UE: liberalizacja energetyki z oporami
Dariusz Ciepiela - 2007-03-19
Komisja Europejska w połowie lutego przegrała ważną bitwę w walce o liberalizację rynku energii. Przeciwko Komisji wystąpiła część koncernów energetycznych oraz rządów państw członkowskich Unii Europejskiej. 15 lutego, podczas posiedzenia unijnej rady energii, w której uczestniczyli przedstawiciele rządów państw członkowskich, zadecydowano, że własnościowe rozdzielenie produkcji i dystrybucji energii nie będzie obowiązujące w krajach wspólnoty.
10 stycznia br. Komisja Europejska przedstawiła tzw. pakiet energetyczny, mający doprowadzić do, jak napisano - nowej rewolucji przemysłowej w Europie. Jednym z elementów rewolucji jest silne dążenie do stworzenia jednolitego, europejskiego i wolnego rynku energii.
W dokumentach Komisji Europejskiej napisano, że konkurencyjny rynek energii obniży koszty ponoszone przez obywateli i przedsiębiorstwa oraz przyczyni się do poprawy efektywności energetycznej i zwiększenia inwestycji, jest przy tym również kluczowy dla właściwego funkcjonowania systemu handlu uprawnieniami do emisji.
Dobrze funkcjonujący i konkurencyjny wewnętrzny rynek energii może zapewnić zwiększenie bezpieczeństwa dostaw. Obecne zasady i środki nie zapewniły realizacji tych celów. Utworzenie europejskiej sieci przesyłowej gazu i energii elektrycznej oraz faktycznie konkurencyjnego rynku wymaga więc dalszych działań.
Głównym celem Komisji jest stworzenie do stycznia 2009 r. pełnego wewnętrznego rynku energii, opartego na wolnej konkurencji i skutecznych regulacjach. Sieć europejska powinna być siecią wspólną. Do realizacji tych celów potrzebnych jest wiele środków, zdaniem Komisji, głównie o charakterze technicznym.
W ocenie KE konieczne są nowe zasady zapobiegania dyskryminacji, np. poprzez wyraźniejsze odróżnienie produkcji energii od jej dystrybucji. Rozważane były dwie opcje podziału (unbundlingu) w celu rozwiązania problemu, przy czym wyraźnie preferowana przez Komisję była opcja unbundlingu własnościowego.
Komisja uznała, że ważne jest również wprowadzenie ogólnoeuropejskich regulacji, chociażby w celu ułatwienia transgranicznego handlu energią. Konieczne jest ustanowienie nowego samodzielnego organu na szczeblu Unii Europejskiej lub przynajmniej europejskiej sieci niezależnych organów regulacyjnych, które powinny należycie uwzględniać europejskie interesy i dysponować odpowiednim wsparciem ze strony Komisji.
KE ocenia, że sieci elektryczne i gazowe stanowią podstawę dobrze prosperującego europejskiego rynku. Dlatego zaproponowano przyspieszenie inwestycji likwidujących ograniczenia przesyłowe, głównie na granicach pomiędzy państwami. Jako najważniejsze określono połączenia energetyczne między Niemcami, Polską a Litwą, przybrzeżne połączenia energii wiatrowej w Europie Północnej, połączenia elektryczne między Hiszpanią i Francją oraz gazociągi z regionu Morza Kaspijskiego do Europy Środkowej.
Dla funkcjonowania rynku bardzo ważna jest, zdaniem Komisji, jego przejrzystość, dlatego konieczne będą nowe przepisy w celu określenia minimalnych wymagań rynkowych, a także wspólnych minimalnych norm bezpieczeństwa sieci. Wszystkie te środki mają przyczynić się, zdaniem Komisji Europejskiej, do zapewnienia wystarczających nowych zdolności wytwórczych.
Komisja zapowiedziała, że zwróci szczególną uwagę na prawa konsumentów. Ma zostać przygotowana karta konsumentów energii zawierająca informacje pozwalające na wybór sprzedawcy i sposobu dostawy, działania na rzecz zmniejszenia formalności administracyjnych w przypadku zmiany sprzedawcy energii oraz zapewniająca ochronę obywateli przed nieuczciwymi praktykami w zakresie sprzedaży. Inicjatywa ta zostanie poparta odpowiednią kampanią informacyjną.
