Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Od maszyn po futurystyczny wieżowiec. Polskie firmy umacniają pozycję na Czarnym Lądzie

Autor:  Robert Rybarczyk  |  09-01-2018 10:55  |  aktualizacja: 09-01-2018 11:12
Polacy budują w Afryce. Już nie tylko studnie i szkoły, ale kompleksy edukacyjne, magazyny, silosy na zboże, centra serwisowe maszyn rolniczych. Nie na taką skalę jak Chińczycy, którzy w niektórych krajach na kontynencie w 80 proc. zdominowali tamtejsze rynki budowlane. Ale mamy swoja renomę i pamiętają nas z lat 70. i 80., kiedy nasi inżynierowie wyjeżdżali do Afryki na kontrakty budowlane.

  • Modernizacja rolnictwa jest największym kołem zamachowym gospodarek afrykańskich.
  • Polskie inwestycje w ten sektor dają szansę innym polskim firmom na sprzedaż maszyn, technologii i know-how.
  • Założenie spółki na miejscu i uzbrojenie się w cierpliwość jest konieczne dla realizacji dużych projektów.

Angola, Tanzania, Zambia... polskie firmy realizują coraz większe projekty w Afryce
Fot. maxpixel.freegreatpicture.com/CC0 1.0 Universal

Akademia Rybołówstwa i Nauk o Morzu w Angoli zbudowana przez sopocki Navimor już działa. Silosy zbożowe w Tanzanii zbuduje w tym roku spółka Feerum. Zaś zwycięzca konkursu amerykańskiego magazynu eVolo, futurystyczny wieżowiec Mashambas zaprojektowany przez architektów z Gliwic, czeka na wsparcie inwestorów.

Afryka jest kontynentem rolniczym. Bank Światowy oszacował, że rolnictwo uprawia tu 65 proc. społeczeństwa w wieku produkcyjnym. Na kontynencie żyje 1,2 mld ludzi. ONZ szacuje, że w ciągu najbliższych 30 lat liczba ludności wzrośnie w Afryce do 2,5 mld. W niektórych państwach, jak Czad i Etiopia, rolnictwo dostarcza ponad 40 proc. PKB i stanowi 80 proc. eksportu. Także w najliczniejszej Nigerii (190 mln ludzi) większość mieszkańców utrzymuje się z rolnictwa, mimo ogromnych zysków, które kraj czerpie z wydobycia ropy. Praca na roli generuje 30 proc. PKB i daje zatrudnienie aż 70 proc. siły roboczej.

Polska ze swoją tradycją rolniczą znalazła niszę w Afryce. Przykładem jest kontrakt Ursusa z firmą Industrial Development Corporation o wartości 100 mln dol. na dostawę ciągników, maszyn rolniczych, oprzyrządowania i części zamiennych do Zambii. Polska spółka zobowiązała się na dostawę 2694 ciągników i 2509 maszyn rolniczych wraz z oprzyrządowaniem i częściami zamiennymi. Kontrakt zakłada również uruchomienie montowni oraz stworzenie dziesięciu centrów serwisowych na terenie Zambii. To największy afrykański kontrakt Ursusa. Dotąd spółka zawarła kontrakty afrykańskie o wartości 140 mln dol.

– Wieloletnie doświadczenie na tamtejszych rynkach, rozpoznawalność marki powodują, że Zambia jest kolejnym krajem, który zdecydował się skorzystać z naszej oferty. Zawarcie umowy potwierdza zaangażowanie Ursusa w realizację projektów, które przyczyniają się do mechanizacji rolnictwa w kolejnych krajach Afryki. Umacnia to naszą pozycję jako partnera dla afrykańskich przedsiębiorców i stanowi dowód przewagi konkurencyjnej spółki na rynku międzynarodowym – mówi Karol Zarajczyk, prezes Ursusa.

Rząd Zambii planuje przeprowadzenie narodowego programu mechanizacji rolnictwa, przyczyniając się do rozwoju społecznego obszarów wiejskich i poprawy poziomu życia ludności. Na sfinansowanie projektu władze Zambii zwróciły się do władz polskich o udzielenie preferencyjnego kredytu rozwojowego na zasadach pomocy wiązanej, zgodnej z zasadami Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Płatność za towary będzie realizowana zgodnie z warunkami umowy międzyrządowej oraz porozumień, które zostaną zawarte pomiędzy Bankiem Gospodarstwa Krajowego i Ministerstwem Finansów Zambii. Pierwsza transza – w formie 40 proc. zaliczki (40 mln dol.) - zostanie wypłacona przed rozpoczęciem dostaw. Kolejna (58 mln dol.) zostanie wypłacona po przedstawieniu dokumentów przewozowych do kolejnych wysyłek. Ostatnia transza (2 mln dol.) zostanie zapłacona po podpisaniu przez IDC protokołów odbioru towarów z każdej wysyłki.

