Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Rynek automotive potrzebuje międzynarodowego ujednolicenia standardów

Autor:  WNP.PL (PIM)  |  12-06-2018 06:01  |  aktualizacja: 12-06-2018 06:17
W ubiegłym roku eksport polskiej branży automotive wzrósł o jedną dziesiątą. Mógłby więcej, gdyby nie bariery handlowe. Według raportu przygotowanego przez Bank DNB i PwC zniesienie tylko jednej czwartej pozataryfowych barier handlowych zwiększyłoby europejski eksport przemysłu samochodowego poza Unię o 42 proc.

  • Harmonizacja przepisów technicznych na największych rynkach może w istotny sposób wpłynąć na rozwój tego sektora w całej Unii Europejskiej.
  • W minionym roku eksport przemysłu motoryzacyjnego z Polski osiągnął najwyższy wynik w dotychczasowej historii tego sektora: 25,22 mld euro.
  • Branża produkcji samochodów i części odpowiada za niemal 11 proc. produkcji przetwórczej bezpośrednio, a pośrednio też poprzez zamówienia w branżach metalowej i elektrycznej.
  • Branża motoryzacyjna to największy sektor gospodarki na świecie. Według danych Międzynarodowej Organizacji Producentów Pojazdów Samochodowych (OICA), gdyby wszyscy producenci aut stworzyli jedno państwo, byłaby to szósta największa gospodarka świata.

Branża produkcji samochodów i części odpowiada bezpośrednio za niemal 11 proc. produkcji przetwórczej
Fot. Materiały prasowe

Według twórców raportu "Kierunki 2018. Ingerencja państwa w wybranych sektorach gospodarki – skala i warunki sukcesu" przygotowanego przez Bank DNB i PwC rynek motoryzacyjny podlega relatywnie niewielkiej skali interwencji regulacyjnej państwa. Na kształtowanie się zachowań podmiotów w branży bardzo silnie wpływają regulacje związane z homologacją części czy też przepisy środowiskowe. Istotnym wyzwaniem dla producentów pojazdów są różnice w wymaganiach regulacyjnych pomiędzy największymi rynkami motoryzacyjnymi - przede wszystkim pomiędzy Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. Dotyczą one m.in. regulacji technicznych. W praktyce oznacza to konieczność zindywidualizowania produkcji w zależności od rynku i obowiązujących na nim wymagań technicznych. – Przede wszystkim podnosi to koszty produkcji i obniża potencjalne możliwości wymiany handlowej. W tak zglobalizowanej branży jak motoryzacja koszty braku harmonizacji na poziomie międzynarodowym muszą być znaczące. Brak jednolitych standardów uniemożliwia pełną optymalizację łańcuchów wartości – mówi Olga Plewicka, ekspert ds. sektora motoryzacyjnego DNB Bank Polska.

Według wyliczeń wykonanych przez Komisję Europejską zniesienie tylko 25 proc. pozataryfowych barier handlowych (non-tariff trade barriers - NTB) zwiększyłoby europejski eksport przemysłu samochodowego poza Unię Europejską o 42 proc., a import o 43. proc. – Ewentualna harmonizacja przepisów technicznych na największych rynkach może w istotny sposób wpłynąć na rozwój tego sektora w całej Unii Europejskiej, w tym także branżę motoryzacyjną Polsce – podsumowuje Olga Plewicka.

Branża motoryzacyjna to największy sektor gospodarki na świecie. Według danych Międzynarodowej Organizacji Producentów Pojazdów Samochodowych (OICA), gdyby wszyscy producenci aut stworzyli jedno państwo, byłaby to szósta największa gospodarka świata. Z raportu wynika, że potencjał rozwojowy firm motoryzacyjnych, w tym również działających w Polsce, jest ograniczony przez obowiązywanie w Europie i Stanach Zjednoczonych równoległych systemów prawnych z różnymi regulacjami technicznymi, np. dotyczących homologacji.

