Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

MAE: podaż ropy będzie w tym roku rosła szybciej niż popyt

Autor:  wnp.pl (PA)  |  13-02-2018 18:02  |  aktualizacja: 13-02-2018 18:26
W 2018 roku szybko rosnące wydobycie ropy w krajach spoza OPEC, przede wszystkim w USA, może charakteryzować się wyższą dynamiką niż globalny popyt na ten surowiec - ocenia Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE).

  • Międzynarodowa Agencja Energetyczna podwyższyła prognozy globalnego wzrostu popytu na ropę w 2018 roku do 1,4 mln baryłek dziennie.
  • Jednocześnie jednak Agencja zakłada, że wzrost wydobycia w samych tylko Stanach Zjednoczonych może być w tym roku wyższy od globalnego wzrostu zapotrzebowania na ten surowiec.
  • To sprawia, że zbilansowanie rynku, które w ostatnich miesiącach postępowało bardzo szybko, znów staje pod znakiem zapytania.

Wzrost produkcji ropy w USA może być w tym roku wyższy niż wzrost popytu na ten surowiec na całym świecie
Fot. Shutterstock

MAE potwierdziła w najnowszym comiesięcznym raporcie Oil Market Report swoje prognozy dotyczące wzrostu popytu na ropę w 2017 roku, na wysokim poziomie 1,6 mln baryłek dziennie (mb/d). Z kolei na 2018 roku Agencja nawet podwyższyła swoją prognozę do 1,4 mb/d, dzięki bardziej pozytywnym perspektywom globalnej gospodarki w ocenie Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wcześniej eksperci spodziewali się, że znacząca podwyżka cen ropy w drugiej połowie 2017 roku zdusi nieco wzrost popytu i do pewnego stopnia tak się dzieje, ale wpływ wyższych cen został częściowo zamortyzowany przez spadek kursu dolara.

Czytaj również MAE - wciąż daleko do końca ery ropy naftowej.

Autorzy raportu MAE nie mają wątpliwości, że silny wzrost popytu w 2017 roku, w połączeniu z niewielkim wzrostem produkcji przez OPEC i cięciami wydobycia głównych producentów, przyczyniły się do niespotykanie gwałtownego spadku zapasów ropy w krajach OECD. Rok temu znajdowały się one na poziomie 264 mln baryłek powyżej pięcioletniej średniej, a obecnie już tylko 52 mln baryłek powyżej tej średniej. Wprawdzie kraje OECD to nie cały świat, ale właśnie poziom zapasów OECS uznali uczestnicy porozumienia o cięciach wydobycia za wskaźnik postępu ich inicjatywy. Przy tak znaczącym spadku sukces porozumienia wydaje się na wyciągnięcie ręki. MAE przestrzega jednak, że wcale nie musi to być takie oczywiste: wzrost cen ropy ostatnio zahamował i tak samo może być ze spadkiem poziomu zapasów, przynajmniej w pierwszych miesiącach roku.

Czytaj także MAE podwyższa prognozy produkcji i obniża wzrostu popytu na ropę.

W ocenie Agencji głównym czynnikiem jest tu amerykańska produkcja ropy, która tylko w ciągu trzech miesięcy do listopada 2017 r. wzrosła o blisko 850 tys. baryłek dziennie i wkrótce wyprzedzi Arabię Saudyjską. Do końca obecnego roku USA mogą też wyprzedzić Rosję, stając się największym producentem ropy na świecie. Eksperci MAE są zdania, że sytuacja przypomina tę z początku obecnej dekady, gdy amerykańscy producenci również gwałtownie zdobywali udziały w rynku kosztem OPEC. Obecnie, po tym jak dramatycznie ograniczyli koszty, amerykańscy producenci cieszą się kolejną falą wzrostów. Są one na tyle znaczące, że wzrost produkcji w 2018 w samych USA może przewyższyć globalny wzrost popytu na ropę.

Według MAE tym razem nie chodzi jednak wyłącznie o produkcję, ale także o zmianę szlaków handlowych. Niedawno media informowały o dostawie kondensatu z USA do… Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jeszcze kilka lat temu byłoby to absolutnie nie do pomyślenia.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018