16 winnych państw
Na drodze do liberalizacji rynku energii KE musi mierzyć się z oporem państw członkowskich Unii. W połowie grudnia 2006 r. Komisja wystosowała 26 opinii do 16 państw członkowskich, wytykając im opóźnienia w liberalizacji rynków energii i gazu. To już druga faza postępowania w sprawie naruszenia przepisów dyrektyw z 2003 r. w sprawie otwarcia rynku gazu i energii elektrycznej. Listy otrzymały rządy Niemiec, Austrii, Belgii, Czech, Estonii, Hiszpanii, Francji, Grecji, Irlandii, Włoch, Litwy, Łotwy, Polski, Szwecji, Słowacji i Wielkiej Brytanii. Jedynie Finlandia i Austria - wyłącznie w odniesieniu do gazu - przedstawiły argumenty wystarczające do wstrzymania postępowań wszczętych przeciwko tym państwom.
Komisja zarzuca tym państwom, że wciąż stosowane są regulowane ceny dostaw, głównie w odniesieniu do uprawnionych odbiorców, co blokuje wejście na rynek innym podmiotom i uniemożliwia wolny wybór dostawcy. Niewystarczający jest stopień oddzielenia operatorów sieci od produkcji i dystrybucji, zapewniającego niezależność operatorów sieci i uniemożliwiającego dyskryminację związaną z dostępem do sieci. KE zwróciła uwagę na dyskryminacyjny dostęp do sieci dla stron trzecich, a w szczególności utrzymywanie uprzywilejowanego dostępu do odbiorców tradycyjnie dominujących operatorów. Komisja uznała za niewystarczające kompetencje organów regulujących, zwłaszcza w odniesieniu do dostępu do sieci.
Zastrzeżenia koncernów
Propozycje Komisji Europejskiej spotkały się z mieszaną reakcją koncernów energetycznych.
- Jesteśmy za stworzeniem wspólnego europejskiego rynku energii elektrycznej. W krajach Beneluksu, Francji oraz części Niemiec zaczęliśmy wypracowywać coś, co można określić jako północno-europejski rynek energii. Ceny energii już zaczynają się do siebie zbliżać, różnią się jeszcze ceny szczytowe, ale przyczyną są wąskie gardła w sieci przesyłowej - mówi Alfred Hofman, członek General Management Committee, dyrektor regionalny na Europę Północną i Wschodnią Electrabel. Zdaniem Hofmana, nowy europejski regulator powinien zajmować się kwestiami dotyczącymi handlu międzynarodowego i połączeń transgranicznych.
Electrabel opowiada się przeciwko ustalaniu górnego pułapu cen, choć, zdaniem Alfreda Hofmana, może on funkcjonować jako mechanizm przejściowy. Jest on również przeciwko dyskryminowaniu podmiotów wchodzących na nowe rynki.
- Jesteśmy przekonani co do walorów wolnego rynku, dlatego uważamy, że wewnętrzny rynek energii dla całej Europy jest niezbędny. Dzięki temu gospodarka europejska będzie konkurencyjna, powinna zapewnić trwały wzrost gospodarczy tak, aby móc prowadzić odpowiedzialną politykę w sferze społecznej w Europie - przekonuje Tuomo Hatakka, wiceprezes Vattenfall AB.
Hatakka dodaje, że jeśli chcemy stworzyć regionalne rynki energii, a docelowo rynek europejski, to nie można tego osiągnąć bez silnego systemu regulacji na szczeblu europejskim, szczególnie w kwestiach transgranicznych. Na drodze do jednolitego rynku nie wystarczy zwiększyć przesyłowych zdolności transgranicznych, by to było możliwe niezbędna jest również liberalizacja rynków krajowych.
