Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2012
Autor:  Michał Karaś (stadiony.net)  |  2008-05-01

Stadion to nie tylko sport

Najlepsze stadiony świata odwiedza co roku po 1,5 mln osób. Wiele z nich o sporcie nie ma pojęcia. Są uczestnikami konferencji, uczniami szkół, gośćmi restauracji, kasyn, kin i innych instytucji, które funkcjonują w obrębie stadionu piłkarskiego. Ciekawa architektura ma przyciągać ich wzrok, a wszystkie towarzyszące funkcje skłonić do pozostania w obiekcie jak najdłużej.

Do końca 2011 roku w naszym kraju ma powstać przynajmniej sześć najwyższej klasy aren piłkarskich i szereg mniejszych ośrodków sportowych. Już teraz projekty lub plany budowy stadionów zgłosiło prawie 30 miast, dziewięć z nich jest w budowie. Niestety, część prowadzonych inwestycji nie spełnia światowych standardów. Tanie materiały, niska funkcjonalność i ciągłe zmiany w koncepcjach to główne zarzuty stawiane stadionom powstającym w Krakowie czy Poznaniu.

Polskie pracownie architektoniczne i firmy budowlane nie mają dużego doświadczenia w tworzeniu obiektów sportowych. Trudno się temu dziwić, w końcu w ostatnich dwudziestu latach w naszym kraju oddano do użytku tylko jeden obiekt o pojemności powyżej 15.000 miejsc. Szeroko opisywany Stadion Miejski w Kielcach zaprojektowany przez warszawskie biuro ATJ pozostaje najnowocześniejszym w kraju. Świadczy to jednak nie tyle o jego klasie, co o braku odniesienia.

Tymczasem w ostatniej dekadzie myślenie o stadionach piłkarskich zmieniło się diametralnie. Sygnał do zmiany dał zrealizowany w 1996 roku projekt Amsterdam ArenA. Komercjalizacja przestrzeni na stadionie stała się nowym źródłem dochodów. Wielkie koncerty, konferencje, zawody bokserskie, pokazy sportów ekstremalnych - w ciągu dekady odbyło się na tym stadionie 560 różnych imprez. Mecze piłkarskie nie stanowiły nawet połowy tej liczby.

Według nowych założeń stadion ma być miejscem uniwersalnym, które przynosi dochody nie tylko przy okazji imprez sportowych, ale przez cały tydzień. Stąd coraz częściej w obrębie stadionu znajdują się przestrzenie biurowo-konferencyjne czy handlowe.

Szczytem idei wszechstronności stadionu jest wybrany w styczniu projekt Singapore Sports Hub. Nowy stadion narodowy Singapuru na 55.000 widzów będzie całkowicie uniezależniony od pogody (klimatyzacja, zamykana kopuła nad boiskiem). Do tego zostanie połączony z kilkunastoma innymi obiektami. Integralne części kompleksu będą stanowić dwie hale widowiskowe, kryty tor gokartowy, cztery boiska koszykarskie, park wodny, olimpijska pływalnia, tory wioślarskie i kajakowe oraz hotel. A wszystkie te obiekty połączy olbrzymi pasaż handlowy z kawiarniami i restauracjami. Kompleks ma funkcjonować nie tylko przez cały rok, ale przez całą dobę.

W obliczu braku tak zaawansowanych projektów w naszym kraju, bardzo ważna jest wnikliwa obserwacja rozwiązań stosowanych na najlepszych obiektach świata. Władzom powinno na wprowadzeniu tych rozwiązań zależeć, tym bardziej że gwarantują one szybki zwrot kosztów i przynoszą korzyści nie tylko ich zarządcom i dzierżawcom, ale całej społeczności. Tym tropem poszły już Czechy, Węgry, Bułgaria czy Kazachstan, więc dlaczego nie Polska?

Nowy symbol brytyjskiego sportu

Pelé ochrzcił ten stadion "Świątynią Futbolu". Niedługo po inauguracji w 1923 roku na trybunach zasiadło ponad 200.000 widzów. Symbolem tego najbardziej znanego stadionu Anglii stały się dwie wieże, zdobiące trybunę główną. Jednak mimo modernizacji w 2000 r., Wembley zostało uznane za zbyt przestarzałe i dwa lata później rozpoczęły się prace nad nowym obiektem. Architektoniczną częścią przedsięwzięcia podzielili się potentaci - Foster& Partners i HOK Sport. Najbardziej charakterystycznym elementem konstrukcji, który ma zastąpić dawne wieże, jest ważący 1750 ton stalowy łuk odpowiedzialny za podtrzymanie dachu. Nocą, gdy jest podświetlony, widać go z odległości 20 kilometrów, ponieważ wznosi się aż na 133 m.

