Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

"Piątka" Morawieckiego rozłożona na czynniki pierwsze. Z dużej chmury mały deszcz?

Autor:  wnp.pl (ADAM SOFUŁ)  |  16-04-2018 18:21  |  aktualizacja: 16-04-2018 19:15
Weekendowe propozycje premiera Mateusza Morawieckiego nie spowodują rewolucji ani w sensie pozytywnym, ani w negatywnym – zgadzają się ekonomiści i przedsiębiorcy. Kłopotów ze sfinansowaniem być nie powinno, ale szczególnego impulsu rozwojowego nie należy się spodziewać.

  • Ekonomiści i przedsiębiorcy oceniają pomysły przedstawione w sobotę przez premiera Mateusza Morawieckiego
  • W najbliższym czasie nie powinno być najmniejszych problemów ze sfinansowaniem tych zapowiedzi, kłopoty mogą się zacząć, gdy zacznie się okres dekoniunktury.
  • Z obniżki CIT i składek na ZUS skorzystają jedynie nieliczni przedsiębiorcy. Ale każdą obniżkę podatków należy przyjmować z życzliwością. 

Beneficjenci zaproponowanych podczas konwencji PiS rozwiązań, czyli przedsiębiorcy, przyjmują je z życzliwością, ale bez większego entuzjazmu
Fot. KPRM

Gdy zbliżają się jakieś wybory (samorządowe, parlamentarne) i kolejne rządy zaczynają festiwal zapowiedzi, obietnic i planów rozwojowych, ekonomiści z trwogą łapą za kalkulatory i przeliczają polityczne deklaracje na wytrzymałość budżetu. Z drugiej strony za kalkulatory łapią też potencjalni beneficjenci rządowych propozycji, szacując swoje korzyści. W przypadku sobotnich propozycji przedstawionych przez Mateusza Morawieckiego w obu przypadkach bilans jest skromny, chociaż zadowalający.

Zobacz też:Mateusz Morawiecki: Mniejsze składki CIT i ZUS dla MŚP, nowe oferty socjalne

Ekonomiści nie mają wątpliwości, że w najbliższym czasie nie będzie kłopotów ze sfinansowaniem wszystkich zapowiedzi szefa rządu. – Realizacja tych zapowiedzi może w najgorszym razie pochłonąć kilka miliardów rocznie. Wszystko jednak zależy od tempa realizacji najbardziej kosztownego elementu przedstawionych w sobotę planów, czyli programu dla seniorów Dostępność – na ile lat zostanie rozłożone wydatkowanie tych 23 miliardów złotych – twierdzi Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

Zobacz też: Mateusz Morawiecki: Celem rządu przestawienie gospodarki na tory inwestycji, innowacyjności i eksportu

Przypomnijmy, podczas sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości premier Mateusz Morawiecki przedstawił pakiet propozycji które mają zostać wprowadzone w życie w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Szef rządu zapowiedział m.in. obniżkę CIT z 15 do 9 proc., obniżkę składek na ZUS dla przedsiębiorców osiągających najmniejsze przychody, emerytury dla kobiet, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci, 300 zł wyprawki szkolnej dla każdego dziecka, program rozwoju dróg lokalnych i program dla seniorów, którego koszty rząd szacuje na 23 mld zł.

Ten ostatni program to największa pozycja wydatkowa w sobotnich propozycjach premiera, wyprawki szkolne będą według wstępnych szacunków pochłaniały ok 1,5 mld zł rocznie, fundusz drogowy dla dróg lokalnych to z kolei 5 mld zl, ale ich wydatkowanie będzie rozłożone w czasie. Koszty emerytur dla matek czy obniżek CIT i składek na ZUS są w skali budżetu praktycznie niezauważalne.

- Jest to kwota absolutnie obecnie do udźwignięcia dla budżetu. Nawet jeśli doliczymy do tego koszty obniżenia wieku emerytalnego, które w tym roku pewnie wyniosą ok 9-10 mld zł, to nawet przy wzmożonym procesie inwestycyjnym z wykorzystaniem środków unijnych, a ten szczyt jeszcze jest przed nami, to przy wielkim wysiłku włożonym w poprawę ściągalności podatków i przy dobrej koniunkturze można to wszystko sfinansować. W związku ze wzrostem inwestycji, które mogą sięgnąć nawet 1 proc. PKB, zapewne nieco wzrośnie deficyt. Szacujemy, że deficyt finansów publicznych wzrośnie w tym roku do wciąż bezpiecznego poziomu 2 proc. – twierdzi Piotr Bujak.

- Na razie sprzyja nam dobra koniunktura. Polska gospodarka przeżywa naprawdę bardzo dobry okres. Zresztą skala zapowiedzi premiera jest nieporównywalna z tym, co słyszeliśmy przez ostatnimi wyborami parlamentarnymi. A jednak mimo, że znaczna część tych zapowiedzi została spełniona – np. program 500+ - i wydatki budżetowe znacznie wzrosły to właśnie dzięki dobrej koniunkturze udało nam się obniżyć deficyt finansów publicznych do rekordowo niskich poziomów – twierdzi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP.

