Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2012
Autor:  Jerzy Dudała  |  2009-12-09

Losy węgla ważą się w Azji

Prognozy na najbliższe lata są dla węgla, jako paliwa, bardzo dobre. Wydobywa się go coraz więcej, natomiast sprzedaje się niewiele, bo jest potrzebny na zaspokojenie potrzeb własnego rozwoju gospodarczego.

Światowa produkcja węgla rośnie, ponad połowa tej produkcji przypada na Azję, a zwłaszcza na Chiny, które od dwunastu lat odnotowują ponad 10-proc. wzrost PKB. – To skutkuje znaczącym wzrostem zapotrzebowania na stal i energię elektryczną, co przekłada się z kolei na większe zapotrzebowanie na węgiel koksowy i energetyczny – podkreśla Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

Obecnie Chiny wydobywają – bagatela – ponad 2 miliardy ton węgla rocznie, a Indie ponad 500 milionów ton. I to okazuje się za mało w stosunku do potrzeb obu krajów. Dlatego w Chinach i Indiach podjęto decyzje o ograniczeniu czy wręcz zahamowaniu eksportu węgla. Te państwa z eksporterów stały się importerami węgla, który kupują w Australii, Rosji i Indonezji.

– I ta tendencja będzie się nasilać, bo sami Chińczycy niemal co miesiąc oddają do produkcji jeden blok energetyczny o mocy tysiąca megawatów – mówi Markowski. Prognozy na najbliższe lata są dla węgla, jako paliwa, bardzo dobre. Energii elektrycznej już dziś brakuje w różnych częściach świata, między innymi w Ameryce Południowej i w Afryce. – Stąd poważne plany budowy nowych elektrowni oraz wzmożonej eksploatacji złóż węgla – mówi Marian Kostempski, prezes zarządu Kopexu.

Azjatycki galop gospodarczy

W Chinach zamykane są małe kopalnie, a buduje się nowe, wysoko wydajne. Tamtejsze górnictwo jest obecnie bardzo zróżnicowane – są tam zakłady małe, ale i kopalnie przekraczające wydobycie 1 mln ton z jednej ściany miesięcznie. – W Polsce często takie wydobycie uzyskuje się w ciągu roku – komentuje Kostempski. I dodaje, że Chińczycy rozwinęli mocno swe własne technologie. Produkują coraz bardziej zaawansowane technologicznie maszyny i urządzenia górnicze.

Nie można zapominać o dużych ambicjach Indii, gdzie znacząco rośnie zapotrzebowanie na węgiel koksowy. – Kraj ten produkuje obecnie 42 miliony ton stali rocznie i planuje czterokrotnie zwiększyć produkcję stali w ciągu najbliższych dziesięciu lat – podkreśla Jerzy Markowski.

Indie mogłyby wyrosnąć na olbrzymiego producenta węgla. Ale na razie ze względu na problemy wewnętrzne koncerny z Indii więcej inwestują za granicą, między innymi w Australii, niż u siebie.

Kolejnym obszarem, gdzie powstają nowe kopalnie, jest Australia. Tam mamy do czynienia z kopalniami podziemnymi o niskich kosztach wydobycia i wysoko wydajnych kopalniach odkrywkowych. – Z nimi polskie kopalnie konkurować nie mogą – twierdzi Kostempski. – Węgiel stamtąd z pewnością do nas napłynie, bo skala realizowanych inwestycji nakazuje liczenie się z nadwyżkami surowca, jakie wystąpią na tamtejszym rynku. Wydobycie węgla wzrasta też w Indonezji, zarówno na potrzeby własne, jak i na eksport. Buduje się tam wiele kopalń. Na tamtejszym rynku wydobywczym są obecne wiodące światowe koncerny. Zdaniem Kostempskiego, Indonezja stanie się potęgą węglową. – Także w Afryce przygotowują się do budowy nowych kopalń – podkreśla Krzysztof Jędrzejewski, główny udziałowiec Grupy Kopex.

Krach na Wschodzie

W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku Rosja wydobyła około 250 mln ton węgla. W rosyjskim górnictwie mamy do czynienia z przerostami zatrudnienia oraz wysokimi kosztami. Celem strategicznym Rosji jest zwiększenie produkcji węgla w ciągu 10 lat do poziomu 350 mln ton rocznie. Na razie jednak inwestycje w rosyjskim górnictwie są zamrożone.

– Wstrzymano tam inwestycje i już drugi rok stoją w miejscu – ocenia Marian Kostempski. – Węgiel z Rosji wpływa na polski rynek. W moim odczuciu jest on sprzedawany po cenach dumpingowych. O ile rosyjskie górnictwo tylko wyhamowało, o tyle ukraińskie jest pogrążone w głębokim kryzysie. Producenci maszyn i urządzeń górniczych zwracają uwagę na wstrzymanie realizacji kontraktów na tamtejszym rynku.

– Rzeczywiście, ukraińskie górnictwo jest w totalnym kryzysie – zaznacza Jerzy Markowski. – 140 tamtejszych kopalń wydobywa około 110 milionów ton węgla rocznie. I tylko dzięki kryzysowi w gospodarce tyle wystarcza. Gdyby bowiem gospodarka ukraińska rozwijała się w tempie sprzed dwóch lat, to nastąpiłby deficyt ok. 25 milionów ton węgla rocznie – dodaje.

Mniej znanym, ale istotnym producentem węgla jest Ameryka Południowa. Będą tam realizowane inwestycje w górnictwo i energetykę, bowiem tamtejsza ludność odczuwa braki energii elektrycznej. – Sądzę, że wygrają Chińczycy, którzy od lat są tam bardzo aktywni – przewiduje Marian Kostempski. – W tej ekspansji mają potężne wsparcie państwa i potrafią zaoferować wieloletnie finansowanie.

– Generalnie na świecie produkuje się dużo węgla, natomiast sprzedaje się go niewiele – podkreśla Ralf Bartels, przewodniczący Wydziału Górnictwa i Polityki Energetycznej IG BCE, Przemysłowego Związku Zawodowego Górnictwa, Chemii, Energii działającego w Niemczech. – Są nieliczne kraje, które sprzedają węgiel: Stany Zjednoczone, Kolumbia, Australia.

Na tym tle rozwijającego się światowego przemysłu wydobywczego polskie górnictwo wypada bardzo blado. Ze znaczącego producenta stajemy się krajem, gdzie inni lokują swój węgiel. Wystarczy wspomnieć, że w 2008 roku do Polski trafiło ponad dziesięć milionów ton węgla z zagranicy. W roku 2009 ten import ma być na podobnym poziomie. – Polska robi wszystko, by się stać rynkiem zbytu najpierw dla węgla energetycznego i koksowego, a potem energii elektrycznej – ubolewa Jerzy Markowski. – Warto przypomnieć, że już obecnie 25 proc. energii elektrycznej produkowanej w Polsce z węgla kamiennego wytwarza się z importowanego surowca.
Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2012