Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

GetBack zawinił, kłopoty może mieć cała branża

Autor:  wnp.pl (ADAM SOFUŁ)  |  10-05-2018 14:00  |  aktualizacja: 10-05-2018 14:11
Kłopoty GetBack były spowodowane przez błędy w zarządzaniu. Ale upadek tej firmy może odczuć cała branża. I to na kilku płaszczyznach - twierdzi w rozmowie z WNP.PL Krzysztof Borusowski, prezes Best SA.

  • Kłopoty GetBacku nie są powiązane z kondycją polskiej branży windykacyjnej. Problemy tej firmy wynikają z błędów zarządczych - twierdzi Krzysztof Borusowski, prezes Best SA.  
  • Problemy tej firmy może jednak odczuć cała branża. Należy  się liczyć z mniejszą dostępnością finansowania i jego większymi kosztami.
  • Osłabienie sektora windykacji w dłuższym okresie jest jednoznaczne z obciążaniem całej gospodarki poprzez zwiększenie kosztów transakcyjnych.

- Osłabienie sektora windykacji w dłuższym okresie jest jednoznaczne z obciążaniem całej gospodarki - mówi prezes Best SA
Fot. arch.

Czy kłopoty GetBacku mogą zaszkodzić wizerunkowo całej branży windykacyjnej?

- Przede wszystkim należy podkreślić, że obecna sytuacja na rynku i problemy firmy GetBack w żaden sposób nie są powiązane z kondycją branży windykacyjnej w Polsce. Problemy te to suma kilku czynników wynikających ze zbyt agresywnego rozwoju, niewłaściwej polityki finansowej – zwłaszcza w kontekście zarządzania finansowaniem i emisją obligacji, jak również zbyt wygórowanych cen zakupów portfeli. To są jednak błędy typowo zarządcze – nie zaś czynniki, które mają związek z sektorem, w którym działamy. Taka sytuacja mogłaby się wydarzyć w każdej innej branży i spółce. Niemniej znając mechanizmy funkcjonowania rynku, obawiam się, że pewne perturbacje mogą się pojawić i to na kilku płaszczyznach.

Zobacz też: Getback zaliczył mocny zjazd notowań na giełdzie

W waszej branży kluczowy jest dostęp do finansowania. Spodziewa się pan w związku z tym większych trudności w jego pozyskiwaniu?

- Dostęp do finansowania był siłą naszej branży. Zróżnicowany i elastyczny sposób finansowania działalności pozwolił na szybki rozwój polskich firm, które dzisiaj z powodzeniem konkurują na rynkach zagranicznych. Teraz może się to zmienić, gdyż inwestorzy, zarówno indywidualni, jak i instytucjonalni, którzy finansują naszą branżę, mogą ekstrapolować ryzyko GetBacku na wszystkie podmioty. Może dojść do podobnej sytuacji, jaką obserwowaliśmy kilka lat temu w przypadku deweloperów. Upadłości czy kłopoty kilku film deweloperskich przełożyły się na odcięcie całej branży na dobre dwa lata od finansowania poprzez emisję obligacji. Mam nadzieję, że ten skrajnie negatywny scenariusz się nie spełni, ale mimo wszystko należy się liczyć z mniejszą dostępnością finansowania i jego większymi kosztami.

Perturbacje w obszarze finansowania to jednak nie jedyny możliwy negatywny skutek obecnego zamieszania. Obawiamy się też reakcji ustawodawcy. Z obecnej sytuacji mogą zostać wyciągnięte pochopne wnioski. Zresztą otoczenie regulacyjne cały czas się zmienia.

Zobacz też: GetBack: Problemy spółki można było zauważyć wcześniej

Jak?

- Mamy nową ustawę o komornikach, nowy okres przedawnienia długów. Ministerstwo Sprawiedliwości w programie "Sprawiedliwość i bezpieczeństwo" zapowiada dalsze zaostrzenie przepisów dotyczących windykacji, choć negatywne praktyki nieuczciwych firm już w obecnym systemie prawnym można skutecznie eliminować.

Dla biznesu liczy się przede wszystkim stabilność otoczenia prawnego. My przygotowując emisje obligacji, planujemy nasz biznes na 4-5 lat naprzód, bo taki jest termin zapadalności tych papierów. Nie mówię, że nie można zmieniać reguł, ale trzeba dać rynkowi czas na przystosowanie się. Prawo nigdy nie powinno działać wstecz i dla przykładu zgodnie z tą zasadą skrócenie okresu przedawnienia powinno dotyczyć tylko wierzytelności powstałych po wejściu w życie zmienionych przepisów.

Nawiasem mówiąc, tłumaczenie skrócenia okresu przedawnienia wierzytelności, wobec których zapadły już orzeczenia sądów, wygodą i tym, że nie trzeba latami przechowywać wszystkich rachunków, jest chyba nietrafione. Sprawa jest bowiem zasądzona. Temat zamknięty. Ktoś już się takiej sprawie przyjrzał i ocenił te dokumenty, które w momencie rozprawy były dostępne i na tej podstawie podjął decyzję.

