Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Inwestor z Wysp chce spotkania z Mateuszem Morawieckim i Krzysztofem Tchórzewskim. Obiecuje 606,7 mln zł

Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  13-02-2018 17:33  |  aktualizacja: 13-02-2018 17:36
Spółka pracownicza powołana w likwidowanej kopalni Krupiński w Suszcu znalazła inwestora skłonnego wyłożyć ponad 600 mln zł na reaktywację zakładu. Tamar Resources deklaruje, że jest w stanie naprawdę szybko, bowiem w rok, uruchomić kopalnię.

  • Spółka pracownicza podpisała z inwestorem porozumienie dotyczące ponownego uruchomienia kopalni. Tamar Resources chce wznowić wydobycie w kopalni Krupiński.
  • Inwestor jest gotów wyłożyć środki, które w całości pokryją koszty wznowienia wydobycia w kopalni Krupiński oraz zwrot pomocy publicznej udzielonej na jej likwidację.

Czas pokaże, czy uda się wznowić wydobycie węgla w kopalni Krupiński. Zdecydują o tym M. Morawiecki i K. Tchórzewski
Fot. premier.gov.pl

Przedstawiciele spółki pracowniczej liczyli, że resort energii wyjdzie naprzeciw ich inicjatywie zmierzającej ku wznowieniu wydobycia w Krupińskim.

- W grudniu pan minister zapewnił nas o gotowości podjęcia niezwłocznych rozmów na temat wznowienia wydobycia w kopalni Krupiński, jeśli tylko przedstawimy odpowiedniego inwestora. Zdołaliśmy takiego partnera pozyskać, jednak do spotkania nie doszło - podkreśla Mieczysław Kościuk, przewodniczący Solidarności w kopalni Krupiński. 

Likwidacja Krupińskiego od początku budziła kontrowersje

Przedstawiciele spółki pracowniczej wskazują też na działania Jastrzębskiej Spółki Węglowej, które w ich ocenie podejmowane są w celu storpedowania planów ponownego uruchomienia kopalni Krupiński. Jednym z tego typu działań jest ich zdaniem złożenie przez JSW wniosku o koncesję badawczą na terenie złóż, które miałyby być eksploatowane przez odtworzoną kopalnię Krupiński. W ocenie spółki pracowniczej chodzi o zablokowanie tych złóż.

- Zachowanie JSW jest dla nas całkowicie niezrozumiałe. Jeśli Krupiński zostanie ponownie uruchomiony, mamy zagwarantowany zbyt węgla koksowego w całości na rynek europejski. To oznacza, że nasza kopalnia nie będzie konkurencją dla JSW - podkreśla Kościuk. 

Czytaj także: Czy uda się reaktywować kopalnię Krupiński?

Kopalnia Krupiński w Suszcu została przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń w celu likwidacji w marcu ubiegłego roku. Decyzja Jastrzębskiej Spółki Węglowej w tej sprawie od początku budziła kontrowersje. Przeciwko zamknięciu kopalni protestowały związki zawodowe, a także samorządowcy z Suszca i okolicznych miejscowości oraz liczne grono ekspertów z branży górniczej, którzy wskazywali, że Krupiński posiada bogate złoża poszukiwanego na rynku węgla koksowego i przy odpowiednich inwestycjach oraz zarządzaniu ma perspektywę opłacalnego funkcjonowania przez kilkadziesiąt lat. 

- Spółka Tamar chciałaby możliwie jak najszybciej wznowić wydobycie w kopalni Krupiński - mówi dla portalu WNP.pl Anna Garwolińska, rzecznik Tamar Resources. - Kopalnia Krupiński ma duży potencjał i bogate zasoby węgla, to zatem przyszłościowy projekt. Spółkę Tamar tworzą osoby znające się na górnictwie. Jeżeli chodzi o finansowanie projektu, to Tamar ma umowy z dwoma dużymi funduszami brytyjskimi, które inwestują w kopalnie na całym świecie. Obecnie trwa proces likwidacji kopalni Krupiński i wiadomo, że jeżeli się go zatrzyma, to koszty reaktywacji kopalni będą niższe i łatwiej będzie można wznowić eksploatację w Krupińskim. Gdyby Tamar zaangażował się teraz w przedsięwzięcie, to jest w stanie w rok uruchomić kopalnię. Mamy na ten cel 180 milionów dolarów (606,7 mln zł, po dzisiejszym kursie). Znalazłoby w niej zatrudnienie ok. dwóch tysięcy osób, natomiast proces reaktywacji Krupińskiego realizowałoby około 400 podwykonawców. Zależy nam na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim oraz ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim w tej sprawie - zaznacza Anna Garwolińska.