Nie można jednak zapomnieć, że nie sama architektura ma tu znaczenie. W przypadku stadionu najważniejsza jest funkcjonalność i pod tym względem Wembley prezentuje najwyższy światowy poziom. Choć podczas testów użytkownicy skarżyli się na działanie wind i ruchomych schodów, po oficjalnym otwarciu głównym zmartwieniem dla kibiców pozostały ceny za posiłki i napoje. Trybuny są chlubą sir Normana Fostera. Mimo olbrzymiej pojemności 90.000 miejsc, wszystkie krzesełka znajdują się możliwie blisko boiska i żadne nie ma widoczności ograniczonej w jakikolwiek sposób. Osiągnięto to dzięki podziałowi na trzy pierścienie. Najniższy mieści 34.303 osoby; środkowy, przeznaczony dla zamożniejszych klientów - 16.532; najwyższy, bardzo stromo nachylony pierścień, oferuje 39.165 miejsc. Poziom komfortu również przewyższa dotychczasowy standard. Najgorzej położone miejsce na nowym stadionie oferuje więcej miejsca na nogi niż fotele w loży honorowej poprzedniego stadionu.

Projektanci szczycą się ponadto infrastrukturą - podczas największych imprez użytkownicy mają do dyspozycji ponad 2600 toalet i prawie 700 punktów kateringowych, w tym panoramiczne restauracje z widokiem na murawę. Na ośmiu piętrach wokół trybun znalazło się także miejsce dla 100 000 m2 powierzchni biurowej, hotelu i centrum konferencyjnego.

Nowe Wembley to łączona inwestycja angielskiej federacji piłkarskiej (FA) i jej partnerów komercyjnych. Początkowo koszt szacowano na ok. 350 mln funtów, jednak ostatecznie sięgnął on 757 mln, z czego prawie 500 mln pokryły kredyty bankowe. Bogaty kalendarz imprez, od szlagierowych meczów po wyścigi samochodowe, ma zapewnić zwrot inwestycji.

Głównym wykonawcą projektu był australijski koncern Multiplex, który rok przed podpisaniem umowy z FA w blasku chwały oddał do użytku mieszczący 110.000 widzów Stadium Australia (obecnie Telstra Stadium). Jednak Wembley przysporzyło firmie wielu problemów i zakończyło się stratą rzędu 70 mln funtów. Od podpisania umowy na wykonanie w 2000 roku do oddania obiektu w marcu 2007 na placu budowy doszło do śmierci pracownika, strajku, osunięcia części konstrukcji dachu, skandalu po odkryciu nielegalnych pracowników z Rumunii i błędów konstrukcyjnych, opóźniających raz po raz inwestycję (ostatecznie aż o 2 lata).

Największym było użycie zbyt słabego betonu w podstawie łuku, podtrzymującego zadaszenie. Szczęśliwie, niedopatrzenie wykryto tuż po rozpoczęciu wypełniania i bez większych komplikacji udało się zamienić mieszankę na właściwą. Niezauważenie pomyłki w tym procesie byłoby katastrofalne, ponieważ każda z podstaw łuku ma objętość 4.800 m3, a wypełnianie ich trwało każdorazowo 19,5 godziny. Łącznie w budowie wykorzystano 212.000 ton betonu, który dostarczyła fi rma RMC. Podwykonawcą realizującym betonowanie była firma P.C. Harrington Ltd.

Zarabiać jak Arsenal

Niespełna rok przed oddaniem do użytku nowego Wembley świat zachwycił się innym wielkim stadionem otwartym w Londynie. Wśród kibiców długo nie było zgody, jak powinien się nazywać nowy obiekt Arsenalu. Pogodził ich sponsor - linie lotnicze, które za prawa do nazwy stadionu zapłaciły 100 mln funtów. W zamian, do sezonu 2020/21 budynek będzie nosił nazwę Emirates Stadium. Pieniądze z umowy sponsorskiej, podpisanej jeszcze przed rozpoczęciem budowy, pomogły sfinansować inwestycję. Kolejne 300 mln klub uzyskał ze sprzedaży swojego starego obiektu - położonego w tej samej okolicy Highbury. Obecnie w miejscu dawnych trybun powstają budynki mieszkalne, a murawa ustąpi miejsca skwerowi.

Emirates Stadium mieści 60.355 kibiców i już w pierwszym sezonie zapełniał się co mecz do ostatniego miejsca, a lista oczekujących na karnety idzie w tysiące nazwisk, podobnie jak na mniejszym o ponad 20.000 Highbury. Dlaczego więc klub nie zdecydował się na większy stadion? Otóż, zysk wynika nie tyle z samej pojemności, co z jej wykorzystania. Prawie 10.000 miejsc ma podwyższony standard i oferowanych jest najzamożniejszym klientom. Wykupienie fotela na sezon w strefi e VIP to koszt od 3000 do nawet 50.000 funtów, zależnie od poziomu konkretnego sektora. Ta polityka cenowa pozwoliła Arsenalowi już w pierwszym sezonie osiągać zyski zbliżone do Realu Madryt, który dysponuje stadionem większym o ponad 20.000 miejsc. Do zysków z biletów doliczyć trzeba działalność kompleksu restauracyjno-konferencyjnego i innych instytucji, które znalazły miejsce na stadionie.