- Z pewną wątpliwością odnosimy się do kontroli cen na szczeblu europejskim. Naszym zdaniem, ważne jest, by nie powstały takie rozwiązania, które mogą wpłynąć na zredukowanie płynności rynków hurtowych - przestrzega Hattaka.
Wojciech Tabiś, prezes Endesa Polska, zwraca uwagę, że chociaż dużo mówi się o zwiększaniu połączeń transgranicznych, to brakuje działań zwiększających ich liczbę oraz przepustowość. Jego zdaniem, rynek energii ograniczony do kilku państw lub limitów międzynarodowej wymiany energii doprowadzi do bardzo wysokich kosztów wymiany transgranicznej i opłat przesyłowych.
- Jeżeli nie będzie działań Unii Europejskiej i wyodrębnionych funduszy oraz poszerzenia transgranicznych zdolności przesyłowych, to konkurencyjność na rynku energii będzie ograniczana - prognozuje Tabiś.
Podziału własnościowego nie będzie
Najwięcej oporów koncernów energetycznych oraz niektórych rządów wzbudziła propozycja Komisji o unbundlingu własnościowym. Przedstawiciele rządów państw członkowskich już 15 lutego uzgodnili, że nie będzie obowiązku jego wprowadzania. W zupełności ma wystarczyć podział organizacyjny i prawny.
- Unbundling własnościowy nie rozwiąże wszystkich problemów w Europie. Co prawda znikną podejrzenia co do nieuczciwego dostępu do sieci, ale to rozwiązanie automatycznie nie zmobilizuje inwestycji zwiększających przepustowość wąskich gardeł na granicach, ani nie poprawi koordynacji pomiędzy sieciami krajowymi - mówił 5 lutego Tuomo Hatakka.
Jürgen Kroneberg, członek zarządu RWE Energy (właściciela Stoen), zwrócił uwagę, że nawet Komisja Europejska przyznała, że cztery z pięciu państw członkowskich Unii posiadających najgorsze wyniki w obszarze połączeń transgranicznych ma operatorów sieci przesyłowych, w których nastąpił pełny rozdział funkcji właścicielskich. W państwach tych zdolności transgraniczne pozwalają na przesył mniej niż 10 proc. produkowanej energii.
Przeciwko unbundlingowi właścicielskiemu opowiadał się również rząd Polski.
- Dobrym pomysłem jest unbundling prawny i organizacyjny, ale obawiamy się, że unbundling właścicielski może wymuszać prywatyzację, a tego nie chcemy - mówił na początku lutego Piotr Woźniak, minister gospodarki. Jego zdaniem, nie ma dowodów, że rozdział własnościowy przyspiesza wdrażanie zasady TPA (Third Party Acces - zasada dostępu stron trzecich, co oznacza, że obce firmy mają prawo korzystać z sieci dystrybucyjnych).
Porażka Komisji Europejskiej w sporze z koncernami i rządami w sprawie unbundlingu własnościowego nie powinna zaskakiwać. Jest to jednak kolejny dowód, że w Unii Europejskiej nie ma, i długo jeszcze nie będzie, w miarę spójnej polityki energetycznej.
Krzysztof Rozen, partner KPMG, szef Zespołu Energii i Zasobów Naturalnych, wskazuje, że Komisja Europejska propaguje ideę wolnego rynku energii i gazu, politycy lobbują za interesami swoich krajów, a koncerny nie zważając na to, robią swoje - czyli konsolidują się. Rozen przypomina słowa, jakie wypowiedział Wulf Bernotat, prezes E.ON, zdaniem którego w europejskim sektorze energetycznym trwać będzie konsolidacja. Doprowadzi ona zapewne do powstania trzech gigantów, którymi prawdopodobnie będą włoski ENEL, francuski EdF oraz niemiecki E.ON.
