Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Janusz Piechociński o roszadach w państwowych spółkach

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  13-02-2018 06:00  |  aktualizacja: 13-02-2018 06:26
- Widać dużą rotację w ramach jednego obozu politycznego. Pytanie jak taka rotacja będzie się przekładać na gospodarkę? Państwo ma zakusy zasysać firmy w coraz to większe konglomeraty. Tutaj widać też rolę związkowców oraz polityków obozu rządzącego w danych regionach kraju - mówi dla portalu WNP.PL Janusz Piechociński, były wicepremier i minister gospodarki.

  • Janusz Piechociński wskazuje, że dla każdej władzy trzeci rok rządzenia jest najbardziej bolesny.
  • Kończy się bowiem czas zrzucania wszystkiego na poprzedników.
  • Jeżeli natomiast chodzi o światową gospodarkę, to zdaniem Piechocińskiego pojawiają się opinie, że być może rodzi się kryzys. W każdym razie czas jest raczej niespokojny.

Janusz Piechociński wskazuje, że roszady personalne w zarządach spółek przełożą się na opóźnienie procesów decyzyjnych
Fot. PTWP


Był pan zdziwiony tym, że Daniel Obajtek zastąpił w fotelu prezesa Orlenu Wojciecha Jasińskiego?


- Brakuje jasnego wskazania, skąd takie roszady kadrowe. Na razie opinie na ten temat są bardzo różne, mamy zupełnie różne interpretacje.

Czyli jakie?

- Niektórzy uczepili się przykładowo wątku, że przyjaciel prezesa Prawa i Sprawiedliwości został odstrzelony, a zatem widać, że Jarosław Kaczyński już o tych zmianach personalnych nie decyduje.

Inni z kolei wskazują, że taka właśnie była decyzja Jarosława Kaczyńskiego. A jeszcze inni podkreślają, że wzięto Daniela Obajtka w miejsce Wojciecha Jasińskiego, bo Obajtek wykona każde zadanie i nie będzie się wzbraniał przed sygnałami płynącymi z resortu energii.

Wielu wskazuje, że dotychczasowy prezes Orlenu miał dystans w angażowaniu spółki w różne nowe pomysły. Jeszcze inni zaznaczają, że skoro Orlen miał rekordowy zysk, to taka zmiana jest niemerytoryczna, gdyż wyniki same broniły poprzedni zarząd.

Niektórzy podkreślają także, iż państwo może sobie dowolnie układać różne - w tym także personalne - puzzle. Generalnie rzecz biorąc te komentarze i interpretacje są często bardzo różne i wychodzi z tego taki trochę bełkocik.

Niektórzy wskazują jeszcze, że pikanterii całej sprawie dodaje fakt, iż Daniel Obajtek odchodził z wójtowania w Pcimiu w takiej, a nie innej atmosferze. A później jego kariera nabrała takiego rozpędu, że stała się według wielu wręcz oszałamiająca.

Po gminie Pcim szefował on później Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a następnie Enerdze i w końcu stanął na czele PKN Orlen, zastępując Wojciecha Jasińskiego. Od jednych można usłyszeć, że to dobry i sprawny menedżer, inni z kolei mówią co innego.

W Enerdze będą mieli już siódmego prezesa. A przecież w tak wielkim i znaczącym koncernie dwa lata to stanowczo zbyt mało, żeby się czegoś nauczyć, a co dopiero, by odnosić sukcesy.

Widać dużą rotację w ramach jednego obozu politycznego. Pytanie, jak taka rotacja będzie się przekładać na gospodarkę?

Jak się zatem będzie przekładać?

- Państwo ma zakusy zasysać firmy w coraz to większe konglomeraty. Tutaj widać też rolę związkowców oraz polityków obozu rządzącego w danych regionach kraju. Nie brak komentarzy, że to sprawia wrażenie chaosu.

Zachodzi przy tym pytanie, który zarząd Energi czy Orlenu będziemy rozliczać, skoro chodzi o wieloletnie procesy. Trzeba pamiętać, że każda nowa miotła przyprowadza potem swoich ludzi. Dochodzi do wyrzucania starych i pisania nowych strategii. A czas leci.

Dla każdej władzy trzeci rok rządzenia jest najbardziej bolesny. Kończy się bowiem czas zrzucania wszystkiego na poprzedników. Jeżeli zaś chodzi o światową gospodarkę, to pojawiają się opinie, że być może rodzi się kryzys. Czas jest raczej niespokojny.

Czytaj także: Prof. Andrzej Barczak: Presja na podwyżki płac dobije górnictwo

Co pan sądzi o opiniach, że iskrzy na linii premier Mateusz Morawiecki – resort energii?

- Nic. Jeżeli ktoś chce szukać sensacji, to wszędzie ją znajdzie. Natomiast można czasem odnieść wrażenie, że wewnątrz obozu władzy ustał rzetelny dialog. Obecna władza nie lubi przyznawać się do jakichkolwiek błędów.

Zamiast tego mamy kolejną ofensywę. Jednak w sferze gospodarczej nie o to chodzi. Zmiany zarządów dużych firm powodują spowolnienie procesów decyzyjnych.

Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się i co będzie się działo w energetyce. Niebawem w wyniku braku decyzyjności może dojść do załamania procesów inwestycyjnych w firmach państwowych.

Takie roszady kadrowe są raczej charakterystyczne dla pierwszego roku rządzenia nowej ekipy.
Wtedy można przyjąć, że ktoś tam nie ma zaufania do osób z poprzedniego rozdania i wprowadza - jego zdaniem - słuszne zmiany. A tak, trochę te roszady kadrowe jednak dziwią. Myślę, że dziś premier Mateusz Morawiecki żałuje, iż nie przejął premierowania po Beacie Szydło w połowie tego roku. Miało być bowiem nowe otwarcie od strony wizerunkowej, a tu mu się to wszystko „przytyka”.

Zobacz również: Janusz Steinhoff o miksie energetycznym, nowych kopalniach i walce ze smogiem

W górnictwie mamy zmiany na lepsze?

- Widać, że będziemy coraz to bardziej uzależnieni od importu węgla z zagranicy. Rząd stale próbuje manewrować między lobby górniczo-związkowym a deklaracjami w sprawie ochrony środowiska. Wystarczy spojrzeć na dialog toczący się wokół norm jakości dla węgla.

W spółkach węglowych trwają rokowania dotyczące wypracowania nowych układów zbiorowych pracy. Można tu być optymistą?

- To bardzo trudne kwestie, nawet w okresie koniunktury. Będzie presja coraz to silniejszego importu węgla do Polski. Oczekiwania w branży są takie, żeby zwiększyć górnicze płace. Nie obejdzie się w tym zakresie bez trudnych i żmudnych negocjacji.

Rozmawiał: Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018