Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017

Czy Polska osiągnie cel OZE na 2020 rok?

Autor:  wnp.pl (Ireneusz Chojnacki)  |  07-12-2017 11:13
W 2016 roku w Polsce udział energii z OZE w końcowym zużyciu energii brutto wyniósł 11,3 proc., a unijne zobowiązanie Polski na 2020 rok to 15 proc. - Polsce nie uda się osiągnąć tego celu, ale możliwe jest zmniejszenie luki, pod warunkiem zdecydowanych i szybkich działań proinwestycyjnych - ocenia Daria Kulczycka, dyrektor Departamentu Energii i Zmian Klimatu Konfederacji Lewiatan. Inaczej możemy słono zapłacić.
Spadek dynamiki rozwoju OZE to m.in. skutek zmian w systemie wsparcia.
Fot. pixabay
  • W ub.r. udział energii ze źródeł odnawialnych (OZE) w końcowym zużyciu energii brutto wyniósł w Polsce 11,3 proc., mniej niż w 2015 r., a unijne zobowiązanie Polski na 2020 r. to 15 proc.
  • Grzegorz Wiśniewski, prezes IEO, oblicza, że jeśli sytuację z roku 2016 uznać tylko za korektę trendu i w kolejnych latach założyć rozwój produkcji zielonej energii w tempie sprzed ub.r., to w 2020 roku osiągniemy wskaźnik tylko ok. 11,7 proc.
  • Alternatywą dla niewykonania celu OZE na 2020 rok własnymi siłami jest zakup „na papierze” brakującej zielonej energii od państwa UE, które ma jej nadwyżki (transfer statystyczny). Prezes IEO koszt takiej operacji szacuje na ok. 12,5 mld zł.

Z publikacji GUS wynika, że w ub.r. w Polsce udział energii ze źródeł odnawialnych (OZE) w końcowym zużyciu energii brutto wyniósł 11,3 proc. i był mniejszy niż w 2015 roku, w którym wyniósł 11,93 proc., ale także mniejszy niż w 2014 roku (11,49 proc.) i w 2013 roku (11,37 proc.). Wynikający ze zobowiązań wewnątrzunijnych cel OZE dla Polski na 2020 rok to 15 proc. i jest to cel obowiązkowy.

Czytaj więcej: Jak osiągnąć 15 proc. udział energii ze źródeł odnawialnych?

To nie przez elektroenergetykę


- GUS zestawiając dane za 2016 rok z dotychczasowymi trendami, wskazał zagrożenia, a pośrednio potwierdził, że brak szybkich i skutecznych działań na rzecz poprawy sytuacji w branży OZE może mieć swoje negatywne następstwa związane z niewypełnieniem celów i twardych zobowiązań wobec UE w 2020 roku. Rachunek do zapłacenia za dotychczasową niefrasobliwość to kilkanaście miliardów złotych na dzisiaj i powód do kolejnych (poza kwestią węgla) napięć w relacjach Polski i UE - napisał na blogu Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO).

- Wyniki (badania GUS-red.) nie są zaskoczeniem. Sądzę, że Polsce nie uda się osiągnąć celu 15 proc., ale możliwe jest zmniejszenie luki, pod warunkiem zdecydowanych i szybkich działań proinwestycyjnych. Oceniam, że potrzebny jest przede wszystkim wzmocniony wysiłek w elektroenergetyce, aby zrekompensować brak wykonania celu przez transport, a prawdopodobnie także w ciepłownictwie - mówi Daria Kulczycka, dyrektor Departamentu Energii i Zmian Klimatu, Konfederacja Lewiatan.

- W elektroenergetyce nie osiągniemy 19,13-proc. udziału OZE (tyle zakłada Krajowy Plan Działania na 2020 - red.), ale więcej. O ile? Z pewnością o kilka punktów procentowych. Jak tego dokonać ? Pole manewru jest niewielkie. Praktycznie jedyna opcja to szybkie uruchomienie aukcji na instalacje biomasowe i wiatrowe oraz przekonanie inwestorów, że tym razem, ale to już na pewno, warunki działania będą stabilne. Krok pierwszy to znowelizowana ustawa o OZE - dodaje Daria Kulczycka.

Eksperckie oceny wskazujące, że Polska może mieć problem z osiągnięciem celu 15 proc. w 2020 roku pojawiają się już od pewnego czasu. Czytaj także: Cel OZE na 2020 dla Polski zagrożony? Natomiast ustawa, o której mówi Daria Kulczycka, ma przynieść aukcyjny system wsparcia OZE w postaci uzgodnionej z Brukselą i pozwolić w końcu ruszyć na serio aukcjom OZE. Z powodu braku rzeczonej ustawy URE musiał odwołać aukcje OZE zaplanowane na jesień br.

