Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

System kaucyjny w Polsce: Czysty biznes dla środowiska w kontrze z ekonomią?

Autor:  Katarzyna Błachowicz  |  13-04-2018 06:03  |  aktualizacja: 12-04-2018 23:32
Zdaniem Ministerstwa Środowiska (na podstawie analizy firmy Deloitte), wprowadzenie systemu kaucyjnego dla opakowań w Polsce jest zbyt drogie, gdyż może kosztować nawet 24 mld zł (ok. 6 mld euro). W porównaniu z 10 europejskimi krajami, w których taki system już funkcjonuje, byłby to najdroższy system kaucyjny w Europie.
Za plastikowe butelki PET trzeba w wielu krajach UE trzeba płacić kaucję.
Fot. Shutterstock.com
  • Najczęściej systemem objęte są: szkło (butelki), aluminium (puszki) oraz tworzywa sztuczne (głównie PET)
  • W 10 krajach Europy, gdzie wprowadzono system kaucyjny, poziom zbiórki sięgnął nie mniej niż 78 proc., dochodząc nawet do 95 proc.
  • W Polsce recyklingowi poddawane jest ok. 80 proc. aluminiowych puszek, ale dzieje się to "samoistnie".

System kaucyjny jest popularny w Europie. Wprowadziło go - w różnej formie - już 10 państw. Funkcjonuje on w: Chorwacji, Danii, Estonii, Finlandii, Holandii, Islandii, na Litwie, w Niemczech, Norwegii i Szwecji. Konsultacje w sprawie jego wdrożenia ogłosiła też niedawno Wielka Brytania, gdzie ma on przyczynić się do zwiększenia poziomu recyklingu oraz zmniejszenia ilości odpadów zanieczyszczających lądy i morza. Deklaracje wdrożenia złożyła ponadto Serbia, a zainteresowanie systemem wyraża również rząd w Rumunii.


W Polsce dotychczas nie wprowadzono systemu kaucyjnego na opakowania jednorazowe, choć co jakiś czas pojawiają się głosy ekspertów opowiadających się za takim rozwiązaniem. Czy w obliczu wymaganych unijnym prawem poziomów recyklingu wybranych frakcji surowcowych jego wprowadzenie nie wspomogłoby realizacji uzyskania 50-procentowych celów do 2020 r. oraz kolejnych ambitnych planów?

Zobacz także: Każdy producent w Polsce będzie musiał stosować recykling

Depozyt czy kaucja?


Na początek jednak trzeba wyjaśnić różnicę, jaka pojawia się w polskiej terminologii w stosunku do innych krajów. W naszym kraju, jeśli jest mowa o opłacie za opakowania jednorazowe, np. puszkę czy butelkę PET, używa się słowa „depozyt”, natomiast w stosunku do opakowań wielorazowych (np. butelek zwrotnych po piwie czy, kilkadziesiąt lat temu, po mleku) stosuje się słowo „kaucja”.

- System kaucyjny mamy wdrożony w Polsce od lat i dość skutecznie obejmuje on postępowanie ze zwrotną butelką szklaną. Pojęcie „depozytu” przez wielu ekspertów zarezerwowane jest dla pozostałych opakowań do napojów - wyjaśnia Jacek Wodzisławski, prezes Fundacji Recal.

W nomenklaturze anglojęzycznej spotykamy natomiast jedynie słowo „deposit”, co tłumaczy się jako kaucja/depozyt.

Najczęściej systemem kaucyjnym obejmuje się szkło (butelki szklane), aluminium (puszki) oraz tworzywa sztuczne (głównie PET). W krajach, gdzie wprowadzono ten system, objęto nim również butelki po mocnych alkoholach, jednak część wykluczyła butelki po produktach mleczarskich. W systemie pojawiają się również opakowania wielomateriałowe (tzw. kartony do płynnej żywności). W krajach, gdzie go wdrożono, wyniki zwrotów opakowań do obiegu wynoszą średnio 90 proc.

- Według naszej kalkulacji, do tego systemu mogłoby wejść ok. 10 proc. wszystkich opakowań wprowadzanych na rynek. Oznacza to, że tyle odpadów opakowaniowych nie trafi do selektywnej zbiórki odpadów komunalnych - mówi Jakub Tyczkowski, prezes zarządu Rekopol Organizacji Odzysku Opakowań.

Innymi słowy - system depozytowy wpłynie na zbiórkę jedynie 10 proc. opakowań. Dodaje przy tym, że dzięki czystości tych surowców można uzyskać bardzo wysokie poziomy zbiórki i recyklingu. A to z perspektywy recyklerów byłoby olbrzymią zaletą.

Jednakże i tu polski rynek ma swój wyjątek w postaci puszki aluminiowej, która burzy ten obraz, bowiem wysokie poziomy recyklingu uzyskiwane są dzięki wartości samego surowca.