Czytaj także: Motoryzacja, przemysł kosmiczny, farmaceutyczny najlepiej wdrażają Industry 4.0

W minionym roku eksport przemysłu motoryzacyjnego z Polski osiągnął poziom 25,22 mld euro, czyli o 9,75 proc. więcej (+2,24 mld euro) niż w 2016 roku. To najwyższy wynik w dotychczasowej historii tego sektora. Najważniejszym zagranicznym partnerem są Niemcy (30,1 proc.), do których eksport był o 9,2 proc. wyższy niż przed rokiem. Kolejne miejsca należą do Włoch (8,44 proc. udziału) oraz Czech (8,44 proc.). – Utrzymujący się wzrost popytu na samochody w strefie euro sprzyjał polskim eksporterom części motoryzacyjnych, które stanowią prawie 60 proc. wartości eksportu branży motoryzacyjnej w Polsce – mówi Olga Plewicka. Teraz ta tendencja może się zmienić.

Przemysł motoryzacyjny w Polsce jest silnie powiązany z koniunkturą w krajach Unii Europejskiej. Tymczasem jak wskazują najnowsze dane, produkcja w branży motoryzacyjnej w Europie w ostatnich miesiącach zwolniła. Z szacunków Spot Data wynika, że w marcu produkcja w tej branży w Polsce spadła o 3,3 proc. rok do roku, a średnia trzymiesięczna dynamika była ujemna po raz pierwszy od trzech lat. Tymczasem branża produkcji samochodów i części jest jedną z największych w polskim przemyśle – odpowiada za niemal 11 proc. produkcji przetwórczej bezpośrednio, a poprzez zamówienia w branżach metalowej i elektrycznej za jeszcze dużo większą część.

Czytaj także: Części ciągną polski eksport motoryzacyjny

Przemysł motoryzacyjny to jedna z najważniejszych branż na świecie, więc jego sytuacja jest często istotnym elementem kształtującym sytuację gospodarczą, a nawet polityczną. Z tych względów państwa takie jak Francja czy Niemcy starają się zachować istotne udziały w rodzimych koncernach produkujących samochody, współdecydować o kierunku ich rozwoju, a przynajmniej mieć wgląd w plany zarządów i długookresowe strategie. W przypadku polskiego rynku motoryzacyjnego rząd ma śladowy udział w kilku wybranych spółkach zajmujących się produkcją podzespołów – ich rynkowe znaczenie jest bardzo ograniczone. Jednocześnie, jak wynika z analizy DNB i PwC, jest to rynek o ograniczonej własności państwa. Średni udział państwa w sektorze motoryzacyjnym w Polsce wynosi 2,13 proc. Z kolei we Francji jest to 3,4 proc., a w Niemczech 0,8 proc. Może to wynikać z faktu, że państwa angażują się kapitałowo na ogół jedynie w największe spółki produkujące samochody, a cały rynek składa się z bardzo wielu podmiotów o różnej wielkości, co w efekcie sprawa, że udział skarbu państwa okazuje się niski. – Ważne jest również to, że rynek produkcji motoryzacyjnej w Polsce zdominowany jest przez globalnych graczy. Wszystkie największe inwestycje poczynione w ostatnich latach w tym sektorze pochodzą od inwestorów zagranicznych – mówi Olga Plewicka.

Według PWC w Polsce głębokość regulacji w branży motoryzacyjnej sięga 11 proc. To niewiele. W Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii i Norwegii wynosi ona po 19 proc., a w Stanach Zjednoczonych sięga nawet 22 proc. W innych branżach jest ona jednak w Polsce wielokrotnie wyższa. Stopień zaangażowania państwa w polską gospodarkę w ostatnim okresie wzrasta, co nie jest tak wyraźnie obserwowane w pozostałych analizowanych państwach. Analizy PWC wskazują jednak, że nie przekłada się to na większą skalę działalności polskich przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej, farmaceutycznej czy handlowej, a w polityce gospodarczej brak jest wyraźnych rozwiązań, które mogłyby to zmienić. - Głębokość regulacji w poszczególnych krajach ma ograniczony wpływ na wyniki branż. Wynika to między innymi z ponadnarodowego charakteru rynków i łańcuchów dostaw, a także globalnego charakteru sporej części regulacji – tłumaczy Jacek Socha, wiceprezes PWC.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018