Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Janusz Gajowiecki z PSEW o przyszłości przed morską energetyką wiatrową

Autor:  wnp.pl (Dariusz Ciepiela)  |  17-04-2018 06:01  |  aktualizacja: 17-04-2018 06:52
Rząd wykonał już pewien krok w stronę zmiany nastawienia do energetyki wiatrowej, który uważamy za właściwy. W projekcie nowelizacji ustawy o OZE jest szereg zapisów, które z punktu widzenia dalszego rozwoju i bieżącego działania energetyki wiatrowej w Polsce są korzystniejsze od obowiązujących obecnie regulacji - mówi WNP.PL Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).
W Polsce do 2030 r. mogą powstać morskie farmy wiatrowe o mocy 6 tys. MW - mówi Janusz Gajowiecki, prezes PSEW
Fot. mat. pras.
  • Prezes PSE powiedział, że rozbudowa Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) pozwoli na przyłączenie nawet 8 tys. MW morskich farm wiatrowych do roku 2030. 
  • Na Morzu Północnym średnia roczna prędkość wiatru sięga 10 m/s, na polskich koncesjach na Morzu Bałtyckim jest ona na poziomie 9 m/s, a na pewno nie mniej niż 8,5 m/s.
  • Średni czas pracy morskich farm zależy nie tylko od lokalizacji, ale i od technologii, czyli w uproszczeniu od tego, jak dawno dana farma powstała. Widać to wyraźnie z tych samych danych duńskich. Na Morzu Północnym farma Horns Rev I, zbudowana w 2002 r., ma współczynnik wykorzystania rzędu 44 proc., a pobliska Horns Rev II z 2009 r. - już 50 proc.
  • O rozwoju OZE w Polsce, w tym morskich farm wiatrowych, będzie mowa podczas zbliżającego się Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).
Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).

Z danych  Urzędu Regulacji Energetyki (URE) wynika, że obecnie moc zainstalowana lądowych farm wiatrowych w Polsce wynosi 5,84 tys. MW. Ile jeszcze może powstać lądowych farm w Polsce, przy założeniu, że zmienione zostaną obecne przepisy odległościowe?

- Jeżeli ustawa o odnawialnych źródłach energii (OZE) zostanie zmieniona w sposób, w jaki zaproponował rząd, to część tych inwestycji powstanie bez modyfikacji przepisów odległościowych. Powstaną dzięki przedłużeniu ważności pozwoleń na budowę.

Nie można stwierdzić, że najlepsze tereny pod budowę lądowych farm zostały już wykorzystane. Warunki przyłączenia były formułowane w taki sposób, że od kilku lat w korzystnych lokalizacjach na północy Polski farmy wiatrowe nie powstawały, bo nie było możliwości przyłączeniowych. Ta sytuacja ma się zmienić w 2019 r., kiedy zostanie wygaszona duża część umów przyłączeniowych - nawet na kilka tysięcy MW. Jeżeli doszłoby do zmiany obecnych przepisów odległościowych blokujących rozwój energetyki wiatrowej, pojawi się miejsce dla nowych projektów w lokalizacjach o bardzo dobrych warunkach wietrzności. Przy wykorzystaniu nowej generacji turbin wiatrowych efektywność pracy tych wiatraków byłaby nawet o 30 proc. większa od obecnie pracujących maszyn.

Jaki jest średni czas pracy lądowych farm w ciągu roku? Czy są tu różnice pomiędzy różnymi regionami Polski?

- Średni czas wykorzystania bardzo mocno zależy od technologii. Im starsza – tym mniej wydajna. Zatem najstarsze działające w Polsce farmy wiatrowe charakteryzują się znacznie mniejszą wartością tego współczynnika od tych najnowszych. Mamy odpowiednie analizy i wynika z nich np., że dla lokalizacji w południowej Polsce o przeciętnej wietrzności, najstarsze turbiny o mocy do 1 MW osiągają co najwyżej 20 proc. Powszechnie stawiany w latach 2008-2012 model o mocy 2 MW w tym samym miejscu osiąga 26,5 proc. W latach 2012-2015 pojawiły się modele 3 MW i współczynnik wzrósł do 30 proc. Natomiast dostępne dziś, ale nie najnowsze technologie dają współczynnik na poziomie 40 proc., a urządzenia najnowsze, klasy 4 MW, pozwalają osiągnąć nawet 45 proc. Ciągle dla tej samej lokalizacji o przeciętnych warunkach! Ta sama technologia w miejscu o korzystnej wietrzności w północnej Polsce osiąga nawet 50 proc. Jednak w Polsce z powodu zastoju regulacyjnego tego typu obiekty nie powstają. Odblokowanie inwestycji z pewnością podniesie wskaźnik czasu pracy, bo nowe obiekty będą wykorzystywać nowe, bardziej wydajne technologie.

