Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Prezes Azotów ma problem. 50 tys. zł to zbyt dużo?

Autor:  wnp.pl (Dariusz Malinowski)  |  10-05-2018 13:52
Wojciecha Wardacki, prezes Azotów, ma problem. Pod bramą wjazdową wchodzących w skład Grupy Azoty zakładów w Puławach związkowcy zorganizowali pikietę. Ich zdaniem w spółce zaczynają panować „bizantyjskie obyczaje”. Chodzi o plany utworzenia nowego departamentu handlu nawozami, którego szefowie mają sporo zarabiać - nawet 50 tys. zł miesięcznie.

  • Według działaczy, w nowym departamencie będą zbyt wysokie zarobki.
  • Związkowcy zapowiadają kolejne pikiety, jeśli zarząd Azotów się nie wycofa.
  • Szefostwo Puław uspokaja, że nikt jeszcze nie został zatrudniony.

Puławy to największy producent nawozów w kraju.
Fot. mat. pras.

O co chodzi w sporze? Zdaniem związkowców, zarobki dyrektorów będą tak wysokie, że złamią zasady obowiązujące w Zakładach Azotowych. O jakie pieniądze chodzi? - Nikt nie neguje potrzeby powstania departamentu – mówi nam przewodniczący Sławomir Wręga, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego. - Inną jednak rzeczą są zasady na jakich ma on funkcjonować – dodaje nasz rozmówca.

Jak zauważa większość osób w nowym departamencie ma być zatrudnionych na etatach dyrektorskich.

- Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy przewiduje wynagrodzenie dla takich pracowników do 25 tys. zł miesięcznie. Z premią i dodatkami może to sięgnąć około 40 tys. W tej sytuacji zastanawiające jest dlaczego z tymi osobami mają być podpisane umowy menadżerskie. Wydaje nam się, że dzięki temu pensje pracowników nowego departamentu mogą być jeszcze wyższe – dodaje Wręga. – Mogą nawet przekroczyć 50 tys. zł miesięcznie – zastanawia się związkowiec.

Trudny kwartał Azotów: Wyniki Azotów pod presją dużej konkurencji i złej pogody

Działacze zapowiadają, że jeżeli prezes Grupy Azoty Wojciech Wardacki nie wycofa się z planów takich wynagrodzeń dla pracowników nowej jednostki wówczas planowane są kolejne pikiety.

Następna miałaby mieć miejsce przed siedzibą Grupy Azoty w Tarnowie, a kolejne przed Ministerstwem Rozwoju (pełni obowiązki właścicielskie wobec Azotów). Jeśli i ta nie dałaby efektów, wówczas „do skutku” ma funkcjonować pikieta przed siedzibą premiera.

Wręga jednak ma nadzieję, że do tego nie dojdzie, sam zarząd Azotów według działaczy jest bowiem podzielony. Kontrakty menadżerskie przeszły ponoć stosunkiem głosów 3 do 2.

O ocenę całej sytuacji poprosiliśmy Grupę Azoty. Ta odesłała nas do Puław.

 - Departament Korporacyjny Segmentu AGRO będzie zupełnie nową jednostką w skali Grupy Azoty, dlatego wymaga nowych, odrębnych regulacji. Obecnie trwa doprecyzowywanie zakresu działania departamentu – opracowywane są m.in. pełnomocnictwa i regulaminy – poinformował nas Michał Mulawa, rzecznik puławskiej spółki.

Departament to efekt umowy z 12 lutego obecnego roku. Cztery kluczowe spółki Grupy Azoty z: Kędzierzyna, Polic, Puław i Tarnowa podpisały „Umowę o współdziałaniu”, na mocy której mają zacieśnić współpracę m.in. w obszarze handlu nawozami. Umowa ta ma pozwolić Grupie na wykorzystanie synergii i wzmocnienie pozycji poprzez zintegrowane zarządzenie obszarem handlu.

Zakłada się, że now ajednostka będzie liczyła 28 osób. Będą to dotychczasowi pracownicy poszczególnych spółek Grupy Azoty, odpowiedzialni za realizację zadań w poszczególnych obszarach np. handlu nawozami w kraju, czy handlu nawozami w eksporcie.  Pracownicy Departamentu będą zatrudnieni w Puławach, a poszczególne spółki Grupy Azoty będą partycypować w kosztach funkcjonowania Departamentu.

- Obecnie trwają prace nad zasadami zatrudniania i wynagradzania pracowników nowego Departamentu. Zarząd Grupy Azoty Puław do dziś nie powołał i nie zatrudnił pracowników w tej jednostce organizacyjnej – podkreśla Mulawa.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018