- Gdy koniunktura osłabnie, te wydatki, które w znacznym stopniu można je traktować jako sztywne, pozostaną, a możliwości ich sfinansowania będą się kurczyły – twierdzi Kozłowski. - Zawsze jest tak, że po dobrych czasach przychodzą gorsze i trzeba być na to przygotowanym. Mam nadzieję, że w 2019 roku, który będzie rokiem wyborów parlamentarnych, politycy będą wstrzemięźliwi w ogłaszaniu nowych programów znacząco zwiększających wydatki budżetowe – przestrzega Piotr Bujak.

Marek Jakubiak, poseł Kukiz ’15 i przedsiębiorca zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt wszystkich rozbudowanych programów socjalnych. - Obecnie uprawiane rozdawnictwo zniechęca do pracy, a z brakiem rąk do pracy mamy coraz większy problem – mówi Jakubiak. – Wolałbym, żeby przedsiębiorcy dostali prawo wypłacenia jednorazowego dodatku do pensji 300-500 zł pod warunkiem, że ta kwota zostanie zwolniona z ZUS i innych obciążeń – dodaje poseł.

Beneficjenci zaproponowanych podczas konwencji PiS rozwiązań, czyli przedsiębiorcy, przyjmują je z życzliwością, ale bez większego entuzjazmu. I zwracają uwagę na ich ograniczony zakres. Obniżka ma bowiem dotyczyć CIT, a ponad 90 proc. zarejestrowanych firm to jednoosobowa działalność gospodarcza. Ci przedsiębiorcy rozliczają się z fiskusem za pośrednictwem PIT. – Obniżka CIT obejmie jedynie firmy zarejestrowane w firmie spółki prawa handlowego, a więc zdecydowaną mniejszość firm. Próg dochodowy poniżej którego będzie możliwość płacenia niższych podatków jeszcze bardziej ten zakres ograniczy – mówi Łukasz Kozłowski.

- Z poprzedniej obniżki CIT do 15 proc. mogło skorzystać 140 tys. firm, teraz nie będzie to większa grupa. I ulga z tego tytułu będzie bardzo niewielka. Przeciętnie przedsiębiorca zapłaci podatek mniejszy o 57 zł. Taka kwota raczej nie pozwoli przedsiębiorcom wygospodarować środków na inwestycje – twierdzi Jakubiak, dodając, że obniżenie podatków dla najmniejszych firm może być też barierą ich rozwoju. – Wiele firm będzie ograniczało plany rozwojowe, po to by nie przekroczyć progu obrotów, od których będzie się płacić niższy podatek – dodaje poseł.

Piotr Bujak przyznaje: to raczej symboliczny z punktu widzenia budżetu gest, ale w przypadku najmniejszych firm i takie gesty się liczą. - To nie jest podatkowa rewolucja. Koszty tego rozwiązania dla budżetu można szacować raczej na setki milionów, a nie miliardy złotych. Efekt tego w skali makro będzie ograniczony, nie spodziewam się, by ta obniżka podatku wywołała jakiś boom inwestycyjny w sektorze MŚP. Na pewno jest to jednak bardzo pozytywny sygnał dla tego sektora, nawet ten niewielki zastrzyk pieniędzy do MŚP - bo nieco więcej pozostanie ich w firmowych kasach i ulżenie nieco w składkach ZUS dla najmniejszych firm pokazuje, że obecna ekipa rządowa mocno stawia na ten segment przedsiębiorców, zwłaszcza jeżeli te ostatnie zapowiedzi wpiszemy w cały ciąg działań, ułatwień i ulg dla sektora MŚP jakie w ostatnim czasie miały miejsce – dodaje główny ekonomista PKO BP.

Obniżenie składki na ZUS jest zresztą najmniej kontrowersyjnym rozwiązaniem, chociaż tu również eksperci zwracają uwagę na stosunkowo niewielką grupę przedsiębiorców, których obejmą te zmiany. – Oczywiście dla najmniejszych firm może być to znacząca ulga, wiele z nich ze względu na wynikające m.in. ze składek ZUS wysokie koszty stałe, musiały w okresie dekoniunktury zakończyć działalność – mówi główny ekonomista Pracodawców RP.

– System, w którym składka jest niezależna od poziomu przychodów był morderczy dla najmniejszych firm. Dlatego dobrze, ze będzie zmieniony, ale przecież my w zespole wspierania przedsiębiorczości walczymy o to bezskutecznie do dwóch lat. A tu nagle wychodzi premier i eureka! Rząd powinien prowadzić spójną politykę, a nie działać tylko od sondażu do sondażu – irytuje się poseł Jakubiak.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018