Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

W 2018 r. wzrosną inwestycje w polskich kopalniach

Autor:  wnp.pl (Dariusz Ciepiela)  |  07-12-2017 06:01  |  aktualizacja: 07-12-2017 06:50
W polskim górnictwie jest zbyt mało inwestycji, krajowi producenci maszyn i urządzeń duszą się więc na naszym rynku. Ratunkiem jest eksport i szukanie rynków sprzedaży poza górnictwem.

  • Producenci maszyn górniczych zauważają wzrost inwestycji w polskich kopalniach węgla kamiennego. Dalszego wzrostu spodziewają się w roku 2018. 
  • Aby móc realnie myśleć o ekspansji zagranicznej, niezbędne jest wsparcie rządu. Na wielu rynkach zagranicznych bez rządowego wsparcia nie ma co liczyć na zdobycie kontraktów. 

W roku 2018 powinno być więcej inwestycji w górnictwie niż w 2017 r.
Fot. Mat. pras.

- W grupie Famur stale wdrażamy innowacje produktowe podnoszące bezpieczeństwo i efektywność wydobycia. Jesteśmy dostawcą nowoczesnych rozwiązań technologicznych, takich jak zestaw rozwiązań informatycznych i sprzętowych e-kopalnia, który odpowiada m.in. za agregację oraz transmisję danych, ich wizualizację, archiwizację i analizę wraz z generowaniem szczegółowych raportów, jak również integrację z systemami innych producentów - podkreśla Mirosław Bendzera, prezes Famuru.

Jednym z najnowszych produktów oferowanych przez Famur jest kombajn ścianowy nowej generacji FS-800. Jego integralną część stanowi system zdalnego sterowania maszyną, którego zadaniem jest przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa pracowników kopalni.

Zdaniem prezesa Famuru można mówić o pewnym optymizmie w branży.

- Widać pozytywne efekty zmian w branży górniczej, w tym efekty powstania PGG. Najwyższy czas, aby polskie górnictwo przeszło od fazy restrukturyzacyjnej do fazy modernizacyjnej - mówi Mirosław Bendzera.

Jego zdaniem działania podejmowane przez spółki węglowe zmierzają w dobrym kierunku.

- Ostatnie miesiące pokazują, że nakłady na nowe projekty, zarówno w część usługową, udostępnianie nowych złóż, jak i w część maszynową, się zwiększają. Zakładamy, że zwiększona liczba projektów jeszcze przed nami, spodziewamy się, że największy wysyp inwestycyjny nastąpi w 2018 r. - zapowiada Mirosław Bendzera.

Główny obszar ekspansji to jednak zagranica.

- Koncentrujemy nasze działania na umacnianiu pozycji Famuru na rynkach zagranicznych. W tym celu zamierzamy wykorzystać aktywa połączonych części maszynowych Famuru i Kopeksu, tak by jeszcze bardziej poszerzyć nasze portfolio maszyn, urządzeń i usług. Pozwoli to grupie Famur na całościową realizację projektów inwestycyjnych na całym świecie, zarówno dla branży wydobywczej, jak i energetyczno-transportowej - podkreśla Mirosław Bendzera.

Zobacz także: Mirosław Bendzera, Famur: celem zagraniczna ekspansja, rodzimy rynek równie istotny

Ile konkurencji, ile współpracy?


Polscy producenci maszyn górniczych mają duże szanse, aby odnieść sukces na zagranicznych rynkach.

- Mamy wszelkie atuty i potencjał do tego, aby zawojować rynki zagraniczne. Polskie zaplecze będzie się dusiło, jeżeli nie wyjdzie na rynki zagraniczne - dodaje Monika Piątkowska, prezes Krajowej Organizacji Innowatorów Przemysłu.

Trzeba się zastanowić, na ile polskie firmy zaplecza górniczego powinny ze sobą konkurować, a na ile powinny współpracować.

- Część tych firm ma bardzo mocną pozycję na rynku polskim, ale są niewielkie w skali międzynarodowej. Współpraca nie musi oznaczać konsolidacji, ale np. tworzenie konsorcjów - zwraca uwagę Monika Piątkowska.

Aby móc realnie myśleć o ekspansji zagranicznej polskich firm zaplecza górnictwa, niezbędne jest wsparcie rządu.

