Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Jacek Łukaszewski, Schneider Electric: Musimy nadążać za tym, co się dzieje na świecie

Autor:  wnp.pl (Ireneusz Chojnacki)  |  12-02-2018 06:01  |  aktualizacja: 12-02-2018 07:42
Musimy nadążać za tym, co się dzieje na świecie, a zwłaszcza w energetyce odnawialnej, bo moim zdaniem wytwarzanie energii z OZE wcześniej czy później stanie się tańsze niż z paliw kopalnych. Wobec tego jeśli spowolnimy zmiany, to staniemy się krajem o drogiej energii, a wtedy siłą rzeczy spadnie konkurencyjność naszego przemysłu, nie będzie się też rozwijała elektromobilność - mówi Jacek Łukaszewski, prezes Schneider Electric Polska.

  • Elektromobilność to zdaniem Jacka Łukaszewskiego potencjalny nowy ogromny użytkownik sieci elektroenergetycznych o równie potencjalnie wielkim wpływie na ich działanie.
  • Ładowanie samochodów elektrycznych w dzień, szczególnie latem, może zdaniem Jacka Łukaszewskiego prowadzić do wzrostu szczytowego zapotrzebowania na moc.
  • W związku z rozwojem elektromobilności będzie musiała nastąpić, uważa Jacek Łukaszewski, rozbudowa sieci energetycznych zasilających miejsca, gdzie auta elektryczne będą ładowane.
  • Zdaniem Jacka Łukaszewskiego jeśli jako kraj mamy być konkurencyjni, to także nasza energetyka musi się rozwijać w porównywalny sposób jak w innych krajach.

Obecna instalacja elektryczna w garażu przeciętnej galerii handlowej czy budynku mieszkalnego nie ma rezerwy mocy pozwalającej na przyłączenie do niej instalacji ładowania więcej niż kilku samochodów elektrycznych
Fot. mat. pras.

Jakie zjawiska oprócz rozwoju odnawialnych źródeł energii będą w istotnym stopniu wpływały w najbliższych latach na zmiany funkcjonowania energetyki w Polsce?

Na horyzoncie widać zjawisko, które być może będzie spędzało sen z powiek spółkom energetycznym, a jest nim elektromobilność. To potencjalny nowy ogromny użytkownik sieci elektroenergetycznych o równie potencjalnie wielkim wpływie na ich działanie.

Czytaj także: Morawiecki: program elektromobilności to bardzo ważny temat

Dlaczego tak miałoby być?

Zwykle w przypadku energetyki rozwój elektromobilności wiązany jest ze wzrostem zapotrzebowania na energię - oczywiście słusznie, ale zarazem wzrost liczby samochodów elektrycznych będzie oznaczał wzrost zapotrzebowania na moc. Należy zrozumieć, iż sposób, w jaki użytkownicy samochodów elektrycznych będą ładować ich baterie, istotnie się różni od procesu tankowania samochodów z silnikami spalinowymi. Ładowanie baterii samochodu podczas kilkuminutowej przerwy w podróży będzie bardzo obciążające dla sieci, ponieważ wymaga ono dużych prądów, jakie generują tzw. szybkie ładowarki wymagające bezpośredniego podłączenia do sieci średniego napięcia, oraz odbywa się w dzień w okresach szczytowego zapotrzebowania.

Kiedy głównie auta będą ładowane?

Moim zdaniem z uwagi na koszty większość aut elektrycznych będzie ładowana w czasie, kiedy one nie są używane, to znaczy w nocy, w czasie pracy lub gdy stoją na parkingach. Ładowanie w nocy może być nawet korzystne z punktu widzenia sieci elektroenergetycznej, zapewniając wyrównanie profilu dobowego zużycia. Ładowanie w dzień, szczególnie latem, może prowadzić do wzrostu szczytowego zapotrzebowania na moc. Zakładam, że dostawcy energii będą kształtować pożądane dla nich zachowania użytkowników samochodów odpowiednimi taryfami. Inna sprawa, że aby zaspokoić w ciągu dnia popyt kreowany przez „elektryki”, konieczna będzie rozbudowa sieci. Między innymi po to, żeby móc wyposażyć miejsca parkingowe w stacje do ładowania.