Przy okazji trzeba zwrócić uwagę na to, że współczynnik, o którym mówimy, jest nieco mylący. Jeżeli wynosi 40 proc., absolutnie nie oznacza, że przez 40 proc. czasu turbina wytwarza energię, a przez resztę – nie. W rzeczywistości produkuje przez większość czasu, ale nie z pełną mocą. A średni czas wykorzystania w nieco sztuczny sposób przyrównuje to, co dana turbina produkuje, do teoretycznej rocznej maksymalnej produkcji. Zwróćmy jednocześnie uwagę, że jeżeli identyczny wskaźnik zastosujemy do elektrowni konwencjonalnych, to otrzymamy wielkości rzędu raptem 55-60 proc. i jest oczywiste, że wraz z ekspansją OZE będzie on spadał. A dla elektrowni wiatrowych będzie wzrastał.

Ile w Polsce może powstać morskich farm wiatrowych?

- Poważnie brzmiące deklaracje inwestorów z koncesjami – Polenergii ze Statoilem, PGE i Orlenu – mówią o mocy rzędu około 4 GW. My widzimy możliwość zbudowania w przyszłej dekadzie w sumie ok. 6 GW do 2030 roku. Prezes PSE wskazał natomiast ostatnio, że rozbudowa  Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) będzie szła w kierunku przyjęcia nawet 8 GW z morskich farm. W horyzoncie 2030 r. uważamy 6 GW za konieczność, a 8 GW w 2035 to coś ambitnego, ale też wykonalnego.

Czy można porównywać warunki wiatrowe panujące w polskiej części Morza Bałtyckiego z warunkami panującymi w Niemczech i Danii, zarówno na Bałtyku, jak i Morzu Północnym?

- Z posiadanych przez nas danych z Danii wynika, że rzeczywiście najlepsze warunki - określone średnią roczną prędkością wiatru - panują na Morzu Północnym. Natomiast w rejonie polskich koncesji warunki są porównywalne, albo i lepsze niż w cieśninach duńskich i na zachodnich krańcach Bałtyku. Różnice jednak nie są wielkie. O ile na Morzu Północnym średnia roczna prędkość wiatru sięga 10 m/s, to na polskich koncesjach jest na poziomie 9 m/s, a na pewno nie mniej niż 8,5 m/s. Czyli maksymalnie kilkanaście, a nie kilkadziesiąt procent. Technologia idzie naprzód i jestem przekonany, że tę różnicę będzie można za jej pomocą zniwelować.

Jaki jest średni czas pracy morskich farm na Bałtyku i Morzu Północnym?

- Oczywiście zależy on nie tylko od lokalizacji, ale i od technologii, czyli w uproszczeniu od tego, jak dawno dana farma powstała. Widać to wyraźnie z tych samych danych duńskich. Na Morzu Północnym farma Horns Rev I, zbudowana w 2002 r., ma współczynnik wykorzystania rzędu 44 proc., a pobliska Horns Rev II z 2009 r. - już 50 proc. Dla porównania, bałtycka farma Rodsand I z 2003 r. ma ok. 38 proc., a Rodsand II z 2010 r. - już 44 proc. Jak widać, różnice między Morzem Północnym a Bałtykiem nie są dramatyczne.

Czy w najbliższych miesiącach spodziewa się pan zmiany nastawienia rządu do energetyki wiatrowej?

- Rząd wykonał już pewien krok w kierunku, który uważamy za właściwy. W projekcie nowelizacji ustawy o OZE jest szereg zapisów, które z punktu widzenia dalszego rozwoju i bieżącego działania energetyki wiatrowej w Polsce są korzystniejsze od obowiązujących obecnie regulacji. Oceniamy, że dzięki nim na przykład rosną szansę na wykorzystanie ważnych pozwoleń na budowę, będących w obrocie prawnym. Bardzo ważne jest zapisane w projekcie przywrócenie zasad obliczania podatku od nieruchomości do stanu sprzed wejścia w życie tzw. ustawy odległościowej. Korzystna jest również proponowana zmiana, umożliwiająca modernizację działających instalacji wiatrowych. W kontekście przytoczonych wyżej danych widać wyraźnie, że modernizacja ma potencjał zdecydowanie poprawić.
Liczymy, że parlament będzie sprawienie procedował tę ustawę.

- Więcej czasu na budowę wiatraków, zmiany w ich opodatkowaniu, większe wykorzystanie biomasy rolniczej - to korzystne dla energetyki odnawialnej punkty zaakceptowanych przez rząd zmian w projekcie ustawie o OZE - komentuje  minister energii Krzysztof Tchórzewski. Czytaj więcej: Krzysztof Tchórzewski chwali projekt noweli ustawy o OZE.

Zdaniem części ekspertów w polskim miksie energetycznym jest miejsce dla morskiej energetyki wiatrowej, jak i farm na lądzie. Powinny one być jednak uzupełnione energetyką jądrową. Czytaj więcej: Elektrownia jądrowa to konieczność. Na OZE i czyste technologie węglowe nie ma co liczyć.
Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018