Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Branża stalowa oczekuje szybkiej reakcji UE na amerykańskie cła

Autor:  wnp.pl (PIM)  |  12-03-2018 22:50  |  aktualizacja: 13-03-2018 07:17
Nie chcemy wojny celnej, ale najbardziej ryzykowne byłoby nie podejmowanie żadnych działań. To by dało mieszkańcom Europy sygnał, że jesteśmy słabi i nie jesteśmy w stanie ich bronić. Wówczas straciliby zaufanie do UE jako całości. Dlatego wzywam do silnej, jednolitej odpowiedzi komisji – powiedział Bruno Le Maire, francuski minister finansów i ekonomii podczas zwołanej przez Eurofer konferencji dotyczącej problemów, jakie sprawi Europie wprowadzenie przez USA ceł na stal i aluminium.

  • Zamknięcie amerykańskiego rynku dla importowanej stali może spowodować napływ do Europy dodatkowych 13 mln ton stali.
  • Pierwsze dostawy mogą się pojawić w Europie już 3 tygodnie po wprowadzeniu ceł w USA, dlatego UE powinna szybko zareagować.
  • Teoretycznie UE może odpowiedzieć w ciągu miesiąca.

Zamknięcie amerykańskiego rynku dla importowanej stali może spowodować napływ do Europy dodatkowych 13 mln ton stali.
Fot. Shutterstock

Geert Van Poelvoorde, prezes Eurofer przypomniał, że w ciągu ostatnich 10 lat mieliśmy 3 poważne kryzysy, które odbiły się na branży stalowej – najpierw globalny kryzys roku 2009, potem kryzys strefy euro w roku 2012, a w końcu kryzys spowodowany przez chiński eksport stali. Teraz mamy czwarty, wywołany przez amerykańską Sekcję 232.

Poelvorde powiedział, że w minionym roku z Unii Europejskiej wyeksportowano 30 mln ton stali z czego 5 mln t trafiło do USA. Zamknięcie tego kierunku sprzedaży to pierwszy problem wywołany przez Sekcję 232. Drugim będzie zwiększenie presji importowej na europejski rynek. Geert van Poelvorde przypomniał, że w ubiegłym roku sprowadzono do Unii Europejskiej rekordową ilość stali – 40 mln ton. Rekord „padł” mimo zwiększenia ochrony własnego rynku przez UE. Import do USA wyniósł 35 mln ton. - Boimy się, że 13 mln ton z tej puli będzie szukało miejsca u nas. To by była katastrofa – stwierdził van Poelvoorde.

Czytaj także: USA rozważa cła na stal i aluminium. Polska branża dostanie rykoszetem?

Jego zdaniem odliczając 9 mln ton importowanych z Kanady i Meksyku, które nie zostały objęte cłami. Pozostaje więc 26 mln ton, z czego połowa będzie szukała nowego miejsca zbytu, a europejski rynek jest duży i otwarty. – Amerykańskie firmy chcą zwiększać swoje moce produkcyjne, co nie wpłynie dobrze na problem światowej nadprodukcji – zaznaczył, przypominając, że największym problemem branży stalowej jest globalna nadprodukcja.

Gert Götz, dyrektor generalny European Aluminium stwierdził, że sytuacja branży aluminiowej jest podobna. Apelując o szybką odpowiedź Unii Europejskiej stwierdził on, że w ciągu 3 – 4 tygodni od wejścia w życie ceł do Europy zaczną trafiać pierwsze dostawy półwyrobów przeznaczonych pierwotnie na rynek USA. – Po upływie 6 – 9 miesięcy na europejski rynek trafi 35 proc. więcej wyrobów gotowych – powiedział Gert Götz. Cła będą poważnym zagrożeniem dla branży stalowej i aluminiowej. Dlatego przedstawiciele branży metalurgicznej liczą na szybkie działania unijnej administracji.

Podczas konferencji nie przedstawiono żadnych konkretnych oczekiwań co do kroków, jakie powinna podjąć UE w celu ochrony swojego rynku i przemysłu. Przedstawiciele metalurgii stwierdzili tylko, że muszą być skuteczne i wprowadzone szybko. Według Geerta von Poelvoorde teoretycznie jest możliwe wprowadzenie ich w ciągu miesiąca. Podkreśla on jednak, że branża wciąż liczy na porozumienie z administracją USA i uzyskanie wyłączenia, takiego samego, jakie mają Kanada i Meksyk. Jeżeli jednak rozmowy nie przyniosą skutku Unia będzie musiała podjąć kroki mające na celu ochronę swojego rynku i swoich miejsc pracy.

Czytaj także: Wojna celna może kosztować USA miliony miejsc pracy

Nie chcemy wojny handlowej, ale wzywamy UE do obrony swoich miejsc pracy, swojego przemysłu. Po 10 latach kryzysu mamy za sobą jeden rok umiarkowanego wzrostu i nie możemy pozwolić, żeby działania administracji Donalda Trumpa to zniszczyły – powiedział Luis Colunga, sekretarz generalny IndustriAll European Trade Union.

Bruno Le Maire przypomniał, że problem branży stalowej jest globalna nadprodukcja stali. – Jaka jest na to właściwa reakcja? Wierzymy, że to nie protekcjonizm. Na stole leżą jednak losy setek firm i tysięcy miejsc pracy. Chcemy je chronić. Nie chcemy żadnego rodzaju wojny celnej, ale będziemy chronić swój przemysł i miejsca pracy. Francja oczekuje silnej odpowiedzi ze strony Unii Europejskiej, jasnej deklaracji, że będziemy mocno bronić swojego przemysłu – powiedział Bruno Le Maire.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018