Firma McAlpine, która zbudowała stadion, zużyła do konstrukcji 60.000 ton betonu. Widać go nie tylko w postaci prefabrykowanych stopni trybun - jest niemal wszędzie. Przy drodze dojścia na Emirates Stadium kibiców witają kilkumetrowe betonowe litery, tworzące słowo ARSENAL. Już rok po instalacji stały się atrakcją turystyczną i miejscem spotkań, choć ich faktyczna funkcja to blokowanie przejazdu samochodów pod kasy stadionu. Fasada samego obiektu to także mieszanka szkła i betonu, dyskretnie zawoalowanego specjalną przezroczystą siatką. Nagi beton stał się tu tłem dla ekspozycji klubowego herbu i logo sponsora. Za nim kryją się klatki schodowe i pylony podtrzymujące zadaszenie.

Również wewnątrz architekci postanowili zaakcentować obecność betonu u wejść do sektorów, gdzie bezpośrednio na nim umieszczono niezbędne oznaczenia. To rozwiązanie znalazło szeroki oddźwięk wśród kibiców. Wielu uznało, że pozostawienie "niewykończonych" ścian to skandal. Autor dwóch książek o klubie, Bernard Azulay, określił stadion jako Arsenal Terminal, ponieważ szkło i beton są nośnikami reklam linii lotniczych Emirates i nie tylko jemu przywodzą na myśl lotnisko. Nie oznacza to, że obecna forma nie ma swoich zwolenników, przeciwnie. Do tego ma podstawowy atut, jakim jest trwałość i odporność na zabrudzenia, których nie sposób uniknąć, obsługując jednorazowo ponad 60.000 osób.

Wielofunkcyjność po holendersku

Jeśli można wskazać stadion piłkarski, który łączy w sobie wiele funkcji mimo niewielkich rozmiarów, niewątpliwie Euroborg przychodzi na myśl jako pierwszy. Pojemność 20.000 miejsc przy prezentowanych wyżej angielskich olbrzymach nie budzi wielkiego uznania, jednak musi je budzić rozmach całej inwestycji. Nowy stadion holenderskiego FC Groningen został wzniesiony kosztem 160 mln euro na sztucznym cyplu wraz z kompleksem przylegających budynków. Zgodnie z pomysłem architekta Wiela Aretsa, jedna z trybun została zintegrowana z kasynem, do innej z kolei przylega kino. W obrębie stadionu znajduje się też szkoła, centrum fi tness i sklep wielkopowierzchniowy. Dodatkowo pod konstrukcją przewidziano 1000 miejsc parkingowych.

Tuż obok stadionu, jako kolejny etap inwestycji, mają powstać dwa biurowce i hotel. Kompleks, zgodnie z założeniem, tętni życiem przez siedem dni w tygodniu. Zainteresowanie meczami piłkarskimi w mieście przerosło jednak oczekiwania ostrożnych inwestorów. W tej chwili, choć kompleks oddano do użytku ledwie dwa lata temu, planuje się powiększyć trybuny do 40.000, by sprostać zapotrzebowaniu na bilety. Dzięki tym planom stadion został uwzględniony w holendersko-belgijskiej kandydaturze do organizacji piłkarskich Mistrzostw Świata w 2016 roku.

Projekt realizowało konsorcjum holenderskich fi rm budowlanych Ballast Nedam, BAM i Volker Wessels. Konstrukcja rozpoczęła się w 2003 roku, stadion otwarto już niespełna dwa lata później, a całość we wrześniu 2006.

Zewnętrzna elewacja kompleksu to dzieło firmy Reckli. Składa się z kilkuset płyt betonu architektonicznego. Gdyby przeciętny kibic usłyszał, że stadion jego drużyny będzie miał fasadę całkowicie pokrytą prefabrykowanym betonem, złapałby się pewnie za głowę. Jednak wielu kibiców FC Groningen zapewne nie zdaje sobie sprawy, że to co widzi, to właśnie beton. Wszystkim płytom producent nadał falistą fakturę i rozmieścił w nich przeszło 400 otworów okiennych. Otwory mają okrągły kształt, by jak twierdzą autorzy koncepcji, bezpośrednio nawiązywać do piłki nożnej, a układ okien jest nieregularny dla oddania dynamizmu tego sportu.

Michał Karaś (stadiony.net)

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2012