Jest jeszcze jeden aspekt - psychologiczny. Uzyskanie przez dłużnika nadmiernej przewagi nad wierzycielem uniemożliwi skuteczną windykację. Naturalną tego konsekwencją będzie rozluźnienie dyscypliny płatniczej. Bo ludzie są bardzo racjonalni – jeśli nie muszą płacić, to nie będą tego robić. A gdy się już raz odpuści spłatę jakiejś raty czy innego zobowiązania, to potem trudniej wrócić do rzetelności. Nie stygmatyzuję – chcę tylko pokazać pewne zjawisko. Skoro pewna część populacji jest obyta z nieregulowaniem należności, to każde nagłośnione kłopoty wierzycieli powodują naturalne pojawienie się pokusy, by znowu nie zapłacić.

Czytaj także: Jest stanowisko sądu w sprawie restrukturyzacji GetBack

To znaczy, że kłopoty branży windykacyjnej mogą mieć przełożenie na kondycję całej gospodarki?

- Oczywiście. Sektor windykacyjny w słabszej kondycji nie będzie mógł już kupować i obsługiwać portfeli wierzytelności w takiej skali i na takich warunkach jak dotychczas. Odczują to również wierzyciele pierwotni. Wszak osoby, które zainwestowały w obligacje GetBack, to też wierzyciele. Wszyscy zgadzamy się, że mają prawo do dochodzenia swoich roszczeń. Podobne prawo powinni mieć klienci banków, którzy wyższymi opłatami za usługi pokrywają wyłudzone lub niespłacone kredyty i pożyczki. Dostawcy usług, którzy nie otrzymali za nie umówionej zapłaty. Członkowie spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych opłacający czynsze i remonty za niepłacących sąsiadów. Rodzice wychowujący samotnie dzieci nie otrzymujący zasądzonych alimentów. Oni wszyscy są wierzycielami.

Konkludując, osłabienie sektora windykacji w dłuższym okresie jest jednoznaczne z obciążaniem całej gospodarki poprzez zwiększenie kosztów transakcyjnych. Do tego to się wszystko sprowadza. Jeżeli ktoś nie płaci, to musi zapłacić ten, który uczciwie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. W systemie gospodarczym nie ma innych pieniędzy niż pieniądze klientów, konsumentów czy podatników. Na koniec dnia "pan płaci, pani płaci, my płacimy. Społeczeństwo. To są nasze pieniądze, proszę pana".

To jak uniknąć takich perturbacji, jakie może wywołać sprawa GetBacku? Ściślejszy nadzór?

- W prasie pojawiały się już doniesienia, że nasza branża jest nieuregulowana i nienadzorowana. Nie do końca jest to zgodne z prawdą.

Podlegamy nadzorowi na trzech płaszczyznach - jako spółki giełdowe, poprzez działalność TFI i poprzez licencje, które uzyskujemy na obsługę funduszy sekurytyzacyjnych. Nie będzie przesadą, jeżeli powiem, że jesteśmy regulowani podobnie jak sektor bankowy. Jako spółki publiczne realizujemy wszystkie wynikające z tego obowiązki informacyjne, takie jak publikacja komunikatów, raportów okresowych czy prospektów emisyjnych. TFI zarządzające funduszami sekurytyzacyjnymi podlegają jeszcze ściślejszemu reżimowi kontrolnemu. Liczba sprawozdań, które musi generować TFI, jest zbliżona do tego, co jest raportowane w bankach. I trzeci element – każda z firm, łącznie z tą, która obecnie przeżywa duże kłopoty, posiada licencje KNF na obsługę wierzytelności w funduszach sekurytyzacyjnych. Tę licencję nadzorca praktycznie w każdej chwili może zawiesić lub cofnąć.

Silniejsze regulacje nie są zatem potrzebne?

- Nadmierne regulacje dają inwestorom złudne poczucie bezpieczeństwa. Rolą KNF nie jest weryfikacja modeli biznesowych ani podejmowanie decyzji inwestycyjnych. KNF nadzoruje zakres i rzetelność ujawnianych przez dany podmiot informacji.

Nadmiar regulacji można zrównoważyć, edukując ekonomicznie społeczeństwo. Z działalnością gospodarczą zawsze wiąże się ryzyko, większe lub mniejsze. A za ryzyko się płaci i stąd na przykład różna wysokość odsetek płaconych za podobne instrumenty emitowane przez różne podmioty. Osoby, którym produkty finansowe są oferowane, powinny mieć świadomość, że tam, gdzie można więcej zyskać, można też więcej stracić.

Co może stać się z portfelami wierzytelności GetBack, zakładając oczywiście, że tej firmy nie da się już uratować?

- Należy działać szybko. Czas jest kluczowy. Portfele wierzytelności w żadnym momencie nie mogą być pozbawione obsługi. Mają bowiem to do siebie, że każda wzmianka o kłopotach finansowych wierzyciela automatycznie powoduje spadek ich spłacalności. Przywrócenie wartości tych portfeli jest niesłychanie trudne, zarówno ze względu na czas, jak i koszty. A skoro tak, to znaczy, że wartość tych portfeli z każdym dniem może zacząć gwałtownie spadać.

Jakieś wnioski?

- Niezależnie od rozwoju tej sytuacji wierzę, że wszyscy uczestnicy rynku kapitałowego wyciągną mądre wnioski na przyszłość – aby takie przypadki nie powtarzały się. Przede wszystkim chodzi o podstawy decyzji inwestycyjnych – czyli rzetelną analizę fundamentów spółki, a nie wiarę w pięknie opowiadane strategie rozwoju. Innymi słowy: nie wszystko złoto, co się świeci.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018