Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

Henryk Kaliś: firmy płacą w Polsce za prąd nawet 50 proc. więcej niż w Niemczech

Autor:  Dariusz Ciepiela  |  13-06-2018 10:00  |  aktualizacja: 13-06-2018 10:13
Jeśli w Polsce nie pojawi się system rekompensat przy zakupie energii elektrycznej, który będzie równoważył koszty uprawnień do emisji CO2 w cenie energii, to większość dużych firm produkcyjnych będzie musiała zamknąć swoją działalność - ostrzega Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu (FOEEiG) oraz Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii (IEPiOE).
  • W Niemczech koszty związane z polityką energetyczną, fiskalną i klimatyczną pokrywają odbiorcy indywidualni. W Polsce, niestety, wszyscy solidarnie płacimy większość tych składników kosztowych.
  • Reforma europejskiego systemu handlu emisjami (EU ETS) doprowadzi firmy energochłonne do katastrofy. 
  • Wprowadzenie rynku mocy doprowadzi do wzrostu kosztów dla odbiorców przemysłowych od 30 do nawet 60 zł na MWh.

Jakie są różnice w cenach energii elektrycznej dla odbiorców przemysłowych w Polsce i Niemczech?

- W przypadku największych odbiorców przemysłowych, zużywających blisko 1 TWh energii rocznie, koszt zakupu energii, włączając w to koszt energii czarnej (niewytworzonej ani ze źródeł odnawialnych, ani w kogeneracji z ciepłem - red.), koszty regulacyjne oraz innego rodzaju narzuty na cenę energii są od 30 do nawet 50 proc. wyższe w Polsce niż w Niemczech. To wynika z faktu, że koszty związane z polityką energetyczną, fiskalną i klimatyczną w Niemczech pokrywają odbiorcy indywidualni. W Polsce, niestety, wszyscy solidarnie płacimy większość tych składników kosztowych.

Jakie będą koszty dla odbiorców przemysłowych wynikające z rynku mocy?

- Szacujemy, że to może być od ponad 30 do nawet 60 zł na MWh. To oczywiście zależy od tego, jak będę sparametryzowane aukcje, o jakich wolumenach będziemy mówić. Na pewno nie będzie to mniej niż 30 zł na MWh.

Jak na wzrost kosztów energii przełoży się reforma europejskiego systemu handlu emisjami (EU ETS)?

- Tu mamy do czynienia z katastrofą. Już w tej chwili koszty uprawnień do emisji CO2 są na poziomie ok. 14 euro za tonę, czyli osiągnęły poziom planowany na koniec roku 2019. Zgodnie z prognozami do końca roku 2030 możemy zobaczyć cenę 30 euro za tonę. To oznacza co najmniej podwojenie kosztu zmiennego produkcji energii elektrycznej i pewnie to się przełoży na ceny energii. To nie byłoby najgorsze, ponieważ jesteśmy w stanie zapłacić każdą cenę za energię. Problem polega na tym, że tego typu kosztów nie będzie w innych krajach. Niemcy nie wprowadzili rynku mocy, a jeśli chodzi o ETS, to wprowadzili narzędzie pozwalające ten koszt redukować odbiorcom energochłonnym poprzez system rekompensat.

Polscy odbiorcy energochłonni postulują wprowadzenie podobnych rekompensat. Jak na ten pomysł zapatruje się rząd?

- Od 2011 roku permanentnie staramy się przekonać, że mechanizm rekompensat powinien zostać wprowadzony. Niestety trudno nam znaleźć zrozumienie. Mam nadzieję, że sytuacja, z którą w tej chwili mamy do czynienia, spowoduje, iż polski rząd zareaguje w jedyny możliwy sposób. Jeśli nie pojawi się system rekompensat, który będzie równoważył koszty uprawnień do emisji CO2 w cenie energii, to większość dużych firm produkcyjnych będzie musiała zamknąć swoją działalność.

Przemysł energochłonny w Polsce to 12 proc. dochodów z podatków, 10 proc. polskiego PKB oraz 8 proc. zatrudnionych, czyli około 1,3 mln Polaków.

Czytaj więcej: Przyszłość 1,3 mln Polaków pod znakiem zapytania. Wszystko przez drogi prąd
Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018