Technologia CCS oznacza znaczący wzrost cen energii
wnp.pl (Dariusz Ciepiela) - 22-09-2009 05:02
Cena energii wyprodukowanej w bloku z instalacją wychwytywania CO2 może być wyższa o ok. 50 proc. Należy do tego dodać koszty związane z transportem i składowaniem CO2 - mówi Jacek Piekacz, przewodniczący Polskiej Platformy Czystych Technologii Węglowych, dyrektor Vattenfall ds.współpracy z Unią Europejską.
Unijne rozwiązania zmierzają w kierunku wdrażania technologi CCS (wychwytywania i składowania CO2). Koszty składowania CO2 i monitoringu złoża zapewne będą bardzo duże. Czy nie przełożą się na wzrost kosztów produkcji energii?
Oczywiście jest to możliwe. Polska Platforma Czystych Technologii Węglowych uważa, że składowaniem CO2 w podziemnych zbiornikach powinno zajmować się przedsiębiorstwo, w którym większościowy pakiet będzie w rękach skarbu państwa. Takie przedsiębiorstwo może ustalić średnią cenę za składowanie, wtedy wszyscy, którzy będą oddawali swój CO2 takiemu przedsiębiorstwu, będą ponosili podobny koszt składowania CO2.
Koszty wychwytywania, transportu i składowania na pewno zostaną przeniesione na cenę energii elektrycznej. Zakłada się jednak, że gdyby złoża CO2 były prowadzone przez agencję rządową, której działalność nie byłaby nastawiona na zysk, tylko na pokrycie kosztów, to wówczas koszty składowania nie byłyby wysokie i koszt energii energii obciążonej tymi kosztami byłby do zaakceptowania przez odbiorców.
Co to znaczy koszt do zaakceptowania?
Z prowadzonych obecnie analiz wynika, że cena energii wyprodukowanej w bloku z instalacją wychwytywania CO2 byłaby wyższa o ok. 50 proc. Należy do tego dodać koszty związane z transportem i składowaniem CO2. Łączne koszty wychwycenia, transportu i składowania CO2 będą jednak niższe niż koszt zakupu pozwoleń na emisję CO2.
Prognozy Komisji Europejskiej mówią, że pozwolenie na emisję 1 tony CO2 w roku 2025 będzie kosztowało ok. 40 euro, a łączne koszty wychwycenia, transportu i składowania CO2 wyniosą ok. 25 - 35 euro dla 1 MWh.
Jeżeli nie zostanie wprowadzona technologia CCS, to ceny energii będą stale rosły, ponieważ ceny pozwoleń na emisję CO2 będą rosły. Komisja Europejska ustaliła ilość pozwoleń, która ma być w roku 2013 w ramach systemu handlu emisjami, i ta wielkość będzie malała o 1,74 proc. rocznie. Skoro ilość pozwoleń będzie systematycznie malała przez kilkadziesiąt lat, to oznacza, że ich cena będzie rosła. Dlatego trzeba wprowadzać takie technologie, które pozwolą na produkcje energii bez konieczności zakupu pozwoleń na emisje CO2.
Skoro cena energii z węgla wzrośnie o kilkadziesiąt procent to czy oznacza to w praktyce koniec węgla w energetyce? Wówczas tańsza będzie produkcja energii z innych nośników...
Dzisiaj odbiorcy dopłacają do 1 MWh energii produkowanej ze źródeł odnawialnych ok. 250 zł czyli prawie 60 euro. Dopłaty do energii produkowanej z wykorzystaniem technologii CCS będą niższe. Według obecnych analiz, przygotowywanych dla zakładów demonstracyjnych, do każdej MWh trzeba dopłacać ok. 60-90 euro. Technologia CCS będzie stale rozwijana i w przyszłości będzie kosztowała mniej, będzie ona konkurencyjna w porównaniu z niektórymi technologiami odnawialnymi.
W perspektywie kilkudziesięciu lat zmniejszy się ilość energii wytwarzanej z paliw kopalnych a zwiększy się ilość energii produkowanej w źródłach odnawialnych i elektrowniach jądrowych. Polska elektroenergetyka zapewne jeszcze przez 30-40 lat będzie oparta na węglu.
W latach 70 XX w. instalacje odsiarczania spalin pobierały do 30 proc. energii, mówiono, że to bzdura, że nie będą one nigdzie funkcjonować. Obecnie te instalacje średnio zużywają 6 proc. energii i są one standardem w elektrowniach. Podobna sytuacja będzie z instalacjami CCS, nie będą one pobierało 20-25 proc. energii, jak obecnie, lecz znacznie mniej. Trudno dziś powiedzieć jak szybko nastąpi postęp technologiczny w tej dziedzinie, ale w niedługim czasie również będzie to standard. Należy przy tym zdawać sobie sprawę, że CCS jest technologią przejściową, w przyszłości zapewne pojawią się nowe technologie energetyczne, tańsze i bardziej przyjazne dla środowiska.