- Są takie rynki, gdzie do budowania wiarygodności firm niezbędne jest wsparcie ze strony rządowej. Nie ma błogosławieństwa z góry, to nie ma inwestycji. Potrzebna jest więc większa mobilizacja administracji rządowej - dodaje Monika Piątkowska.

Wskazuje, że polskie firmy planujące ekspansję zagraniczną mogą korzystać z funduszy unijnych, NCBR oraz PFR.

Są jednak i słabe strony ekspansji zagranicznej polskich firm.

- Celem polskich firm nie powinna być prosta sprzedaż produktów na rynkach zagranicznych, lecz wejście na dany rynek i budowa marki. Inaczej rozmawiamy na rynku afrykańskim, a inaczej na rynku azjatyckim. Niezbędne jest posiadanie tzw. miękkich umiejętności i odpowiedni system komunikowania się. Tych umiejętności jeszcze nie posiadamy - przekonuje Monika Piątkowska.

Zobacz także: Monika Piątkowska, prezes Innovo: ekspansja zagraniczna konieczna dla dynamicznego rozwoju

Nie tylko węgiel kamienny


Potencjał eksportowy polskiej branży wydobywczej to nie tylko producenci maszyn, ale także uczelnie wyższe i instytuty badawcze.

- Mamy trzy markowe uczelnie: AGH w Krakowie, Politechnikę Śląską w Gliwicach i Politechnikę Wrocławską. Mamy prawie 200 profesorów związanych z różnymi aspektami górnictwa, począwszy od geologii do budowy maszyn górniczych. Mamy firmy projektowe i firmy zaplecza górniczego. Te wszystkie podmioty się duszą, ponieważ nie ma wystarczająco wielu inwestycji w Polsce - mówi Zbigniew Kasztelewicz, kierownik Katedry Górnictwa Odkrywkowego w Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie.

Jak podkreśla, firmy, żeby przeżyć, zmniejszają zatrudnienie.

Jego zdaniem wielką szansą dla instytucji naukowych i firm produkujących maszyny są potencjalne inwestycje w nowe odkrywki i nowe kopalnie węgla brunatnego w Polsce.

- Bez uruchomienia nowych odkrywek węgla brunatnego już po 2030 r. nastąpi gwałtowny spadek produkcji energii elektrycznej z tego paliwa - zapowiada Zbigniew Kasztelewicz.

Obecnie trwają przygotowania do budowy odkrywki Złoczew przez kopalnię Bełchatów (z grupy PGE) - zdaniem prof. Kasztelewicza ta inwestycja zostanie zrealizowana na prawie 100 proc. Pod znakiem zapytania jest jednak budowa odkrywki Ościsłowo przez kopalnię Konin (z grupy ZE PAK).

Zbigniew Kasztelewicz przypomina, że w 2016 r. elektrownie na węgiel brunatny wyprodukowały w Polsce ok. 31 proc. energii elektrycznej.

Wielu producentów maszyn i urządzeń rozwija także współpracę z innymi branżami niż górnictwo węgla, np. Grupa Powen-Wafapomp dostarcza również urządzenia dla energetyki czy ciężkiej chemii.

- To się w różnym czasie różnie rozkłada, w zależności od cykli koniunkturalnych w poszczególnych branżach, natomiast procentowo przedstawia się to mniej więcej następująco: około 30 proc. urządzeń trafia do górnictwa, ok. 30 proc. do energetyki, a pozostałe 30 proc. do innych branż - wylicza Piotr Kańtoch, wiceprezes Grupy Powen-Wafapomp.

Przyznaje, że rok 2016 był  dla grupy trudny, a rok 2017 jest o wiele lepszy. 

- Cieszy nas to, że rynek się rozwija i że są inwestycje. Natomiast mamy problem dotyczący deficytu pracowników. Przede wszystkim dotyczy to pracowników liniowych. Jest na rynku presja płacowa. Myślę, że 30-40 osób znalazłoby u nas pracę od razu - deklaruje Piotr Kańtoch.

O sytuacji firm zaplecza górniczego rozmawiano w trakcie debaty „Technologie, maszyny i urządzenia dla górnictwa. Polska marka górnicza w świecie”, która odbyła się podczas konferencji Górnictwo 2017.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017