Te prognozy zdaje się potwierdzać raport PricewaterhouseCoopers o trans akcjach kapitałowych w sektorze energetycznym w roku 2006. Wartość fuzji i przejęć w Europie miała wtedy wartość 190,6 mld dol. (światowa wartość wyniosła 298,8 mld dol.). Analitycy PwC spodziewają się dalszego wzrostu wartości transakcji, a więc tym samym kontynuacji konsolidacji. Ta tendencja nie powinna dziwić: skoro w Europie mamy zaledwie kilku producentów samochodów, kilka dominujących firm spożywczych i chemicznych (lub też spożywczo-chemicznych), to skoro energia ma być takim samym towarem jak inne, to w sektorze energetycznym również dojdzie do nieuchronnej konsolidacji.
W dokumentach Komisji Europejskiej napisano, że konkurencyjny rynek energii obniży koszty ponoszone przez obywateli i przedsiębiorstwa oraz przyczyni się do poprawy efektywności energetycznej i zwiększenia inwestycji, jest przy tym również kluczowy dla właściwego funkcjonowania systemu handlu uprawnieniami do emisji.
Dobrze funkcjonujący i konkurencyjny wewnętrzny rynek energii może zapewnić zwiększenie bezpieczeństwa dostaw. Obecne zasady i środki nie zapewniły realizacji tych celów. Utworzenie europejskiej sieci przesyłowej gazu i energii elektrycznej oraz faktycznie konkurencyjnego rynku wymaga więc dalszych działań.
Głównym celem Komisji jest stworzenie do stycznia 2009 r. pełnego wewnętrznego rynku energii, opartego na wolnej konkurencji i skutecznych regulacjach. Sieć europejska powinna być siecią wspólną. Do realizacji tych celów potrzebnych jest wiele środków, zdaniem Komisji, głównie o charakterze technicznym.
W ocenie KE konieczne są nowe zasady zapobiegania dyskryminacji, np. poprzez wyraźniejsze odróżnienie produkcji energii od jej dystrybucji. Rozważane były dwie opcje podziału (unbundlingu) w celu rozwiązania problemu, przy czym wyraźnie preferowana przez Komisję była opcja unbundlingu własnościowego.
Komisja uznała, że ważne jest również wprowadzenie ogólnoeuropejskich regulacji, chociażby w celu ułatwienia transgranicznego handlu energią. Konieczne jest ustanowienie nowego samodzielnego organu na szczeblu Unii Europejskiej lub przynajmniej europejskiej sieci niezależnych organów regulacyjnych, które powinny należycie uwzględniać europejskie interesy i dysponować odpowiednim wsparciem ze strony Komisji.
KE ocenia, że sieci elektryczne i gazowe stanowią podstawę dobrze prosperującego europejskiego rynku. Dlatego zaproponowano przyspieszenie inwestycji likwidujących ograniczenia przesyłowe, głównie na granicach pomiędzy państwami. Jako najważniejsze określono połączenia energetyczne między Niemcami, Polską a Litwą, przybrzeżne połączenia energii wiatrowej w Europie Północnej, połączenia elektryczne między Hiszpanią i Francją oraz gazociągi z regionu Morza Kaspijskiego do Europy Środkowej.
Dla funkcjonowania rynku bardzo ważna jest, zdaniem Komisji, jego przejrzystość, dlatego konieczne będą nowe przepisy w celu określenia minimalnych wymagań rynkowych, a także wspólnych minimalnych norm bezpieczeństwa sieci. Wszystkie te środki mają przyczynić się, zdaniem Komisji Europejskiej, do zapewnienia wystarczających nowych zdolności wytwórczych.
Komisja zapowiedziała, że zwróci szczególną uwagę na prawa konsumentów. Ma zostać przygotowana karta konsumentów energii zawierająca informacje pozwalające na wybór sprzedawcy i sposobu dostawy, działania na rzecz zmniejszenia formalności administracyjnych w przypadku zmiany sprzedawcy energii oraz zapewniająca ochronę obywateli przed nieuczciwymi praktykami w zakresie sprzedaży. Inicjatywa ta zostanie poparta odpowiednią kampanią informacyjną.
