Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Przemysław Pająk, Spider's Web: W marcu zaprezentujemy coś zupełnie nowego

Autor:  Jakub Prokop  |  13-02-2018 06:01  |  aktualizacja: 13-02-2018 06:44
- Pracujemy nad nowymi tematami. W marcu planujemy zaprezentować coś zupełnie nowego i bardzo ważnego. Na razie nie mogę nic więcej powiedzieć, bo konkurencja nie śpi - mówi w wywiadzie dla WNP.PL założyciel i redaktor naczelny portalu Spider's Web Przemysław Pająk.
  • Jak wskazuje Przemysław Pająk, w Polsce nie ma żadnego serwisu biznesowego, który nie należałby do wielkiej grupy kapitałowej, tak samo jest z serwisami sportowymi, plotkarskimi i tzw. lifestyle. Za to najwięksi nieco odpuścili tematykę nowych technologii.
  • - Dzisiaj jestem raczej przedsiębiorcą niż blogerem - mówi.
  • Czego brakuje Pająkowi? Pisania. Poza tym nie żałuje niczego.

W sieci pojawiły się ogłoszenia, według których szukacie redaktorów do tematów biznesowych. Będzie nowy portal?

Przemysław Pająk: 
W planach mamy bardzo dużo inicjatyw. Spider’s Web chce się rozwijać i będzie się rozwijał. Na pewno będziemy obejmować nowe kategorie tematyczne, trochę powiązane z nowymi technologiami, bo te wdzierają się dzisiaj do każdej dziedziny życia - do biznesu, do innych części mediów. Tak, pracujemy nad nowymi tematami. W marcu planujemy zaprezentować coś zupełnie nowego i bardzo ważnego. Na razie nie mogę nic więcej powiedzieć, bo konkurencja nie śpi, a poza tym chciałbym, żeby było to zaskoczenie.

Czy rynek mediów jest trudniejszy od innych?


Rynek medialny w ogóle jest trudny, ale technologie są jedną z ostatnich działek do zagospodarowania. Są dopiero piątą lub szóstą kategorią tematyczną w internecie i zostały odpuszczone przez wielkie portale. W Polsce nie ma żadnego serwisu biznesowego, który nie należałby do wielkiej grupy kapitałowej, tak samo z serwisami sportowymi, plotkarskimi i tzw. lifestyle. A w technologiach na 10 największych serwisów 2 lub 3 nie należą do największych grup medialnych - w tym Spider’s Web. Ta kategoria nie zaprząta głów szefom największych spółek, więc mogliśmy się w niej rozwinąć.



Czy jesteś start-upowcem?

Kompletnie tak o sobie nie myślałem. Na początku nie miałem w planach zrobienia ze Spider’s Weba biznesu i przedsiębiorstwa medialnego. Wyszło samo.

Myślę, że teraz - po 10 latach od  otwarcia portalu i 5 latach działania biznesu - funkcjonujemy podobnie do start-upów. Jesteśmy prężni, mamy płaską strukturę zarządzania, możemy z dnia na dzień dostosowywać się do nowych wymogów medialnych. Działamy w określonym budżecie, ale ta zwinność i umiejętność dokonywania szybkich zmian, szybkich wyborów, szybkiej analizy i wdrażania - to jest wyznacznik tego, co uważam za start-upowe podejście.

A wcześniej?

Robiłem w życiu wiele różnych, ciekawych rzeczy. Zaczynałem pracę jako adept dziennikarstwa w przeglądzie sportowym i pisząc dla wielu różnych gazet na różne zlecenia. Pracowałem też jako wykładowca uniwersytecki i chyba taka kariera była mi pisana przez moją mamę, która jest pracownikiem naukowym. Przekonałem się, że to zupełnie nie jest dla mnie. Potem pracowałem w marketingu. Najpierw po stronie agencji, potem po stronie konsumenckiej, czyli w firmie Prymat, gdzie zajmowałem się PR-em i marketingiem internetowym, a to było już powiązane z tym, co teraz robię. Ta praca dała mi bardzo duży ogląd na rynek mediów i reklamy. Rynek mediów i rynek reklamowy, rynek nowoczesnych form reklamowych - tego uczyłem się w Prymacie i to bardzo mi pomagało w pracy w Spider’s Webie, szczególnie na początku.

Jak teraz określiłbyś swój zawód?

Teraz nazywam się przedsiębiorcą medialnym. Do nieformalnej grupy Spider’s Web należą Spider’s Web Rozrywka, Bezprawnik.pl, spółka związana z e-sportem Check Point i agencja programistyczno-marketingowa Spiders.Agency. Na sam Spider’s Web poświęcam jakieś 30-40 proc. mojego czasu, a resztę na moje inne działalności. Dzisiaj jestem raczej przedsiębiorcą niż blogerem.

