Polityka energetyczna: długa lista zarzutów

Dariusz Ciepiela - 2007-12-06
Termin konsultacji społecznych projektu "Polityki energetycznej Polski do roku 2030" minął 12 października. Ministerstwo Gospodarki na podstawie przedstawionych opinii przygotuje kolejny projekt Polityki, który także podda konsultacjom.
Cykliczne przyjmowanie przez Radę Ministrów dokumentu określającego politykę energetyczną wypełnia zapisy ustawy Prawo energetyczne. Od czasu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej mniej istotne wydaje się to formalne umocowanie "Polityki...", gdyż pojawiła się rzeczywista potrzeba określenia stanowiska Polski w stosunku do polityki energetycznej formułowanej przez UE. Polska polityka energetyczna stała się bowiem elementem polityki europejskiej - przekonuje prof. dr hab. inż. Janusz Lewandowski, dyrektor Instytutu Techniki Cieplnej Politechniki Warszawskiej.

W ocenie prof. Lewandowskiego, takie spojrzenie na projekt najnowszego dokumentu jest szczególnie ważne wobec przyjętej nowej polityki energetycznej UE, którą symbolizuje deklaracja 3 x 20.

- Dokument powinien zatem w sposób jednoznaczny określić, w jakim stopniu i w jaki sposób Polska będzie realizowała swoje zobowiązania. Brak jednoznacznego stanowiska w tej kwestii jest podstawową wadą dokumentu - ocenia Janusz Lewandowski.


Coś się nie zgadza...


Także prof. Jacek Malko z Politechniki Wrocławskiej zauważa, że w projekcie "Polityki..." znajdują się liczne braki, a wiele poważnych wyzwań potraktowano jedynie hasłowo. Podkreśla, że w "Polityce..." zapotrzebowanie na energię rośnie wykładniczo, co jest w rażącej sprzeczności z rozwiązaniami unijnymi zakładającymi zmniejszenie energochłonności o 20 proc. do roku 2020.

- Jeżeli mówimy o 20-proc. ograniczaniu zużycia energii, a potem zużycie energii rośnie wykładniczo, to coś przestaje nam się zgadzać... - ocenia prof. Malko. Wskazuje na zawarte w projekcie dokumentu deklaracje o konieczności realizacji założeń 3 x 20, ale jego zdaniem nie widać prognoz dla roku docelowego, więc zachodzi podejrzenie, że to nie jest traktowane poważnie. Podkreśla, że nie uwzględniono przy tym takich tendencji, które wydają się nie do pominięcia, jak np. generacja rozproszona, a więc gazowe instalacje kogeneracyjne średniej i małej mocy oraz źródła odnawialne.

Prof. Janusz Lewandowski dodaje, że w projekcie dokumentu nie ma przejrzystego rozliczenia działań rządu z priorytetów i kierunków działań sformułowanych w dokumencie z 2004 r. "Polityka energetyczna Polski do 2025 r.", co jest poważną wadą, gdyż nie ma zarówno oceny realizacji podejmowanych działań, jak i słuszności sformułowanych celów.

- Obecny dokument nie podejmuje próby odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie zostały one zrealizowane. Istotne byłoby przynajmniej rozdzielenie niezrealizowanych celów na te, z których realizacji świadomie zrezygnowano i te, których mimo wysiłków zrealizować się nie udało - sugeruje prof. Lewandowski.

Według niego integralnym elementem "Polityki..." powinna być prognoza bilansu paliwowo-energetycznego. Zauważa, że z niewiadomych powodów dokument ogranicza się do prognozy jednowariantowej, co przy intensywnie rozwijającej się gospodarce i niestabilnej strukturze cen paliw powoduje, że prognoza zdezaktualizuje się jeszcze przed przyjęciem dokumentu przez Radę Ministrów. Prognoza ta dotyczy głównie strony podażowej, a praktycznie nie odnosi się do działań i ich kosztów, które należy podjąć, aby zaspokoić potrzeby, szczególnie w zakresie węgla brunatnego.


Ekolodzy nie chcą atomu


Opinie dotyczące projektu Polityki energetycznej przedstawiły liczne organizacje społeczne i towarzystwa branżowe. We wspólnym stanowisku organizacje ekologiczne m.in. - WWF, Greenpeace, Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej, Stowarzyszenie Ekologiczne Eko-Unia - przekonują, że proponowany kierunek polityki energetycznej nie jest właściwy.

W ocenie organizacji ekologicznych punktem wyjścia dla tworzenia strategii rozwoju sektora energetycznego powinna być konieczność dokonania redukcji emisji gazów szklarniowych, aby dokument odpowiadał na wyzwanie zahamowania globalnego ocieplenia.

Ekolodzy wskazują, że warto postawić dalekosiężny cel osiągnięcia przez Polskę takiego samego poziomu intensywności energetycznej gospodarki, jaki jest przewidywany w 2030 roku średnio dla krajów UE 15. Pozwoliłoby to na "zeroenergetyczny" wzrost gospodarczy, co przyczyniłoby się do modernizacji gospodarki, promowania innowacji i uzyskiwania przewagi konkurencyjnej.