Chodzi o wznowienie Krupińskiego i zrobienie z niego producenta węgla koksowego, kluczowego surowca do produkcji stali. Węgiel koksowy znajduje się na unijnej liście surowców strategicznych, kluczowych dla rozwoju europejskiej gospodarki.

Część środków inwestora pochłonie też zwrot pomocy publicznej udzielonej przez państwo na likwidację kopalni. Przedstawiciele spółki pracowniczej wskazują, że zarząd i menedżerowie Tamar to specjaliści z wieloletnim doświadczeniem w branży górniczej, w tym nabywaniu, zarządzaniu i modernizacji kopalń.

Wśród nich należy wymienić Georga Rogersa, jednego z najbardziej doświadczonych inwestorów w sektorze górnictwa w Wielkiej Brytanii oraz dr Eike von der Lindena, inżyniera górnictwa z 43-letnim doświadczeniem i czołowego doradcę techniczno-finansowego w sektorze zasobów naturalnych w Europie.

W momencie uzyskania zgody na nabycie aktywów kopalni i przeniesienie koncesji wydobywczej, Tamar rozpocznie prace planistyczne i inżynieryjne, dzięki którym Krupiński ponownie stanie się̨ rentownym producentem węgla.

W dalszej kolejności, wskazuje Tamar, nastąpić ma rekrutacja kierownictwa i pracowników oraz zakup nowego sprzętu. Zgodnie z planem kopalnia rozpocznie prace w ciągu 12 miesięcy, a już po trzech latach będzie produkować 2,4 miliona ton węgla z trzech wyrobisk ścianowych.

- Bardzo cenimy sobie możliwość współpracy z polskim rządem i w konsekwencji, budowę nowoczesnego i konkurencyjnego przemysłu górniczego. Wierzymy, że nasza inwestycja przyczyni się do wzmocnienia stosunków między Wielką Brytanią a Polską - podkreśla George Rogers, dyrektor zarządzający Tamar Resources w wystosowanym komunikacie.

Nieodłączną częścią inwestycji jest otrzymanie koncesji wydobywczej na południe od obecnego obszaru górniczego. Swoje poparcie w tej sprawie wyrazili już mieszkańcy gminy Suszec, na terenie której znajduje się kopalnia.

Czekają na spotkanie z premierem i ministrem


Znaczna część inwestycji dotyczy wymiany specjalistycznego sprzętu górniczego, przenośników i wyposażenia zakładu przeróbczego, które zostały przejęte przez poprzednich właścicieli. Pozostałe środki zostałyby zainwestowane w podziemne prace przygotowawcze oraz utrzymywanie odpowiedniego poziomu kapitału obrotowego.

W ramach porozumienia z Solidarnością, Tamar zobowiązał się zapewnić konkurencyjne warunki płacowe. Oznacza to, że przyszli pracownicy kopalni Krupiński otrzymają minimum średnie wynagrodzenie w sektorze górnictwa w zależności od kwalifikacji. Inwestor zamierza wprowadzić też korzystny program motywacyjny oraz szeroko zakrojone programy szkoleń w celu poprawy kwalifikacji i umiejętności pracowników każdego szczebla.

- W tym momencie oczekujemy na spotkanie z ministrem energii, by doprecyzować kwestie warunków zatrudnienia i pakietów socjalnych. Ponownie otwartą kopalnię Krupiński ma charakteryzować wysoki standard pracy - dodaje George Rogers.

- Przygotowujemy dla terenów likwidowanej kopalni Krupiński inwestycje, o szczegółach będziemy mogli mówić za pół roku, może wcześniej - zaznaczył 12 lutego wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

A pytany o pozyskanych przez związki inwestorów dla Krupińskiego wskazał też, że ta branża wymaga dużych nakładów inwestycyjnych.

