Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Ceny litu gwałtownie rosną, producenci baterii się martwią

Autor:  wnp.pl (Piotr Myszor)  |  06-01-2018 13:55  |  aktualizacja: 06-01-2018 13:59
Szykują się złote czasy dla górników, o ile zaczną wydobywać lit. Jego ceny w ostatnich latach uległy potrojeniu, a producenci elektrycznych aut zapowiadają, że potroi się także zapotrzebowanie. Tyle że produkcja tego surowca tak szybko nie rośnie.

  • Ceny litu szybko rosną, wydobycie znacznie wolniej.
  • Popyt napędza wzrost zapotrzebowania na baterie litowo-jonowe, których producenci boją się niedoborów na rynku.
  • Będziemy raczej mieli nadprodukcję - mówi branża, wskazując na przygotowywane kopalnie. Te jednak mają dopiero ruszyć, podczas gdy producenci baterii potrzebują surowca już.

Produkcja akumulatorów litowo-jonowych rośnie szybciej niż wydobycie litu.
Fot. PTWP (Andrzej Wawok)

Ceny litu w ostatnich latach poszły trzykrotnie w górę  - do 20 tys. dolarów za tonę. Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec wzrostów. Mimo to, producenci aut nie wzrostu cen się boją. Znacznie gorsza jest perspektywa braku tego surowca.

Niezastąpiony w bateriach


Niby w pojedynczym akumulatorku nie jest tego dużo - lit stanowi 11 proc. materiału na katodę w najbardziej typowych obecnie akumulatorach litowo-jonowych. Reszta katody to w 73 proc. nikiel, w 14 proc. kobalt i w 2 proc. aluminium. W sumie, w jednym litowo-jonowym paluszku wykorzystywanym w zestawach dla elektrycznych aut (niewiele większym od standardowej baterii AA) jest 1 gram litu. W zestawie baterii dla Tesli jest takich paluszków ponad 7 tysięcy, co daje 7 kg, a więc wagę mniej więcej kuli do kręgli. Cały zestaw baterii Tesli waży 544,3 kg, więc 7 kg litu to jego malutka część. Ma też niewielki wpływ na cenę baterii, o cenie całego auta nie wspominając. Według Bloomberga trzykrotny wzrost cen litu zwiększa cenę baterii … o 2 proc.! Znacznie większy, bo ponad dziesięcioprocentowy wpływ na cenę baterii, ma wartość kobaltu.

Niemniej, póki nie zostaną wprowadzone inne technologie, w każdym akumulatorowym paluszku ten 1 gram litu jest niezbędny. Tymczasem paluszków potrzeba coraz więcej, bo producenci samochodów zapowiadają na najbliższe lata elektryczną ofensywę, a nie są jedynymi użytkownikami takich akumulatorów. Coraz więcej wykorzystują ich również producenci różnego rodzaju maszyn i urządzeń, a przed nami także upowszechnianie magazynów energii.  

Odzyskany ze ścieków


Lit ma więc coraz większe znaczenie. Jeszcze w końcu ubiegłego wieku solankę, w której był także lit, wylewano do ścieków w brytyjskich kopalniach węgla kamiennego. Dziś w od dawna zamkniętych kopalniach węgla zaczyna się odwierty, z których chce się wydobywać samą solankę. W Polsce także szukano litu w wodach i solankach pompowanych z kopalń, ale niewielkie jego ilości znaleziono w mniej więcej co szóstej próbce.

Przy okazji nowej mobilności co jakiś czas pojawiają się alarmistyczne prognozy zapowiadające, jak szybko wyczerpiemy zapasy niektórych metali czy pierwiastków ziem rzadkich. Z litem jest łatwiej - według Deutsche Bank nawet jeżeli rynek tego surowca będzie trzykrotnie większy niż obecnie, w ziemi drzemią zapasy, których starczy na 185 lat. I tu jest problem - z ziemi trzeba je wydobyć.

United States Geological Survey podaje, że rezerwy litu są szacowane na 14 mln ton w samych tylko państwach, które produkują ten surowiec. W sumie zidentyfikowane zasoby litu to około 40 mln ton. W latach 2014 i 2015 światowa produkcja wynosiła około 32 tys. ton.

Na razie głównym światowym producentem jest Australia, która jeszcze niedawno pokrywała niemal połowę światowej produkcji. Goni ją jednak Chile, gdzie tegoroczna produkcja była przez USGS prognozowana na 10 tys. ton. W tym kraju są także największe (wśród producentów) zapasy tego surowca, liczone na 7,5 mln ton. W czołówce posiadaczy rezerw są także Argentyna (trzecia na liście światowych producentów) i Brazylia. Wysokie rezerwy mają także Chiny. Bardzo wysoko, na 9 mln ton, są oceniane zasoby Boliwii, ale tam w zasadzie dopiero zaczyna się wydobywanie go. W 2015 roku niemal połowa światowej produkcji pochodziła z Ameryki Południowej. Co prawda szacunki dotyczące wielkości rezerw wciąż się zmieniają, ale wszystko wskazuje na to, że ten kontynent w najbliższych latach może się stać światowym potentatem wydobycia litu.