Większość moich obowiązków to nawiązywanie kontaktów biznesowych i tzw. COO, czyli doglądanie pracy ponad 34 osób, którym płacę. Nie zajmuję się już codziennym wydawaniem Spider’s Weba, bo od tego mam wydawców i redaktorów prowadzących, którzy sobie świetnie radzą.

Lubisz zarządzać ludźmi?

Lubię, choć nie jest to proste. Szczególnie w momentach kryzysowych. Czasem trzeba podejmować naprawdę trudne decyzje, a ja mam raczej miękkie serce i te niełatwo mi przychodzą. Szczególnie kiedy sobie przypomnę, że jako pracodawca odpowiadam nie tylko za dobro zatrudnionych, ale też ich rodzin, co ciąży mocno na moich barkach.

Chciałbyś wrócić do początków, kiedy pisałeś o tym, o czym miałeś ochotę?

Brakuje mi pisania. Mam w głowie jakiś temat, o którym wiem, że wygenerowałby sporo wyświetleń i reakcji, ale zwykle nie mam na to czasu i nad tym boleję. Ale podoba mi się miejsce, w którym jestem i nie zamieniłbym się na nic innego.

Poza tym nigdy nie żałuję niczego. Zawsze żyję dniem dzisiejszym. Jeśli dziś jest tak, jak jest, to znaczy, że tak miało być. Nie wracam nigdy myślami do poprzednich etapów.

Jak godzisz życie zawodowe z prywatnym?

Jest to dla mnie dużym problemem, ale ostatnio dużo nauczyłem się o zarządzaniu czasem.

W Spider’s Web wszyscy pracujemy w domach, online, co nie oznacza, że praca nie jest normalna. Mamy spotkania, mamy biuro - choć jest to biuro online - mamy narzędzia, które pozwalają nam na skuteczne monitorowanie naszej pracy. Nawet bardziej skuteczne niż w stacjonarnym biurze. Pracując w ten sposób trudno jest oddzielić czas pracy od czasu wolnego. Ja i tak pracuję od pobudki do zaśnięcia, przy czym charakter tej pracy jest różny w różnych godzinach. Nie ma takich momentów, w których całkowicie się wyłączam. Zawsze jestem dostępny dla swoich ludzi. Z drugiej strony spędzam też dużo czasu z rodziną. Mam dwójkę dzieci, którymi się zajmuję. Mamy pasje, które realizujemy. Nie narzekam.

Spider’s Web nazywa się blogiem, chociaż w niczym go nie przypomina

Jesteśmy nie tyle blogiem, co serwisem blogowym. Ale pozycjonujemy się jako blog, bo tak jest nam wygodniej. Patrząc z perspektywy biznesowej, nie chcemy i nie będziemy grać w jednej lidze z Onetem, Wirtualną Polską, Gazetą.pl czy Interią. Lepiej być numerem 1 wśród blogów w Polsce niż numerem 7 czy 8 wśród portali. Walczymy też o trochę inne budżety reklamowe. Charakter produkowanych tekstów też jest blogowy. To nie są newsy ani teksty obiektywne w dziennikarskim stylu. U nas wręcz hołdujemy zasadzie, że każdy tekst musi być zopiniowany, zanalizowany przez autora i to on odpowiada za całą promocję i odpowiedzi na komentarze. Tak naprawdę jest to blog, choć od dawna nie jest jednostkowy ani amatorski.

Podobno czas blogów się kończy albo już się skończył

To nie ulega wątpliwości. Ci, którzy mogli się sprofesjonalizować, dawno się sprofesjonalizowali i przestali być amatorami. Ale profesjonalna blogosfera istnieje i będzie istnieć.

W którym momencie zacząłeś myśleć w kategoriach biznesowych?

Kiedy po raz pierwszy ktoś zgłosił się do mnie z propozycjami reklamowymi. A kiedy zobaczyłem kilka propozycji w ciągu ostatnich miesięcy, zrozumiałem, że na ich realizacji jestem w stanie zarobić przynajmniej tyle samo, co na etacie. To był rok 2011. Wtedy już otworzyłem platformę dla pierwszych trzech autorów. Była to amatorska koalicja blogerów, którzy chcieli pisać pod wspólną marką Spider’s Weba. Widziałem też, że zasięg rośnie, choć wtedy był niski w porównaniu do obecnego. Wzrost z 30 do 80 tys. unikalnych użytkowników w ciągu miesiąca czy dwóch był dla mnie bardzo duży. W parze z większym zasięgiem szły potencjalnie większe zyski reklamowe. Od 2012 r. pracuję już tylko przy Spiderze i traktuję to jako przedsięwzięcie czysto biznesowe.

