Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Krzysztof Tchórzewski dostanie nowe trudne zadanie?

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  06-12-2017 11:22  |  aktualizacja: 06-12-2017 11:24
Temat rekonstrukcji rządu wałkowany jest już od 43 dni. Przez ten czas mnożą się spekulacje między innymi na temat tego, którzy z ministrów mieliby objąć nowe obowiązki, a którzy z kolei pożegnać z dotychczasowymi. Co jakiś czas pojawiają się nowe scenariusze i rozpatrywane są prawdopodobne warianty. Należy do nich podchodzić ze zdrowym dystansem, bo może się okazać i tak, że ostatecznie całkowicie rozminą się z rzeczywistością.

  • Różnego rodzaju przewidywania pojawiają się w przekazie medialnym, także w odniesieniu do Ministerstwa Energii i stojącego na czele tego resortu ministra Krzysztofa Tchórzewskiego.
  • W niektórych miejscach wskazuje się przykładowo, że Krzysztof Tchórzewski mógłby zostać nowym superministrem, który w swych rękach połączyłby resort energii z resortem środowiska. Tego typu dywagacje pojawiają się od jakiegoś czasu.

Minister energii skutecznie naprawia górnictwo, choć wielu podkreślało, że to zdecydowanie najtrudniejsza branża. Wg niektórych spekulacji, po rekonstrukcji rządu Krzysztof Tchórzewski mógłby stanąć na czele połączonego resortu energii i środowiska.
Fot. Ministerstwo Energii

Wcześniej byli i tacy, którzy wieszczyli dymisję ministra - i to nawet wtedy, gdy odnosił on wielkie sukcesy, jakim było choćby powołanie Polskiej Grupy Górniczej w miejsce Kompanii Węglowej. No cóż, nie ma sensu tego komentować, po prostu hieny zawsze się znajdą.

Z całą pewnością Krzysztof Tchórzewski jest ministrem bardzo skutecznym, choć przyszło mu działać na wyjątkowo trudnym odcinku. Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi zaznaczano, że górnictwo i jego naprawa to praca niczym na polu minowym i będzie stanowić jedno z najtrudniejszych zadań dla nowego rządu. Krzysztof Tchórzewski jednak daje sobie radę.

Po pierwsze: skuteczność

Jak dotąd resort energii zarządzany przez ministra Krzysztofa Tchórzewskiego radzi sobie bardzo dobrze. Należy przede wszystkim zaznaczyć, iż na gruzach Kompanii Węglowej powołano Polską Grupę Górniczą, która odnotowuje coraz to lepsze wyniki (ten rok ma zakończyć z zyskiem ok. 200 mln zł, natomiast rok 2018 z zyskiem ok. 500 mln zł; choć nie prognozowane wyniki są tu najważniejsze, tylko fakt uratowania tysięcy miejsc pracy, bowiem chodziło nie tylko o Kompanię Węglową, ale też o tysiące jej kooperantów).

Uratować zdołano także Katowicki Holding Węglowy (był ogromnie zadłużony, a przez to bliski bankructwa), którego kopalnie włączono do Polskiej Grupy Górniczej. Zdołano też wyprowadzić na prostą Jastrzębską Spółkę Węglową, choć niedawno stała ona nad przepaścią. Głęboka restrukturyzacja oraz wzrost cen węgla koksowego sprawiły, że JSW się odrodziła i realizuje obecnie szeroko zakrojony program inwestycyjny.

Krzysztof Tchórzewski jest jako minister energii dobrze oceniany. Nie brak głosów, że ktoś inny nie zdołałby poukładać górniczych puzzli. Choćby dlatego, że nie każdy potrafiłby prowadzić trudny dialog z górniczymi związkami, a Tchórzewski akurat to potrafi. Wszyscy doskonale pamiętają, co działo się w górnictwie w trakcie rządów poprzedniej koalicji PO-PSL.

- Staram się być obiektywny. Widzę, że obecna ekipa rządowa zaczęła zdecydowanie działać, jeżeli chodzi o górnictwo - zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister energii. - Należy podkreślić, że nawiązała ona rzetelny dialog z partnerami społecznymi. Natomiast w przypadku poprzedniej koalicji PO-PSL w ramach tamtego „dialogu” jedynie zaklinano rzeczywistość. Nie podejmowano niezbędnych decyzji w sektorze węglowym, trwał za to istny bal na Titanicu.

