokryliśmy koszty, ale i wypracowaliśmy zyski" - mówił minister, dziękując wszystkim zaangażowanym w proces naprawy górnictwa, inwestorom branży, wierzycielom oraz stronie społecznej i samym górnikom.

Do słów ministra Tchórzewskiego, dotyczących blokowania rozwoju górnictwa, ustosunkował się uczestniczący w piątkowej uroczystości wiceprezydent Rudy Śląskiej Krzysztof Mejer. Zapewnił, że samorządy nie są przeciwnikami górnictwa.

"Samorządy nie są wrogiem górnictwa. Od lat współpracujemy z branżą, mając świadomość, jak ważna jest dla każdego miasta i gminy. W Rudzie Śląskiej każdą zmianę planu zagospodarowania konsultujemy z górnictwem; dajemy zgodę na wydobycie pod nowo budowanymi osiedlami" - powiedział Mejer.

"To m.in. z powodu planów kopalni Pokój zmieniliśmy trasę przebiegu trasy N-S (ważny szlak komunikacyjny w Rudzie Śląskiej - red.) tak, by kopalnia mogła spokojnie fedrować. Będzie to nas kosztować, ale uznaliśmy, że warto" - dodał wiceprezydent miasta.

Podczas uroczystości wiceminister energii, pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego Grzegorz Tobiszowski otrzymał, nadany mu przez premier Beatę Szydło na wniosek ministra energii, stopień generalnego dyrektora górnictwa. To najwyższy górniczy stopień zawodowy, równy w tej branży randze generała w wojsku.

"Uważam go za wyjątkowego człowieka. Trochę nietypowy, bo porywczy, ale jednocześnie człowiek skromny, powściągliwy, który kocha polskie górnictwo, kocha Śląsk (…). Oddany wszystkim sprawom, które dotyczą polskiego górnictwa; poświęcał każdą chwilę, żeby uratować polskie górnictwo (…). Jest człowiekiem rzetelnej, pozytywnej pracy" - mówił w laudacji minister Tchórzewski, dziękuję swojemu najbliższemu współpracownikowi za wszystko, co zrobił dla przemysłu wydobywczego.

"Grzesiu, jak mało kto, masz dzisiaj prawo nosić mundur górniczy, zasłużyłeś na to; noś go dumnie i z honorem" - zakończył minister.

Uroczystość barbórkowa PGG odbyła się w rodzinnym mieście Tobiszowskiego - ok. 140-tysięcznej Rudzie Śląskiej. Działające tu kopalnie zatrudniają ponad 8 tys. osób, a kolejne tysiące mieszkańców to osoby, związane zawodowo z firmami kooperującymi z górnictwem.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017