Huta Częstochowa: od upadłości po nowe inwestycje
Utrzymująca się dobra koniunktura w hutnictwie owocuje w Częstochowie nowymi inwestycjami. A nie tak dawno Huta była przyczyną troski dla samorządu i wielu mieszkańców...
- W 2003 roku, na początku mojej kadencji po wygranych wyborach bezpośrednich, przyszłość Huty Częstochowa była głównym problemem społecznym w mieście. Był to wtedy największy pracodawca. Zakład zatrudniał wówczas 5,5 tys. pracowników, jeśli liczyć pracowników w zakładach kooperujących w najbliższym regionie - można powiedzieć, że od jego funkcjonowania zależało kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Gdyby coś się z nim stało, byłoby to dla miasta i całego regionu częstochowskiego wielkie "tąpnięcie".
Pamiętajmy, że Huta była już wówczas postawiona w stan upadłości. Samorząd starał się zrobić wszystko, co w jego kompetencjach, by zejść z tej ścieżki i znaleźć drogę restrukturyzacji Huty. Oczywiście decyzje należały do Ministerstwa Gospodarki. Systematycznie robiliśmy wszystko co należało do nas, czyli m. in. przejmowanie majątku nieprodukcyjnego, tworzenie układu probiznesowego, przejmowanie i budowę dróg do strefy gospodarczej powstałej na gruntach przejętych od Huty. Na szczęście prywatyzacja zakończyła się pomyślnie. W Częstochowie mamy dziś silnego inwestora, który przekazuje odpowiednie środki na zaplanowane inwestycje, a nawet przekracza wcześniej zadeklarowane nakłady.
Czy można już teraz uznać, że jest to również inwestor odpowiedzialny wobec społecznego otoczenia ?
- Inwestor - firma ISD Polska reprezentująca Związek Przemysłowy Donbasu - ustabilizowała w pełni sytuację w Hucie. Rozliczono wszystkie zaległe płatności wobec miasta, a przecież przed restrukturyzacją Huta Częstochowa nie płaciła należnych podatków. Dzięki temu mogliśmy skupić się na rozwiązywaniu innych ważnych problemów społecznych, takich jak tworzenie bazy potrzebnej do zaspokojenia pilnych potrzeb z dziedziny opieki społecznej dla najuboższych w mieście.
Środki przekazane przez hutę zostały wykorzystane na realizację miejskich inwestycji. Bez wątpienia normalizacja sytuacji wokół huty przyczyniła się do stabilizacji społecznej i gospodarczej - a tak ocenia naszą sytuację finansową agencja ratingowa FitchRatings. Donbas jest również obecny w różnych miejskich przedsięwzięciach - także kulturalnych. Nic dziwnego, że firma jest dobrze postrzegana w mieście.
Ale hutnictwo w Częstochowie to także problemy - co dzieje się z terenami pohutniczymi, których nie objęła umowa prywatyzacyjna?
- Pozostały duże tereny niepotrzebne obecnej produkcji hutniczej, które nie weszły do Huty po restrukturyzacji i prywatyzacji. Zgodnie z rządowym planem restrukturyzacji zadłużenia finansowego dawnej Huty "Częstochowa" przejęła je spółka Skarbu Państwa "Operator ARP" utworzona przez Agencję Rozwoju Przemysłu. "Operator" administruje tymi terenami i sprzedaje je zainteresowanym inwestorom rozliczając się z wierzycielami. Samorząd nie ma bezpośredniego wpływu na działalność tej spółki, ,może jedynie wspierać jej działania przez promocje, przyspieszenie procedur obsługi inwestorów itp. formy Część inwestycji zostało już uruchomionych. Niedawno otwarto pierwszą z nich, tj. Ogniową Ocynkownię firmy Polimex-Mostostal, drugą po siedleckiej ocynkownię tego typu w kraju. Kolejne przedsiębiorstwa lokują się na tych terenach, ale jest nadal spora rezerwa terenów przeznaczonych pod inwestycje.
Terenem tym interesuje się m.in. krajowy inwestor branży hutniczej - firma Złomrex.
- Złomrex zastanawia się, gdzie ulokować swoje nowe przedsięwzięcie hutnicze. Rozważa w tej chwili trzy lokalizacje swojej inwestycji w Polsce. To bardzo ważny inwestor, również związany z naszym regionem (jego siedziba mieści się w gminie sąsiadującej z Częstochową). Poza tym jest to główny sponsor naszego klubu żużlowego "Włókniarz", który od lat jest w ścisłej krajowej czołówce.
Sądzę, że Częstochowa byłaby dobrym miejscem do ulokowania inwestycji Złomreksu, m.in. ze względu na dostępność bardzo dobrych, przygotowanych i sprawdzonych kadr hutniczych. Nasze miasto ma również naturalne zaplecze naukowe i kadrowe jakim jest Politechnika Częstochowska.
Z punktu widzenia funkcjonalności teren zaproponowany Złomreksowi położony jest bardzo korzystnie. Położony jest na obrzeżach miasta, dobrze uzbrojony i skomunikowany. Odpowiedni układ drogowy, bocznice kolejowe, dobra infrastruktura techniczna, dostęp do producentów energii - to inne atuty, które, mam nadzieję Złomrex weźmie pod uwagę.
Oczywiście, samorząd deklaruje wszelką pomoc temu i innym inwestorom na każdym etapie przedsięwzięcia. Nasz Wydział Funduszy Europejskich i Rozwoju Gospodarczego Urzędu Miasta sprawnie pilotuje inwestorów - to praktyczna i odczuwalna pomoc. Nie od nas jednak zależna jest ostateczna decyzja - będzie ona wynikiem negocjacji inwestora i spółki "Operator"
Gospodarze miast zabiegają zwykle o inwestycje w "czystych" branżach zaawansowanych technologii. Nie obawia się pan zdominowania miasta przez przemysł ciężki?
- Częstochowa jest przykładem miasta o dużym zróżnicowaniu branż. Rozwija się przemysł produkujący akcesoria samochodowe, działają nowoczesne huty szkła, przemysł włókienniczy, przetwórstwo spożywcze, produkcja urządzeń energetycznych. Każda branża może być innowacyjna lub nie, także hutnictwo. Coraz większe zapotrzebowanie na zaawansowane technologicznie, wysokojakościowe produkty hutnicze stymuluje postęp i w tej branży. Nowo budowane i modernizowane zakłady spełniają wymagające środowiskowe normy unijne. To już inne hutnictwo niż to, które pamiętamy sprzed lat. Poza tym powinniśmy wspierać inwestorów z długoletnią wizją, którzy potrafią ją realizować, także poprzez ekspansję poza granicami, a taką firmą jest właśnie Złomrex.
Rozmawiał Oskar Filipowicz