Także zdaniem przewodniczącego Sierpnia 80 Bogusława Ziętka, jest wiele rzeczy, które w tym roku górnictwo może sobie zapisać po stronie pozytywów.

- Najważniejsze z nich jest umocnienie się pozycji Polskiej Grupy Górniczej, wchłonięcie przez nią kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego i wydaje się stabilne zaangażowanie energetyki w tę spółkę - zaznacza Bogusław Ziętek. - Bez wątpienia pozytywnie rozwija się również sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, której wartość znacząco wzrosła. Spółka przynosi ogromne zyski, a już wkrótce zwróci część pieniędzy pracownikom, przyjmując nowy układ zbiorowy pracy, w którym powrócą zawieszone w poprzednich latach elementy wynagrodzenia. Pozytywne jest również to, że rząd twardo postanowił negocjować pozycję naszego węgla w miksie energetycznym Polski na forum unijnym. Mamy poważne szanse, że batalia ta zakończy się dla nas sukcesem, a więc przed górnictwem staną ogromne możliwości rozwoju - ocenia w rozmowie z portalem WNP.PL szef Sierpnia 80. 

Po drugie: empatia i rzetelny dialog

Sam minister energii Krzysztof Tchórzewski pozostaje nader skromny i wskazuje, że przed sektorem węglowym wciąż jeszcze wiele wyzwań. 

- Przeprowadzenie odbudowy tej branży wymaga wielu skoordynowanych ze sobą i rozłożonych w czasie działań. Jesteśmy na nie gotowi i w przyszłość polskiego górnictwa możemy patrzeć dziś z optymizmem – podkreśla minister Tchórzewski.

Ważne, że obecny rząd podchodzi do spraw górnictwa z należytą powagą. Chodzi bowiem o sektor strategiczny, oddziałujący na całą polską gospodarkę. Dziś już nikt nie podważa tego, że nowoczesne górnictwo może być ważną i dynamicznie rozwijającą się gałęzią naszej gospodarki.

- Zamiast o tym, czy w ogóle inwestować w sektor wydobywczy, dyskutujemy dziś o tym, w jakim kierunku powinien się on rozwijać w kolejnych latach - zaznacza minister Tchórzewski.

Kierowany przez niego resort energii konsekwentnie i efektywnie restrukturyzuje branżę. Tu niezbędna jest wiedza i doświadczenie ministra Tchórzewskiego, ale także jego zdolności negocjacyjne, jego empatia i otwartość na argumenty innych. To minister, który - kiedy tylko trzeba - rozmawia na przykład z przedstawicielami górniczych związków do późnych godzin nocnych. A nie są to rozmowy łatwe.

Przez to cieszy się w branży dużym szacunkiem. Dzięki niemu nawet osoby nieprzychylne obecnej ekipie rządzącej przyznają, że w górnictwie nastrój diametralnie zmienił się na lepsze i że ludzie w branży poczuli, iż są częścią niezwykle istotnej dziedziny.

Wraz z końcem rządów koalicji PO-PSL skończyła się w górnictwie era niemocy. Cztery, pięć czy sześć lat temu wielokrotnie można było w środowisku górniczym usłyszeć, że najbardziej irytujące są teksty w stylu: „ale to się nie da”, „tego nie sposób przeprowadzić” czy „to się na pewno nie uda”. Tego typu narrację zmieniono. I teraz słychać, że po prostu trzeba zrobić to czy tamto. Przedstawiciele górnictwa znowu czują, że są potrzebni i wiele od nich zależy, jeżeli chodzi o funkcjonowanie całej polskiej gospodarki.

Minister Tchórzewski udowodnił niedowiarkom, że można realizować przedsięwzięcia, które według nich wydawały się nie do wykonania.