Ursus ma także zbudować zakład montażu ciągników oraz maszyn w Lusace i stworzyć sieci centrów serwisowych na terenie całej Zambii. W rolnictwie pracuje tam 86 proc. ludności czynnej zawodowo (wytwarza 15 proc. PKB brutto).

Cierpliwość i własne przedstawicielstwo na kontynencie

Inna polska firma, Feerum z Chojnowa, produkująca silosy zbożowe, wygrała przetarg na zaprojektowanie, dostawę, budowę, testy, odbiór silosów magazynowych i magazynów płaskich oraz rewitalizację już istniejących magazynów. Zakres obejmował szkolenie dla operatorów obiektów. Przetarg był organizowany przez National Food Reserve Agency w Tanzanii.

- Mamy wybudować silosy oraz magazyny płaskie w pięciu lokalizacjach w kraju. Wartość kontraktu podpisanego z NFRA to około 139,93 mln zł. Wykonanie przedmiotu umowy ma zająć 18 miesięcy od czasu wejścia umowy w życie. Montaż pierwszego kompleksu silosów planujemy rozpocząć w I kwartale 2018 r.  – mówi Dawid Pokrywka, dyr. eksportu Feerum. Dodaje, że część zadań związanych z realizacją kontraktu jest prowadzona przez biuro Feerum zarejestrowane w Dar Es Salaam. Głównymi zadaniami biura jest nadzór nad realizacją kontraktu, kontakt z lokalnymi jednostkami samorządu czy instytucji zaangażowanych w projekt. - W projekcie około 40 proc. kosztów to koszty lokalne, a więc musimy angażować wiele tamtejszych firm, np. w zakresie dostaw materiałów czy usług. Kontakt z poddostawcami i kontrola dostaw są łatwiejsze poprzez biuro na miejscu – przyznaje.

Dodaje, że najważniejsza w afrykańskim biznesie jest cierpliwość. - To chyba najlepsza cecha, jaką możemy polecić komukolwiek, kto chce rozpocząć działalność w Afryce. Ale też i determinacja w dążeniu do określonego celu. Posiadanie lokalnego partnera lub własnego biura na miejscu może przyczynić się do osiągnięcia założonego celu – radzi Dawid Pokrywka.

Przedmiotem umowy między spółką a rządem Tanzanii jest wykonanie projektów silosów zbożowych, wyprodukowanie silosów, zapewnienie ich transportu do Afryki, a także montaż i uruchomienie. Feerum w ramach umowy zapewni serwis gwarancyjny oraz przeprowadzenie szkoleń personelu NFRA w zakresie obsługi silosów. Polska spółka wybuduje również dodatkowe obiekty magazynowe oraz zrewitalizuje istniejące magazyny w Tanzanii należące do NFRA.

Finansowanie pochodzi w całości z kredytu udzielonego przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na rzecz Rządu Zjednoczonej Republiki Tanzanii. Pierwsza płatność w ramach umowy, w wysokości 4,971 mln dol., czyli prawie 21 mln zł (wg średniego kursu NBP z dnia zawarcia umowy, 22 grudnia 2016 r.), zostanie dokonana w formie zaliczki przed rozpoczęciem dostaw. Kolejne płatności będą przesyłane po przedstawieniu dokumentów dotyczących transportu poszczególnych partii silosów.

W ramach przygotowań do projektu firma Feerum zarejestrowała swój oddział w Tanzanii, który będzie odpowiedzialny za realizację umowy. Wykonano również projekty kompleksów magazynowo-suszarniczych wraz z pozostałymi obiektami infrastruktury dla wszystkich lokalizacji z uwzględnieniem warunków sejsmicznych i geologicznych. Spółka nawiązała współpracę z lokalnymi firmami budowlanymi oraz biurami projektowymi – mówi Daniel Janusz, prezes zarządu Feerum.

- Budowa kompleksów silosów zbożowych i obiektów do magazynowania ma bezpośrednio zapobiegać psuciu żywności, a w dalszej perspektywie może poprawić wydajność sektora rolniczego w Tanzanii oraz wpłynąć na zmniejszenie problemu głodu. Dla mnie osobiście to bardzo ważny aspekt tego projektu – dodaje.

Największa akademia

Aby wyciągnąć rolnictwo z impasu, trzeba też szkolić ludzi. Polacy i tu znaleźli swoją niszę. Sopocka spółka Navimor stworzyła największy projekt edukacyjny UE na kontynencie afrykańskim w postaci Akademii Rybołówstwa i Nauk o Morzu w Angoli.

