Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Energa, Orlen, PGZ. Zmiany w rządzie to trzęsienie ziemi w spółkach

Autor:  wnp.pl (ADAM SOFUŁ)  |  09-02-2018 06:00  |  aktualizacja: 09-02-2018 06:16
Dwa molochy – paliwowy i zbrojeniowy – doznały w tym tygodniu kadrowego trzęsienia ziemi. Co więcej zmiany w tych koncernach pociągają za sobą zmiany w kolejnych spółkach. Czy po styczniowej zmianie rządu ruszył kolejny walec kadrowy w spółkach skarbu państwa?

  • Personalne trzęsienie ziemi w PGZ i Orlenie to nie jedyne zmiany kadrowe w spółkach. Zmiany czekają również PWPW i Energę - trzeba obsadzić wakaty po byłych prezesach.
  • W obu spółkach można oczekiwać dalszej fali zmian na niższych szczeblach. W Orlenie pracę straciło już 20 dyrektorów. W PGZ - zmiany mogą dotknąć poszczególnych spółek grupy. 
  • Mało prawdopodobne są natomiast zmiany zarządu w PZU

Czy premier Mateusz Morawiecki będzie zaprowadzał nowe porządki w spółkach?
Fot. KPRM

Poniedziałek – Orlen. Czwartek – Polska Grupa Zbrojeniowa. A na tym nie koniec. Obie te zmiany wywołują efekt kadrowego domina

Daniel Obajtek, by objąć fotel Orlenu, zrezygnował z prezesowania Grupie Energa. Jakub Skiba by pokierować (jako p.o) Polska Grupą Zbrojeniową opuścił stanowisko prezesa (także p.o.) Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Kolejne stanowiska czekają na obsadzenie. W kolejnych dwóch spółkach zapanował nastrój tymczasowości.

Zobacz też: Wielka wymiana dyrektorów w PKN Orlen

O ile Daniel Obajtek w Orlenie może być już pewny swojego stanowiska (na tyle oczywiście, na ile może być tego pewien prezes w spółce skarbu państwa), to już w PGZ Jakub Skiba jest prezesem tymczasowym. Grupa ogłosiła bowiem konkurs na nowego prezesa.

Polityczna zmiana


Będzie to szybki konkurs – zgłoszenia można składać do 14 lutego, potem rada „niezwłocznie dokona wstępnej selekcji i w ciągu pięciu dni odbędzie rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami. Potem ma dwa tygodnie na poinformowanie kandydatów o ostatecznej decyzji. To terminy maksymalne – więc wybór „pełnoprawnego” prezesa PGZ może nastąpić szybciej. W skrajnym przypadku poznamy go na początku marca. Niewykluczone, że zostanie nim właśnie Jakub Skiba, już wcześniej typowany na to stanowisko.

Zobacz też: Odwołany zarząd PGZ, Jakub Skiba p.o. prezesa

To jednak nie koniec. Pozostanie bowiem jeszcze skompletowanie zarządu, co też może potrwać jakiś czas. Potem nowi członkowie zarządu będą musieli zapoznać się z firmą. W najlepszym razie może to oznaczać kilkutygodniowy marazm. Ale PGZ to 65 spółek, nie można zatem wykluczyć, że walec kadrowy zejdzie o szczebel niżej.

Skąd te zmiany? Tym razem motywacja jest czysto polityczna. Nie słychać żadnego uzasadnienia ekonomicznego  - złe wyniki czy zbyt powolne realizowanie strategii (zresztą gwoli sprawiedliwości, za żadnego rządu nie słyszeliśmy takich uzasadnień do zmian prezesów w państwowych spółkach). Po kadrowych ruchach w resorcie, kiedy posady stracili wszyscy wiceministrowie, intencja jest czytelna – rozbić układ stworzony przez poprzedniego, przyznajmy, charyzmatycznego ministra. I nie chodzi nawet o zemstę polityczną, ale dość racjonalne przekonanie, że szef powinien mieć zaufanie do prezesów spółek które mu podlegają. Istotne, żeby oprócz zaufania, kryterium stanowiły również kompetencje.

Kadrowy walec


W Orlenie sytuacja jest jaśniejsza, ale tylko trochę. Bo tam walec kadrowy już się toczy pełną parą. Nowy prezes Daniel Obajtek już w ciągu pierwszych kilkudziesięciu godzin swojego urzędowania odwołał 20 dyrektorów. Nie można wykluczyć, że gdy bardziej okrzepnie na stanowisku, zmiany sięgną również zarządu.