Dlaczego nowe technologie?

Nowinki technologiczne zawsze mnie kręciły. Zawsze byłem geekiem. Zawsze jarało mnie science fiction, komputery, jestem fanem "Star Wars", "Black Mirror". Jeśli wyobrazimy sobie, jak wyglądało życie geeka w latach 80. ubiegłego wieku, to ja właśnie takie życie prowadziłem. Marzyłem o swoim komputerze, o superbohaterach, o czytaniu fajnych komiksów. Technologia to dla mnie żadna nowość, tylko jedna z największych pasji w życiu.

À propos Black Mirror - obawiasz się zagrożeń technologicznych?

Nie. Rozwój ludzkiej cywilizacji jest nierozerwalnie związany z rozwojem technologii. Od ujarzmienia ognia, poprzez wynalazek druku, do wykorzystania prądu elektrycznego - tak następuje postęp. Od zawsze mówi się o tym, że nowe technologie przynoszą zagrożenia i snute są katastroficzne wizje. Ale to ludzie dopasowywali technologię do tego, jak wygląda życie.

Choć nasze dzisiejsze życie wygląda kompletnie inaczej niż 10 lat temu, kiedy nie było smartfonów, zmieniają się stosunki międzyludzkie, zmienia się rodzaj pracy wykonywanej przez dużą część społeczeństwa, to tak naprawdę nie ma jakichś wielkich zagrożeń cywilizacyjnych. Jestem przekonany, że za 100, 200 czy 300 lat będzie podobnie, to znaczy technologia będzie ujarzmiana pod kątem tego, co może dać ogółowi społeczeństwa. W ogóle rozwój cywilizacji to rozwój technologii, zatem nie trzeba się tego bać, tylko trzeba to obejmować i do tego się dostosowywać. Ktoś, kto specjalnie odrzuca nowinki technologiczne, wyklucza się ze współczesnego życia.

Jak radzisz sobie z hejtem w sieci?

W internecie negatywne reakcje to normalna rzecz. Jeśli ukazujesz się w sieci, jesteś głośny, opiniotwórczy, jeśli twoje teksty są zauważane przez dużą część ludzi, to polaryzacja opinii jest naturalna. Mamy wielu fanów, którzy wyrażają wręcz miłość do naszego serwisu, ale mamy też sporą liczbę przeciwników, którym nasza działalność się nie podoba. W dzisiejszym, przesyconym medialnie świecie ktoś, kto nie wzbudza dyskusji albo kontrowersji, nie odnosi sukcesów.

Owszem, czasem jest mi przykro, kiedy widzę, że ktoś atakuje nas kompletnie nie mając racji. Denerwuję się, kiedy do grona hejtujących dołączają nasi konkurenci, którzy zaczynali w podobnym miejscu, co my. Ale rozumiem ich motywacje i przypominam sobie, że poziom zainteresowania jest związany także z poziomem krytyki. To jest jeden z wyznaczników sukcesu. Rozumiem, że coś może się komuś nie podobać na tyle, że zechce wyrazić swoją opinię. Mnie też wiele rzeczy się nie podoba i czasem wyrażam swoją opinię, choć raczej nie przekraczam granicy obrażania.

Jak oceniasz polski rynek nowych technologii?

W Polsce nie istnieje coś takiego, jak rynek produkcji nowych technologii. Nie napędzamy swoim rozwojem całego świata. Trudno mówić o rozwoju rynku, którego w zasadzie nie ma.

Jest dużo ciekawych, start-upowych rozwiązań związanych z branżą technologiczną, głównie na poziomie oprogramowania, ale one są raczej skupione wokół największych graczy, którzy mają pieniądze - czyli w akceleratorach, w branży telekomunikacyjnej, przy największych inwestorach. Tam dzieje się dużo ciekawych rzeczy, ale trudno oczekiwać, by w Polsce nastąpił jakiś wielki przełom czy sukces technologiczny, którym zadziwimy świat - to się raczej nie zdarzy w ciągu najbliższych lat.

W branży gier Polska ma kilka podmiotów, które są w ścisłej światowej czołówce, ale jeśli spojrzymy na całość naszego rynku gier, to jest on marny. Jest niewiele podmiotów, których przychody są spektakularne. Chciałbym, żeby Polska doczekała się jakiegoś wielkiego sukcesu w branży technologicznej, ale raczej tego nie oczekuję.
Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018