Zastrzegł przy tym, że nie znaczy to, że nie ma miejsca na polskim rynku na nowe kopalnie. - Jak ktoś przeczyta Program dla sektora węgla kamiennego, to myślę, że miejsce na nowe kopalnie jest, na prywatne też - wskazał wiceminister energii.

Wiceminister podkreślił jednocześnie, że dla Krupińskiego przygotowywany jest - zgodnie z zapowiedziami - cały cykl zdarzeń, pewnych inwestycji, co wcale nie musi być w konkurencji do analizy złoża i ewentualnie do późniejszych decyzji koncesyjnych.

Wiceminister, odnosząc się do kwestii pozyskanych przez związki inwestorów dla Krupińskiego, odpowiedział, że wcześniejsze pismo związkowców w tej sprawie trafiło do ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego.

- W tym piśmie została zawarta informacja, że jest inwestor zainteresowany analizą złóż i ewentualnie rozważałby zainteresowanie po przeanalizowaniu złóż. Z tego, co wiem, była bezpośrednia rozmowa z przedstawicielami strony społecznej dotycząca tego pisma. Minister prosił, żeby doprecyzować kondycję finansową firmy, która jest zainteresowana konkretnymi inwestycjami - zaznaczył wiceminister Tobiszowski. - Będzie prośba, aby doprecyzować potencjał, jakim ta firma dysponuje - wskazał.

Wśród planów przygotowywanych dla Krupińskiego wymienił opracowywaną w JSW koncepcję uruchomienia w oparciu o infrastrukturę kopalni elektrowni szczytowo-pompowej. Ocenił też, że tereny po tej kopalni mogłyby posłużyć na nowoczesne inwestycje.

- Myślę, że za niespełna pół roku czy nawet wcześniej będziemy o tym mówić - podkreślił. Wskazał przy tym, że obecnie przygotowywany jest pewien harmonogram.

- Nie chcielibyśmy na razie zdradzać pomysłów, bo partnerzy, którzy są w projekcie, na razie prosili o dyskrecję, bo nie są gotowi z harmonogramem - mówił Tobiszowski. - Patrzę na to od strony takiej, aby się to nakładało, abyśmy mogli z terenów poprzemysłowych Krupińskiego wycisnąć maksymalnie co się da, jeśli chodzi o funkcjonowanie w tym miejscu podmiotów gospodarczych. Cała rozmowa z Unią Europejską jest ku temu, że chcemy pokazać, że nie marnujemy pewnych decyzji, żeby tereny poprzemysłowe przywrócić życiu gospodarczemu. Chcemy też pokazać, że na Krupińskim, jako jednym z przykładów, robimy inwestycje, jesteśmy gotowi - aby Komisja Europejska zauważyła, że nie dość, że chcemy, to potrafimy i jesteśmy skuteczni. Mówimy o paru miliardach budżetu, który chcielibyśmy zbudować, i to jak najszybciej, na tereny poprzemysłowe, które obecnie zaczynają być w SRK w sposób racjonalny bilansowane, analizowane od strony technicznej, od strony wielkości, jaki proces rekultywacji powinien tam nastąpić i co by tam mogło być - wskazywał wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

Zobacz również: Marian Pawlas, wójt Suszca: cieszą plany JSW wobec naszej gminy. Liczę też, że powiedzie się reaktywacja Krupińskiego

Nie chcą dopuścić do zakorkowania kopalni


Według wcześniejszych informacji JSW na terenach po kopalni Krupiński w gminie Suszec ma powstać centrum produkcyjno-remontowe grupy kapitałowej JSW, które przy koszcie inwestycji ok. 60 mln zł zatrudniłoby blisko 150 osób. W projekcie zagospodarowania terenów Krupińskiego uczestniczyć mają też spółka JSW Innowacje oraz Główny Instytut Górnictwa.