Rozmawiał: Dariusz Ciepiela
Czytaj też: Vattenfall: będzie 3,4 tys. instalacji CCS
Oczywiście jest to możliwe. Polska Platforma Czystych Technologii Węglowych uważa, że składowaniem CO2 w podziemnych zbiornikach powinno zajmować się przedsiębiorstwo, w którym większościowy pakiet będzie w rękach skarbu państwa. Takie przedsiębiorstwo może ustalić średnią cenę za składowanie, wtedy wszyscy, którzy będą oddawali swój CO2 takiemu przedsiębiorstwu, będą ponosili podobny koszt składowania CO2.
Koszty wychwytywania, transportu i składowania na pewno zostaną przeniesione na cenę energii elektrycznej. Zakłada się jednak, że gdyby złoża CO2 były prowadzone przez agencję rządową, której działalność nie byłaby nastawiona na zysk, tylko na pokrycie kosztów, to wówczas koszty składowania nie byłyby wysokie i koszt energii energii obciążonej tymi kosztami byłby do zaakceptowania przez odbiorców.
Co to znaczy koszt do zaakceptowania?
Z prowadzonych obecnie analiz wynika, że cena energii wyprodukowanej w bloku z instalacją wychwytywania CO2 byłaby wyższa o ok. 50 proc. Należy do tego dodać koszty związane z transportem i składowaniem CO2. Łączne koszty wychwycenia, transportu i składowania CO2 będą jednak niższe niż koszt zakupu pozwoleń na emisję CO2.
Prognozy Komisji Europejskiej mówią, że pozwolenie na emisję 1 tony CO2 w roku 2025 będzie kosztowało ok. 40 euro, a łączne koszty wychwycenia, transportu i składowania CO2 wyniosą ok. 25 - 35 euro dla 1 MWh.
Jeżeli nie zostanie wprowadzona technologia CCS, to ceny energii będą stale rosły, ponieważ ceny pozwoleń na emisję CO2 będą rosły. Komisja Europejska ustaliła ilość pozwoleń, która ma być w roku 2013 w ramach systemu handlu emisjami, i ta wielkość będzie malała o 1,74 proc. rocznie. Skoro ilość pozwoleń będzie systematycznie malała przez kilkadziesiąt lat, to oznacza, że ich cena będzie rosła. Dlatego trzeba wprowadzać takie technologie, które pozwolą na produkcje energii bez konieczności zakupu pozwoleń na emisje CO2.
Skoro cena energii z węgla wzrośnie o kilkadziesiąt procent to czy oznacza to w praktyce koniec węgla w energetyce? Wówczas tańsza będzie produkcja energii z innych nośników...
Dzisiaj odbiorcy dopłacają do 1 MWh energii produkowanej ze źródeł odnawialnych ok. 250 zł czyli prawie 60 euro. Dopłaty do energii produkowanej z wykorzystaniem technologii CCS będą niższe. Według obecnych analiz, przygotowywanych dla zakładów demonstracyjnych, do każdej MWh trzeba dopłacać ok. 60-90 euro. Technologia CCS będzie stale rozwijana i w przyszłości będzie kosztowała mniej, będzie ona konkurencyjna w porównaniu z niektórymi technologiami odnawialnymi.
W perspektywie kilkudziesięciu lat zmniejszy się ilość energii wytwarzanej z paliw kopalnych a zwiększy się ilość energii produkowanej w źródłach odnawialnych i elektrowniach jądrowych. Polska elektroenergetyka zapewne jeszcze przez 30-40 lat będzie oparta na węglu.
W latach 70 XX w. instalacje odsiarczania spalin pobierały do 30 proc. energii, mówiono, że to bzdura, że nie będą one nigdzie funkcjonować. Obecnie te instalacje średnio zużywają 6 proc. energii i są one standardem w elektrowniach. Podobna sytuacja będzie z instalacjami CCS, nie będą one pobierało 20-25 proc. energii, jak obecnie, lecz znacznie mniej. Trudno dziś powiedzieć jak szybko nastąpi postęp technologiczny w tej dziedzinie, ale w niedługim czasie również będzie to standard. Należy przy tym zdawać sobie sprawę, że CCS jest technologią przejściową, w przyszłości zapewne pojawią się nowe technologie energetyczne, tańsze i bardziej przyjazne dla środowiska.
Rozmawiał: Dariusz Ciepiela
Czytaj też: Vattenfall: będzie 3,4 tys. instalacji CCS