Organizacje ekologiczne przekonują, że nie ma podstaw do twierdzenia, iż krajowe zasoby odnawialnych źródeł energii są zbyt małe, aby móc spełnić cele UE w zakresie ich udziału w bilansie energetycznym. Ekolodzy przekonują, że analizy eksperckie wskazują, iż potencjał techniczny i ekonomiczny jest wystarczający, aby Polska zrealizowała zobowiązania, które na siebie przyjął parlament i rząd RP co do uzyskania 14-proc. udziału OZE w Polsce w roku 2020.

Co nie dziwi, organizacje ekologiczne sprzeciwiają się rozwojowi energetyki jądrowej, która, ich zdaniem, jeszcze bardziej pogłębi uzależnienie energetyczne Polski poprzez uzależnienie od dostaw paliw z zagranicy.


Polityka i rynek


W opinii Towarzystwa Obrotu Energią (TOE), Polityka energetyczna powinna szerzej uwzględniać zapisy opublikowanych niedawno projektów zmian do dyrektyw Unii Europejskiej regulujących zasady funkcjonowania rynków energii elektrycznej i gazu, zwanych potocznie Trzecim Pakietem Energetycznym. TOE podkreśla, że UE kładzie wyraźny nacisk na rozdział działalności regulowanych od nieregulowanych (unbundling) oraz uniezależnienie organów regulacyjnych od wpływów politycznych.

TOE w swoim stanowisku zauważa, że podnosząc kwestie konkurencyjności rynku projekt dokumentu niewiele uwagi poświęca konieczności gruntownej przebudowy zasad funkcjonowania hurtowego rynku energii elektrycznej - szczególnie w obszarze bilansowania i zasad zarządzania ograniczeniami w systemie elektroenergetycznym. A jest to, zdaniem TOE, niezbędne w celu realizacji licznych działań w zakresie przygotowania rozwiązań systemowych dla zabezpieczenia dostaw na obszarach o ponadprzeciętnym wzroście zapotrzebowania na moc.

W związku z opracowywaniem przez Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE), z inicjatywy i we współpracy z towarzystwami branżowymi reprezentującymi poszczególne podsektory rynku energii elektrycznej w Polsce, "Raportu dotyczącego wpływu proponowanych regulacji unijnych w zakresie wprowadzenia europejskiej strategii rozwoju energetyki wolnej od emisji CO2 na bezpieczeństwo energetyczne Polski, a w szczególności możliwości odbudowy mocy wytwórczych wykorzystujących paliwa kopalne oraz poziom cen energii elektrycznej" (tzw. Raport 2030) TOE proponuje skorelowanie Polityki energetycznej z tym dokumentem - po jego wykonaniu.

Zakłada się, że Raport 2030 będzie zawierał m.in. analizę polityki unijnej w zakresie rozwoju tzw. energetyki zeroemisyjnej, prognozę wycofywania z eksploatacji istniejących konwencjonalnych źródeł, analizę technologii wytwarzania energii elektrycznej, opracowanie prognozy zapotrzebowania na energię elektryczną dla Polski dla oficjalnych makroekonomicznych scenariuszy rządowych i dwóch nowych scenariuszy oraz opracowanie w oparciu o uzyskane wyniki: bilansu niezbędnych do wybudowania nowych mocy wytwórczych, prognozy zmian poziomu kosztów wytwarzania energii elektrycznej oraz prognozy bilansu energii pierwotnej (pozyskanie, import/eksport, zużycie krajowe).

TOE podkreśla, że zakres merytoryczny Raportu 2030 oraz elementy Polityki energetycznej w licznych punktach powinny być ze sobą spójne. Dlatego Towarzystwo proponuje uwzględnienie wyników opracowywanego przez PKEE Raportu 2030 w Polityce energetycznej.

Nasi rozmówcy przypominają, że zgodnie z Prawem energetycznym "Polityka..." powinna zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju, rozumiane jako "stan gospodarki umożliwiający pokrycie bieżącego i perspektywicznego zapotrzebowania odbiorców na paliwa i energię w sposób technicznie i ekonomicznie uzasadniony, przy zachowaniu wymagań ochrony środowiska".

W projekcie dokumentu nie określono jednak jego wpływu na środowisko, jest on więc niekompletny, a tym samym właściwie nie powinien być przedstawiany do konsultacji społecznych.


Czy to jest poważne?


Projekt Polityki energetycznej został przez wielu potraktowany poważnie, o czym świadczy m.in. duża liczna opinii, jakie napłynęły do Ministerstwa Gospodarki. Nie wiadomo jednak, czy to poważne podejście było słuszne. Prof. Jacek Malko zauważa, że w projekcie dokumentu dość obszernie uzasadnia się, dlaczego niedopuszczalne jest łączenie Lotosu i Orlenu - głównie z powodów zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego i zachowania konkurencji.

- Po przedstawieniu projektu "Polityki..." z ust wysokich rangą urzędników rządowych dowiedzieliśmy się, że połączenie Orlenu i Lotosu jest wskazane. Albo więc politycy nie bardzo wiedzą, co jest w tym dokumencie i mają do niego stosunek lekceważący, albo meandry polityki przewracają tezy, wydawałoby się, dowiedzione. To budzi nieufność. Jeżeli jest jedna taka wpadka, to jak traktować z większą powagą inne stwierdzenia równej wagi, jeśli chodzi o konsekwencje gospodarcze... - zastanawia się prof. Malko.
Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2012