Andrzej Ołpiński, dyr. ds. afrykańskich w Navimorze, zapytany, czy po 25 latach obecności na rynku afrykańskim widać, że w niedalekiej przyszłości Afryka będzie najlepszym miejscem do prowadzenia tu biznesu, odpowiedział: - Ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. W porównaniu do kilkudziesięciu ostatnich lat zmniejszyła się ilość konfliktów i skala głodu. W XXI wieku gospodarka tego kontynentu rozwija się szybciej niż Europy. Wielu inwestorów, miejscowych i zagranicznych, oraz rządów afrykańskich chce inwestować w rozwój przemysłu przetwórczego dla wykorzystania na miejscu ogromnych zasobów surowców mineralnych tego kontynentu. Prowadzone są ogromne projekty infrastrukturalne wspomagane w dużej mierze finansowaniem pomocowym. Są to dobre informacje dla eksporterów dóbr inwestycyjnych. Natomiast szybki przyrost demograficzny, wzrastający poziom konsumpcji oraz tworząca się klasa średnia są zachętami dla producentów i dostawców dóbr konsumpcyjnych. 

Akademia leży na 90 ha. Obejmuje budynki akademickie o powierzchni ponad 50 tys. mkw., wyposażenie wszystkich sal, 30 laboratoriów, Centrum Siłowni Okrętowych, Centrum Ratownictwa Morskiego, symulatory. Akademia powstała na zlecenie rządu Republiki Angoli w mieście Moçâmedes, w prowincji Namibe, na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego. Jest to kompleksowy projekt, obejmujący etap projektowy, przez dostawy i konstrukcję budynków, po wyszkolenie kadry i uruchomienie procesu dydaktycznego. Partnerem naukowo-edukacyjnym Navimoru jest Akademia Morska w Gdyni.

Projekt budowy i uruchomienia akademii został podzielony na etapy. W trakcie pierwszego etapu została wybrana lokalizacja w portowej miejscowości Namibe na południu Angoli, gdzie zostało wybudowane nowoczesne centrum akademickie. W pierwszym etapie została opracowana koncepcja naukowa i organizacyjna funkcjonowania akademii, plany i programy nauczania. 80 proc. materiałów na budowę akademii oraz sprzętów do ich wyposażenia zostało wysłanych do Namibe frachtem morskim z Polski. W trakcie realizacji projektu zostało wysłanych prawie 300 kontenerów.

Drugi etap obejmował budowę wszystkich obiektów niezbędnych do funkcjonowania uczelni jak: budynki kompleksu głównego (o powierzchni 30 000 mkw.), w których odbywać się będą zajęcia w 30 laboratoriach i pomieszczeniach z symulatorami; 25 sal lekcyjnych, 12 sal konferencyjnych oraz 5 auli wykładowych.

- Inauguracja działalności akademii odbyła się w lipcu 2017 r. Akademia przyjęła na pierwszy rok studiów ok. 500 osób. Od zakończenia budowy ekipa techniczna Navimoru prowadzi obsługę gwarancyjną i pogwarancyjną wybudowanych obiektów i dostarczonych urządzeń. We wrześniu 2017 r. zakończyła edukację w Polsce grupa 19 studentów angolskich, którzy uzyskali tytuły magisterskie na Akademii Morskiej w Gdyni – mówi Andrzej Ołpiński. Jeden student angolski kontynuuje jeszcze studia doktoranckie w Polsce. Absolwenci angolańscy dołączą do kadry nowo powstałej akademii rybołówstwa.

Navimor w Nigerii zrealizował podobnej skali projekt, budowę stoczni remontowej Nigerdock w Lagos. Zdobyte w Nigerii doświadczenia pomogły w realizacji kolejnych projektów na kontynencie. W Angoli na wiele lat przed rozpoczęciem budowy akademii specjaliści delegowani przez Navimor tworzyli pierwszą w tym kraju średnią szkołę techniczną o profilu morskim, Centrum Helder Neto. To było główną rekomendacją firmy z Sopotu.

W latach 2006-2008 Navimor dostarczył Ministerstwu Rybołówstwa Angoli serię nowoczesnych wielozadaniowych statków rybackich typu MFV 208.06.

Zbudowanie, wdrożenie programów edukacyjnych, wyszkolenie kadry nowej akademii, zaowocowało kolejnymi kontraktami w Afryce. - Na bazie doświadczeń i referencji zdobytych przez Navimor i Akademię Morską w Gdyni w projektach nigeryjskim i angolskim, obecnie jesteśmy wspólnie w trakcie przygotowywania projektu dotyczącego rozwoju i modernizacji szkolnictwa morskiego w jednym z innych krajów Afryki Zachodniej – zdradza Andrzej Ołpiński.

