Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

YouTube ma 13 lat. I coraz więcej Polaków potrafi na nim zarobić

Autor:  Jakub Prokop  |  14-02-2018 00:27
Ile i kto potrafi zarobić na YouTube? W Walentynki 2005 założono popularny serwis, który właśnie obchodzi urodziny. Od tego czasu znacznie się zmienił, a tzw. „zarabianie na YouTube” dotarło również do Polski. Sprawdziliśmy, które kanały są obecnie najchętniej oglądane, i nie tylko.
  • YouTube ma już 13 lat.Na początku  wcale na siebie nie zarabiał. Jego funkcjonowanie możliwe było wyłącznie dzięki inwestorom i aniołom biznesu.
  • Serwis nieubłaganie zmierza w kierunku profesjonalizacji i komercjalizacji. Mimo to, twórcy w dalszym ciągu muszą stawiać społeczność na pierwszym miejscu.
  • W ciągu trzynastu lat serwis został wykupiony przez Google, podpisał umowy ze stacjami telewizyjnymi, a jego model biznesowy znacznie się rozwinął - na czym skorzystali również polscy twórcy, ale także korporacje - najchętniej oglądanym kanałem na YT jest np. obecnie TVN.

Obecnie największą liczbę subskrybentów wśród polskich youtuberów (3,5 mln) może pochwalić się Sylwester Wardęga. Pomysłodawca psa-pająka dzierży palmę pierwszeństwa już od kilku lat, ale czuje już na plecach oddech konkurentów. Drugi (3,4 mln) jest Karol Gązwa czyli growy i rozrywkowy Blowek. Na trzecim miejscu jest reZigiusz (3 mln). W pierwszej dziesiątce znajdziemy jeszcze jednego gracza (Stuu), kabareciarzy (AbstrachujeTV), wytwórnię muzyczną (Step Records), majsterkowiczów (5 Sposobów na...) i rozrywkowy kanał Naruciaka.


Nie tylko reklamy


Co ciekawe, liczba subskrybentów nie przekłada się bezpośrednio na zarobki.

- Trudno jednak jednoznacznie powiązać popularność z pieniędzmi. Wpływ na monetyzację treści ma wiele czynników, m.in. jakość prezentowanych na kanale materiałów, wiedza czy poruszanie się w niszy tematycznej - tłumaczy Łukasz Głombicki, dyrektor działu komunikacji w LifeTube, największej polskiej agencji promującej youtuberów.

Wynika to z prostego faktu, że wpływy bezpośrednio od serwisu YouTube są tylko jednym z wielu sposobów zarabiania na publikacji filmów. Do innych należą: wsparcie fanów na portalach w rodzaju Patronite, sprzedaż własnych produktów czy współpraca reklamowa z markami.

- W zeszłym roku LifeTube wypłacił swoim twórcom ponad 15 mln złotych, a średnia wartość jednego flightu kampanii u jednego twórcy wynosiła około 30 tys. zł. Generalnie koszt takiej współpracy waha się od kilku do kilkuset tysięcy złotych - w zależności od liczby świadczeń, wielkości kanału, grupy docelowej itp. - mówi Łukasz Głombicki.

- Youtube jest dla wielu twórców początkiem drogi ku inwestowaniu we własne biznesy, powiązane z działalnością wokół serwisu. Radek Kotarski założył własne wydawnictwo Altenberg, którego jednym z założeń jest praca nad publikacjami osób tworzących w internecie. Y inwestuje m.in. we własne talie kart. A Adam Drzewicki dzięki autorskiej aplikacji Quiz House połączył przestrzeń edukacji i rozrywki z dobrze prosperującym biznesem - dodaje.


Najwięcej łapek, najwięcej wyświetleń


W minionym roku największą liczbą wyświetleń (704 mln) może pochwalić się nie żaden z młodych youtuberów, a profesjonalny kanał tvnpl. Na drugim (457 mln) i trzecim (425 mln) miejscu, co mniej zaskakujące, znalazły się dwie wytwórnie muzyczne: QueQuality i Step Records.

Ale jeśli chodzi o angażowanie odbiorców, to vlogerzy nie mają sobie równych. Najwięcej polubień, czyli tzw. „łapek z górę” zebrali Blowek (10,8 mln) i Stuu (7,2 mln). Z kolei najwięcej negatywnych głosów zebrali SexMasterka (793 tys.) oraz... ponownie Stuu (371 tys.), co dowodzi, że w internecie skrajne emocje bywają pożądane.

Rok 2017 na YouTube upłynął pod znakiem muzyki. Raperowi Quebonafide przybyło ponad 600 tys. subskrybentów, a teledysk do piosenki „Miłość w Zakopanem” Sławomira był najpopularniejszym wideo.


Co mówią twórcy o zarabianiu na YouTube?


O dochodach kanału nie muszą świadczyć ani kliknięcia, aby subskrypcje. W zeszłym roku serwis ApyNews opublikował raport o zarobkach na podstawie ankiet ze 104 twórcami kanałów różnych typów i wielkości.

Okazało się, że 53 proc. z nich zarabia do 5 tys. zł miesięcznie, a 29 proc. od 5 do 10 tys. zł, przy czym suma zarobków gromadzonych przez 20 proc. najbardziej dochodowych twórców jest większa niż suma zarobków pozostałych 80 proc. Łatwo więc zauważyć dużą dysproporcję. Szczególnie w przypadku osób, które dopiero startują z nowym kanałem.



- Cały czas opłaca się zakładać nowe kanały – przekonuje Głombicki. - Trzeba jednak pamiętać, że zarobki nie przychodzą od razu, a społeczność należy budować. Jest rzesza kanałów, dla których główny dochód stanowią przychody z adsense, ale na pewno nie jest to największa część zarobków. To o wiele mniejsze pieniądze niż sumy, na jakie opiewają kontrakty reklamowe. Zresztą coraz więcej klientów, także reprezentujących mniejsze firmy, dostrzega korzyści płynące ze współpracy z influencerami i chętnie uwzględnia ich w swoim budżecie. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy 939 kampanii, co dało niemal 3 kampanie dziennie - dodaje reprezentant LifeTube.

13 lat temu, kiedy YouTube dopiero raczkował, jego ideą było przede wszystkim ułatwienie użytkownikom publikowania w sieci i budowania społeczności. Obecnie widzimy coraz większy nacisk na profesjonalizację i komercjalizację, jednak społeczność nadal jest na pierwszym miejscu.

- Profesjonalizacja treści to tak naprawdę naturalna droga rozwoju wielu twórców. Przejawia się w sposobie postrzegania pracy nad kanałem - inwestowaniu w sprzęt, angażowaniu ekipy, projektowaniu autorskich formatów oraz współpracy z podmiotami zewnętrznymi - tłumaczy ekspert.

Jego zdaniem obecnie ogromny potencjał tkwi w kanałach gamingowych, naukowych, wyspecjalizowanych (parenting, motoryzacja) oraz tych, które są dedykowane dzieciom.

- Gamingowi udało się odczarować obraz typowego gracza. Twórcy z segmentu gaming/technologia doskonale radzą sobie na rynku i chętnie angażują się w niestandardowe kampanie reklamowe. Piotr „Ziemniak” Latała brał udział w kampanii marki Wilkinson, w której testował nową linię maszynek do golenia podczas lotu balonem. Takie pomysły są genialne w swojej prostocie i umożliwiają lepsze dotarcie do każdej, również młodszej grupy docelowej.
Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018