16 winnych państw
Na drodze do liberalizacji rynku energii KE musi mierzyć się z oporem państw członkowskich Unii. W połowie grudnia 2006 r. Komisja wystosowała 26 opinii do 16 państw członkowskich, wytykając im opóźnienia w liberalizacji rynków energii i gazu. To już druga faza postępowania w sprawie naruszenia przepisów dyrektyw z 2003 r. w sprawie otwarcia rynku gazu i energii elektrycznej. Listy otrzymały rządy Niemiec, Austrii, Belgii, Czech, Estonii, Hiszpanii, Francji, Grecji, Irlandii, Włoch, Litwy, Łotwy, Polski, Szwecji, Słowacji i Wielkiej Brytanii. Jedynie Finlandia i Austria - wyłącznie w odniesieniu do gazu - przedstawiły argumenty wystarczające do wstrzymania postępowań wszczętych przeciwko tym państwom.
Komisja zarzuca tym państwom, że wciąż stosowane są regulowane ceny dostaw, głównie w odniesieniu do uprawnionych odbiorców, co blokuje wejście na rynek innym podmiotom i uniemożliwia wolny wybór dostawcy. Niewystarczający jest stopień oddzielenia operatorów sieci od produkcji i dystrybucji, zapewniającego niezależność operatorów sieci i uniemożliwiającego dyskryminację związaną z dostępem do sieci. KE zwróciła uwagę na dyskryminacyjny dostęp do sieci dla stron trzecich, a w szczególności utrzymywanie uprzywilejowanego dostępu do odbiorców tradycyjnie dominujących operatorów. Komisja uznała za niewystarczające kompetencje organów regulujących, zwłaszcza w odniesieniu do dostępu do sieci.
Zastrzeżenia koncernów
Propozycje Komisji Europejskiej spotkały się z mieszaną reakcją koncernów energetycznych.
- Jesteśmy za stworzeniem wspólnego europejskiego rynku energii elektrycznej. W krajach Beneluksu, Francji oraz części Niemiec zaczęliśmy wypracowywać coś, co można określić jako północno-europejski rynek energii. Ceny energii już zaczynają się do siebie zbliżać, różnią się jeszcze ceny szczytowe, ale przyczyną są wąskie gardła w sieci przesyłowej - mówi Alfred Hofman, członek General Management Committee, dyrektor regionalny na Europę Północną i Wschodnią Electrabel. Zdaniem Hofmana, nowy europejski regulator powinien zajmować się kwestiami dotyczącymi handlu międzynarodowego i połączeń transgranicznych.
Electrabel opowiada się przeciwko ustalaniu górnego pułapu cen, choć, zdaniem Alfreda Hofmana, może on funkcjonować jako mechanizm przejściowy. Jest on również przeciwko dyskryminowaniu podmiotów wchodzących na nowe rynki.
- Jesteśmy przekonani co do walorów wolnego rynku, dlatego uważamy, że wewnętrzny rynek energii dla całej Europy jest niezbędny. Dzięki temu gospodarka europejska będzie konkurencyjna, powinna zapewnić trwały wzrost gospodarczy tak, aby móc prowadzić odpowiedzialną politykę w sferze społecznej w Europie - przekonuje Tuomo Hatakka, wiceprezes Vattenfall AB.
Hatakka dodaje, że jeśli chcemy stworzyć regionalne rynki energii, a docelowo rynek europejski, to nie można tego osiągnąć bez silnego systemu regulacji na szczeblu europejskim, szczególnie w kwestiach transgranicznych. Na drodze do jednolitego rynku nie wystarczy zwiększyć przesyłowych zdolności transgranicznych, by to było możliwe niezbędna jest również liberalizacja rynków krajowych.
- Z pewną wątpliwością odnosimy się do kontroli cen na szczeblu europejskim. Naszym zdaniem, ważne jest, by nie powstały takie rozwiązania, które mogą wpłynąć na zredukowanie płynności rynków hurtowych - przestrzega Hattaka.
Wojciech Tabiś, prezes Endesa Polska, zwraca uwagę, że chociaż dużo mówi się o zwiększaniu połączeń transgranicznych, to brakuje działań zwiększających ich liczbę oraz przepustowość. Jego zdaniem, rynek energii ograniczony do kilku państw lub limitów międzynarodowej wymiany energii doprowadzi do bardzo wysokich kosztów wymiany transgranicznej i opłat przesyłowych.