Produkcja na świecie


W tym roku produkcja czystego litu wzrosła do ponad 35 tys. ton. Bardzo szybko rośnie jednak produkcja baterii litowo-jonowych - w najbliższych latach w nowe zakłady ma być zainwestowanych ponad 20 mld dolarów. Popyt wzrośnie więc znacznie. Wygląda na to, że szybciej, niż sądzili producenci litu.

Obecnie na świecie działa 16 kopalń litu, a producenci surowca zapowiadają kolejnych 20, które zdaniem Marka Cutifaniego, dyrektora zarządzającego firmy Anglo American Plc, mają spowodować nadprodukcję. Na razie jednak producenci baterii boją się czegoś przeciwnego - kopalnie dopiero się budują, właściwe wydobycie mają rozpocząć najwcześniej w 2019 roku, a popyt rośnie już.

Według Daniela Jimeneza, wiceprezesa chilijskiej firmy SQM, w ciągu najbliższych 5 lat popyt się podwoi. Zapowiadane nowe kopalnie powinny go zaspokoić. O ile ruszą na czas i będą wydobywały tyle, ile deklarują. Jimenez przypomina, że w ostatnich kilkunastu latach wiele projektów wydobycia litu miało opóźnienia.

Tymczasem Chile dopiero rozgląda się za firmami, które mogłyby rozpocząć produkcję. W najbliższych dniach mają zostać podane nazwy spółek, które będą budowały kopalnie. W planach jest więcej niż potrojenie obecnej produkcji węglanu litu, jednej z postaci, w jakiej wykorzystywany jest ten surowiec. Obecnie Chile wydobywa 80 tys. ton węglanu litu rocznie (to 40 proc. światowej produkcji), a w roku 2035 chce produkować 300 tys. ton. Nowe projekty wydobycia stałej postaci litu potrzebują 10 lat od pierwszej kreski projektu do rozpoczęcia wydobycia. W przypadku solanki, zawierającej węglan lub chlorek litu, czas jest krótszy.

W Argentynie nowa kopalnia Argosy Minerals zacznie pilotażową produkcję w marcu tego roku. W planach jest 500 ton rocznie. Kanadyjska Millenial Lithium kupiła kolejne grunty na polu Pastos Grandes Salar, gdzie lit wydobywa się w postaci solanki i też zaczyna odwierty, ale produkcja może się rozpocząć najwcześniej za trzy lata.

Rewolucja elektromobilna


Elektryczny boom, zapowiadany przez producentów aut i wspierany przez rządy, ma napędzać popyt na lit jeszcze przez wiele lat. Same plany Chin, które do roku 2025 chcą mieć na drogach 7 mln nowych elektrycznych aut, mają zwiększyć popyt na lit do ponad 300 tys. ton. Volkswagen przewiduje, że w 2025 roku producenci samochodów będą potrzebowali baterii o pojemności 1,5 TWh. Na wyprodukowanie ich trzeba by 40 fabryk tak wielkich, jak stawiana przez Teslę w USA Gigafactory.

W styczniu rusza w Niemczech praca nad Fab4Lib - to trzyletni projekt mający doprowadzić do budowy fabryki, produkującej rocznie baterie o pojemności 6 GWh. Bierze w nim udział 17 firm i instytucji. Do budżetu o wartości 12,1 mln euro 5,5 mln dorzucił niemiecki rząd.

W Polsce także produkcja rozwija się szybciej, niż oczekiwano. LG Chem wciąż buduje fabrykę w Polsce, ale już zapowiada zwiększenie mocy produkcyjnych. Niemieckie BMZ tuż po otwarciu nowego zakładu w Polsce zapowiedziało podwojenie produkcji. 

Rynek baterii litowo-jonowych w roku 2015 przekroczył 20 mld dolarów. Po 18 proc. tego rynku miały wówczas LG Chem, Samsung i Panasonic z Sanyo. Sven Bauer, prezes BMZ, mówi, że rynek baterii rośnie o 25 proc. rocznie i dopiero czeka na skokowy przyrost spowodowany przez elektromobilność. Na razie trudno powiedzieć, czy rynek litu zdąży dołączyć do wzrostowej fali, czy też będzie to skok w próżnię.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018