Prof. Andrzej Barczak: górnictwo nadal tkwi w socjalizmie!
wnp.pl (Jerzy Dudała) - 14-01-2008 11:26
W górnictwie jest zarządzanie polityczne, a potrzebne tej branży jest zarządzanie biznesowe - mówi dla wnp.pl prof. Andrzej Barczak z katowickiej Akademii Ekonomicznej, którego niedawno odwołano z funkcji członka rady nadzorczej KW SA
Niedawno, bo 9 stycznia, został Pan odwołany z funkcji członka rady nadzorczej Kompanii Węglowej. Jak Pan ocenia to pańskie odwołanie?
- Dobrze, będę miał teraz więcej czasu. Wiadomo przecież, że "łaska pańska na pstrym koniu jeździ". Sądzę, że za dużo jest tych zmian personalnych w górnictwie. Tu nie chodzi o moją osobę, ale o to, że w tej branży częste zmiany wiceministrów odpowiedzialnych za górnictwo oznaczają równie częste roszady kadrowe w spółkach węglowych. Przez to trudno realizować strategię dla całej branży i poszczególnych spółek. Ale cóż, te zmiany personalne, to sprawa właściciela.
Jak ocenia Pan obecną sytuację Kompanii Węglowej?
- Kompania, jak powszechnie wiadomo, ma olbrzymie trudności finansowe. Ostatni strajk ostrzegawczy tylko te trudności pogłębił. Kompania Węglowa ma nadzieje na to, że 2008 rok zakończy na małym plusie. Jednak ja w to nie wierzę.
Wystarczy, że wystąpią jakieś nieprzewidziane zdarzenia o charakterze górniczo-geologicznym. Przyroda jest nieobliczalna.
W górnictwie jest zarządzanie polityczne, a potrzebne tej branży jest zarządzanie biznesowe. Długo już żyję na Górnym Śląsku i od lat obserwuję górnictwo węgla kamiennego. Przykładowo wysokość płac powinna być uzależniona od wydajności pracy. A w górnictwie tak nie jest. Wszyscy chcą, by pensje szły w górę dla każdego po równo. Górnictwo tkwi w socjalizmie, jest nadal wiele socjalizmu w tej branży.
Jak się Pan zapatruje na roszady kadrowe wiceministra gospodarki Eugeniusza Postolskiego?
- Uważam, że on nie powinien tego robić. Widać wiceminister Postolski ma jakiś plan, ale nie mówi, jaki ten plan jest. On milczy, w ogóle się nie wypowiada.
Zarząd Kompanii Węglowej zdołał się porozumieć trzeciego stycznia ze związkami w sprawie podwyżki płac. Dzięki temu średnio o 600-650 zł brutto wzrosną w roku 2008 wynagrodzenia w Kompanii. Jak ocenia Pan zawarte trzeciego stycznia porozumienie?
- To niedobre porozumienie. Nie jestem przekonany, czy Kompania Węglowa ma tyle pieniędzy, aby sobie pozwolić na taką podwyżkę.
Górnikom należało podnieść płace. Jednak pozostaje pytanie o wysokość tych podwyżek. Teraz jedyna nadzieja Kompanii Węglowej tkwi w podwyżkach cen węgla. Dlatego, że nie oczekiwałbym zwiększenia efektywności i wydajności. Natomiast po podwyżkach cen węgla wzrosną też ceny energii elektrycznej. Za te podwyżki zapłacą odbiorcy.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
- Dobrze, będę miał teraz więcej czasu. Wiadomo przecież, że "łaska pańska na pstrym koniu jeździ". Sądzę, że za dużo jest tych zmian personalnych w górnictwie. Tu nie chodzi o moją osobę, ale o to, że w tej branży częste zmiany wiceministrów odpowiedzialnych za górnictwo oznaczają równie częste roszady kadrowe w spółkach węglowych. Przez to trudno realizować strategię dla całej branży i poszczególnych spółek. Ale cóż, te zmiany personalne, to sprawa właściciela.
Jak ocenia Pan obecną sytuację Kompanii Węglowej?
- Kompania, jak powszechnie wiadomo, ma olbrzymie trudności finansowe. Ostatni strajk ostrzegawczy tylko te trudności pogłębił. Kompania Węglowa ma nadzieje na to, że 2008 rok zakończy na małym plusie. Jednak ja w to nie wierzę.
Wystarczy, że wystąpią jakieś nieprzewidziane zdarzenia o charakterze górniczo-geologicznym. Przyroda jest nieobliczalna.
W górnictwie jest zarządzanie polityczne, a potrzebne tej branży jest zarządzanie biznesowe. Długo już żyję na Górnym Śląsku i od lat obserwuję górnictwo węgla kamiennego. Przykładowo wysokość płac powinna być uzależniona od wydajności pracy. A w górnictwie tak nie jest. Wszyscy chcą, by pensje szły w górę dla każdego po równo. Górnictwo tkwi w socjalizmie, jest nadal wiele socjalizmu w tej branży.
Jak się Pan zapatruje na roszady kadrowe wiceministra gospodarki Eugeniusza Postolskiego?
- Uważam, że on nie powinien tego robić. Widać wiceminister Postolski ma jakiś plan, ale nie mówi, jaki ten plan jest. On milczy, w ogóle się nie wypowiada.
Zarząd Kompanii Węglowej zdołał się porozumieć trzeciego stycznia ze związkami w sprawie podwyżki płac. Dzięki temu średnio o 600-650 zł brutto wzrosną w roku 2008 wynagrodzenia w Kompanii. Jak ocenia Pan zawarte trzeciego stycznia porozumienie?
- To niedobre porozumienie. Nie jestem przekonany, czy Kompania Węglowa ma tyle pieniędzy, aby sobie pozwolić na taką podwyżkę.
Górnikom należało podnieść płace. Jednak pozostaje pytanie o wysokość tych podwyżek. Teraz jedyna nadzieja Kompanii Węglowej tkwi w podwyżkach cen węgla. Dlatego, że nie oczekiwałbym zwiększenia efektywności i wydajności. Natomiast po podwyżkach cen węgla wzrosną też ceny energii elektrycznej. Za te podwyżki zapłacą odbiorcy.
Rozmawiał: Jerzy Dudała