- Ten rodzaj opakowania jest przyjmowany odpłatnie przez wszystkie punkty skupu, a recyklingowi poddawane jest aktualnie ok. 80 proc. puszek - mówi Jacek Wodzisławski. - W przypadku pozostałych aluminiowych opakowań, takich jak tacki, folie czy tubki, depozyt nie ma nic do zaoferowania - kwituje.

A dodatkowo, jak wskazują eksperci, wyjęcie trzech cennych frakcji odpadów ze strumienia odpadów komunalnych wpłynie negatywnie na sytuację regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK). Utracą one bowiem źródło przychodów ze sprzedaży wartościowych surowców wtórnych.

- Surowiec nie będzie trafiał do RIPOK-ów, gdyż celem tych zakładów jest zwiększać wartość surowca, a w przypadku systemu depozytowego jest on już gotowy i czysty dla recyklerów - wskazuje Jakub Tyczkowski.

Nie do końca zgadza się z tą opinią Piotr Szewczyk, ekspert w dziedzinie gospodarki odpadami, wg którego odpady te jeśli trafią do RIPOK-ów, to oczywiście trafią także po wysortowaniu do recyklera.

W opinii wielu ekspertów system depozytowy w Polsce może być jedynie uzupełnieniem systemu selektywnej zbiórki odpadów. Niezaprzeczalnie w kwestiach środowiskowych po jego wprowadzeniu zauważa się poprawę w czystości lasów, parków i ulic. Jak dodaje Tyczkowski, system kaucyjny jest pożądany przez browary. W jednym z nich, gdy podniesiono kaucję za butelkę, zwiększył się również jej zwrot.

W czym tkwi problem?


Jak zwykle, niestety, w kwestiach finansowych. Jak wskazują autorzy opracowania eksperckiego Deloitte „Analiza możliwości wprowadzenia systemu kaucyjnego”, koszt wprowadzenia takiego systemu w Polsce szacuje się na 24 mld zł, co odpowiada ok. 6 mld euro. Dla porównania - system depozytowy, który ma zostać wdrożony w Wielkiej Brytanii, ma być 2,5 razy tańszy. Według studium Eunomii z 2010 r.: koszty inwestycyjne w Wielkiej Brytanii wyniosą 84 mln funtów, a operacyjne 700 mln funtów rocznie. - Na Litwie koszty inwestycyjne sięgnęły 35 mln euro, a koszty operacyjne kształtują się na poziomie 2,5 mln euro rocznie - informuje Saulius Galadauskas z USAD (litewski operator systemu).

W Niemczech natomiast początkowa inwestycja kosztowała 726 mln euro, a roczne koszty eksploatacji wynoszą ok. 790 mln euro. Wielu specjalistów ze zdziwieniem przygląda się wnioskom płynącym z raportu. - Z zaskoczeniem przyjęliśmy szacunki firmy Deloitte, które mówią o wielomiliardowych kosztach tej inwestycji w Polsce. Bardzo trudno uwierzyć, że system byłby aż tak kosztowny, dlatego mamy zastrzeżenia do wniosków przedstawionych w raporcie - komentuje Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia „Polski Recykling”.

- Ważne jest dokonanie rzetelnej kalkulacji - konkluduje Anna Larsson, dyrektor organizacji Reloop, organizacji założonej w celu działania na rzecz gospodarki o obiegu zamkniętym.

- We wprowadzeniu modelu kaucyjnego należy rozróżnić pojęcia scentralizowanych i zdecentralizowanych systemów kaucyjnych. System niemiecki, mimo prawie stuprocentowego poziomu zbiórki (97 proc. za 2014 r.), nie powinien być punktem odniesienia dla organów państwowych rozpatrujących wdrożenie kaucji na opakowania po napojach. Model niemiecki jest bowiem wysoce nieefektywny kosztowo, gdyż nieodzyskana kaucja oraz zebrane surowce nie trafiają do operatora systemu, ale pozostają w dyspozycji sieci handlowych. Stosowany w Niemczech zdecentralizowany model rozliczeń z podsystemami dla każdej sieci handlowej raportującymi osobno do każdego producenta jest skomplikowany i generuje dodatkowe koszty - wyjaśnia Larsson.

Warte zauważenia jest, że w przypadku systemów scentralizowanych przychód z nieodebranych kaucji zostaje u operatora, a może on sięgać rocznie 5,5, mln euro (na Litwie) czy nawet 31 mln euro (w Szwecji).

System kaucyjny doskonale wpisuje się w kontekst gospodarki o obiegu zamkniętym i zrównoważonej gospodarki surowcami, gwarantuje on bowiem wysoki poziom zbiórki wraz z przekazaniem jednorodnych strumieni surowców do efektywnego recyklingu materiałowego.


Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018