Zmiany nie omijają też spółek zależnych, jak Unipetrolu. W czwartek z członkostwa w radzie nadzorczej czeskiej spółki Orlenu zrezygnował były (od poniedziałku) prezes PKN Orlen Wojciech Jasiński. Wcześniej z funkcji w jej radzie nadzorczej zrezygnowali także reprezentujący tam płocki koncern: Grażyna Baka (z dniem 6 lutego) oraz Rafał Pasieka (z dniem 7 lutego). Oboje to byli dyrektorzy w płockim koncernie, którzy zostali ostatnio odwołani ze swych stanowisk - Baka była dyrektorem kadr, a Pasieka dyrektorem marketingu.

W przypadku Orlenu podłożem nie była wymiana ministra (bo tu nadzorujący resort się nie zmienił) a konflikt między Wojciechem Jasińskim i Krzysztofem Tchórzewskim. Prezes Orlenu miał nie konsultować wielu swoich decyzji z szefem resortu energii, uważając zapewne, że wieloletni przyjaciel prezesa PiS (znają się od 40 lat) może sobie na to pozwolić. Ta znajomość zapewniła mu zresztą dwa lata temu tę posadę. Ministra miały zirytować przymiarki Orlenu do kupna Unipetrolu, ta transakcja mogłaby sprawić, że koncern nie miałby wystarczająco dużych środków by zaangażować się w budowę polskiej elektrowni atomowej. A o takim zaangażowaniu się w ostatnich dniach mówi coraz głośniej.

Puste fotele


A co z opuszczonymi przez nowych prezesów spółkami. PWPW czeka na pełnoprawnego prezesa od października ubiegłego roku, kiedy stanowisko prezesa stracił tam Piotr Wojciechowski (bliski współpracownik Antoniego Macierewicza) Jego odwołanie było powszechnie interpretowane jako początek osłabiania pozycji byłego już szefa MON).

O stabilności nie można również mówić w grupie Energa. Nie wiadomo jeszcze, czy o wyborze prezesa zdecyduje rada nadzorcza, czy zostanie rozpisany konkurs (co przedłużyłoby sprawę). Na razie spółką kieruje Alicja Barbara Klimiuk i niewykluczone, że sprzed jej nazwiska znikną literki p.o. Na szczęście jest to osoba dobrze znająca firmę – była już prezesem Energi za poprzednich rządów PiS.

Nie zmienia to faktu, że Daniel Obajtek był szóstym prezesem gdańskiego koncernu w ciągu ostatnich trzech lat. Trudno w takich warunkach realizować strategię, tym bardziej, że zmiany w zarządzie często pociągają za sobą zmiany na niższych szczeblach hierarchii.

Koniec roszad

Czy czekają nas jeszcze jakieś zmiany w kolejnych spółkach? Na razie się na to nie zanosi. Po rekonstrukcji rządu i powołaniu nowych ministerstw. Podział nadzoru nad spółkami nie zmienił się znacząco. Trudno sobie wyobrazić, by byli wiceministrowie rozwoju (Jadwiga Emilewicz i Jerzy Kwieciński), kierujący obecnie swoimi resortami, mieli apetyt na obsadzanie posad w spółkach swoimi ludźmi, tym bardziej, że byli dość bliskimi współpracownikami obecnego premiera.

Nie zanosi się również na zmiany w PZU, o czym była mowa w momencie zmiany rządu. Przypominano wówczas, że bój o ubezpieczyciela stoczyli ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który chciał ją obsadzić swoimi ludźmi. Premier Beata Szydło stanęła wówczas po stronie tego ostatniego i przechyliła szalę zwycięstwa na jego stronę, po czym objęła tę spółkę swoim bezpośrednim nadzorem. Według kuluarowych pogłosek obaj panowie zawarli jednak polityczny pakt o nieagresji, więc zmiany są (być może tylko na razie) mało prawdopodobne. 

Można by wiec powiedzieć, że po tych dwóch burzach czeka nas okres spokoju. Może tak. Ale pamiętajmy, że to spółki skarbu państwa. Pod kontrolą polityków. W każdej chwili coś (lub raczej ktoś) może się zmienić.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018