- Obecnemu rządowi trzeba przyznać to, że górnictwo jest uznane za istotną branżę i ma być rozwijane. To mi się podoba - ocenia w rozmowie z portalem WNP.PL Marian Kostempski, były prezes Kopeksu. - Zawsze preferowałem w zarządzaniu, żeby być zdecydowanym i realizować wytyczone cele. W środowisku górniczym raczej pozytywnie ocenia się obecnie czynione działania. Rzeczywiście bowiem bez węgla trudno byłoby nam się obejść i zagwarantować bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Minister Tchórzewski stale powtarza, że węgiel to polskie „czarne złoto”, gwarancja bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju, kluczowy i strategiczny polski surowiec.

- Ostatnie dwa lata wymagały od nas determinacji oraz zdecydowanych działań. Przetrwaliśmy je wspólnie z wami, wspólnie wypracowaliśmy plan naprawy i wspólnie wprowadziliśmy górnictwo na ścieżkę rozwoju - zaznaczał szef resortu energii, zwracając się do górników w trakcie uroczystej Barbórki w Polskiej Grupie Górniczej. 

Po trzecie: upór i konsekwencja


Jednym z priorytetów resortu było bowiem właśnie w ciągu pierwszych dwóch lat przeprowadzenie efektywnej restrukturyzacji górnictwa.

W resorcie energii wskazują, że polska energetyka jest i będzie w najbliższych latach oparta na węglu, a nowoczesne i zreformowane górnictwo może być prężnie działającą gałęzią gospodarki i przyczyniać się do wzrostu gospodarczego. Osoby współpracujące z ministrem Tchórzewskim podkreślają, że jest on konsekwentny w działaniu. Tym, którzy mają odmienne zdanie, spokojnie przedstawia kolejne argumenty przemawiające za proponowanym przez niego rozwiązaniem. I to przynosi efekty.

Rok 2017 rzeczywiście jest całkiem dobry dla polskiego górnictwa. Ogółem przychody ze sprzedaży węgla po trzech kwartałach 2017 roku wyniosły 15,2 mld zł i były wyższe od ubiegłorocznych o ponad 22 proc. Prawie 38 proc. tej wartości stanowiły przychody ze sprzedaży węgla koksowego. Wynik finansowy netto górnictwa po 9 miesiącach br. wyniósł 1,66 mld zł zysku. Jak wskazuje katowicki oddział Agencji Rozwoju Przemysłu, to najlepszy wynik finansowy na przestrzeni ostatnich lat. 
- Trzeba zaznaczyć, że obecnie jest nacisk na reformowanie górnictwa, zwraca się uwagę na to, że węgiel jest bardzo istotny - zaznaczył w rozmowie z portalem WNP.PL prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. - Bardzo uważnie przyglądam się pracy ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego oraz wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego. Oceniam ich pracę pozytywnie. Ostatnie dwa lata to było de facto gaszenie pożarów w sektorze węglowym. I dostrzegam pozytywne zmiany. Natomiast te dwa lata udanego gaszenia pożarów nie upoważniają jeszcze do opinii, że ten rząd dokonał w górnictwie przełomu. Zobaczymy, jak branża będzie funkcjonować w kolejnych latach. Wielu z niepokojem spogląda na ceny węgla. Oby one jak najdłużej utrzymały się na wysokim poziomie - podkreślił prof. Marek  Szczepański. 

Do końca września tego roku kopalnie w Polsce zdołały wydobyć łącznie 48,9 mln ton węgla. W produkcji odnotowano zatem spadek o 6 proc. w stosunku do tego samego okresu roku poprzedniego (stąd obecnie jednym z priorytetów rodzimych spółek węglowych są inwestycje, które umożliwią ustabilizowanie wydobycia w kolejnych latach). A minister energii Krzysztof Tchórzewski wskazuje, że przed nami wielkie wyzwanie w postaci budowy nowych kopalń. Zaznacza on także, że Polsce potrzebna będzie elektrownia jądrowa. Konieczność jej budowy wynika m.in. z tego, że jest ona zeroemisyjna. A zatem, żeby w dłuższej perspektywie czasowej - mając na uwadze następnych kilkadziesiąt lat - uzyskać średnią emisję zgodną z oczekiwaniami UE, będziemy musieli, jego zdaniem, mieć dwa-trzy bloki jądrowe.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018