Czytaj również: Orlen i Lotos próbują nadążać za rozwojem elektromobilności

Jak daleko idące skutki może to mieć?

Gwarantuję, że obecna instalacja elektryczna w garażu przeciętnej galerii handlowej czy budynku mieszkalnego nie ma rezerwy mocy pozwalającej na przyłączenie do niej instalacji ładowania więcej niż kilku samochodów elektrycznych. Nikt nie projektował tych instalacji z myślą o zasilaniu samochodów. Zatem jeśli nastąpi rozwój elektromobilności, to albo trzeba będzie te instalacje modernizować i zarazem zwiększać ich moc, albo będą tam mogły powstać tylko pojedyncze punkty ładowania. I dalej, jeśli zjawisko stanie się masowe, zacznie się modernizacja instalacji elektrycznych wielu obiektów i w związku z tym istotny wzrost zamawianej mocy, to oczywiście energetyka zawodowa to odczuje, bo konieczne będą też zmiany w sieciach dystrybucyjnych.

Łatwo byłoby modernizować sieci wewnętrzne obiektów pod potrzeby stacji ładowania?

To nie jest trudne, ale może być kosztowne. Firma, którą reprezentuję, jakiś czas temu otrzymała zlecenie na wyposażenie w stacje ładowania aut elektrycznych wszystkich punktów sieci dilerskiej jednego z dużych producentów samochodów. Okazało się, że przeróbka instalacji elektrycznej punktu dilerskiego w celu zasilenia instalacji ładowania dla paru samochodów często stanowi wielokrotność ceny samej ładowarki. W związku z rozwojem elektromobilności będzie musiała nastąpić rozbudowa sieci energetycznych zasilających wszystkie te miejsca, gdzie auta elektryczne będą ładowane.

Jaka przyszłość czeka pana zdaniem klastry energii?

Z zainteresowanie patrzę na każdą inicjatywę, która pozwala naszej polskiej branży energetycznej nadrabiać dystans do tego co się dzieje w zakresie technologii, a klastry energii to pomysł, który właśnie wyzwala konieczność korzystania z najnowszych technologii. Myślę, że właściwie to wszędzie na świecie energetyka goni technologie i raz to się udaje lepiej raz gorzej. Nie mówię, że musimy gonić inne kraje, ale warto zdać sobie sprawę, że postęp technologiczny jest nie do zatrzymania. Chcemy, czy nie to musimy się adaptować do zmian. Wracając zaś do klastrów to uważam, że jest nadal prostu za wcześnie, żeby mówić, czy odniosą sukces, czy nie.

Co się stanie, jeśli krajowa energetyka nie będzie adaptowała się do zmian technologicznych w wytwarzaniu czy dystrybucji energii lub ten proces będzie przebiegał bardzo wolno?

Dość oczywiste jest, że dopuszczenie do zapóźnienia technologicznego w energetyce miałoby negatywne skutki. Jeśli jako kraj mamy być konkurencyjni, to także nasza energetyka musi się rozwijać w porównywalny sposób jak w innych krajach. Musimy nadążać za tym, co się dzieje na świecie, a zwłaszcza w energetyce odnawialnej, bo moim zdaniem wytwarzanie energii z OZE wcześniej czy później stanie się tańsze niż z paliw kopalnych. Wobec tego jeśli spowolnimy zmiany, to staniemy się krajem o drogiej energii, a wtedy siłą rzeczy spadnie konkurencyjność naszego przemysłu, nie będzie się również rozwijała elektromobilność i nadzieje pokładane w tym sektorze związane z poprawą jakości powietrza nie spełnią się.

Na co kładziecie największy nacisk w obszarze rozwoju, żeby sprostać potrzebom energetyki wywoływanym przez OZE czy elektromobilność?

Od mniej więcej dekady Schneider Electric największą wagę przykłada do rozwoju rozwiązań w zakresie oprogramowania i komunikacji, ale również bezpieczeństwa, niezawodności, efektywności i zrównoważonego rozwoju. Już obecnie większość naszych urządzeń może komunikować się z innymi urządzeniami, oprogramowaniem i ludźmi za pośrednictwem sieci informatycznych, co pozwala na zdalne sterowanie, automatyzację ich pracy czy wreszcie tworzenie tak zwanego internetu rzeczy.


Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018