Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018

PKN Orlen ucieka od atomu w petrochemię?

Autor:  wnp.pl (Piotr Apanowicz)  |  13-06-2018 15:46  |  aktualizacja: 13-06-2018 17:04
Ogłoszony właśnie największy w historii PKN Orlen program inwestycyjny w segmencie petrochemii, o wartości 8,3 mld zł w ciągu pięciu lat, to wyraźny sygnał, że Orlen nie chce być zmuszony do inwestowania w elektrownię atomową - twierdzą anonimowo eksperci rynkowi.

  • Część obserwatorów rynku jest zdania, że nieoficjalnym celem ogłoszenia przez PKN Orlen historycznego programu inwestycyjnego w segmencie petrochemii jest chęć uniknięcia finansowania elektrowni atomowej.
  • Prezes Daniel Obajtek podkreśla, że kluczowe inwestycje Orlenu to przejęcie Lotosu, rozbudowa petrochemii oraz potencjalne wejście w farmy wiatrowe na Bałtyku.
  • Plan płockiego koncernu krytykuje opozycja, której przedstawiciele obawiają się, że tak kosztowne inwestycje będą wymagały podwyżek cen paliw.

Czy plany Orlenu w segmencie petrochemii można łączyć z niechęcią do finansowania elektrowni atomowej?
Fot. PTWP (Paweł Pawłowski)

- Premier Mateusz Morawiecki przyjął tę inwestycję z dużym zadowoleniem, zresztą premier zawsze mówi, że powinniśmy realizować inwestycje na terenie kraju i wykorzystywać nasz potencjał. Ta inwestycja wpisuje się w Strategię Odpowiedzialnego Rozwoju - zapewnił Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen.

Generalny ton nieoficjalnych komentarzy ekspertów po ogłoszeniu tych planów jest jednak taki, że PKN Orlen chce w ten sposób "uwolnić się" od konieczności partycypowania w projekcie budowy elektrowni atomowej. Miałby o tym świadczyć m.in. fakt, że koncern poinformował o tych planach już teraz, zamiast poczekać kilka miesięcy na zaplanowaną na jesień tego roku publikację zaktualizowanej strategii spółki.

Piotr Kearney, dyrektor wykonawczy PKN Orlen ds. strategii nie ukrywa, że program rozwoju petrochemii będzie jedną z kluczowych części tego dokumentu.

Prezes Obajtek zapytany wprost o energetykę jądrową odpowiada, że kluczowe inwestycje Orlenu to przejęcie Lotosu, rozbudowa petrochemii oraz potencjalne wejście w farmy wiatrowe na Bałtyku.

Czytaj też Orlen stawia na petrochemię. Gigantyczne plany inwestycyjne.

- Nie znam szczegółów planowanych przez PKN Orlen inwestycji w petrochemię, ale jeśli rzeczywiście jest to próba ucieczki przed atomem, to akurat bardzo dobrze, bo na petrochemii Orlen się zna, a na energetyce atomowej nie - powiedział nam Robert Gwiazdowski, prawnik i komentator gospodarczy.

Według niego drugi aspekt to kwestia zbilansowania produkcji. - Pytanie jak się mają plany petrochemiczne PKN Orlen do inwestycji Grupy Azoty w Policach, która również ma kosztować olbrzymie pieniądze. Ciekaw jestem, czy spółki kontrolowane przez tego samego właściciela w ogóle rozmawiają ze sobą na ten temat; czy nie grozi nam na przykład sytuacja, że zaczną ze sobą konkurować o dostęp do surowców dla tych instalacji - zwraca uwagę ekspert.

Decyzję krytykuje sejmowa opozycja. Jak powiedział w rozmowie z WNP.PL Andrzej Czerwiński, poseł PO, były minister skarbu państwa, to co wychodzi spod pióra prezesa Daniela Obajtka jest na tyle niewiarygodne, że trudno o tym dyskutować jak o poważnym programie. - Prezes Obajtek, jak sam mówi, podejmuje decyzje odważne, ale nie zawsze w przemyślany sposób. Jest dla mnie oczywiste, że aby rozwijać firmę pokroju PKN Orlen, trzeba być ekspansywnym na rynek europejski i na tym bym się skupił. W tym programie nie widzę ruchów, które by to umożliwiały. Zapowiada się za to kumulacja nakładów, które Orlen będzie musiał ściągnąć z naszego rynku poprzez wzrost cen paliw - ocenia poseł Czerwiński.

Szef Orlenu zapewnił, że plany spółki są "kompatybilne" z realizowanym przez Grupę Lotos projektem EFRA. Nie do końca wiadomo jednak w jaki sposób, skoro zdecydowana większość produktów powstających w instalacjach kompleksu EFRA to gotowe paliwa, a nie półprodukty, które można by wykorzystać jako wsad w instalacjach petrochemicznych.

Daniel Obajtek przekonuje jednak, że przejęcie Lotosu wpisuje się w projekt rozwoju petrochemii, bo Lotos dysponuje wyłącznie rafinerią i składniki poprodukcyjne, które mogą być wsadem do instalacji petrochemicznych, po prostu sprzedaje za granicę. - Te aktywa są nam potrzebne również po to, żebyśmy mieli wkład do przemysłu petrochemicznego - mówi.

- Duży wzrost zapotrzebowania na surowiec do produkcji ze strony polskich przetwórców tworzyw sztucznych powoduje, że Polska importuje duże ilości polimerów, a ujemne saldo wymiany handlowej z zagranicą pogłębia się i w roku 2017 wyniosło 2,2 mln ton. Należy pozytywnie patrzeć na każdą inwestycję, która może wpłynąć na zwiększenie krajowej produkcji tworzyw sztucznych - komentuje Kazimierz Borkowski, dyrektor organizacji PlasticsEurope Polska.

Czytaj również Prezes Orlenu Daniel Obajtek z wizytą w Możejkach.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2018