Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Sławomir Marek Brodziński, były Główny Geolog Kraju: Nie stawiałbym krzyżyka na polskim gazie z łupków

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  11-12-2017 14:40  |  aktualizacja: 11-12-2017 14:41
Sławomir Marek Brodziński, były Główny Geolog Kraju (grudzień 2013 - listopad 2015), polemizuje z wypowiedziami swojego poprzednika Piotra Woźniaka i następcy Mariusza Oriona Jędryska w sprawie fiaska poszukiwań gazu łupkowego w Polsce.

  • Brodziński twierdzi, że wątpliwości w materii inwestowania w gaz łupkowy wynikały z lansowanej przez Piotra Woźniaka, dzisiejszego szefa PGNiG, idei Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych (NOKE) - spółki Skarbu Państwa nadzorującej i partycypującej w sektorze wydobycia węglowodorów.
  • Wskazuje przy tym, że byłaby to kalka rozwiązań m.in. norweskich, wprowadzonych w innych czasach i realiach lokalnych.

Zdaniem Brodzińskiego, nie należy jeszcze stawiać krzyżyka na gazie z łupków w Polsce.
Fot. PTWP (Piotr Waniorek)

- W mediach elektronicznych ukazała się ostatnio wypowiedź mojego poprzednika, Głównego Geologa Kraju Piotra Woźniaka (grudzień 2011 - grudzień 2013 - red.), na temat rzekomego zatrzymania projektów łupkowych w Polsce w wyniku wprowadzenia podatku węglowodorowego. Z kolei mój następca na tym stanowisku Mariusz Orion Jędrysek (od listopada 2015 - red.), w typowym dla siebie stylu katastroficznym, za ucieczkę inwestorów łupkowych obarczył chaos i złe prawo, cokolwiek to miałoby znaczyć. Pozwolę sobie nie zgodzić się z obu ministrami - mówi portalowi WNP.PL Sławomir Marek Brodziński, były Główny Geolog Kraju.

Czytaj także: Piotr Woźniak, MŚ: polskie łupki zatrzymały podatki

- Podzielałem wraz z ministrem środowiska Maciejem Grabowskim (2013-2015 - red.) pogląd, że Narodowy Operator Kopalin Energetycznych - jako twór biurokracji rządowej - nie ma racji bytu. Dzięki rezygnacji z NOKE odblokowaliśmy proces legislacyjny w nowym (personalnie) kierownictwie Ministerstwa Środowiska, doprowadzając do nowelizacji Prawa Geologicznego i Górniczego w kwietniu 2016 r.  Legislacja „ślimaczyła się” wcześniej także wobec oporu części KPRM oraz typowych przepychanek międzyministerialnych - podkreśla dr inż. Sławomir Marek Brodziński.

- Dzięki tym decyzjom (bez NOKE) ruszył także zablokowany wcześniej trudny dialog z inwestorami zgrupowanymi w Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego. W procedurach legislacyjnych nie udało się nam w MŚ, wobec oporu ortodoksów rządowych z zewnątrz ministerstwa, zachować trybu open-door dla węglowodorów (teraz znajdzie się on, i słusznie w kolejnej noweli PGG). Podatek węglowodorowy uważałem zawsze za kontrowersyjny w tamtej fazie początkowej. Udało się go przesunąć jedynie na rok 2020. A temu dzieleniu skóry na niedźwiedziu rzekomego polskiego eldorado gazu łupkowego winna była naiwna wiara krajowych polityków i mediów w potencjał łupkowy Polski. Ani Państwowy Instytut Geologiczny, ani inne środowiska specjalistów nie podzielały hurraoptymizmu Amerykanów, co się niestety sprawdziło.  Z drugiej strony firmy zagraniczne dołożyły się dzięki temu do tych skromnych 72 odwiertów. Obecnemu Głównemu Geologowi Kraju przypomnę  tylko tutaj o jego roli w odstraszeniu inwestorów zagranicznych podczas konferencji w Wiedniu, gdy mówił publicznie (jako opozycja) o bałaganie i zagrożeniach w realizacji projektów gazu łupkowego w naszym kraju - zaznacza Brodziński.

I podsumowuje, iż jednak główne przyczyny porzucenia tych projektów są oczywiste (nie negując znaczenia opóźnień legislacyjnych i przeciwników unijnych).

- Trudne warunki geologiczne Polski podrażające prace, słabe niekomercyjne wypływy gazu, a generalnie - niskie ceny rynkowe węglowodorów. Nie trzeba szukać spisków! W jednym zgadzam się z moimi odpowiednikami: nie stawiałbym jeszcze krzyżyka na polskim gazie z łupków - podkreśla Sławomir Marek Brodziński.

Kilka lat temu wskazywano, że gaz z łupków będzie dla nas wielkim i przyszłościowym biznesem. Jednak zapowiedzi te całkowicie rozminęły się z rzeczywistością.

Dlaczego tak się stało? Fiasko poszukiwań gazu łupkowego w Polsce analitycy tłumaczą między innymi tym, że w Polsce skały łupkowe są inne niż w USA - posiadają niższą niż za oceanem przepuszczalność oraz porowatość. Do tego występują często z minerałami ilastymi i zalegają głębiej niż w USA. Przez to wydobywanie gazu jest trudniejsze i więcej kosztuje.

Poza tym koszty prawne i podatkowe wydobycia gazu w Polsce są dla wielu zagranicznych koncernów zbyt wielkie, a posiadają one  dostęp do łatwiejszych, a przez to bardziej zyskownych złóż. Ponadto obecnie priorytetem wydaje się dywersyfikacja dostaw gazu do Polski. Dzięki gazoportowi sprowadzamy gaz skroplony z zagranicy, w planach jest także budowa podwodnego rurociągu do Danii, którym ma popłynąć gaz ze złóż na Morzu Północnym.

Czytaj także: Brytyjska firma straciła złudzenia. Czas łupków w Polsce się skończył

 

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018