Zapytany, na co powinien zwrócić uwagę polski inwestor, który wiąże plany biznesowe z tym kontynentem, odpowiada: - Afryka jest wielka i zróżnicowana. Niemożliwe jest mówienie o cechach specyficznych, które powtarzałyby się we wszystkich krajach. Wbrew pozorom kraje afrykańskie różnią się między sobą o wiele bardziej niż europejskie. Radzilibyśmy, by właśnie unikać stereotypów i nie posługiwać się naszymi, często mylnymi, wyobrażeniami o tym kontynencie. Należy być przygotowanym na relatywnie duże nakłady finansowe, począwszy od pierwszych działań związanych z danym projektem. Konieczne jest również poznanie specyfiki danego kraju. Oprócz tego bardzo ważna jest cierpliwość i wyrozumiałość.

Architektoniczny Oscar dla studentów z Polski

Nie wszystkim udaje się jednak zrealizować ambitne pomysły. Konkurs amerykańskiego magazynu eVolo to architektoniczny Oskar dla futurystycznych projektów. W kwietniu zeszłego roku zdobyli go dwaj studenci architektury na Politechnice Śląskiej Mateusz Frankowski i Paweł Lipiński. Ich koncepcja pokonała 443 inne projekty architektów z całego świata.

- Ma to być przede wszystkim centrum edukacyjne. Afryka jest biedna nie dlatego, że nie ma żyznych ziem. Ją ominęła rewolucja agrarna, która miała miejsce w Europie w XX wieku. Pojawiły się innowacyjne sposoby uprawy, ale też nowoczesne narzędzia i nawozy. W wielu miejscach Afryki uprawa roli wygląda dziś podobnie jak kilkaset lat temu. To nieefektywne. Sprzedając rolnikom wiedzę, możemy wydobyć ich z ubóstwa. Nie chodzi o to, żeby przekazywać im ogromne ilości pożywienia, ale nauczyć, jak się je wytwarza. Nasz wieżowiec pomógłby nadrobić te braki. To byłby impuls do lokalnego rozwoju, ale też przyczyniłby się do polepszenia sytuacji – mówił Mateusz Frankowski Gazecie Wyborczej.

Unikalna wieża została pomyślana jako mobilne, modułowe centrum edukacyjne, które pojawia się w najbiedniejszych rejonach Afryki. Budynek ma dostarczać lokalnej społeczności wiedzę o uprawie ziemi, tanie nawozy i podstawowe narzędzia rolnicze. A drugą jego funkcją jest znajdujące się na parterze targowisko przynoszące zyski rolnikom z ich zbiorów. Dzięki temu agrokultura w okolicach budynku by rozkwitała, wiedza byłaby przekazywana w coraz dalsze zakątki regionu. Gdy lokalna społeczność stałaby się samowystarczalna, konstrukcję przeniesiono by w kolejne miejsce z podobnymi problemami. Po budynku zostałby jedynie parter, który pełniłby funkcję lokalnego centrum.
Konstrukcja wykonana  jest z prostych modularnych elementów, łatwo ją złożyć, rozłożyć i transportować. Moduły, stawiane jeden na drugim, tworzą wieżowiec. To forma, która zabiera lokalnej społeczności najmniejszą ilość terenu.

Teraz architekci zapytani o plany związane z wieżowcem nie mają najlepszych informacji. – Inwestorzy, którzy się do nas zgłaszali, chcieli postawić budynek, jaki zobaczyli na wizualizacji, ale powierzchownie potraktowali ten projekt, nie zgłębiając się w jego prawdziwy sens. Nikt nie miał ochoty przeznaczać pieniędzy na dalszy rozwój tej idei – stwierdził Mateusz Frankowski. - Co do Mashambas, projekt nie jest przeznaczony do realizacji. Formuła konkursu, który wygraliśmy, zakłada projektowanie rozwiązań architektonicznych odpowiadających na problemy społeczeństwa przyszłości. Wygraliśmy ten konkurs właśnie w tych kategoriach. Dzisiaj projekt przestaje się bronić. Powstaje więcej pytań i niewiadomych niż realistycznych odpowiedzi. Będziemy jednak bronili idei centrów edukacji rolniczej w Afryce. Uważamy, że takie rozwiązania sprawdziłyby się również dzisiaj i są realną propozycją mogącą usprawnić ekonomię krajów Trzeciego Świata – dodał.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018