- Jeżeli nie będzie działań Unii Europejskiej i wyodrębnionych funduszy oraz poszerzenia transgranicznych zdolności przesyłowych, to konkurencyjność na rynku energii będzie ograniczana - prognozuje Tabiś.
Podziału własnościowego nie będzie
Najwięcej oporów koncernów energetycznych oraz niektórych rządów wzbudziła propozycja Komisji o unbundlingu własnościowym. Przedstawiciele rządów państw członkowskich już 15 lutego uzgodnili, że nie będzie obowiązku jego wprowadzania. W zupełności ma wystarczyć podział organizacyjny i prawny.
- Unbundling własnościowy nie rozwiąże wszystkich problemów w Europie. Co prawda znikną podejrzenia co do nieuczciwego dostępu do sieci, ale to rozwiązanie automatycznie nie zmobilizuje inwestycji zwiększających przepustowość wąskich gardeł na granicach, ani nie poprawi koordynacji pomiędzy sieciami krajowymi - mówił 5 lutego Tuomo Hatakka.
Jürgen Kroneberg, członek zarządu RWE Energy (właściciela Stoen), zwrócił uwagę, że nawet Komisja Europejska przyznała, że cztery z pięciu państw członkowskich Unii posiadających najgorsze wyniki w obszarze połączeń transgranicznych ma operatorów sieci przesyłowych, w których nastąpił pełny rozdział funkcji właścicielskich. W państwach tych zdolności transgraniczne pozwalają na przesył mniej niż 10 proc. produkowanej energii.
Przeciwko unbundlingowi właścicielskiemu opowiadał się również rząd Polski.
- Dobrym pomysłem jest unbundling prawny i organizacyjny, ale obawiamy się, że unbundling właścicielski może wymuszać prywatyzację, a tego nie chcemy - mówił na początku lutego Piotr Woźniak, minister gospodarki. Jego zdaniem, nie ma dowodów, że rozdział własnościowy przyspiesza wdrażanie zasady TPA (Third Party Acces - zasada dostępu stron trzecich, co oznacza, że obce firmy mają prawo korzystać z sieci dystrybucyjnych).
Porażka Komisji Europejskiej w sporze z koncernami i rządami w sprawie unbundlingu własnościowego nie powinna zaskakiwać. Jest to jednak kolejny dowód, że w Unii Europejskiej nie ma, i długo jeszcze nie będzie, w miarę spójnej polityki energetycznej.
Krzysztof Rozen, partner KPMG, szef Zespołu Energii i Zasobów Naturalnych, wskazuje, że Komisja Europejska propaguje ideę wolnego rynku energii i gazu, politycy lobbują za interesami swoich krajów, a koncerny nie zważając na to, robią swoje - czyli konsolidują się. Rozen przypomina słowa, jakie wypowiedział Wulf Bernotat, prezes E.ON, zdaniem którego w europejskim sektorze energetycznym trwać będzie konsolidacja. Doprowadzi ona zapewne do powstania trzech gigantów, którymi prawdopodobnie będą włoski ENEL, francuski EdF oraz niemiecki E.ON.
Te prognozy zdaje się potwierdzać raport PricewaterhouseCoopers o trans akcjach kapitałowych w sektorze energetycznym w roku 2006. Wartość fuzji i przejęć w Europie miała wtedy wartość 190,6 mld dol. (światowa wartość wyniosła 298,8 mld dol.). Analitycy PwC spodziewają się dalszego wzrostu wartości transakcji, a więc tym samym kontynuacji konsolidacji. Ta tendencja nie powinna dziwić: skoro w Europie mamy zaledwie kilku producentów samochodów, kilka dominujących firm spożywczych i chemicznych (lub też spożywczo-chemicznych), to skoro energia ma być takim samym towarem jak inne, to w sektorze energetycznym również dojdzie do nieuchronnej konsolidacji.