Grzegorz Wiśniewski wskazuje, że gdyby pominąć m.in. cykle inwestycyjne i przyjąć, że zapaść OZE w 2016 roku jest tylko korektą trendu, a w kolejnych latach założyć rozwój produkcji zielonej energii w tempie sprzed ub.r., to w 2020 r. Polska osiągnie jedynie 11,7 proc. udział energii z OZE w końcowym zużyciu energii brutto.

Spadek dynamiki rozwoju OZE to m.in. skutek zmian w systemie wsparcia. Czytaj: Rynek OZE. Ostre hamowanie w przyłączaniu nowych mocy

Co grozi Polsce?


W raporcie z ub.r. „Wykonanie celu OZE 2020. Analiza stanu obecnego i prognoza” pod redakcją dr. Christiana Schnella, niemieckiego prawnika pracującego w Polsce, mowa m.in. o tym, że w przypadku nieosiągnięcia przez Polskę celu 15 proc. możliwe będą dwa scenariusze: dokonanie transferu statystycznego zielonej energii od państw posiadających jej nadwyżki lub wymierzenie Polsce kary na podstawie postępowania w zakresie niewypełnienia zobowiązań unijnych.

- Nie wchodząc w zawiłe międzypaństwowe techniki negocjacyjne, można dla uproszczenia przyjąć, że koszty transferu będą liczone po uśrednionych w UE kosztach krańcowych wytarzania biopaliw (razem z zieloną energią elektryczną w transporcie), ciepła i energii elektrycznej z OZE. Przyjmując, że koszty jednostkowe wyniosą odpowiednio 200 zł/MWh w przypadku ciepła, 400 zł/MWh w przypadku energii eklektycznej i 600 zł/MWh w przypadku biopaliw, łączne koszty transferu wyniosłyby około 12,5 mld zł - podał na swoim blogu prezes IEO, przy szacunku, że do celu 15 proc. zabraknie ok. 27 TWh zielonej energii (wykonanie celu 11,7 proc.).

Daria Kulczycka, w kontekście możliwości jak największego zbliżenia się do celu OZE na 2020 rok, podkreśla, że kluczowy jest tu czas, bo o ile projekty wiatrowe czekają jedynie na zielone światło, to z projektami biomasowymi sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.

- Wiele instalacji, które weszły do systemu zielnych certyfikatów, zostało zatrzymanych z powodu niekorzystnych cen. Niektórych nie warto już uruchamiać, inne potencjalnie tak poprzez aukcje transferowe z systemu zielonych certyfikatów do systemu aukcyjnego. Ale czy inwestorzy będą tą ofertą zainteresowani, zależeć będzie m.in. od możliwości zakontraktowania i przewidywalnych cen biomasy - uważa Daria Kulczycka.

Na temat możliwości realizacji celu OZE na 2020 rok w elektroenergetyce czytaj w Skarżyński, PSEW: niespodzianką są bardzo słabe wyniki aukcji "migracyjnych"

Zdaniem prezesa IEO, najgorszym rozwiązaniem byłoby zbagatelizowanie opracowania GUS lub, jak ocenia na blogu, całkowicie złudna próba ominięcia problemu poprzez na przykład „powrót do współspalania czy inne miraże”. Grzegorz Wiśniewski szacuje, że współspalanie prowadzone na krawędzi technicznych możliwości bloków węglowych i tak nie wniesie więcej niż 0,5 proc. z wymaganego 15-proc. celu OZE, a prowadziłoby m.in. do niszczenia majątku wytwórczego w elektroenergetyce.

- Skierowanie biomasy do sektora ciepłownictwa systemowego da znacznie większe efekty w realizacji zobowiązań w zakresie OZE niż do elektroenergetyki. Jeszcze lepszym rozwiązaniem, sprawdzonym w UE dla ciepłownictwa, byłoby wykorzystanie energii słonecznej z magazynami sezonowymi ciepła oraz opcją „wind power to heat” - ocenił na blogu prezes IEO.

Cel OZE będzie coraz większy


Ambicje UE dotyczące rozwoju OZE nie kończą się na 2020 roku. Rada Europejska postanowiła w 2014 roku, że cel UE w zakresie OZE na 2030 roku będzie wynosił 27 proc. na poziomie UE, bez określania celów obowiązkowych dla krajów. Pod koniec listopada br. komisja ITRE Parlamentu Europejskiego przegłosowała cel 35-proc. udziału energii z OZE w 2030 r., obowiązkowy na poziomie UE, ale nie na poziomie krajów członkowskich.

Czytaj więcej: OZE ma mieć 35 proc. udziału w miksie. Do 2030 roku

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2017