- Jak na razie nic się nie dzieje, najwyższa pora na to, by resort energii odniósł się do projektu wznowienia wydobycia w kopalni Krupiński - mówi dla portalu WNP.pl Mieczysław Kościuk, przewodniczący Solidarności w kopalni Krupiński. - Mówienie o budowie elektrowni szczytowo-pompowej ma się nijak do naszego projektu. Moc zainstalowana turbin w szybie wyniosłaby najwyżej 96 megawatów. A przecież kopalnia Krupiński wyprodukowała w 2016 roku 42 mln m sześc. metanu, co w 50 proc. pokryło zapotrzebowanie Krupińskiego na energię elektryczną. W przypadku ponownego uruchomienia wydobycia, można byłoby pozyskiwać nawet do stu milionów m sześc. metanu rocznie. Są dokumenty wskazujące na to, że do września planuje się zakorkowanie wszystkich wyrobisk dołowych. Wskazuje się, że 150 osób znalazłoby pracę przy tej elektrowni szczytowo-pompowej. A w przypadku wznowienia wydobycia pracę miałoby około 2 tysięcy osób. Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski wskazywał, że za pół roku dowiemy się więcej o planach wobec Krupińskiego. Tyle że za pół roku ta kopalnia zostanie zakorkowana.  My znaleźliśmy inwestora. Realizujemy to, o czym wspominał premier Mateusz Morawiecki. Krupiński nie będzie żadną konkurencją dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Węgiel z Krupińskiego będzie kierowany na rynki unijne. Jeżeli nie będzie sygnału ze strony rządu, to skierujemy list otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego w tej sprawie.

Mieczysław Kościuk nie kryje irytacji tym, że jak dotąd resort energii niczego nie zaproponował.

- Wskazują, że więcej dowiemy się za pół roku, ale wtedy Krupiński będzie już zakorkowany - powtarza Mieczysław Kościuk. - Odwlekanie decyzji niczego dobrego nie przyniesie, bo za pół roku kopalnia będzie zakorkowana. Nie można do tego dopuścić! - podsumowuje Kościuk.

Według wójta Suszca Mariana Pawlasa kopalnia Krupiński może z powodzeniem działać  w kolejnych latach - na nowych zasadach, przy nowej organizacji.

- Jestem przekonany, że mogłaby szybko stać się wzorem dla innych kopalń - ocenia w rozmowie z portalem WNP.pl Marian Pawlas. - W polskim górnictwie zdołano ugasić pożar, uratowano spółki węglowe, ale pozostało wiele pracy do wykonania. Trzeba zwiększać wydajność i pilnować kosztów, bo gdyby wróciła dekoniunktura i spadły ceny węgla, to znowu byłby dramat. W zakresie organizacji pracy w polskim górnictwie jest mnóstwo do zrobienia. Wierzę głęboko w to, że Krupiński z powrotem może zacząć fedrować. Mówi się o potrzebie budowy dwóch nowych kopalń. Ale to proces na lata i do tego potrzebne są miliardy złotych. A Krupińskiego można stosunkowo szybko reaktywować, ma on zakład przeróbczy. Wystarczy go na nowo doposażyć w niezbędne urządzenia. Liczę, że resort energii da zielone światło dla reaktywacji kopalni Krupiński. Kopalnia Krupiński ma koncesję, posiada bogate złoża węgla oraz wsparcie samorządów. W innych samorządach myślą: jak to jest, skoro z jednej strony mówi się o potrzebie budowy nowych kopalń, a jednocześnie likwiduje się Krupińskiego - podkreślił Marian Pawlas.  

Najbliższy czas pokaże, czy kopalnia Krupiński podąży drogą kopalni Silesia. Kiedy przed laty ówczesna Kompania Węglowa wytypowała do likwidacji kopalnię Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, niewielu wierzyło, że uda się ją ocalić. Jednak się udało.

W dużej mierze dzięki związkowcom z Silesii, którzy znaleźli dla niej inwestora w postaci czeskiego koncernu EPH. Obecnie także związkowcy walczą o to, by Krupiński mógł nadal fedrować. Przedstawiciele spółki pracowniczej podkreślają, że kopalnia Krupiński ma przed sobą przyszłość i jeszcze długo może służyć lokalnej społeczności oraz społecznościom gmin ościennych. 
Od początku projekt spółki pracowniczej i wskrzeszenia wydobycia w Krupińskim zdecydowanie wspiera śląsko-dąbrowska Solidarność, na czele której stoi Dominik Kolorz. Wskazuje on, że dalsze funkcjonowanie Krupińskiego będzie bardzo ważne dla całej polskiej gospodarki. Przedstawiciele Solidarności od początku sprzeciwiali się przekazaniu Krupińskiego do Spółki Restrukturyzacji Kopalń i podkreślali, że jedyną przesłanką do likwidacji kopalni może być całkowite sczerpanie złoża.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018